Rzut tortem w bękarta PRL-u

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

Jestem ciekaw jaką karę zasądzi byłemu opozycjoniście niezależny i niezawisły sąd III RP, czyli bękart PRL-u, za rzut tortem w sędzię, która uznała gen. Kiszczaka za niezdolnego do udziału w rozprawie za przyczynienie się do masakry w kopalni „Wujek”? Przegląd orzecznictwa niezależnych i niezawisłych sądów bękarta PRL-u, jakim stała się III RP wskazuje, że za masakrę wizerunku niezależnej i niezawisłej III RP, przysługiwać powinna najwyższa, możliwa kara i że żadne względy (w tym zwłaszcza zdrowotne) nie powinny odwieść sądu od wymierzenia odstraszającej kary.

Jest bowiem oczywiste, że każdy obywatel III RP (jako człowiek chwilowo wolny) powinien czuć dumę i satysfakcję z posiadanej jeszcze wolności, a którą odzyskaliśmy w wyniku częściowo wolnych wyborów. Czując dumę nie powinniśmy jednak zapominać, że każdemu może się zdarzyć zarysować na parkingu jakiś samochód, czego żaden niezawisły i niezależny sąd płazem nie puści. Nie każdy z nas jest przecież komunistycznym generałem, czyli człowiekiem honoru, którego żadne prawo w III RP nie obowiązuje – choć obowiązuje sprawiedliwość dziejowa, polegająca na odpuszczeniu nie tylko grzechów, ale i zbrodni. Dlatego jest zrozumiałe, że gen. Kiszczak – podobnie jak i gen. Jaruzelski nie będą sądzeni w państwie, które jest bękartem PRL-u, a więc w państwie z utrwalonym już orzecznictwem wobec komunistycznych zbrodniarzy. Czym innym jest sprawca zarysowania samochodu, 60-letni, chory na raka Marian Dąbek. On jest w III RP nikim…

W przypadku Mariana Dąbka, niezawisły i niezależny sąd III RP jasno wykazał, że zbrodnia zarysowania lakieru samochodu jest nie tylko groźniejsza od wydania rozkazu oddziałom ZOMO użycia broni w dniach 15 i 16 grudnia 1981 roku przeciwko strajkującym górnikom w kopalniach „Manifest Lipcowy” i „Wujek”, ale że i sam sprawca zbrodni zarysowania lakieru jest znacznie groźniejszy od człowieka honoru, za jakiego bękart PRL-u uznał generała Kiszczaka. Sąd więc nie odstąpił od rozprawy przeciwko choremu na raka Marianowi Dąbkowi, ale po krótkim procesie skazał go na 600 zł grzywny. Ponieważ ukaranego zbrodniarza nie stać było na zapłacenie 600 zł, trafił więc do więzienia, aby zrozumiał czym jest w III RP „prawo” a czym „sprawiedliwość”…

60-letni Marian Dąbek – w przeciwieństwie do wszystkich ludzi honoru, czyli byłych esbeków, generałów i „utrwalaczy” władzy ludowej - dostaje miesięcznie niewiele ponad 500 zł renty i niemal wszystkie pieniądze wydaje na leczenie. W tej sytuacji, sąd łaskawie zamienił mu grzywnę na prace społeczne. Ponieważ Marian Dąbek nie wywiązał się z nich, sąd skazał go na 3 miesiące więzienia. Dąbek stawił się do odbycia kary, ale po krótkim czasie z racji złego stanu zdrowia i odbywanej terapii sąd udzielił mu przerwy w jej odbywaniu, co potwierdza, że nawet wobec osobników, których bękart PRL-u nie uznał za ludzi honoru – sąd może zachować się honorowo.

Kiedy jednak nadszedł termin powrotu do więzienia, Dąbek poczuł się gorzej i złożył dokumenty o przedłużenie przerwy w odbywaniu kary. Ponieważ "sędzia miał za dużo pracy, a poczta nie zdążyłaby dostarczyć korespondencji" do zbrodniarza - ciężko chory Dąbek ponownie trafił do więzienia i to tego w Wadowicach - przeznaczonego dla groźnych bandytów.

