Wielka kapela świątecznego ogłupienia

Obrazek użytkownika 2-AM
Kraj

Lider doskonale prosperującego od lat rodzinnego biznesu pod nazwą Złoty Melon, którego głównym brandem jest coś zwanego mianem wielkiej orkiestry świątecznej mocy a może niemocy czy pomocy (dalibóg człek już nie pamięta) dał po raz kolejny pokaz swego oburzenia, które świadczy o tym, iż jest on albo całkowicie oderwany od rzeczywistości albo z premedytacją rżnie przysłowiowego głupa robiąc sobie darmową klakę.

Chodzi o wielkie zbulwersowanie lidera wspomnianej kapeli faktem, iż od roku 2004 aż do chwili obecnej w Centrum Matki i Dziecka w Warszawie nadal nie rozpakowano z pudełek 2 sztuk endoskopów „podarowanych” przez dobrodzieja w czerwonych portkach ( ]]>LINK]]> ).

Przypomnijmy, że nasz drogi Jurek od blisko ćwierć wieku z uporem godnym lepszej sprawy zbiera pieniądze na zakupy sprzętu medycznego, który po wstawieniu go do państwowych szpitali ma ratować życie dzieci a ostatnio nawet i starców (w przyszłym roku jest ponoć szansa na dofinansowanie zakupu zautomatyzowanych zestawów do eutanazji). Problem polega na tym, że świat się zmienia i nic nie jest już takie samo jak na przełomie lat 80-tych i 90-tych gdy ruszyła zbiórka pieniędzy na zakup wspomnianego sprzętu. W tamtych czasach faktycznie szpitale miały problemy z wyposażeniem w nowoczesny, często kosztowny sprzęt medyczny. Dostarczenie takiego daru mogło i najczęściej było użyteczne bo dzięki temu mali pacjenci szybciej mogli uzyskać specjalistyczną pomoc bez konieczności wędrówki przez pół kraju do którejś z czołowych placówek medycznych posiadających niezbędny sprzęt. Czasy się jednak zmieniły i w wyniku sławetnej „reformy” systemu opieki medycznej zapoczątkowanej przez „charyzmatycznego” premiera Buzka z AWS i kontynuowanej przez nie mniej charyzmatycznego tow. Milera i jego następców (nieustająca reforma Kas Chorych vel NFZ) okazało się, że brak sprzętu nie jest już priorytetem lecz brak lekarzy, którzy umieją się oraz legalnie mogą posłużyć tym sprzętem lub co gorsza brak zgody dla szpitala wydawanej w przeszłości przez Kasę Chorych a obecnie NFZ w postaci kontraktacji usług medycznych na leczenie pacjentów.

Taka jest smutna prawda. To nie braki sprzętu ograniczają obecnie możliwości leczenia pacjentów w szpitalu. Tym ograniczeniem jest brak zgody wydanej przez NFZ (bo taka zgoda oznacza przekazanie pieniędzy do szpitala) na leczenie pacjentów przez szpital. Bo taka zgoda to nic więcej jak procedura medyczna, za którą musi zapłacić szpitalowi NFZ z naszych składek (prawie 10% pensji brutto zabierane jest co miesiąc z pensji każdego pracownika na „darmową” opiekę medyczną w ramach NFZ a kolejki na niektóre zbiegi sięgają już kilku lat). Jeśli NFZ nie chce zapłacić za zabieg medyczny, który nie jest zakontraktowany dla danego szpitala np. w skutek osławionych nadwykonań tzn. szpital przeprowadził 1000 operacji ale podpisał kontrakt z NFZ, że zrobi ich tylko 500. Było jednak zdecydowanie więcej pacjentów i szpital ich obsłużył ale NFZ za to nie chce zapłacić. W wyniku tego bezmyślnego leczenia szpital wygenerował sobie koszty, które mogą spowodować jego bankructwo. Najlepiej w związku z tym nie leczyć pacjentów ponad podpisany limit nawet jeśli lekarze mają wolne moce przerobowe oraz aparaturę medyczną a potrzebujących pomocy odsyłać do innych szpitali lub prywatnych klinik gdzie zrobią zabieg praktycznie od ręki (zwłaszcza taki prosty i dochodowy).

