Nic dwa razy się nie zdarza?

Obrazek użytkownika Ośrodek Myśli Niezawisłej
Kraj

Zakonnica w zaawansowanej ciąży, poruszająca się o kulach, powolutku zmierza w stronę przejścia dla pieszych na pewnej warszawskiej ulicy. Przy tej samej ulicy za kierownicę samochodu wsiada, uprzednio wypiwszy butelkę najprzedniejszego, francuskiego wina, lekko rozbawiony Rafał Trzaskowski. Miejsce akcji — ulica Bronisława Porażki.

Przyznam szczerze, że kiedy ruszała — wtedy jeszcze nieoficjalnie — kampania samorządowa w Warszawie, nie wierzyłem w porażkę Rafała Trzaskowskiego. Sądziłem, że Platforma wyciągnęła wnioski po spektakularnej klęsce Bronisława Komorowskiego i zmieni strategię. Nic takiego jednak nie miało miejsca, a platformerscy sztabowcy, po raz kolejny, wykazują się intelektualną indolencją. Brak pomysłów na kampanię skutkuje takimi akcjami, jak akcja „PiS wziął miliony”, która jest krzykiem rozpaczy i bezradności. Zastanawiam się, czy — zamieszczając na billboardach tak skrajnie głupie hasła — Platforma ma ludzi za aż takich idiotów, czy sami nimi są.

Rafał Trzaskowski jest w tej kampanii łudząco podobny do Bronisława Komorowskiego z czasów kampanii prezydenckiej. Wystarczyło wypuścić go spod klosza „na miasto” i dać mu mówić, by przewaga w sondażach, jaką miał nad Patrykiem Jakim, zaczęła topnieć. Nieudolnie wyreżyserowane spotkania ze „zwykłymi warszawiakami” na słynnej już ławeczce, czy „niespodziewane wizyty w przypadkowo wybranych mieszkaniach”, wpisują się w obraz całości. I tu też jest podobieństwo do byłego prezydenta, że wspomnę tylko gospodarską wizytę Komorowskiego na budowie obwodnicy Inowrocławia. Podobieństw jest więcej, ale one muszą być, skoro sztab Platformy niczego nie nauczył się z poprzednich porażek i dalej brnie tą samą drogą.

Tak jak pod przewodnictwem Ewy Kopacz, tak i pod kierownictwem Grzegorza Schetyny jedynym pomysłem na walkę z PiS-em jest brudna gra na emocjach i negowanie wszystkiego, co — choć w najmniejszym stopniu — kojarzyć się może z Jarosławem Kaczyńskim, czy rządem. Rafał Trzaskowski kpił nawet z rekonstruktorów, którzy brali udział w defiladzie w dniu Święta Wojska Polskiego i do głowy mu nie przyszło, że kpina z defilady jest, pośrednio, również kpiną z ponad stu tysięcy osób, które ustawiły się wzdłuż Wisłostrady, by móc zobaczyć to wydarzenie. Między innymi takie właśnie zachowania powodują, że to, co było nierealne na początku kampanii samorządowej, z każdym dniem jej trwania, staje się coraz bardziej możliwe. Tego jednak narcystyczny Rafałek ani nikt z jego otoczenia, nie są w stanie zrozumieć. I niech tak zostanie.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:14)

Komentarze

trzeba ją dogłębnie poznać, powinna być pasją i żyć nią 24/24, a nie słuchać poleceń jakiejś "góry" i na pięć minut przed egzaminem douczać się, bo autentyczności w jej znawstwie nauczyć się nie da.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

parodystka

#1571558

Prawda jest taka, że ludzie związani z organizacją przestępczą jaką jest niewątpliwie PO, powinni być dożywotnio pozbawieni wykonywania jakichkolwiek funkcji publicznych, zaś cała ichnia wierchuszka już od dawna powinna oglądać świat zza krat. O delegalizacji tego wybitnie antypolskiego tworu, będącego od początku na usługach obcych, nawet nie wspominam, gdyż powinno to być oczywistością. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1571644