Tak dotkliwa kara jest zrozumiała w sytuacji osobnika, który nie tylko że nie jest komunistycznym generałem, a więc „człowiekiem honoru” – ale, jako chory na raka, notorycznie unika odbycia zasłużonej kary za zarysowanie lakieru: zbrodni nie mającej żadnego odniesienia do wydania rozkazu strzelania do górników w kopalniach „Wujek” i „Manifest Lipcowy”. Unikanie odbycia zasłużonej, bo orzeczonej przez niezawisły i niezależny sąd III RP kary, można porównać do czynu Zygmunta Miernika, który rzucił tortem w sędzinę. Jest oczywiste, że jawne rzucanie tortem w bękarta III RP, który z jednych robi zbrodniarzy, a ze zbrodniarzy –ludzi honoru, powinno być napiętnowane pobytem w więzieniu wśród groźnych bandytów…

W sytuacji obrzucania wizerunku bękarta PRL-u tortami - ani podeszły wiek ani też żadne raki nie mogą stanowić usprawiedliwienia. Po 24 latach od częściowo wygranych wyborów powinni zdać sobie z tego sprawę wszyscy, cieszący się w III RP częściową wolnością…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Polecam:

Ewa Kubasiewicz mówiła o tym w swoich licznych wywiadach o tym, że jedynymi skazanymi za grudniowe zbrodnie komunistyczne popełnione na Narodzie Polskim przez komunistów byli ci zabici, poranieni, a dziś niepełnosprawni ludzie, a także ci wówczas pojmani osądzeni przez kolejny miot stalinowskich sędziów, oraz CI,
CO ZBIERALI MATERIAŁY O GRUDNIU 1970 ROKU, KTÓRZY ZOSTALI SKAZANI NA LATA WIĘZIENIE PRZEZ WRONich BANDYTÓW W TOGACH.

Pozdrawiam.

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#362784

Ja proszę, nie mam już siły patrzeć na tych idiotów w togach, i na milicjantów /tak,tak/ którzy łżą jak najęci /chyba faktycznie są najęci/.

I nie ma co ględzić,że niektórzy z nich to i owszem, przyzwoici. Jeśli przyzwoici, to po jakiego podają rękę tym, o których wiedzą, że są łachudrami? Ja nie podaję.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Joanna K.

#362837

Patrzy uważnie, co robi jej dziadek.
Tak było ostatnio w sklepie gdy moja wnuczka patrząc na dziadka nie podała taj jak i jej dziadek ręki takiemu złodziejowi mojej tożsamości, o którym może i napisze krótką notkę, bo nawet choć rozgrzany i dyspozycyjny gdański sąd, to jednak już go raz skierował na badania psychiatryczne z powodu podszywania się i konfabulowania.
Tak więc uczmy tej prostej zasady naszych następców, nasze kolejne pokolenie i kolejne.
No to jest nas już trzech z moją wnuczką, prawda, że jest to już zespól, trio?

Pozdrawiam serdecznie.

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#362932

Widzę, że mamy wspólne... hmmm... hobby z tym niepodawaniem ręki:):):)
Oczywiście to żadne hobby, tylko... normalność.
Nie trzeba tego nawet nazywać zasadami. Kiedyś to była norma. Powszechna, niemal niezauważalna. Jak oddychanie.
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"

#362939

Mam też o takie hobby po dziadku.

Tu uczy się obsługi dziadkowej maszyny do pisania ze stanu wojennego jak miała 14 miesięcy.

Dziś jest na wyższym poziomie, bo obsługą laptopa, lecz nie zaniedbuję nauki na innej mojej weterance z podziemia, o tej:

Ta maszyna to jest dopiero kawał polskiej historii związanej też i z TW Bolkiem.

