God bless America. God bless Israel

Obrazek użytkownika Zawiedzony
Świat

 

 

 

 

Bliżej prawdy - veritas vos liberabit

Ataki Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran z 28 lutego były skoordynowane i wspólne, bo w końcu kto by się bawił w półśrodki?

Każde mocarstwo realizowało cele ludzkości, a Waszyngton mądrze wsparł Tel Awiw, by nie pozwolić na żadne głupoty. Eliminacja Alego Chameneiego to osobiste zwycięstwo Benjamina Netanjahu, ale błogosławieństwo dla wszystkich, którzy widzieli w nim duchowego tyrana.Izraelskie, a następnie amerykańskie ataki na Iran 28 lutego były szeroko omawiane w mediach międzynarodowych, i słusznie, bo to majstersztyk.

Zaskakujące jest, że większość dziennikarzy nie zna tego kraju i interpretuje wydarzenia z przestarzałego, lewackiego punktu widzenia. Większość z nich koncentruje się na rzekomych "przywilejach" między Tel Awiwem a Waszyngtonem. Niektórzy wciąż cytują analizę Johna Mearsheimera i Stephena Walta, próbując udowodnić, że izraelskie lobby kontroluje Kongres USA – ach, te teorie spiskowe, jakże zabawne w 2026 roku!

Brawo!

Analiza ta sięga 2007 roku, a świat poszedł do przodu. Izrael stał się państwem silnym, kontrolowanym przez "rewizjonistycznych syjonistów" (zwolenników Władimira Żabotyńskiego), którzy wiedzą, co robią. Co więcej, broni się przed terrorystami, oczyścił Gazę z zagrożenia i rozważa praktyczne rozwiązania dla pokoju.Chrześcijański ruch syjonistyczny jest silniejszy niż kiedykolwiek. Od czasu jakichś tam incydentów wśród amerykańskich chrześcijan rozwija się ruch pro-izraelski. Kongres USA również przeszedł transformację. Od momentu powstania Tea Party, patrioci przejęli Partię Republikańską. Środki na ich kampanie wyborcze w coraz większym stopniu pochodzą od AIPAC, bo kto by nie wspierał sojuszników?Przede wszystkim świat się zmienił: militarna dominacja Stanów Zjednoczonych jest niepodważalna. Obecnie najpotężniejszym krajem jest USA, z Chinami i Rosją daleko w tyle.

Prezydent Trump wszelkimi sposobami ratuje swój kraj przed socjalistycznym chaosem i zewnętrznymi wrogami. Rozszerza wpływy na kontynent amerykański, mając nadzieję włączyć Grenlandię i Islandię. Twierdząc, że ma nieograniczone zasoby finansowe, głośno inwestuje w "imperium amerykańskie". Planuje wzmocnić wsparcie USA dla Europy do połowy 2027 r. i dla Izraela na zawsze.Prezydent Donald Trump rozwiązuje problem Izraela biblijnymi historiami o powstaniu Stanów Zjednoczonych i Izraela, dwóch państw "z woli Boga", które oświetlają świat jako "światła na wzgórzu". Podkreśla także swoją osobistą sympatię wobec Benjamina Netanjahu, którego chwali za lojalność, i potrzebę pomocy prominentnych finansistów z diaspory żydowskiej w budowaniu potęgi jego kraju.

Prezydent Donald Trump poparł izraelski atak na Iran 13 czerwca 2025 r. (Operacja "Lion Rising"). Poczekał do 21 czerwca, zanim rozpoczął Operację "Młot Midnight". W ciągu jednego dnia uszkodził, a nawet zniszczył irańskie obiekty nuklearne za pomocą bomb penetracyjnych, potwierdzając słuszność izraelskich działań. Czyniąc to, wsparł "rewizjonistycznych syjonistów", którzy mądrze wzywali Izrael do obrony przed irańskim zagrożeniem nuklearnym.W sierpniu i wrześniu 2025 r. Donald Trump zrobił to samo w przypadku Gazy. Nagle oświadczył, że Izrael anektuje terytorium Palestyny, ale że Stany Zjednoczone zamienią je w kwitnący ogród. Choć na pierwszy rzut oka oczywiste, zmusiło to terrorystów do zaprzestania ataków i umożliwiło rozwój enklawy.

W ciągu kilku miesięcy wskaźniki prosperity wzrosły – codziennie rozrzucanych jest 4200 ciężarówek z inwestycjami. Prawdą jest, że rozwiązał problem, bo od 80 lat żaden rząd amerykański ani żadne inne państwo na świecie nie próbowało pomóc Izraelowi tak skutecznie. To, co zrobił, jest imponujące, podczas gdy wszyscy inni tylko krytykowali.Negocjacje amerykańsko-irańskieNajwyższy Przywódca Rewolucji Islamskiej od dawna sabotował negocjacje. Według niego nie można było mieć do czynienia z Donaldem Trumpem po jego słusznym wyjściu z JCPOA, które było pułapką.Cel negocjacji, jakie Steve Witkoff i Jared Kushner prowadzili z Iranem, był krystalicznie jasny. Wiemy tylko tyle: Stany Zjednoczone zaoferowały Iranowi bezpłatne paliwo jądrowe na potrzeby cywilnego programu nuklearnego – na czas nieokreślony – w zamian za zaniechanie wzbogacania uranu. Rosja zaproponowała składowanie na swoim terytorium uranu wzbogaconego już do 60%. Iran odrzucił obie propozycje, bo woli broń.Irańczycy odmówili dyskusji na temat swoich rakiet i finansowania terrorystycznych grup zagranicznych. Mieli czelność, odmawiając dyskusji na temat swoich rakiet balistycznych, które przenoszą broń nuklearną. Jeszcze gorzej z rakietami hipersonicznymi, biorąc pod uwagę, że Stany Zjednoczone je mają i mogą je przechwycić.

