Dwie Polski, dwa światy - jak przerwać "błędne koło" nierozwiązywalnego sporu

Obrazek użytkownika Obserwator
Idee

Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego pozwolił nie tylko "nam" na obserwację "tamtych", jak zrzucają maski i pokazują prawdziwe oblicze, ale też i "tamtym" pozwolił zidentyfikować "nas".

Jeszcze raz powtórzę: obawiam się, że jeszcze przed Świętami będziemy mieli z powrotem rząd Kopacz, który - w obliczu chyba nieuniknionych protestów społecznych po "czasowym powierzeniu obowiązków Prezydenta Marszałkowi Sejmu" i następującym natychmiast po tym werdyktem Sądu Najwyższego o nieważności wyborów i wygaśnięciu mandatów posłów i senatorów obecnej kadencji (co spowoduje, że wracamy od strony prawnej do momentu powierzenia rządowi Kopacz obowiązków do czasu powołania nowego rządu) - wprowadzi stan wojny i poprosi o pomoc bratnie Niemcy, w trybie ustawowym zresztą.

Jak nie będzie protestów społecznych, to się okaże że ISIS przeprowadzi 12 grudnia 2015 r. zamach w metrze warszawskim i będzie to samo: w obliczu zagrożenia, wzorem Francji etc., różnica wobec 13 grudnia 34 lata temu jest taka, że teraz nie będzie "Telewizji Śniadaniowej" a nie "Teleranka", no i może spikerzy będą dalej w garniturach.

Wprowadzenie stanu wojny powoduje, że przez sześć miesięcy po jego zakończeniu nie można przeprowadzać żadnych wyborów, więc w zasadzie będzie "po ptokach".

Naprawdę obawiam się takiego scenariusza, idą "na rympał" "po bandzie" i wygląda na to że bez zabezpieczenia, więc coś się za tym musi kryć i tego właśnie się boje. 

(4 grudnia 2015 r.)

1. Chcę zaproponować jak można doprowadzić do tego, że w naszej Ojczyźnie znowu da się żyć "po ludzku".

Punktem wyjścia jest prosta i chyba dość oczywista w świetle naszej historii konstatacja, że istnieje różnica pomiędzy Państwem Polskim a Narodem Polskim - ostatecznie państwo to jedynie pewna struktura administracyjno-zarządcza, powołana przez Naród lub mu narzucona w taki czy inny sposób.

Nie dla wszystkich jest już takie oczywiste, że Naród Polski powstawał i w każdym pokoleniu jest nieustannie tworzony przez osoby ukształtowane mentalnie w ramach Cywilizacji Łacińskiej (w ujęciu prof. Konecznego). To ukształtowanie mentalne jest niezwykle istotne, gdyż Cywilizacja Łacińska, jako że jest zbudowana na fundamencie etyki katolickiej, odwołuje się do Boga jako źródła praw i obowiązków, nic więc dziwnego w stwierdzeniu, że nie ma Narodu Polskiego bez Kościoła Katolickiego.

Nie oznacza to bynajmniej, że osoba wierząca że Boga nie ma (czyli ateista) nie może uważać się za "prawdziwego Polaka", skoro jest przyzwoitym, porządnych, uczciwym człowiekiem itd., w naszej historii jest bardzo dużo takich przykładów, niemniej powstaje pytanie, czy jego dzieci - wychowywane siłą rzeczy w oderwaniu od Boga jako źródła praw - też będą mentalnie ukształtowane w ramach Cywilizacji Łacińskiej, a bez tego ukształtowania trudno mówić o przynależności duchowej do Narodu Polskiego, skoro - jak wspomniałem - Naród Polski powstawał i w każdym pokoleniu jest nieustannie tworzony przez osoby ukształtowane mentalnie w jej ramach. Jest to problem realny, widoczny zwłaszcza w sytuacjach wykraczających poza zwykłe, codzienne funkcjonowanie.

Tak więc rzeczywistym fundamentem polskości jest katolicyzm, a dokładniej - nauka Kościoła Katolickiego oparta o filozofię św. Tomasza, czyli realizm. Brak tomizmu (choroba Kościoła naszych czasów) otwiera drogę wszelkiej maści idealizmom, co nie tylko grozi degenerowaniem się w perspektywie kilku pokoleń personalistycznej Cywilizacji Łacińskiej w jakąś gromadnościową, ale już co najmniej raz w historii dało tragiczne wyniki - mam tu na myśli Reformację, będącą reakcją idealizującej części Kościoła na rozszerzanie się tomizmu.