Służyła mi wiernie i bezawaryjnie od 1980 roku do pierwszych lat 90. XX wieku.

Nie potrzebuje zasilania w przeciwieństwie do innych dzisiejszych drukujących zabawek, prawda?

Jej oryginalnym kolorem był kolor szary.

Po zeszlifowaniu nr ewidencyjnych została pomalowana farbą jaka była w zasięgi. Padło na kolor niebieski i jest niebieska.

 

Pozdrawiam.

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#362957

Rozumiem, że maskujący:):):)
Pozdrawiam serdecznie Dziadka i Wnuczkę!
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"

#362961

Musze jeszcze raz napisać, bo poprzedni już gotowy do wysyłki mój komentarz jak i napisaną dużą notkę bezpośrednio w edytorze szlag trafił, po tym jak padła bateria i laptop się nagle wyłączył.
Nie znalazłem pliku "sessionstore.js", w którym zapisywane są sesje internetowe, który umożliwia odtworzenie "znikniętych" czynności i komentarzy.

Miałem od roku 1985 Fiata 126p w kolorze ZOMO, pamiętasz taki kolor MALCA?
Ten niebieski był łatwo dostępnym kolorem w stoczni, a i maszyny Optima były w takim kolorze.
Ważne, że miała bardzo dokładnie pousuwane nr fabryczne jak i ewidencyjne, tak że nie mogliby mnie oskarżyć o ich przywłaszczenie czy kradzież jak, to czynili innym.

Dziękuję w imieniu Wnusi i własnym za pozdrowienia, którymi się Tobie odwzajemniamy.

Pozdrawiam.
Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#363089

Człowiek kupował taki kolorek, jaki był dostępny, nie, jak dziś z palety tysiąca kolorów.
Ta maszyna do pisania to już nie tylko zabytek, ale świadek historii.
Właściciel (przede wszystkim on) też jest świadkiem historii.
Dzięki!
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"

#363113

który może potwierdzić kilka osób w tym jeszcze jedna osoba spod więziennej celi i tak się składa, że nią Jarosław O. gdańskiej dzielnicy Orunia z ulicy Brzegi spod nr 39, bo trzeci z nich spod mojej celi i ze wspólnej strawy zginął w bardzo dziwnych okolicznościach niczym Pyjas na klatce schodowej przy ulicy Podmiejskiej na gdańskiej Oruni.
Znałem jego św. Mamę, a teraz po ich śmierci to już nie znam nikogo z jego bliskich.
Dlatego nie chcę wymieniać tu ani jego imienia ani nazwiska, by Jego Rodzina nie miała do mnie jakichkolwiek pretensji, bo i po co, prawda?
W każdym bądź razie ja Go pamiętam o Nim wspominam, bo mam Go nieustannie w swojej starzejącej się z dnia na dzień mojej "dyskowej" ulotnej pamięci.

Pozdrawiam.

Obibok na własny koszt

PS
Dixi, ten świat który teraz My obaj znamy, jest naprawdę bardzo malutki, taki tyciu tyciu - jak ziarenko maku.
Onwk.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#363223

... do ziarnka..." Obiboku:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"

#363225

Mamy Niepoprawnych dawajcie znać wcześniej o takich rozprawach. Chodżmy na nie jako publiczność. Można na nich wyrażać protest chociażby bucząc nie otwierając ust. Róbmy chociaż takie małe rzeczy aby pomóc innym. Piszcie proszę przed szkodą. Ja mieszkam we Wrocławiu i zawsze pójdę , tylko dajcie znać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Konkubina po polsku

#362972

gość z drogi

i ja zgłaszam swój akces...nie podaje ręki ślepym i zdalnie kierowanym....

serdeczności dla Klubu :)

a dla Kapitana Nemo dyszka..:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#362973

Dziś wybrała niebieską weterankę.

Pozdrawiam.