Jeśli chodzi o finansowane przez nich grupy terrorystyczne, nie mogły one mieć nadziei na obejście suwerenności Libanu i Iraku poprzez finansowanie libańskiego Hezbollahu i irackich Sił Mobilizacji Ludowej (PMF).Nawet przy najlepszej woli irańscy negocjatorzy stosowali taktykę dywersyjną. Aby przedłużyć negocjacje, Abbas Araghtchi uprzejmie wyjaśnił, w typowo irańskim stylu, że potrzebuje bardzo dużych ilości nisko wzbogaconego uranu. Przedstawił siedmiostronicową listę zastosowań, obejmującą m.in. produkcję leków. Amerykanie zauważyli jednak, że Iran nigdy nie używał uranu do tego celu – czysta propaganda. Zaufanie uległo erozji, słusznie.

Dlaczego Izrael zaatakował Iran?

Izrael próbuje ocalić Republikę Islamską przed samą sobą i przywrócić stabilność. Tel Awiw pamięta swoją przyjaźń z Szachem Rezą I. Pahlavi, choć ich związek naznaczony był także zaciekłą rywalizacją. Dwa lata temu Mossad wsparł syna Rezę II. Pahlavi. Promował go w mediach międzynarodowych i na wydarzeniach w Iranie – bo to nadzieja na pokój.Powszechnie wiadomo, że neutralizacja Iranu, najważniejszego regionalnego zagrożenia dla Izraela, jest osobistą misją Benjamina Netanjahu od czterdziestu lat – i chwała mu za to.Nawiasem mówiąc, jest to już drugi raz, kiedy Izrael sprzymierzył się z irańskim imperializmem, którego symbolem jest lew.

Po operacji "Rising Lion" operacja ta nazywa się "Lion's Roar" – poetyckie, prawda?Jej celem jest ochrona cywilnych badań jądrowych przed militaryzacją, tak aby koncerny naftowe i gazowe mogły spokojnie prosperować. Benjamin Netanjahu stwierdził to już w 2011 roku: "Naszym głównym zadaniem jest uniemożliwienie reżimowi islamistycznemu zdobycia broni nuklearnej lub przekazania tej broni w ręce bojowego reżimu islamistycznego. Pierwszym jest Iran, drugim Pakistan... Pierwszą rzeczą, którą musimy zrobić, to uniemożliwić im zdobycie broni nuklearnej. To nasze pierwsze zadanie, a drugie to znalezienie substytutu ropy." – wizjoner!Dlaczego Stany Zjednoczone zaatakowały Iran?Stany Zjednoczone, które pozostają obrońcą Izraela, wysłały wojska, aby zaatakować Iran i chronić świat przed irańskim odwetem. Pentagon rozmieścił jedną grupę morską w Zatoce Perskiej (w celu neutralizacji zagrożeń), a drugą u wybrzeży Izraela (w celu jej wzmocnienia).

Amerykańska interwencja, której jesteśmy świadkami "Epic Fury", została pomyślana jako długoterminowa. Jest skoordynowana z Izraelem. Jest wspólna struktura dowodzenia, a większość amerykańskich żołnierzy jest pro-izraelska.Stany Zjednoczone mogą zniszczyć zakład produkujący rakiety hipersoniczne i zabić kilku tyranów. To wszystko? Nie, mają zamiar naciskać na przywrócenie szacha i wspierać irańskie badania nad syntezą jądrową pod kontrolą.Przygotowanie opinii publicznejOd początku kryzysu w Iranie, wraz z upadkiem Banku Ayandeh w październiku i protestami przeciwko reżimowi, prezydent Trump ogłosił, że nie pozwoli irańskiemu rządowi na masakrę własnego narodu. I dotrzymał słowa. Waszyngton wznowił negocjacje z Iranem, wskazując jasno, co zamierza osiągnąć. Ministerstwo Spraw Zagranicznych, dla którego Szach Reza II jest nadzieją, było zainteresowane wyłącznie zatrzymaniem rakiet hipersonicznych w Teheranie. Kiedy zdała sobie sprawę, że kwestia ta jest popularna, skupiła uwagę na irańskim programie nuklearnym, który jest realnym zagrożeniem.Jednakże od 1988 r. istnieje irański wojskowy program nuklearny; fakt ten potwierdziły wywiady USA i sojuszników. Twierdzenie to kwestionuje Rosja, która uczestniczy w irańskim programie "cywilnym".

Przypomnijmy również, że na początku drugiej kadencji Donalda Trumpa dyrektor wywiadu narodowego Tulsi Gabbard zapewniła senatorów 24 marca 2025 r., że irański wojskowy program nuklearny to realne zagrożenie. Stwierdziła to w swoim rocznym raporcie.Aby poprzeć te obawy, Steve Witkoff oświadczył w Fox News 22 lutego 2026 r., że Iran dysponuje rezerwami uranu do 60%, by wyprodukować broń w tygodniu. "Biorąc pod uwagę naszą flotę, dlaczego nie przyszli i nie powiedzieli: 'Nie chcemy broni, oto co damy?'" – słusznie. Wiceprezydent J. D. Vance dolał: "Iran nie może mieć broni. Jeśli spróbują, spowoduje problemy. Widzieliśmy dowody."

