Dwa wywiady w radio

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Sobotnie przedpołudnie przebiegało u Hiobowskich ustalonym rytmem. Zakupy, szykowanie obiadów i sprzątanie. Wyłamały się z niego dwie osoby. Pierwsza to Łukaszek, który śmiejąc się bezczelnie oświadczył, że chodzenie na zakupy może uszkodzić jego psychikę i uciekł do Grubego Maćka.
- No coś takiego - powiedziała osłupiała babcia. - Za moich czasów to pasem by się doprowadziła takiego smyka do posłuszeństwa...
- Dopiero by mu babcia wtedy naruszyła psychikę! - zaprotestowała mama Łukaszka.
- Naruszyła, nie naruszyła, a gówniarz uciekł. I kto pójdzie po zakupy? - zrzędził dziadek.
Tata Łukaszka, obawiając się, że sam zostanie wysłany (lało jak z cebra) zaproponował siostrę Łukaszka. Ale siostra Łukaszka weszła akurat do kuchni, w negliżu, zaspana. Okazało się, że dopiero wstała i jeszcze nie kontaktuje, wobec czego po zakupy został wysłany taty Łukaszka.
- Jak można tak długo spać - potępiła siostrę babcia.
- Późno wróciłam z randki - tłumaczył się siostra ziewając okrutnie. Wstała i włączyła radio ustawiając je na swoją ulubioną stację.
- Tylko nie to - zaprotestował dziadek. - Oni tam dają taką sieczkę, że nie można tego słuchać!
Spór przecięła mama Łukaszka ustawiając radio na jedną z dwóch Bezpiecznych Rozgłośni, których słuchali wszyscy.
- Bleee... - powiedzieli wszyscy i powiedzieli, żeby jednak zostawić radio na tej fali. Akurat spiker w radiu prowadził wywiad z japońską grupą muzyczną.
- Ciekawe co tam grają, w tej Japonii - zamyślił się dziadek.
Okazało się, że akurat ta grupa gra polski folk góralski.
- Hehehe - zarechotali Hiobowscy.
- Co za głupki - dawała upust swej radości mama. - Toż to kompletnie obce kulturowo, podążają za jakimś obcym wzorcem, zwyrodnienie mentalne, psychika niewolnika...
- Nieprawda - tłumaczył łamaną polszczyzną wokalista kapeli. - Ta muzyka jest w naszym kraju od jakiegoś czasu. Dorastaliśmy słuchając jej i dla nas jest czymś naturalnym. Za kilkanaście lat, przy odpowiedniej promocji, będzie to normalny gatunek muzyczny u nas, jak rock czy pop.
- Oby, życzymy wam wszystkiego najlepszego - powiedział prowadzący audycję z trudem kryjąc rozbawienie. - Dziękujemy za rozmowę, a naszym słuchaczom zaprezentujemy teraz wasz utwór pod tytułem: "Jadem z łowieckom shinkansenem".
Hiobowscy zarykiwali się ze śmiechu.
Po utworze był kolejny wywiad, tym razem z polską piosenkarką. Wywiad ważny, bo akurat zmieniła styl i wydała nową płytę.
- Ja do tej zmiany zostałam zmuszona - tłumaczyła się piosenkarka. - Grałam polską muzykę, osadzoną w polskiej tradycji i to się w ogóle nie przebijało w mediach!
- Straszne - użalił się przedstawiciel mediów.
- Zrobiłam więc tak jak robią wszyscy, którzy chcą odnieść sukces. Poleciałam do Stanów. Załatwiłam studio, amerykańskiego producenta na topie. Piosenki napisali mi najlepsi amerykańscy twórcy. Utwory oparte są na najmodniejszej tam amerykańskiej stylistyce. Gościnnie pojawiają się amerykańscy raperzy. Mam nadzieję, że teraz moje piosenki zagoszczą na waszej liście przebojów.
- Życzymy ci tego - powiedział spiker. - A zatem po tych japońskich dziwolągach odrobina dobrej, polskiej muzyki! Oto najnowsza piosenka naszej rozmówczyni!
I z radia popłynęły tłuste bity okraszane jęczącym śpiewem:
- Rzucam tyłkiem... Je-i-je... Rzucam tyłkiem... Je-i-je...
Hiobowscy milczeli, wreszcie dziadek poprosił o zmianę stacji. Siostra Łukaszka wstała, włączyła drugą Bezpieczną Stację, gdzie akurat leciał magazyn o plotkach z życia gwiazd, a potem wyszła z kuchni kręcąc biodrami i nucąc: "rzucam tyłkiem, je-i-je...".
- Przestań! Co ty za obce jakieś rzeczy wyśpiewujesz! - zdenerwowała się babcia.
- Jakie obce? - siostra wróciła do kuchni i stojąc w drzwiach wybałuszała oczy. - Ja się na tym wychowałam! To jest moja muzyka!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jeżeli już jesteśmy przy muzyce...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#34527