Obibok na własny koszt

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#363069

gość z drogi

serdeczności dla najmłodszej blogerki

:))))))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#363142

gość z drogi

parasolem ochronnym sądów,jak niemal dziecko specjalnej troski i chłopak 

o poziomie rozumowowania siedmiolatka...z powodu  ktorego działalnosci....

nikogo nie zamordowano,

siedzi więzieniu z kilkoma wyrokami....bo tak się podoba sądowi i prokuratorom....

ot równi i równiejsi a Zmordowani Górnicy sami do siebie strzelali....gdy rządzili towarzysze  jeneralowie 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#363143

Czy dopuściłabyś choćby w swoich myślach, że piszący te słowa, mógłby być członkiem jakiejś supre-tajnej grupy operacyjnej MSW, który jako drukarz w stanie wojennym mógł być podszywać się z rzekomego działacza opozycji solidarnościowej?

Fakt, nie znasz mnie fizycznie w realu, wkrótce mam taką nadzieję spotkam się ze znanym Nam działaczem Pierwszej Solidarności, którego ulotki tak kopiowałem jak i powielałem robiąc ich dodruk w swojej prywatnej drukarni w komórce na gdańskiej Oruni od stycznia do końca sierpnia 1982 roku, który jako dopiero jako czwarty człowiek zobaczy na własne oczy i jej dotknie, a ja potwierdzę, że tam ona była.

Pierwszą osobą była niczego nie świadoma mojej żona, która otrzymała ode mnie gryps z prośbą by zorganizowała ewakuację mojej drukarni, tak na wszelki wypadek.

Drugą osobą był Krzysztof z gdańskiej Oruni, do którego kazałem się udać mojej żonie w grypsie wysłanym z więzienia za pośrednictwem Ryszarda Frydrychowskiego z Gdyni.

Zaryzykowałem i dałem przed paru dniami poznanemu osadzonemu w mojej celi nr 34 na III Oddziale Centralnym AŚ w Gdańsku mój gryps do mojej żony gdy ten udawał się na widzenie ze swoim adwokatem (tym razem napisze popranie z szacunku dla tego adwokata), który mój gryps dostarczył mojej żonie osobiście, w którym poza poleceniem ewakuacji maszyn poligraficznych znajdujących się w komórce, matryc aluminiowych i papierowych, farby drukarskiej w butelkach i już pordzewiałych metalowych puszkach oraz innych drobnych części zamiennych i dodatkowych, jak kasety do mojej kserokopiarki z wiatrakiem czy suszarki do suszenia i utrwalania kopii z tej kserokopiarki z wiatrakiem w postaci kasety, to podałem też adres mieszkania w którym mnie zatrzymano, i w którym zostawiłam mój cały sprzęt fotograficzny z dziesiątkami wykonanych biało-czarnych negatywów z zajść ulicznych w centrum Starówki gdańskiej w dniu 31 sierpnia 1982 roku, w tym ze szturmu na WUSW przy ul. Okopowej (tam była m.in. kolektura TW Bolka)od strony ul. Bogusławskiego.

Opisałem to w jednej ze swojej nitek zamieszczonych na tylko i wyłącznie na Niepoprawnych. Więc proszę kopiować, bo tulko tu jest opis tamtych wydarzeń z roku 1982.

Tam pod wskazany przeze mnie adres udał się mój brat (ten co budował pomnik w Gdańsku, na którym wyciął szlifierką napis Śmierć komunie" z żoną lecz sprzętu fotograficznego już nie zastał, bo właścicielka mieszkania przy ul. Kocurki 1 m. 39 w dobrej wierze i w zaufaniu wydała go jednemu z nie zatrzymanych wówczas mężczyzn, który mieszkał w Gdańsku Oliwie i był pracownikiem kawiarni w Oliwie.

Nie pamiętam już jej nazwy, lecz gdy tylko odnajdę w swoim "pieczarzym" i przepastnym moim prywatnym archiwum z tymi informacjami, to nie tylko o tym napisze ale i zamieszczę fotografie lub skan tych zachowanych z cała pewnością moich papierów. Historia jak widać jest tak zakłamana i pokręcona, że znani są dziś tylko notoryczni kłamcy, którzy gdzieś byli i nic tak po prawdzie wielkiego nie zrobili, poza lansowaniem swoich nazwisk przy jednoczesnym zawłaszczaniu cudzej tożsamości i czynów.