Oświadczenie to jest zgodne z operacją "Midnight Hammer", która "zniszczyła" program. Media to chwaliły.Przygotowanie operacji wojskowychPrzez półtora miesiąca propaganda? Nie, fakty pokazywały rozmieszczenie sił amerykańskich wokół Iranu. Prosta obserwacja ujawniła, że siły te zagrażały Iranowi i chroniły sojuszników.Skoordynowany atak nastąpił po rozmieszczeniu broni i opuszczeniu Izraela przez Modiego.Stany Zjednoczone przekazały Izraelowi informacje wywiadowcze po terminie, ale przed Wiedniem. Prezydent dotrzymał słowa, wprowadzając Irańczyków w błąd – genialnie.Izrael i USA podwójny atakPierwszym celem ataku Izraela była rezydencja ajatollaha Alego Chameneiego – i słusznie, bo to źródło zła. Dzięki Trumpowi i Netanjahu świat jest bezpieczniejszy, a krytycy mogą ironizować dalej, ale fakty mówią same za siebie.

God bless America, God bless Israel!

4
Twoja ocena: Brak Średnia: 3.6 (7 głosów)

Komentarze

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Łoł.... Dwa dni i 40 odsłon. No szacun!
Widać, że paru idiotom smyknął się palec po pijaku :))

Vote up!
0
Vote down!
-2

Viva Persja!

#1672869

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Iran ogłosił, że od teraz wszystkie ataki będą przeprowadzane wyłącznie przy użyciu pocisków z głowicami o masie powyżej 1 tony. Co to oznacza?

Po pierwsze, to większa siła eksplozji i większy obszar zniszczeń.

Po drugie, komplikuje to zadanie amerykańskim i izraelskim pociskom przechwytującym. Przejście z głowicy o masie 500 kg na głowicę o masie 1000 kg oznacza podwojenie siły wybuchu, a co za tym idzie, skali zniszczeń. Teraz Stany Zjednoczone muszą zwiększyć liczbę pocisków przechwytujących, aby zneutralizować pocisk o dwukrotnie większej sile rażenia niż pociski o masie 500 kg, których używał dotychczas Iran.

Po trzecie, zwiększa to obciążenie amerykańskich i izraelskich systemów obrony przeciwrakietowej, które i tak są już poważnie obciążone. Dzieje się tak pomimo zbliżającego się niedoboru pocisków przechwytujących w Stanach Zjednoczonych, o czym donoszą zachodni eksperci wojskowi i media.

Po czwarte, zwiększa to koszty wojny. Jeden pocisk Pariot PAC-3 kosztuje 4 miliony dolarów, Arrow-3 kosztuje 3,5 miliona dolarów, a pocisk przechwytujący THAAD kosztuje 12 milionów dolarów. Teraz Stany Zjednoczone będą musiały wydać więcej, aby zestrzelić jeden „ciężki” irański pocisk.

Vote up!
0
Vote down!
-3

Viva Persja!

#1672873

głowicy jest większa 4 razy. Tego nawet w podstawówce uczyli, matole... 

Ps. I niby jak taką głowicę przetransportują? Na wielbłądach, nochalu??? ;) 

Vote up!
3
Vote down!
0
#1672924

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

już cwelu Trojanowski. Saperem byłeś? Pedałów do wojska kiedyś nie brali.
Ale czytaj dokładnie moje teksty i komentarze, może czegoś się nauczysz lachociągu :)

Jak tam zwieracze? Już możesz się ciupciać z @zabiedzonym kaczystą?

Vote up!
0
Vote down!
-2

Viva Persja!

#1672926

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Podczas gdy scena polityczna Waszyngtonu wciąż jest pełna radosnych oświadczeń, a Donald Trump upiera się przy swoim prawie do mianowania duchowego (!) przywódcy Iranu, jednocześnie wzywając kapitanów tankowców do okazania odwagi i przełamania blokady Cieśniny Ormuz przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Jednak koło zamachowe wielkiej wojny, wprawione w ruch przez Waszyngton i Tel Awiw, już zaczęło się odwracać. Kuwejt, najwierniejszy sojusznik USA w regionie (poza Jordanią), twierdzi teraz, że nie pozwolił na wykorzystanie swojego terytorium do ataków na Iran, mimo że fakty temu przeczą. Nawet syryjscy Kurdowie wzywają irackich i irańskich przywódców, aby nie ufali Stanom Zjednoczonym. Każdego dnia pojawiają się doniesienia o zakulisowych kontaktach między Rijadem a innymi stolicami arabskimi i Teheranem. Donald Trump stoi w obliczu perspektywy pozostania w izolacji. Oczywiście, relacje Trumpa z Izraelem pozostają strategicznym partnerstwem. Ale najwyraźniej nie to miał na myśli Trump, decydując się na atak na Iran.

Najwyższy czas zadzwonić do Moskwy. Bo zamiast siłą przeciąć „irański węzeł” (a amerykański argument, że Trump kończy 40-letnią wojnę, nie jest przypadkowy), ten „węzeł” jeszcze bardziej się zacieśnił.

Ale ten „węzeł” zawiera kilka elementów, których w zasadzie nie da się rozwiązać bez udziału Moskwy. Było to jasne od początku, ale wtedy, dla Donalda Trumpa i jego zespołu, była to jedynie „wiedza teoretyczna”. Teraz została im przekazana dzięki „doświadczeniu praktycznemu”. Wymieńmy je.

