Mizeria polskiej publicystyki

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Przez ostatnie kilkanaście, a może nawet dwadzieścia parę lat środowiska niezależne musiały walczyć o przestrzeń do wyrażania własnych poglądów sprzecznych z tezami obozu postkomunistycznego, a gdy w końcu tę przestrzeń wywalczono, trzeba było dbać o dotarcie ze swoją wizją rzeczywistości politycznej do odbiorców. Nie było ani możliwości ani chęci do wyjścia poza te prezenterskie ramy, rezygnowano z analizowania szerszego kontekstu cywilizacyjnego. I tu wreszcie nadarza mi się okazja do polemizowania z Rafałem Ziemkiewiczem, który doskonale potrafił opisywać sytuację społeczno-polityczną tzw. III RP. Ale sytuacja uległa zmianie, a RAZ pozostał w okopach.

Większość polskich komentatorów żyje w wieku XIX, posługuje się terminologią aktualną w owych czasach, a swoje interpretacje ogranicza do powierzchni życia politycznego, rezygnując, bo to trudne, z dociekania, co i gdzie się dzieje za kulisami, gdzie jest realna władza, która albo jest w konflikcie z aktualną władzą, jak obecnie gdy rządzi PIS, albo tą władzą steruje, jak w poprzenich 26 latach. A już zupełnie ci kometatorzy ignorują to, że zadaniem polityki jest nie tylko naprawianie tego co poprzednicy zepsuli, lecz przede wszystkim tworzenie wizji przyszłości i realizowanie jej.

Do tych umysłów nie dotarł fakt, że kapitalizm już dawno został zastąpiony konsumpcjonizmem, co oznacza kompletną zmianę struktury społeczno-gospodarczej, a system ten ma charakter totalitarny, eliminujący wszelkie inne reguły gry w białych rękawiczkach, przy pomocy marketingu i politycznej poprawności. Tym samy uległy dezaktualizacji pojęcia odnoszące się do systemu poprzedniego, kapitalistycznego i nie może być mowy o poslugiwaniu się w dyskursie publicznym etykietkami z odległej przeszłości, takimi jak “socjalistyczny”, “kapitalistyczny”, “lewicowy” czy “prawicowy”. Trzeba pozbyć się nieaktualnych nawyków.

Mamy do czynienia z jednolitym trendem ideologicznym, polegającym na wyrachowanym apelowaniu do skrajnego pozornego indywidualizmu prowadzącego do faktycznej dezindywidualizacji, przy jednoczesnym likwidowaniu mechanizmów tworzących prawdziwą, bogatą indywidualność. Prawdziwa, bogata indywidualność byłaby bowiem zagrożeniem dla marketingu forsującego tylko jedną konsumpcyjną wizję życia.

Niezbędne w tej sytuacji jest stworzenie konserwatywnego, wspólnotowego trendu, który zahamowałby pęd po równi pochyłej polityki opierającej się na fikcyjnej teorii nieograniczonego wzrostu gospodarczego, opartego na gigantycznym marnotrawieniu coraz mniejszych zasobów.

Zadaniem PIS jest w tej chwili naprawienie wad systemu stworzonego przez transformersów postkomunistycznych a następnie stworzenie wizji przyszlośći opartej na wizji innej niż praktyka spychającego nas w przepaść systemu konsumpcjonistycznego i towarzyszącego tej praktyce propagandzie nieograniczonego chciejstwa indywidualnego, ograniczającego się jedynie do konsumpcji czegokolwiek. Polityka rządu nie może się jednak ograniczać do niewolniczego odtwarzania stanu uprzedniego i musi stosować rozwiązania idące wbrew utartym a zdezaktualizowanym schematom pojęciowym z ubiegłych epok. Bo schematy nie są objawieniem jakichś wiecznych praw natury czy ekonomii, lecz przyzwyczajeń pojęciowych. A nad obalaniem uroszczeń systemu konsumpcjonistycznego i wizją przyszłości powinni w pierwszym rzędzie pracować intelektualiści i publicyści, którzy, niestety, wydają się toczyć minione wojny.

Tu muszę wrócić do kwestii szerszego kontekstu. Refleksja w polskich mediach nad tym np. co dzieje się u zachodnich sąsiadów, ogranicza się do narzekań na niemiecką politykę historyczną naruszającą nasze przekonania o historii czy na dominację politycznej poprawności. Tymczasem zupełnie brak informacji o rozmaitych społecznych projektach innowacyjnych, o jakich można się dowiedzieć z książki Haralda Welzera “Samodzielne Myślenie”. A nie mam żadnych podstaw by sądzić, że Welzer jest jedynym sprawiedliwym w Niemczech. Czemu tak cicho o innych ?

Pokazuje to także zupełną posuchę intelektualną w kręgach uważających się za heroldów “europejskości”. Zero myślenia i horyzontów. Ale naiwnośćią byłoby doszukiwać się horyzontów u postkomuny.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:3)