Mam takiego jednego osobistego już złodzieja, który swoimi kłamstwami zawłaszcza moją tożsamość z lat 90. XX wieku, chociaż kolega z tamtych lat ostatnio opowiadał mi, ze ostatnie czasy zaczął wcielać się w lata 80. XX wieku i o swojej rzekomej działalność w Solidarności, w której nigdy nie był i nie uczestniczył w żadnym strajku. Są pośród starych mieszkańców mojej dzielnicy oraz byłych działaczy z okresu lat 90. XX wieku, którzy twierdzą, że miał coś wspólnego z SB jako historyk i taryfiarz gdańskiej taxi.

Ten sam, któremu nawet moja Wnuczka ręki nie podała  biorąc dobry przykład ze swojego dziadka - napisałem o tym wyżej.

Poza tym, to dama pierwsza podaje dłoń na powitanie, a nie jakiś stary cap, prawda?

Ostatnio wyznając dla jednego z okupacyjnych terrorystów z Dziennika Bałtyckiego znacznie się w tej materii wychylił m.in. z samochodem jako posiadał jego ojciec, których po wojnie używali tylko i wyłącznie kaci z MBP/WUBP/PUBP/UB,IW i KBW.

Już raz w związku z jego konfabulacją i kleptomanią z kradzieżą cudzej tożsamości jedna z sędzia, to nawet skierowała go na badania psychiatryczne. T

en osobnik ma to do siebie, ze za mną nie nadążą, bo gdy ja występuje z jakiejś organizacji czy stowarzyszenia, które zakładałem jako ich założyciel, to on do nich wstępował, by już chwile później głosić, że je zakładał,pełniła jakąś ważną w nich rolę, a nawet im przewodził.

Jak tak dalej pójdzie to w ogóle zniknę jakbym nigdy nie istniał, alb zostanę konfidentem z nadania Borsuków lub i Borowczaków oraz innych lokai komuszych, wyznawców objawionej św. Magdalenki i modlących się do jej cielca w postaci okrągłego ołtarzu pod żyrandolem.

Tak więc, @Gościu z drogi do Naszej Wolnej i Naszej Niepodległej Polski, Naszej Polski, prawda?

- Czy dopuszczasz w ogóle taką możliwość, że piszący te słowa Niepoprawny był choćby przez chwilę nielegałem, jawnym lub tajny współpracownikiem lub KO komunistycznej policji tak cywilnej jak i wojskowej?

No bo gdybym był, to czy dostałbym od nich aż taką ogromną zapłatę, jaką mnie i moich bliskich te kanalie uraczyły przez te minione ponad 40 lat?

Miałem napisać notkę pod tytułem: "Byłem przestępcą, grzesznikiem" , taką nawet w stylu Naszego Kolegi, bo tylko styl taki pasuje do tego co w niej będzie zawarte, bo już początek napisałem, którą chciałem zadedykować Naszemu Koledze Marianowi Stefaniakowi, potrzebującego dziś od Wszystkich zwyczajnego ludzkiego wsparcia, lecz los moje plany pokrzyżował innym tragicznym wydarzeniem, którym się od tej niedzieli zajmuję się bardzo intensywnie, by młodemu człowiekowi pomóc w jego żywotnych dziś sprawach.

Odwołałem wszystkie spotkania, które nie były i nie są tak ważne ja ta sprawa z Pruszcza Gd.

Pozdrawiam serdecznie.

 

Obibok na własny koszt i też ciągle w drodze, tak jak i Ty Drogi Gościu w drodze.

 

PS

Poznaj dziadka Wnusi, oto on w roku 1966:

 

Czy te oczy mogą kłamać......?

ONWK.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#363212