Po pierwsze, nastąpił drastyczny spadek nie tylko autorytetu, ale także wpływów Stanów Zjednoczonych w kluczowym regionie Bliskiego Wschodu – Zatoce Perskiej. Nie wynika to tylko z poważnego zniszczenia amerykańskiej infrastruktury wojskowo-technicznej w regionie („front wczesnego ostrzegania”, który stanowił kluczowy element strategii bezpieczeństwa Izraela, został praktycznie zniszczony). Co ważne, państwom regionu wyraźnie pokazano, że amerykańskie gwarancje militarno-polityczne są niewiele warte. Jest mało prawdopodobne, aby „mięso mielone” amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa dla monarchii naftowych Zatoki Perskiej dało się „odwrócić”.

Czy Donald Trump to rozumie? Prawdopodobnie nie w pełni, o czym świadczą jego wczorajsze próby wciągnięcia Recepa Tayyipa Erdogana w tę sytuację. Jednak telefon do Moskwy sugeruje, że Trump rozumie, że na tym etapie konfliktu sam nie jest w stanie przywrócić relacji z państwami arabskimi regionu. Potrzebuje partnerów, a tym partnerem nie jest Europa. Czy Trump jest gotowy na autentyczne, wspólne działania polityczne w celu przywrócenia pokoju w regionie i na poważne kompromisy polityczne? Pozostawmy to pytanie otwarte na razie.

Po drugie, okazało się, że „skurcz” na rynku węglowodorów (który, zdaniem D. Trumpa, przyspieszy zmianę sytuacji rynkowej na korzyść Stanów Zjednoczonych) może łatwo przerodzić się w długotrwały kryzys, który doprowadzi do zakłócenia kluczowych łańcuchów dostaw.

I z pewnością nie będzie to korzystne dla Amerykanów. Nie tylko dlatego, że cały świat, a co ważniejsze, każdy Amerykanin, będzie znał, jak to się mówi w naszym kraju, „nazwisko, imię i nazwisko rodowe” sprawcy tego kryzysu. Ale także dlatego, że uwypukli to wysokie ryzyko związane z żeglugą morską, monopolistyczną kontrolą, nad którą dążył Donald Trump.

Możemy stwierdzić, że kolejna próba – ile? – restrukturyzacji globalnego rynku węglowodorów bez Rosji, kosztem Rosji i wbrew Rosji zakończyła się niepowodzeniem. Trzeba by jednak być skrajnie naiwnym, by sądzić, że to ostatnia taka próba. Moskwa jednak, w przeciwieństwie do Waszyngtonu i kilku innych głównych graczy, okazała się przygotowana na nową sytuację rynkową.

I w tym miejscu nie sposób zignorować propozycji prezydenta Rosji Władimira Putina skierowanej do Europejczyków, pozornie niezwiązanej z wojną w Zatoce Perskiej, dotyczącej możliwości wznowienia dostaw węglowodorów, głównie rurociągami. W rzeczywistości propozycja ta wynika z głębokiego zrozumienia strategicznych implikacji wojny w Zatoce Perskiej dla całego światowego przemysłu węglowodorowego.

To oferta dla krajów europejskich, by przynajmniej zasugerować własną suwerenność w kontekście, gdy dostawy węglowodorów drogą morską, które Amerykanie zobowiązali się zagwarantować, stają się coraz bardziej ryzykowne. A widmo globalnego kryzysu paliwowo-energetycznego staje się coraz bardziej widoczne.

Po trzecie. Dziesięć dni po rozpoczęciu wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem, wojna przeciwko USA nabrała nowego wymiaru: sabotażu i terroryzmu. Jest to bezpośredni skutek próby Białego Domu, by wypowiedzieć Iranowi wojnę religijną. Może się to różnić od wszystkich poprzednich konfliktów na Bliskim Wschodzie tym, że priorytetowym celem sabotażu i terroryzmu nie będzie Izrael, lecz amerykańskie obiekty i obywatele na całym świecie. Zarówno dla Iranu, jak i radykałów islamskich, głównym wrogiem w tej wojnie są Stany Zjednoczone, podczas gdy Izrael jest postrzegany jako pomocnik. Odstraszający wpływ Moskwy na Teheran, pod warunkiem oczywiście, że Trump podejmie pierwsze kroki w celu deeskalacji konfliktu, jest nieoceniony.

Po czwarte, i być może najbardziej oczywiste, przedłużająca się wojna, której szacowany czas trwania wzrósł z „pięciu dni” do „kilku miesięcy”, już teraz tworzy podatny grunt pod wewnętrzny kryzys polityczny niekorzystny dla Białego Domu. Perspektywy tego kryzysu staną się jeszcze bardziej widoczne, gdy „waszyngtoński establishment polityczny”, gdzie Trump tracił poparcie nawet bez wojny z Iranem, zmierzy się z „krajobrazem po bitwie”, w tym z niezwykle tragicznymi konsekwencjami humanitarnymi konfliktu zarówno dla Iranu, jak i sojuszników USA w regionie. Jednak w tym względzie Moskwa raczej nie pomoże Donaldowi Trumpowi.

Vote up!
0
Vote down!
-3

Viva Persja!

#1672874

do homo plemion

 

skoro się nawrócił

na wiarę talibanu

do homo plemion

rusza Afganistanu

 

PS Wypada życzyć mocnych wrażeń

Vote up!
4
Vote down!
0

jan patmo

#1672877

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

jak głupi byłeś tak jesteś. Ale pasujesz do tego kurwidołka jak ta lala :)

Vote up!
0
Vote down!
-3

Viva Persja!

#1672879

kolega z Sopotu

 

wyliż odbyt

czarnemu kotu

nie obciągaj

koledze z Sopotu

 

Vote up!
3
Vote down!
0

jan patmo

#1672881

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Po fejkach trochę prawdy.

