Film o szczypiorku

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Blog

Chodziło po mieście takich dwóch. Jeden z kamerę, a drugi mikrofon. I pytali ludzi o szczypiorek.
- Szczypiorek jak szczypiorek - pytani wzruszali ramionami i odpowiadali szczerze, prosto, bez namysłu. - Jest długi, cienki. I zielony. I w pęczku.
Po paru dniach w telewizji, w godzinach największej oglądalności wyemitowano dokument "Prawda o szczypiorku". I się zaczęło. W prasie, radiu i telewizji wybuchło straszne zamieszanie. W piętnowaniu autorów filmu przodował "Wiodący Tytuł Prasowy".
- Autorzy tego filmu jątrzą, rozpalają nienawiść i dzielą społeczeństwo - czytała z lubością na głos mama Łukaszka.
- Niby jak? - zaperzył się dziadek Łukaszka otwierając konserwę bagnetem (pamiątka z wojny).
- Chyba każdy wie jak wygląda szczypiorek - oznajmiła babcia.
- Jeśli każdy wie, to po co ten film? Po co te pytania? Komu to ma służyć? Jaki w tym cel? Żeby znaleźć kogoś, kto ma odmienne zdanie na temat szczypiorku i go lansować w mediach w nieodpowiedzialny sposób?
- Jaki nieodpowiedzialny? - zdumiał się tata.
- Prawda jest tylko jedna! - zbuntował się dziadek. - Łukasz! Chodź no tu!
- Nie mogę!
- Jak ja mówię, że masz przyjść, to możesz!
- Czego? - burknął Łukaszek.
- Opisz szczypiorek.
Łukaszek w pierwszej chwili nie zrozumiał. W drugiej, trzeciej i czwartej nadal nie. Dopiero w piątej zaczęło mu coś świtać.
- Wy to macie... Podpuszczacie mnie! No, dobrze... Szczypiorek jest długi, cienki. I zielony. I w pęczku.
- Widzicie?! Widzicie?! - rozpaczała mama. - Uległ presji tego filmu!
- Jakiego filmu? - zapytał Łukaszek, ale nikt go nie słuchał.
Okazało się, że coraz więcej osób uważało, że film o szczypiorku był tendencyjny i skandaliczny. Tak głosiły łamy "Wiodącego Tytułu Prasowego" i zaprzyjaźnionej telewizji. Co więcej, media te nie ograniczyły się do krytyki, ale i zabrały się do produkcji własnej wersji filmu o szczypiorku. Hiobowscy natknęli się na ekipę filmową pod jednym z hipermarketów. Tym razem ekipa była o wiele bardziej liczna. Kandydatów do występu przed kamerą wybierano po starannej selekcji wzrokowej. Następnie musieli przejść kilka etapów przygotowawczych. Uświadomienie co to jest szczypiorek, uwidocznienie potencjalnych zagrożeń złego przekazu, nakierunkowanie na właściwe treści, trening rozłożenia akcentów i naukę mowy ciała.
- Film to bardzo poważna sprawa - dowodził Znany Reżyser, który osobiście zabrał się do dzieła. - Nie może być tak, że ludzie stają przed kamerą i mówią to, co chcą! To nie jest kino! To nie jest sztuka!
Ludzie stali sztywno, wpatrywali się w jeden punkt i sztywno dukali przerażeni, żeby nie zrobić błędu.
- Jest taki... Niekrótki... I kolor ma... Odległy od czerwonego... A bliski do niebieskiego... I są one razem... Pojedynczo rzadko się trafiają...
- Bardzo dobrze, bardzo dobrze - ekscytowała się mama Łukaszka. - Nie ma to jak wyważona opinia podparta autorytetem!
- Co za bełkot - złościł się dziadek Łukaszka. - Przecież nikt nie zrozumie o czym oni mówią!
- Ja wiem! - zaszczebiotała radośnie siostra Łukaszka. - O bananach!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

świetny wpis :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#57248

Kurde, toż to Najjaśniejszy reżyser Bajda był to bez wątpienia... Wieczny "szacun" za "dokonania"*

*i każdy wpisuje jak tam sobie uważa... ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#57265