A tu mamy jeszcze kłopot ze sprzętem od „Jurka”. Nie wiedzieć czego człek ten uparł się, że sprzęt ma być używany do leczenia dzieci. Nie dociera do niego, że sprzęt ten może służyć do ratowania zdrowia i życia dzieci ale tylko jeśli szpital ma jeszcze nie wyczerpany limit przyjęć w ramach NFZ. Po wyczerpaniu limitu sprzęt powinien być wyłączony, nakryty prześcieradłem i winien czekać do przyszłego roku na nowy kontrakt bo przecież państwowy szpital nie może go wykorzystać do prywatnej opieki medycznej nie mającej nic wspólnego z kontraktami NFZ. Dodatkowym problemem jest fakt, że tak specjalistyczny sprzęt medyczny nie da się tak po prostu wyłączyć i włączyć za pół roku. Sprzęt ten musi być stale nadzorowany przez wykwalifikowana kadrę techniczną, jego dłuższe przerwy w użytkowaniu mogą skutkować kłopotliwą procedurą kalibracji i kosztownego przygotowania go do ponownej pracy. Dodatkowo taki sprzęt cały czas musi znajdować się pod opieką wykwalifikowanego serwisu techniczno medycznego a to jest stała i nie najmniejsza pozycja kosztowa podnosząca koszt nie używanego sprzętu i rujnująca często budżet szpitala. Dopóki darowany sprzęt leży zakurzony i nie rozpakowany w pudle nie ma zagrożenia powstania kosztów związanych z koniecznością jego uruchomienia, utrzymania i walki o kontakty NFZ pozwalające go utrzymać i opłacania ludzi znających jego obsługę. Ewentualne zaprzestanie jego używania i przykrycie prześcieradłem czy to w skutek braku części zamiennych czy wykwalifikowanej kadry medycznej czy aktualnego kontraktu NFZ rodzi ryzyko linczu medialnego za zmarnowanie pieniędzy danej przez Kapelę Jucji O. Dlatego lepiej czasami schować taki podarek głęboko do piwnicy (zwłaszcza gdy go nam wciskali siłą) niż ponosić opisane powyżej ryzyko.

Gdyby facet w czerwonych portkach miał trochę oleju w głowie i faktycznie chciał pomóc już dawno przestał by kupować te zabawki i zmuszać szpitale do ich przyjmowania. Zamiast tego kupował by usługę medyczną polegającą na badaniu czy leczeniu danym sprzętem medycznym przez okres roku iluś tysięcy pacjentów w szpitalu X czy Y. W ramach tej usługi usługodawca dostarczył by odpowiedni sprzęt medyczny (po kiego diabła go kupować skoro można wziąć go tanio w leasing a potem oddać lisingodawcy gdy sprzęt jest już nie potrzebny lub się zestarzał) , zapewnił dla niego serwis oraz wynajętą do jego obsługi wykwalifikowaną kadrę medyczną umiejącą go obsłużyć w ramach całej usługi. Placówka medyczna powinna tylko wywiesić ogłoszenie, że w wyniku cudownego zrządzenia losu w tym roku zamiast standardowych 100 zabiegów zakontraktowanych w ramach umowy z NFZ zrobią jeszcze 1000 dodatkowych bo mają sponsora i zapraszają potrzebujących – decyduje kolejność zgłoszeń. 

Tak było by gdyby facet w czerwonych portkach kierował się zdrowym rozsądkiem, rozumiał jak działa system opieki medycznej w Polsce oraz chciał realnie pomóc oszczędzając jednocześnie podarowane mu pieniądze. On jednak robi to co robił blisko ćwierć wieku temu. Ogłasza że będzie zbierał na urządzenie X czy Y dla dzieci/starców po czym wkłada uzyskana kasę na rok na procent do banku (w końcu z czegoś trzeba żyć) a potem kupuje wspomniane urządzenia i wciska je na prawo i lewo żądając wdzięczności od coraz bardziej zadłużonych placówek medycznych, które nie są wstanie zatrudnić dodatkowego lekarza by obsługiwał ten sprzęt w ramach posiadanych kontraktów z NFZ. Podsumowując: pacjenci wielkiego pożytku z tych zakupów nie mają, zaś głównymi beneficjentami są producenci sprzętu medycznego, którzy hurtowo sprzedadzą kilkadziesiąt, kilkaset lub kilka tysięcy drogich urządzeń medycznych do których potem trzeba będzie wykupić by je używać jeszcze droższy serwis. A ludzi do ich obsługi podobnie jak zgody ze strony NFZ (dodatkowe kontrakty) jak nie było tak nie ma. Za to co roku balon propagandowy akcji dmuchany jest coraz lżejszym gazem. Oby kiedyś nie zapalił się jak sterowiec Hindenburg. 