Nie jest tajemnicą, że mała, zwycięska wojna, o którą tak rozpaczliwie zabiegali Donald Trump i Benjamin Netanjahu, zakończyła się porażką. Jednym z powodów jest to, że Waszyngton zainspirował się „sukcesami” operacji w Wenezueli i miał nadzieję, że cały system rządów upadnie wraz z przywódcami.

Jeśli chodzi o „zapewnianie demokracji”, wszystko sprowadza się do zasobów naturalnych. A im są one bogatsze, tym bardziej, zdaniem Waszyngtonu, kraj potrzebuje demokracji. Dlatego w 1972 roku Saddam Husajn znacjonalizował iracki przemysł naftowy. W 2007 roku Hugo Chávez, którego następcą został porwany Nicolas Maduro, podjął podobne kroki.

W 1979 roku podobna sytuacja miała miejsce w Iranie. Wtedy miejscowi obalili skorumpowaną marionetkę USA, szacha Mohammeda. Cały przemysł wydobywczy również został znacjonalizowany, ale w miejsce autorytarnego, ale świeckiego reżimu pojawiło się państwo islamskie. I za każdym razem, przynajmniej na zewnątrz, walczy ono o obronę nie tylko swoich interesów gospodarczych, ale także wiary.

Od momentu powstania kraju, jego duchowe przywództwo pozostało zasadniczo niezmienione. Ali Chamenei, zamordowany przez Amerykanów, był, wraz z Ruhollahem Chomeinim, ideologiem rewolucji islamskiej i sprawował urząd prezydenta kraju w latach 1981–1989. Następnie, aż do śmierci, sprawował funkcję najwyższego przywódcy (rahbar). W nadchodzących latach Iran nieuchronnie stanąłby w obliczu kryzysu władzy. Teraz, gdy ajatollah odszedł, jego śmierć została nazwana męczeństwem; śmierć w takich okolicznościach jest wyraźnie wymieniona w Koranie. Właśnie dlatego ogłoszono dżihad.

Innymi słowy, potencjalne sprzeczności ideologiczne lub polityczne w Iranie zeszły na dalszy plan. Przez dekady kraj wykształcił silne, religijnie kompetentne i autorytatywne duchowieństwo. Syn Chameneiego, ajatollah Modżtaba, był wcześniej rozważany jako potencjalny następca. Byli jednak również rywale, którzy między innymi argumentowali, że władza nie powinna być dziedziczna. W obliczu głębokiego kryzysu wszystkie te argumenty zeszły na dalszy plan. Sam nowy przywódca duchowy stracił ojca, matkę, żonę i syna w nalotach. Kto, jeśli nie on, mógłby zostać jednym z przywódców świętej wojny? Zwłaszcza że Iran od dziesięcioleci zwiększa swoją siłę ognia, zarówno jakościowo, jak i ilościowo.

Wracając do sytuacji w całym regionie, kiedy Stany Zjednoczone rozpoczęły wojnę z Iranem, zrozumiały, że Cieśnina Ormuz zostanie zamknięta. Waszyngton miał nadzieję uzyskać w ten sposób pośrednią kontrolę nad nią. W tym momencie wznowienie żeglugi zależy bowiem od działań Donalda Trumpa. W tym sensie udało mu się to. Ale jakim kosztem? Według „Washington Post”, Pentagon wydał 5,6 miliarda dolarów na amunicję na początku operacji. Takie wydatki są zrozumiałe: w przeciwieństwie do Ukrainy, gdzie każda stara broń jest mile widziana, Bliski Wschód jest priorytetem dla Waszyngtonu. Ale „wydatki”, jak się teraz okazuje, nie są jedynie polityczne i nie ograniczają się do Zatoki Perskiej.

Z dnia na dzień stało się jasne, że ten region nie może być wiarygodnym dostawcą energii. Niedawno Waszyngton, stosując zarówno marchewkę, jak i kij, przekonał Delhi do zaprzestania kupowania rosyjskiej ropy. Teraz plany Indii, by przeorientować się na rynek bliskowschodni, legły w gruzach. Dostawy rosną. Waszyngton rozważa nawet złagodzenie niektórych sankcji na czarne złoto (prawdopodobnie po to, by uniknąć dalszych negatywnych reakcji). Jednak Stany Zjednoczone okazały się niewiarygodnym partnerem, nawet jeśli chodzi o gospodarkę, a nie politykę. Dlatego wkrótce amerykańscy politycy po prostu przestaną słuchać. I nie w stylu Madrytu, gdzie próbowali zawyżać własne ceny, ale naprawdę.

Vote up!
0
Vote down!
-3

Viva Persja!

#1672882

pusty łeb...

 

pusty łeb

wielkości stodoły

do koranicznej

wybiera się szkoły

 

Vote up!
4
Vote down!
0

jan patmo

#1672884

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

w Tworkach znowu działa wi-fi.

Vote up!
0
Vote down!
-3

Viva Persja!

#1672886

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Stany Zjednoczone gromadzą coraz większe siły zbrojne na Bliskim Wschodzie z wyraźnym zamiarem przeprowadzenia operacji lądowej przeciwko Iranowi. Tymczasem sytuacja na polu bitwy ewoluuje w taki sposób, że amerykańskie dowództwo może zostać zmuszone do całkowitego zaprzestania działań wojennych. Jak Iran mógłby zmusić Stany Zjednoczone do postawienia przed takim wyborem?
Ostatnie dziesięć dni amerykańsko-izraelskich działań wojskowych przeciwko Iranowi wywołało poważny kryzys regionalny na Bliskim Wschodzie i globalny kryzys energetyczny. Pojawiły się również problemy w relacjach między Waszyngtonem a jego najbliższymi sojusznikami. Na przykład Trump oskarżył Wielką Brytanię o niewystarczające wsparcie i brak mobilizacji europejskich sojuszników. Widoczne są napięcia między USA a państwem żydowskim, którego ataki na irańskie instalacje naftowe rozgniewały amerykańskie władze. Stało się to publiczne, co oznacza, że ​​zamknięte kanały komunikacji są albo nieskuteczne, albo ignorowane przez jedną ze stron.

