Słowiański rok

Obrazek użytkownika Zawisza Niebieski
Historia

 

 

 

Życie naszych ojców ściśle powiązane było z przyrodą, stąd też rok był również podzielony zgodnie z cyklicznie powtarzającymi się zjawiskami przyrody.

 

 

 

 

 

 

 

Co znaczy słowo "god"?

Zachowane w języku rosyjskim słowo „God” u nas pozostałe jako określenie lat pożycia małżeńskiego czy też grupy świąt w okresie przesilenia zimowego (święta godowe) wywodzi się od pojęcia godzenie, zgoda, ugoda. Nasi ojcowie umawiali się na okres jednego roku. Na rok umawiał się parobek do pracy, na rok umawiano się na pożyczki. Czasem rozliczenia były święta godowe, wtedy po zbiorach rozliczano się ze zobowiązań zeszłego roku, godzono się w sprawach następnego roku, to czas obfitości, planów na nowy rok i rozliczeń odchodzącego roku.

 

Rok dzielono na cztery okresy wyznaczane momentami charakterystycznymi dla słońca i obchodzonymi jako święta. Przesilenie zimowe, to święta Godowe, równonoc wiosenna, to święta Jare, przesilenie letnie to Kupała i równonoc jesienna to Dziady. Obchodzono również święta pasterskie, przesunięte w stosunku do rolniczych o pół kwartału. Takim ważnym okresem świątecznym były okolice początków maja.

 

Dalszy podział roku wyznaczały cykle księżyca (miesiąca), którego nazwy powiązane były z pracami rolniczymi wykonywanymi w danym okresie. I tak styczeń – sieczeń, od ścinania drewna, które właśnie robiono zimą, szczególnie, że zmarzła woda pozwalała dotrzeć na tereny bagniste, które latem były niedostępne i stamtąd pozyskiwać drewno, luty, staropolskie ścięcie lodem, brzezień (marzec jest słowem zaczerpniętym z łaciny) – od czasu ściągania soku z brzozy, kwiecień, od pokrytych kwieciem sadów, kolejnym miesiącem był „trawień” (maj to druga i ostatnia nazwa miesiąca zaczerpnięta z łaciny) od wypędzania bydła na łąki, czerwiec to czas zbierania poczwarek owada (czerwca polskiego) z którego wytwarzano czerwony barwnik, miesiąc ten nosił również nazwę „kres” lub „isok” , lipiec od kwitnących lip, sierpień od sierpa, którym zbierano zboża, wrzesień od kwitnienia wrzosu, październik od paździerzy – zdrewniałych części łodyg lnu, miesiąc ten nosił również nazwę „prosień” od czasu bicia prosiąt dla których zimą paszy by nie starczyło, listopad od opadających liści i grudzień od grud zmarzniętej ziemi.

 

Okresy przerw w pracach polowych miały również swoje ścisłe przeznaczenie, w maju po zasiewach obchodzono pola w procesjach (dzisiejsze procesje majowe poświęcone Maryi), by Mokosz - Matka Ziemia* była płodna i łaskawa i dobre plony zapewniła. Dzisiejsze Zielone Świątki, jak potwierdza to Długosz wywodzą się z przedchrześcijańskiego święta Stado, święta wiosny, bogów płodności.

 

Kupała to okres, inicjacji seksualnej młodzieży dorosłej do stworzenia nowej rodziny i swatów w których podejmowano decyzje dotyczące nowych związków małżeńskich. Po zbiorach i uczczeniu Bogów za łaskawość i dostatek nadchodził czas wieców na których stanowiono w sprawach ważnych dla społeczności, ale to również czas wojen, rozliczania zaszłości, na które nie było czasu, gdyż dobre zbiory decydowały, czy przeżyjesz zimę w dostatku, czy głód odbierze ci życie.

 

Pierwszą jednak inicjacją młodzieży było pasowanie na żniwiarza, wiązało się to z opasaniem młodego, dorosłego już do uczestnictwa w pracach żniwnych pasem wykonanym ze skręconych łodyg zboża. Żniwa kończyły się świętem Dożynki, w czasie którego należało bogom podziękować za zbiory i prosić o przychylność w przyszłym roku?

 

Rolnicy, to lud nie skory do walki, choć nie oznacza to, że wśród nich nie było takich, co w wojaczce swoją przyszłość chciało znaleźć. Jesień to czas najazdów ludów trudniących się grabieżą, bo przecież lepiej ograbić pełen spichlerz, niż piszczący na przednówku biedą i śmierdzący ostatnimi płatami mięsa zwierząt zabijanych jeszcze jesienią, stąd lepiej by tą porą miecz i zbroja były sprawne, jeśli nie dla ataku to dla obrony zebranego plonu. A i samemu można było wtedy rozstrzygnąć sprawy, których inaczej jak mieczem rozwiązać się nie dało. Nie raz w późniejszym okresie pospolite ruszenie sugerowało przystąpienie do obrony ojczyzny po żniwach.