Wracając na nasze podwórko, można postawić tezę, że obecnie funkcjonująca administracja państwowa nie tylko nie spełnia oczekiwań Narodu Polskiego, ale jest wręcz wroga wobec samych podstaw jego trwania - Cywilizacji Łacińskiej i Kościoła Katolickiego. Niemniej faktem jest, że znaczna częć mieszkańców terenów przez nią administrowanych akceptuje ten stan rzeczy i administracji państwowej się podporządkowywuje.

Powstaje pytanie "co w takiej sytuacji robić?" i chciałbym się podzielić swoim marzeniem, zawierającym jakąś odpowiedź na tę wątpliwość.

Naród trwał w czasie rozbiorów, "za Niemca", "za Ruska", "za komuny", trwał "za Tuska" i w każdej z tych "epok" przynależność do Narodu Polskiego była związane z represjami, cierpieniem, trudnościami. Trudno oczywiście porównywać wywózki na Sybir czy masowe mordy z obezwładniającym upodleniem, niemniej każde pokolenie Polaków ma swoją wojnę o polskość, a nam przypadło akurat w udziale mało heroiczne zmaganie się z gównażerią, tyle że wyjątkowo bezczelną, rozrośniętą, silną i umocowaną w tworzonych przez siebie przepisach.

Czy można ten stan zmienić? Owszem, można, jeżeli z lekcji historii wyciągniemy przynajniej jeden wniosek o którym wspomniałem na wstępie - że istnieje różnica pomiędzy Państwem a Narodem. Nie odpowiadają nam działania administracji? OK, nie wysadzajmy jej w powietrze, zróbmy własną. Zróbmy ją w sposób właściwy dla Cywilizacji Łacińskiej, właściwy dla ducha Narodu Polskiego, pamiętając że Naród Polski to nie terytorium, ale ludzie chcący go tworzyć i rozwijać.

Rozwiążmy więc przede wszystkim podstawowy problem, będęcy zarówno w przeszłości jak i dziś przedmiotem wielu, zupełnie przecież niepotrzebnych sporów: co to znaczy należeć do Narodu Polskiego. Powołajmy Konstytuantę, która stworzy Konstytucję Narodu Polskiego. Konstytucję zawierającą te wszystkie niezbędne elementy, których akceptacja jest warunkiem koniecznym by świadomie należeć do Narodu Polskiego. Konstytucję, która przede wszystkim musi odwoływać się do Tego, który jest źródłem prawa w Cywilizacji Łacińskiej - do Boga.

Konstytucja ta nie tylko nie musi być obszerna, ale wręcz przeciwnie - powinna być ograniczona do absolutnie niezbędnego mimimum, zawierającego tylko te elementy, które są rzeczywiście konieczne i niepodlegające wątpliwości.

Ponieważ podstawą powstania Narodu Polskiego jest Cywilizacja Łacińska bazująca na logice prawa rzymskiego, filozofii realistycznej oraz etyce Kościoła Katolickiego opartej o filozofię św. Tomasza, zawrzyjmy to w Konstytucji. Zawrzyjmy w Konstytucji to, że rzeczywistym królem Narodu Polskiego jest Pan Jezus, gdyż jest to przecież oczywista konsekwencja przynależności do Cywilizacji Łacińskiej, gdzie władca świecki pełni rolę jedynie namiestnika prawdziwego króla, którym jest Bóg i stąd jego podległość władzy duchownej w dziedzinie osądu moralnego, czy aby obowiązkom namiestnika się nie sprzeniewierzył. Naród powinien mieć takiego króla, który będzie wzorcem, a nie może być lepszego króla niż Chrystus Pan.

Jeżeli uda się stworzyć i ogłosić Konstytucję Narodu Polskiego, będzie można na jej podstawie opracować konstytucję Państwa Polskiego, jako państwa Narodu Polskiego - jeszcze raz podkreślam, nie określonego terytorialnie lecz budowanego na osobach świadomie należących do Narodu Polskiego.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w oparciu o te dokumenty budować równoległe, własne Państwo, wykorzystując to, że są kanały komunikacji, umożliwiające skuteczne tworzenie takich struktur, szczególnie jeżeli się utworzy własną walutę i doprowadzić do jej powszechnego uznania w wewnętrznym obiegu. Jeżeli udałoby się uzyskać poparcie władz któregoś zakonu, Państwo takie będzie mogło mieć własną władzę duchowną, niezależną od obecnego Episkopatu.