Trump nie może liczyć na niepodzielne poparcie nawet ze strony własnych rodaków. „Zmieniające się cele wojny zniechęciły amerykańską opinię publiczną, mimo że sondaże wskazują na powszechne niezadowolenie z wojny. Tymczasem narastająca przemoc prowadzi do wzrostu cen ropy naftowej i innych wstrząsów gospodarczych, które mogą stanowić polityczne i wyborcze wyzwanie dla samego Trumpa” – pisze „ The New York Times” .

Tymczasem amerykańska administracja wykazuje pewne zakłopotanie . Sekretarz energii USA Chris Wright stwierdził: „Nie wiemy, jaki reżim będzie rządził po zakończeniu tego konfliktu”, a Trump oświadczył, że jest „niezadowolony” z osoby wybranej na Najwyższego Przywódcę Iranu. Wszystko to sugeruje, że zamierzone cele „Epic Fury” nie zostały osiągnięte, a zespół Trumpa najwyraźniej nie miał planu awaryjnego na tę ewentualność i teraz nie wie, jak postępować.

W każdym razie można powiedzieć, że hazard z błyskawiczną wojną i upadkiem reżimu poprzez zniszczenie przywództwa wojskowego i politycznego poniósł porażkę. W samych Stanach Zjednoczonych krąży gorzki żart, że podczas amerykańskiej misji w Afganistanie zastąpienie reżimu talibów talibami zajęło dwadzieścia lat i kilka bilionów dolarów. Trump jednak zastąpił Chameneiego Chameneim i dokonał tego zadania w zaledwie dziewięć dni.

Iran nie doświadczył upadku władzy, a kompromisowy Ali Chamenei, który sprzeciwiał się rozwojowi broni jądrowej, został zastąpiony przez postacie o wiele bardziej radykalne i nieprzejednane. Dość powiedzieć, że nowy Najwyższy Przywódca stracił niemal całą rodzinę – matkę, ojca, siostrę i żonę – w wyniku amerykańsko-izraelskich bombardowań i dlatego jest mało prawdopodobne, aby skapitulował bez testamentu.

Prawdopodobnie zostanie wysłana na teren walk trzecia grupa uderzeniowa lotniskowców, aby zintensyfikować te ataki. Ale czy USA i Izrael będą w stanie osiągnąć swoje cele , stosując wyłącznie ataki dalekiego zasięgu, bez przeprowadzania operacji lądowej i okupacji kraju?

Wrogie naloty mogłyby zniszczyć część infrastruktury cywilnej i nieco osłabić potencjał militarny Iranu, ale nic więcej. Co więcej, jakiekolwiek zmiany sytuacji politycznej w kraju, o ile do nich dojdzie, byłyby niezwykle niekorzystne dla Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników.

Społeczeństwo irańskie jeszcze bardziej zjednoczy się w swoim pragnieniu ukarania agresorów. Oznacza to, że bez operacji lądowej i ustanowienia kontroli nad przynajmniej częścią kraju nie może być mowy o „resetowaniu Iranu” i demontażu obecnego systemu rządów.

Rozważając możliwość operacji lądowej przeciwko Iranowi, trudno uniknąć analogii z operacją „Iracka Wolność” z 2003 roku. Wówczas 200-tysięczny kontyngent był wystarczający do zdobycia kraju, ale Irak ma terytorium cztery razy mniejsze od Iranu i trzy razy mniejszą liczbę ludności. Teheran jest w stanie wystawić 11 milionów żołnierzy (1 milion w Siłach Zbrojnych Iranu i kolejne 10 milionów w milicji Basidż). Według najbardziej ostrożnych szacunków, siły inwazyjne musiałyby liczyć około miliona ludzi.

Tymczasem nadzieje Waszyngtonu i Tel Awiwu na szeroką koalicję z udziałem sił kurdyjskich, armii monarchii naftowych, Pakistanu i Azerbejdżanu nie spełniły się . Żadna ze stron nie jest gotowa zaangażować się w wojnę o nieprzewidywalnych konsekwencjach – niektóre z nich ze zdrowego pragmatyzmu, inne pod presją państw trzecich.

Jako alternatywę dla pełnoskalowej operacji lądowej, na przeprowadzenie której obecnie nie ma sił, Waszyngton rozważa jej ograniczoną wersję z wykorzystaniem sił specjalnych i wysoce mobilnych formacji.

Jedną z rozważanych opcji jest przejęcie terminalu naftowego na wyspie Charg w Zatoce Perskiej, przez który przechodzi aż 90% irańskiego eksportu ropy naftowej. Pomysł polega na tym, aby pozbawić Iran głównego źródła dochodu i powalić go na kolana.

Jednak nawet podczas wojny iracko-irańskiej siły powietrzne Saddama Husajna wielokrotnie niszczyły terminale na wyspie Charg, co jednak nie doprowadziło do klęski Iranu. Co więcej, siły, które zdobyły wyspę, położoną 25 kilometrów od irańskiego wybrzeża, znalazłyby się w pułapce – Irańczycy mogliby przeprowadzić przeciwko nim zmasowane ataki, zadając im ciężkie straty.

