Czego latanie nauczyło ornitologa ?

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Opowiem Państwu bajkę.

Był raz sobie ornitolog, który zapragnął polatać. Więc postanowił spróbować i, o dziwo, to się udało. Przez jakiś czas latał, ale potem mu się znudziło, więc wyrwał sobie pióro z kupra i postanowił pisać komentarze polityczne do gazety, konkretnie do tygodnika “Do Rzeczy”.

Zapewne domyślają się Państwo, o kogo tu chodzi. Wydawałoby się, że z takimi doświadczeniami komentator ten będzie dysponował umiejętnościami patrzenia na politykę z róźnych prespektyw. Polityka bowiem to nie tylko jeden, partyjny, poziom z grubej warstwy rozmaitych segmentów życia społecznego i trzeba umiejętnie dobierać perspektywy.

Wydaje mi się jednak, że w podejćiu naszego komentatora, zamiast palety perspektyw , dominują jakieś idiosynkrazje. Warto się temu obrazowi polityki przyjrzeć, bo występują w nim jakieś niezwykłe efekty.

Migalski, bo o niego tu przecież chodzi i o artykuł w poprzednim numerze “Do Rzeczxy”, wstąpił do krytykowanego przeze mnie Klubu Miłośników Fałszywych Symetrii. Miłośnicy ci ograniczają się zwykle do jednej perspektywy widzenia zjawisk politycznych i obecne zmagania ograniczają do perspektywy partyjnej, co uniemożliwia rzeteklną analizę. Ta prespektywa sprawia, że autorzy tego typu komantarzy dochodzą do wielce intrygującego ostatecznego odkrycia, że i ci i tamci mają liczne grzeszki na sumieniu.

Patrząc w ten ograniczony sposób na pianę życia politycznego, autor dochodzi do tytulowego wniosku, że dotychczasowe rządy PISu to “Nic dobrego, nic złego”, co zostaje w tekście rozwinięte do idącej o krok dalej konstatacji, iż

“Jeśli spokojnie popatrzymy na te sześć miesięcy, to musimy skonstatować, że to zły czas dla Polski, ale nie tak zły, by uzasadniać histeryczny ton pojawiający się czy to w polskiej, czy zagranicznej prasie./.../ tak naprawdę jeszcze nic złego się nie stało.Nie stało się także nic dobrego.”

Zamurowało mnie, bo w jednym miejscu okazuje się, że “to zły czas dla Polski” a po chwili, że “nic złego się nie stało”. Chyba Migalski pisał to na kolanie, raz na jednym, raz na drugim, stąd ta sprzeczność.

Generalnie Migalski podaje przyklady posunięć uznanych przez siebie za błędy PISu, ale narusza równowagę owych fałszywych symetrii w kierunku niekorzystnym dla PISu, stwierdzając, że  

“Jedynym doniosłym wydarzeniem było uchwalenie ustawy “500+”./.../ Realne, przełomowe dokonania rzadu PIS na tym się kończą – reszta to piana i nadbudowa”. Dlatego można pokusić się o finalną uwagę – Kaczyńskie oszukał wszystkich./../ Kaczyński włączył gaz do dechy, ale nie włączył biegu. /.../ I w istocie Polska pod rządami PIS stoi w miejscu.”

No i wszystko wiadomo, wszystkiemu winien kto... ? Kaczyński.

No to poddajmy krytyce rozumowanie Migalskiego.

Migalski ignoruje to, o czym napisałem na początku – ignoruje wielopoziomowość zjawisk społecznych i wymóg stosowania różnych perspektyw.

Zacznijmy od perpsektywy filozoficzno-etyczno-kulturowej. Już samo odunięcie od władzy środowisk filistrów, buractwa i cwaniaków jest ogromnym sukcesem.( patrz “sojusz filistra z buractwem”) Obecna, zredukowana aktywność tych środowisk pod parasolem KODu spełnia bardzo pożyteczną funkcję społeczną, bo je jednoznacznie autodemaskuje.