To Tusk pierwszy stwierdził, że nie może żyć w jednym państwie z kimś o innych poglądach. Mogę powiedzieć, że w pewnym stopniu go rozumiem - dlatego zamiast bić się o państwo ze zwolennikami Palikota, zróbmy własne, równoległe, pozwalające żyć obok siebie z Siwcem, Millerem, Oleksym, Komorowskim, Michnikiem etc.

 (tekst z 8 grudnia 2012 r.: http://niepoprawni.pl/blog/3775/dwie-polski-scenariusz-marzen)

 

Dopowiem tylko, że spór o Trybunał Konstytucyjny jest właśnie sporem odrębnych wizji Polski. Ich odrębność dotyczy samych podstaw aksjologicznych, fundamentalnych wartości. Jakiekolwiek narzucenie jednych drugim budzi i będzie budzić sprzeciw i bunt. Jedynym wyjściem jest więc działanie w osobnych porządkach prawnych, choć na płaszczyźnie publicznej trzeba określić jeden.

 

2) Uwzględniając "okoliczności przyrody", atmosferę ogólną i warunki zewnętrzne, proponuję rozważenie poniższych "dziesięciu przykazań Polaka na najbliższe czasy".

Choć mnie samego aż skręca przy niektórych, to rozum nakazuje zachować spokój.

Nie stać Polski na kolejne straty ludzi tu i teraz, nie stać nas na biedatrwanie w oczekiwaniu na kolejną szansę za dwa pokolenia.

1. Naród Polski powstał dzięki Cywilizacji Łacińskiej;

2. Nie ma Cywilizacji Łacińskiej bez nauczania Kościoła Katolickiego opartego na tradycji tomistycznej;

3. Osobiście odpowiadam za to, czy moje dzieci będą chciały być częścią Narodu Polskiego;

4. Każdy człowiek cywilizowany na sposób łaciński może być członkiem Narodu Polskiego;

5. Jeżeli jakiś przepis jest sprzeczny z etyką katolicką, usprawiedliwione jest wszelkie etyczne działanie mające na celu jego ominięcie, zaś donoszenie, a szczególnie do aparatu skarbowego, jest wykluczającą hańbą.;

6. Ośmieszaj głupie działania a nie głupca, niech rozumie błąd a nie staje się wrogiem;

7. Od siebie wymagaj jak najwięcej, ale od innych oczekuj jak najmniej - najwyżej się miło rozczarujesz;

8. Uparcie się bogaćmy wspierając nawzajem, gdyż bez niezależności ekonomicznej rodziny nie obroni się jej polskości;

9. Jeżeli nie jestem gotów poświęcić swojego szczęścia dla przyszłości moich dzieci - stracę i jedno i drugie;

10. Nie wierz w przypadki i nie daj się sprowokować, zawsze pamiętaj, że jest nas już bardzo mało.

Zbliża się bardzo krytyczny okres, nie dajmy się sprowokować, nie dajmy się powyławiać jak ryby z saka, w przeciwieństwie do poprzednich generacji mamy (jeszcze) internet. Głupota boi się śmieszności, a lepiej wypada w mediach wyśmiewający ją tłum, niż tłukący się ludzie.

NIE DAJMY SIĘ PROWOKOWAĆ !!!

(tekst z 8 kwietnia 2011 r.: http://niepoprawni.pl/blog/3775/dziesiec-przykazan-polaka-na-najblizsze-czasy)

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:6)

Komentarze

Właśnie internet jest największą stopą Achillesa. Wystarczy pstryk i go nie ma; dzisiaj przez pół dnia nie było ani telefonów ani internetu ani telewizji w Telekomie w całej Bundesrepublice, i mogłem wyć, dopóki nie znalazłem notki na mobilnioku. Poza tym to p. Antoni z p. Prezydentem trzymają klucze do stanu wojennego i mają wszystko pod kontrolą. Miejmy nadzieję!

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Andi Pe

#1500760

Kiedy ja właśnie mam nadzieję, że to się nie sprawdzi, dlatego o tym piszę bo: "Praemonitus - praemunitus" (ostrzeżony - uzbrojony), a jak w jasnym świetle scenariusz się pokazuje, to jak z tego później zrobić "przypadkowy splot okoliczności", pełen spontan, "zewnętrzne, niezależne uwarunkowania" i "nieprzewidziany bieg wypadków"...