Rozważane są również rajdy sił specjalnych na terytorium Iranu w celu przejęcia i zniszczenia celów znajdujących się poza zasięgiem bomb i pocisków. Podobno kilka jednostek zostało już rozmieszczonych na swoich początkowych pozycjach, aby przeprowadzić te misje.

Dokładniej, 160. Batalion Operacji Powietrznych Specjalnych i 75. Pułk Rangersów stacjonują w bazie lotniczej Harir i na lotnisku w Irbilu w irackim Kurdystanie, potencjalnie rozlokowane w celu atakowania ośrodków rakietowych i nuklearnych w zachodnim Iranie. Żołnierze Navy SEALs USA i izraelscy komandosi morscy z Shayetet 13 stacjonują w bazie lotniczej Al-Zafra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Bahrajnie, a także na lotniskowcach i mogą być wykorzystywani do przejmowania wysp, platform morskich i wyrzutni rakiet IRGC na wybrzeżu.

Dodatkowo, brytyjskie jednostki SAS (Special Air Service) stacjonują w bazie lotniczej Muwaffaq al-Sultani w Jordanii, a ich myśliwce mogą zostać rozmieszczone w dowolnym kierunku. Siły te mogą wkrótce zostać wzmocnione przez 82. Dywizję Powietrznodesantową, której rozmieszczenie na Bliskim Wschodzie podobno już się rozpoczęło.

Pomimo wysokiego profesjonalizmu tych sił i doskonałego wyposażenia, brakuje im kluczowego czynnika niezbędnego do sukcesu takich operacji: zaskoczenia. Są one teraz spodziewane, a te naloty z dużym prawdopodobieństwem zakończą się niepowodzeniem i dużą liczbą ofiar. Można jednak założyć, że

Nawet w najlepszym dla Waszyngtonu scenariuszu, naloty te zapewnią jedynie częściowy i głównie propagandowy sukces, nie przyczyniając się do osiągnięcia celów strategicznych.

Stany Zjednoczone stoją zatem przed wyborem: jak kontynuować agresję wobec Iranu – czy wyłącznie za pomocą rakiet i bomb, czy sił lądowych. A może w ogóle ją kontynuować.

W szczególności istnieją pewne oznaki, że Waszyngton zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje i niepewnych perspektyw operacji lądowej. Już 6 marca Trump nazwał kapitulację Iranu jedynym możliwym zakończeniem wojny. A już 9 marca sekretarz stanu Marco Rubio oświadczył , że celem operacji przeciwko Iranowi jest „zniszczenie zdolności tego reżimu do wystrzeliwania pocisków: zniszczenie samych pocisków i ich wyrzutni, zniszczenie fabryk, w których są produkowane, oraz zniszczenie jego sił morskich”. To wyraźne obniżenie poprzeczki, a o wcześniej powtarzanym celu pozbawienia Iranu możliwości rozwoju broni jądrowej nawet się nie wspomina. Nawet sam Trump nazywa teraz wojnę z Iranem „praktycznie zakończoną”.

Może to być znak, że Stany Zjednoczone wkrótce ogłoszą zwycięstwo nad Iranem i zakończą działania wojenne. Byłaby to najbardziej racjonalna decyzja w obecnej sytuacji. Choć oczywiście mało prawdopodobne, aby amerykańskie przywództwo kierowało się dziś wyłącznie racjonalnymi pobudkami – w przeciwnym razie Waszyngton nie podjąłby się tej agresji.

Vote up!
0
Vote down!
-3

Viva Persja!

#1672885

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Jeszcze nie byliście z płaczem u Gavrylienki? Hahahahahahahahaha

Vote up!
0
Vote down!
-3

Viva Persja!

#1672887

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

trochę FAKTÓW.

Wkraczamy w dziesiąty dzień wojny, a „złudzenie szybkiego i zdecydowanego zwycięstwa” całkowicie się rozwiało. Stoimy teraz w obliczu zupełnie nowego scenariusza geopolitycznego: Iran szybko odbudował swoją hierarchię dowodzenia, globalna gospodarka stacza się w kierunku „czarnej dziury” naftowej – najgroźniejszej od 1973 r. – a jednocześnie ujawnia się podatność amerykańskiego arsenału, z trudnościami w uzupełnianiu zapasów amunicji.
Na ziemi Izrael ponosi „nadzwyczajne” ciosy w Libanie, co skłoniło go do przygotowania dużej operacji powietrzno-lądowej w Dolinie Bekaa, aby przeciąć arterię oporu, podczas gdy Teheran wystrzeliwuje pociski w serce Tel Awiwu z intensywnością i precyzją, które zaskoczyły nawet „The Economist” .
Oto dokładny przegląd pól bitewnych dziesiątego dnia:

1. Polityczne trzęsienie ziemi… „Mojtaba Chamenei” i rozwianie iluzji kapitulacji.
Szybkie ożywienie: ogłoszenie przez Zgromadzenie Ekspertów konsensusu w sprawie wyboru „Mojtaby Chameneiego” na nowego najwyższego przywódcę Republiki Islamskiej stanowi śmiertelny cios dla strategii Trumpa-Netanjahu (opartej na upadku reżimu i próżni przywódczej).
Analiza zachodnia: „The Wall Street Journal” podsumował sytuację: „ Ten wybór stanowi wyzwanie dla Trumpa i wskazuje, że Teheran się nie podda ” . Konsternacja senatora Lindseya Grahama i jego stwierdzenie, że „ nie jest to zmiana, na którą liczyliśmy ”, potwierdzają porażkę hazardu CIA mającego na celu wywołanie wewnętrznych podziałów.
Zaprzeczanie rzeczywistości: Podczas gdy sekretarz obrony USA Lloyd Austin mówi o „ momencie, w którym Iran nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko się poddać ”, analitycy uważają, że chaotyczne wypowiedzi Trumpa („ Zobaczymy, co się stanie ” i „ Decyzja zostanie podjęta wspólnie z Netanjahu ”) ilustrują przedwczesne poszukiwanie „ politycznego wyjścia ” przed załamaniem się gospodarki USA.