P.S.

Zaledwie kilka tygodni temu facet czerwonych portkach strasznie się oburzył grożąc, że przestanie organizować swoja styczniową żebraninę jeśli jeszcze raz dotrze do niego informacja, że dzieci umierają bo placówka medyczna odmawia im pomocy nie chcąc wysłać karetki (bo tak naprawdę ma ją tylko na papierze w ramach „kreatywnej księgowości” na potrzeby rozliczeń z NFZ – takie sa skutki zlikwidowania przez „doktor śmierć” tj. ex. minister zdrowia a dziś marszalicę sejmową E. Kopacz 50% placówek nocnej pomocy). Przebłagany przez lewicowego ministra od wykluczony (chyba pacjentów) zaproponował, że on w tych portkach razem ze swoją wesołą kompanią będzie uczył szpitale jak organizować prace pogotowia i nocnej pomocy. Należy spodziewać się, że za wspomniane nauki i kursy, które będzie nam robił nasz złotawy Melon solidnie zapłaci NFZ z naszych podatków by żyło się lepiej co niektórym organizatorom wspomnianych szkoleń ..

Brak głosów

Komentarze

 Czyżby zabrakło bieżących tematów, że zająłeś się zgranym do bólu przykładem degeneracji w polskim życiu społeczno-politycznym jakim jest niewątpliwie casus lewackiego bożyszcza,  Jurka Złotego Melona?

Vote up!
0
Vote down!
0
#352154

Za krótkie objaśnienie jednego z mechanizmów. Sam, chwalić Boga, nie choruję, na Owsiaka nie daję, więc systemu działania polskiej służby zdrowia nie znam, a w informacji o tym, że Owsiak się czepia, brakowało mi właśnie tego elementu. 

Vote up!
0
Vote down!
0

<p>ro</p>

#352196

 

dalej koledzy, koleżanki, oni mają kasę władzę i prawo do przekazu , my możemy ich tylko obserwować. Redakcja czuwa Naród czuwa Wszyscy czuwamy do zgonu.

piedy zniknę , :)

Vote up!
0
Vote down!
0

<p>po co to komu</p>
<p> </p>

#352158

Nie wiedziałem, że w domu bez klamek masz dostęp do komputera, w dodatku podpiętego do sieci internetowej... trollu!!!

Satyr   
 

Vote up!
0
Vote down!
0
#352168

Szkoda Twojej zacnej klawiatury na tego trolla. Bez naszego zainteresowania sam zdechnie.

Pozdrawiam Niepoprawnie

krisp

Vote up!
0
Vote down!
0
#352218

Najnowocześniejszy sprzęt i wykwalifikowana obsługa to jeszcze nawet nie połowa sukcesu w POstkomunistycznym państwie Tuska. W Otwocku spółka wybudowała nowoczesny budynek, sprowadziła najnowocześniejszy sprzęt do radioterapii, uroczyście otworzono przychodnię w styczniu b.r. i dalej dupa bo NFZ od ubiegłego roku twierdzi że całą pule na radioterapię ma centrum onkologii na Ursynowie. Kto tam był to wie że rzygać się chce po kilku minutach tam przebywania a chorzy na raka muszą tam czekać po kilka godzin na wizytę do lekarza i na naświetlanie. Jestem przeciwnikiem przejmowania za darmo obiektów służby zdrowia ale jak najbardziej żeby takie obiekty sami sobie stawiali ci co chcą prowadzić działalność medyczną. Ale komuchy na to nie mogą pozwolić komuś kto jest spoza układu "kręcenia lodów".

Vote up!
0
Vote down!
0
#352202

Piszesz o Owsiaku i jego geszefcie o nazwie Złoty Melon, cytuję: "Za to co roku balon propagandowy akcji dmuchany jest coraz lżejszym gazem. Oby kiedyś nie zapalił się jak sterowiec Hindenburg".

Ja zaś czekam, kiedy ten szemrany złotomelonowy biznes, wymuszający na publicznej telewizji finansowanej z naszych (w tym i moich) podatków darmochowe transmisje i darmową reklamę, wreszcie się rozpadnie jak domek z kart. Może też wybuchnąć, walnąć, eksplodować, wylecieć w kosmos, pieprznąć*, itd. (* niepotrzebne skreślić).

Pozdrawiam Niepoprawnie

krisp

Vote up!
0
Vote down!
0
#352215