Jak mały wirus przywołał globalny system do porządku

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Termin „rewolucja” różnie się nam kojarzy, różnie też jest używany, raz negatywnie, raz pozytywnie. Niewątpliwie takie wydarzenia jak rewolucja francuska czy rewolucja bolszewicka oceniane są negatywnie, podczas gdy rewolucja przemysłowa, technologiczna czy naukowa brzmią zdecydowanie pozytywnie. Rewolucja dotyczy przełomowych idei naukowych, kosmogonicznych, społecznych, technologicznych.

Tak zżyliśmy się z tymi określeniami, że używamy ich bezrefleksyjnie, jak dzieje się to w przypadku zwrotu „rewolucja seksualna”. Rozumiem, że można użyć słowa „rewolucja” w odniesieniu do zjawisk przemian społecznych, ale rozciąganie tego pojęcia na zjawiska biologiczne, a seksualność jest przecież zjawiskiem biologicznym, jest zdecydowanym nadużyciem.

Staje się to oczywiste jeżeli skonfrontujemy to określenie z teorią ewolucji. Zjawiska biologiczne podlegają ewolucji, trwającej, jak w przypadku gatunku ludzkiego, miliony lat, a jeżeli weźmiemy pod uwagę mechanizm rozmnażania płciowego, to liczą się setki milionów lat. W przypadku tego co określa się mianem „rewolucji seksualnej” mamy do czynienia z procesem destrukcji relacji międzyludzkich, który dotknął również sfery zachowań seksualnych.

A swoją drogą, to nawet zabawne jak demoliberałowie wpadli we własne sidła. To przecież opni sami są natrętnymi wręcz, choć jak się okazuje, tylko w teorii, głosicielami teorii ewolucji. Teoria ewolucji zaś zakłada,że istnieją mechanizmy biologiczne niezależne od czyjejkolwiek woli, które działają na płaszczyznie biologicznej.

Tymczasem demoliberałowie popadli w absurd. Unieważnili biologię i jej mechanizmy, a zatem wykluczyli ewolucję i zamiast niej postawili ludzką arbitralność i wiarę w możliwość dowolnego kształtowania każdego aspektu życia. Epidemia koronawirusa przywołuje ich do porządku, wskazując co może mały, maluteńki wirus zrobić z zadufaną ludzką cywilizacją. Tak oto biologia wzięła odwet na idiotach i tych, którzy idiotów wsparli.

Nie mamy więc do czynienia z żadną rewolucją, żadną ewolucją, ani biologiczną ani kulturową, tu mamy do czynienia co najwyżej z dewolucją. Najlepiej pozostać przy określeniu „destrukcja” czy „degeneracja”. Zwrot „rewolucja seksualna” jest absurdalny. Nie dotyczy bowiem żadnej przełomowej idei, lecz wypreparowanego ze społecznego kontekstu chciejstwa o podłożu biologicznym.

To idea, oceniając ją na właściwym poziomie, do dupy, a może nawet od dupy do dupy.

Pandemia koronawirusa jest zapewne początkiem procesu zmian, dzięki któremu uświadomimy sobie, jak zgłupieliśmy sprowadzając życie do zabawy i zabawek, na które cięzko pracujemy nie wiadomo tylko po co.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)