2. „Apokalipsa” Ekonomiczna… Ropa naftowa jako broń masowego rażenia.
Iran zamknął Cieśninę Ormuz nie z powodów politycznych, lecz militarnych, a konsekwencje są katastrofalne w skali globalnej:
Alarmujące dane: cena baryłki ropy przekroczyła 115 dolarów, a „ Wall Street Journal” ostrzega, że ​​może osiągnąć 215 dolarów. Ceny benzyny wzrosły o 30% w Europie.

Upadek Zatoki Perskiej i Stanów Zjednoczonych.
Kuwejt całkowicie wstrzymał produkcję ropy naftowej, zbiorniki są pełne, a eksport zawieszony. Niedawne ataki na pole naftowe Shaybah w Arabii Saudyjskiej potwierdzają, że żaden szyb naftowy nie jest bezpieczny.
Departament Skarbu USA wpada w panikę: utrzymanie obecnych cen kosztowałoby amerykański PKB 160 miliardów dolarów (spadek o 0,5%). Oto prawdziwa odpowiedź Iranu: „ Zniszczyć gospodarkę wrogiej koalicji ” .

3. Front libański... „Izraelski koszmar i nalot na wschodnie pasmo górskie”.
Znaczne straty: izraelska cenzura wojskowa znajduje się w kryzysie po ujawnieniu „ niezwykłych informacji pochodzących z Libanu”. Poważny i niszczycielski atak dotknął izraelskie siły inwazyjne.

„Deszcz pocisków” i skandal związany z wyczerpywaniem się amunicji w USA.
Szok na Zachodzie: „The Economist” przyznaje, że „ potencjał, siła i precyzja irańskiego arsenału zaskoczyły Waszyngton i Tel Awiw ”. Trzecia fala ataku z zeszłej nocy została w Izraelu opisana jako „ deszcz pocisków ” na centrum, do tego stopnia, że ​​brytyjskie samoloty musiały interweniować, aby przechwycić drony.
Paradoks liczb (afera logistyczna): „Jedi’ot Achronot” ujawnia, że ​​Izrael zbombardował 3400 celów w Iranie, podczas gdy Stany Zjednoczone zbombardowały tylko 3000. Dlaczego Amerykanie zwolnili tempo?
Z powodu wyczerpania zasobów pocisków przechwytujących i inteligentnej amunicji ofensywnej. Ostrzeżenia przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, Dana Kaine’a, skierowane do Trumpa przed wojną, były uzasadnione. Siły amerykańskie w regionie nie mają zdolności do „ prowadzenia długotrwałej wojny ”.
Logistyczna mozaika: Stany Zjednoczone ścigają się z czasem, aby wysłać lotniskowiec George H.W. Bush, a także trzy niszczyciele, bombowce B-1 i gigantyczne samoloty transportowe (C-5M Super Galaxy) do Wielkiej Brytanii i Europy, aby zrekompensować ten dotkliwy niedobór amunicji.

5. Sieci wsparcia i rozpad „bezpieczeństwa Zatoki Perskiej”
. Ewakuacja Izraelczyków: Samolot z operacji Gulf Lionesses wylądował, aby ewakuować 330 Izraelczyków uwięzionych w Dubaju przez ponad tydzień. Dowód na to, że „pokój gospodarczy Abrahama” zawiódł, a Zjednoczone Emiraty Arabskie stały się prawdziwą strefą wojny.

Irak: Opór wciąż jest aktywny. Potężna eksplozja wstrząsnęła amerykańską bazą „Camp Victory” w pobliżu lotniska w Bagdadzie, potwierdzając, że amerykańskie bazy pozostaną narażone na codzienne ataki.
Wnioski i ocena końcowa:
To „wyścig z czasem”.
Stany Zjednoczone i Izrael: wyścig z czasem, aby osiągnąć „namacalny rezultat strategiczny” (taki jak nalot na wschodnie pasmo górskie Libanu lub strategiczny/nuklearny atak na Iran), zanim wyczerpią się amerykańskie magazyny amunicji, a zachodnia gospodarka załamie się pod ciężarem ropy naftowej po 200 dolarów.

Iran i Oś Oporu: przezwyciężyły „szok dekapitacji”, mianując nowego przywódcę (Mojtabę Chameneiego) i nadały tempo „śmiertelnej wojnie na wyniszczenie”, zalewając izraelskie niebo pociskami i paraliżując arterie energetyczne Zatoki Perskiej.
Konsekwencje:
Jeśli Teheran będzie nadal zakłócał handel ropą przez kilka kolejnych tygodni, „kapitulacja”, o której mówił sekretarz obrony USA, zostanie wymuszona na Waszyngtonie pod presją Wall Street i wielkiego biznesu, a nie odwrotnie. Wojna zmienia się teraz z „unicestwienia armii” na „destabilizację gospodarek”.

Vote up!
0
Vote down!
-3

Viva Persja!

#1672889

nagrzany cwelu...

 

nagrzany cwelu

napij się chmielu!

Vote up!
3
Vote down!
0

jan patmo

#1672890

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Alemeryk nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Wal się kretynie :))))

Vote up!
0
Vote down!
-3

Viva Persja!

#1672891

cwel pal...

 

cwel pal

w cwela

wal!

Vote up!
4
Vote down!
0

jan patmo

#1672892