Inna ważna płaszczyzna społeczna to komunikacja między władzą a spoleczeństwem. Dotychczas kanały komuniacji były okupowane przez środowiska filistrów i cwaniaków i już samo ich odblokowanie dzięki wprowadzonym i proponowanym kolejnym ustawom medialnym pozwala na, proszę to zapamiętać – rozpoczęcie, ROZPOCZĘCIE, normalnego dyskursu społecznego. Odebranie środowiskom postkomunistycznym bezpośredniego wpływu na media publiczne jest dużym sukcesem, potwierdzonym przy okazji przez wyrok w Strasburgu obalający wyroki postkomunistycznych sądów w sprawie Agory przeciwko Jackowi Kurskiemu i potwierdzający fasadowść demokracji tzw. III RP.

Kolejny sukces to zmiana priorytetów w widzeniu relacji między państwem a gospodarką. Gospodarka, dodajmy, gospodarka prywatna, jest tylko środkiem pomocnym, służebnym wobec polityki na rzecz dobra wspolnego całego państwa i narodu. Do chwili obecnej dominowało wypaczone myślenie utylitarystyczne mylące środki z celami. Ze strony władzy poszedł do ludzi, dzięki programowi “500+”, a następnie propozycji “mieszkanie+” komunikat – to ludzie mają priorytet w polityce, a nie abstrakcje w rodzaju PKB czy równoważenia budżetu, bo te są tylko środkami, narzędziami w realizowaniu ludzkiej podmiotowości.

No i jest wreszcie spojrzenie w przyszłość wraz z zapowiadaną zmianą fatalnego systemu edukacji. Taka będzie Polska jak młodzieży chowanie. Nic dodać, nic ująć. Koresponduje to z nowym programem rozwojowym postulowanym i kierowanym przez Morawieckiego, otwierającym nowe szanse przed młodymi pokoleniami.

No i na koniec wróćmy do początku – do sprawy wywołującej całe zamieszanie. Nie ma sprawy TK, no bo nie ma sprawy konstytucji. Obecna konstytucja była tylko parawanem, zamontowanym przez układ postkomunistyczny i nie była stosowana, więc hałas wokół niej ma charakter sztuczny. Nie ekscytujmy się bytami pozornymi. Normalna konstytucja czeka dopiero na uchwalenie w trybie realnej, a nie fasadowej demokracji.

No i rzecz dla mnie osobiście najważniejsza ze względów praktycznych – w związku ze zmianą polityczną, nie muszę już, jako komentator zajmować się każdym słowem, każdą propozycją zgłaszaną przez polityków i sprawdzać czy realizuje ona interes społeczny, narodowy czy też interes grupy interesu należącej do ukladu postkomunistycznego. Efektami polityki zajmę się, w sposób naturalny, albo pod koniec kadencji albo gdy nastąpi koniec określonego procesu społecznego związanego z realizacją postawionego przez polityków celu politycznego. Ja mam wolne, mogę sobie pozwolić na demobilizację, bo od tego są normalni politycy, którym się za to płaci.

Problemy w dyskusjach o Polsce wynikają z faktu arbitralności wypowiedzi komentatorów. Nie istnieje bowiem w sferze publicznej zaproponowany przez socjologów i politologów model struktury spoleczno-politycznej, do której komentatorzy zmuszeni byliby się odnieść. Zamiast tego modelu mamy kompletnie zafałszowaną koncepcję III RP jako państwa prawa albo dość mglistą konstrukcję systemu postkomunistycznego stworzonego przez układ postkomunistyczny. Widzimy więc, na przykladzie Migalskiego, że latanie niewiele nauczyło ornitologa.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

w życiu więcej.

 

Pełzający ornitolog

W dżungli na wyspie Tuka-Taka

coś miga i jęczy w krzakach.

To poszukiwań epilogu prolog

bo słynny ornitolog

szuka swojego ptaka.

(07.04.2011)

 

Pozdrawiam.

 

PS. Wygląda na to, że go nie znalazł bo dalej gada od rzeczy. 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#1516088