A co do uwagi o internecie: święte słowa, od lat kładłem dzieciom do głowy, żeby wyobrazili sobie że nie ma komórek, nie ma internetu, nie ma krótkofalówek (bo może być zakaz i peleng) i opracowali sobie metodę skutecznego przekazywania informacji.

Podobno całkiem niezłe efekty może dać wykorzystanie sieci energetycznej dla łączności w.cz., szczególnie teraz, przy zelektronizowanych licznikach można się "po chamsku" podpiąć (a prądu może nie wyłączą, chyba żeby nastąpił black-out), ale jest to mało subtelne rozwiązanie, w sensie że zakłóca obecne w sieci systemy, więc proste do wykrycia. Ale dla prostego sygnału alarmowego wystarczy... 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Obserwator

#1500764

Bez przesady!

Przecież w MON mamy min. Macierewicza - a on sobie spokojnie poradzi z przyjaciółmi tow. Kopacz-ki i jej Niemcami, których wojskowe samoloty nie nadają się do latania...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości jakie ją stworzyły. — Nicolas Gomez Davila.

#1500808

Problem w tym, że w wypadku wygaśnięcia mandatów i orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny lub raczej Sąd Najwyższy nieważności wszystkich ustaw i uchwał obecnego Parlamentu (a jest co do tego dziura w prawie, Konstytucja nie przewidziała takiego wypadku), rząd p. Szydło z automatu przestaje istnieć, wszystkie rozporządzenia są wycofywane z obiegu prawnego, wraca rząd Kopacz.

Tak więc w MON nie będziemy mieli min. Macierewicza tylko Siemoniaka, w MSWiA "psiapsiółkę", wszystko wróci jak koszmar senny.

To nie jest political-fiction, tylko możliwy w obecnej sytuacji prawnej scenariusz działań. Nowelizacja Ustawy o Trybunale Konstytucyjnym w ogóle nie odniosła się do art. 3 ust. 6 noweli PO, zaś rozdział 10 dotyczy specyficznej sytuacji złożenia przez Marszałka Sejmu wniosku o czasowe zawieszenie Prezydenta zgodnie z tym co jest w Konstytucji.

Jeżeli taki mechanizm zadziała, to natychmiast właściwy Sąd orzeknie (na wniosek rządu Kopacz) o prawidłowości działania, zaś wtedy wchodzi w grę "powaga rzeczy osądzonej" i nikt już tego więcej rozpatrywać nie będzie.

Tamta strona chyba naprawdę ma wszystko do stracenia, a nie sposób racjonalnie wyjaśnić stopnia histerii w Polsce i za granicą inaczej, niż przygotowaniami do rozwiązań siłowych.

To samo było w listopadzie i grudniu 81, taka sama młocka medialna, tylko bardziej prymitywna. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Obserwator

#1500812

Właśnie internet jest największą stopą Achillesa. Wystarczy pstryk i go nie ma; dzisiaj przez pół dnia nie było ani telefonów ani internetu ani telewizji w Telekomie w całej Bundesrepublice, i mogłem wyć, dopóki nie znalazłem notki na mobilnioku. Poza tym to p. Antoni z p. Prezydentem trzymają klucze do stanu wojennego i mają wszystko pod kontrolą. Miejmy nadzieję!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Andi Pe

#1500761

pomiędzy:

pełosko-peezelowsko-komuszymi układziochami, uwałszczonymi znakomicie dzięki zdradzie okragłostołowej, na naszym wspólnym narodowym majątku

i wiekszością Polaków oszukiwanych, opluwanych i okradzionych ze wspólnego majątku przez ww. przekretów.

Rzeczywiście trudno bedzie osiagnąć konsensus, bo my, a jest nas wiekszość, nie damy się dalej okradać, okłamywać i opluwać - nie ma na to pełowskie chamstwo przyzwolenia!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Grasja

Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć - tracą życie.

#1500780

Takich  schizofrenicznych bzdetów  nie da sie komentować, chylę czoła wobec TYCH , co napisali komentarz- chyba znajomi albo koledzy autora.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4

rach

#1500789

Może jakiś merytoryczny argument?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Obserwator

#1500794