 

Również różnym porom roku patronowali różni Bogowie, wiosna to czas pary Mokosz (Matka Ziemia*) i Perkun, bóg piorunów. To oni przed zasiewami splatali się w uścisku miłosnym a spełnienie aktu miłosnego Perkun oznajmiał pierwszą burzą, po której bogobojny Słowianin przystępował do zasiewów. O Mokosz dbano jak o ciężarną, nie wolno było wbijać w nią kołków, uderzać, nawet jak się ktoś potknął i przewrócił, to ją mocno przepraszał. To właśnie ten kult doprowadził do tego, że dzisiejsze święta Maryjne są tak bogate, tak ukwiecone. Dawną Matkę Ziemię chrześcijaństwo zastąpiło kultem Maryi. Wystarczy popatrzeć jak pełne kwiecia i ziół są święta Maryjne, a przecież w Biblii nie zachowały się zapisy jakoby Maryja w jakiś szczególny sposób interesowała się ziołami czy też kwiatami. Również tylko Mokosz – matka ziemia co każdej wiosny spełniała swą miłość z Perkunem mogła powstrzymać jego gniew, stąd w burzę modlono się gorąco właśnie do tej bogini a jej symbol Gromnicę stawiano w oknie by obejście przed piorunem uchronić.

 

Po zbiorach nastawali bogowie wojenni, naczelni, Swarog (słońce) i Perkun (piorun). To oni przewodzili wiecom, to oni decydowali o wojnach i pokojach. Późna jesień to czas boga zmarłych Welesa, by po jego czasie Swaróg umierając i rodząc się na nowo zaczął nowy rok.

 

Przebogata jest kultura i wiara naszych ojców, którzy przekazali ją nam w obrządku chrześcijańskim, wystarczy się tylko przyjrzeć a będzie ją widać jak na dłoni. Kim są ci, co ją odrzucają uznając, że to cemnota i zabobony?

 

 

 

_____

 

* Według Aleksandra Geysztora i Romana Jakobsona Mokosz to była właśnie Matka Ziemia

Ocena wpisu: 
2
Twoja ocena: Brak Średnio: 1.1 (głosów:13)

Komentarze

"Rok dzielono na cztery okresy wyznaczane przesileniami słońca i obchodzonymi jako święta. Przesilenie zimowe, to święta Godowe, przesilenie wiosenne, to święta Jare, przesilenie letnie to Kupała i przesilenie zimowe to Dziady."

 

Jak zwykle popisałeś się, Zawiszaku. Wbij sobie do głowy raz na zawsze - w roku są tylko DWA PRZESILENIA - zimowe, kiedy jest najdłuższa noc, oraz letnie, gdy z kolei dzień jest najdłuższy. Poza tym mamy RÓWNONOC wiosenną i RÓWNONOC jesienną.

Nawet jeśli nie znasz tych określeń (do niedawna wprowadzane w I [pierwszej] klasie gimnazjum, teraz zaś w  VI [szóste]j szkoły podstawowej) to elementarna logika podpowiada, że  "przesilenie zimowe" nie może jednocześnie nazywać się Godami i Dziadami.

Dalej twierdzisz, że skończyłeś studia politechniczne, gdzie była matematyka?

Niepojęte. ;)

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2
#1595556

to skorygowałem. Ale astronomię od matematyki odróżnia dziecko, które skończyło etap nauki początkowej, gdzie są bloki przedmiotów. Co ma matematyka na poziomie wyższym do wyznaczania pór roku, no może tylko w tym, że w obu posługujemy się niekiedy miarą stopniową.. Na politechnice rozważa się całkowanie, różniczkowanie, geometrię analityczną, wykreślną, rzutowania, rachunek matrycowy a nie równonoce. Od razu widać, że na tym poziomie matematyki nawet nie widziałeś. 

Jeśli z tego tekstu tyle tylko zrozumiałeś to rzeczywiście naukę musiałeś zakończyć na poziomie końca nauczania początkowego. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-5
#1595589

Natomiast co do studiów politechnicznych - matematyka daje pewną dyscyplinę myślenia, której ty nie przejawiasz za grosz. Żonglujesz tylko pojęciami, których nie rozumiesz do końca. I nie sil się cieciu intelektualny na jakiekolwiek przytyki co do szkoły. Tu akurat teksty jednoznacznie ciebie demaskują.

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1595601