Przyczyny lewackiej prowokacji wobec wicepremiera P. Glińskiego

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Kraj

Od lat 60-tych XX wieku mamy do czynienia - szczególnie w Europie Zachodniej - z rewolucją kulturalną tzw. Nowej Lewicy, którą można też nazwać "komunizmem kulturowym".

 

Ideową podstawę tej rewolucji tworzą myśli i poglądy takich filozofów jak K. Marks, F. Nietzsche, Voltaire czy już bardziej współcześnie J.P. Sartre i A. Gramsci.

 

Wszyscy oni byli - w dzisiejszym ujęciu - skrajnymi liberalno-lewakami i piewcami zarówno Rewolucji Francuskiej, jak i - w przypadku filozofów żyjących w tamtym i późniejszym okresie - Rewolucji Bolszewickiej a wielu wprost identyfikowało się z ideami komunistycznymi, ale kładło największy nacisk na władzę w sferze tzw. nadbudowy, czyli władzę polityczną (aparat państwowy i administracja) i władzę kulturową (władzę nad duchem i umysłem, władzę nad intelektem i moralnością).

 

Tak naprawdę jednak najważniejszym celem było wtedy dla nich a dzisiaj też dla współczesnych lewaków uzyskanie władzy kulturowej, metapolitycznej, umiejscowionej w instytucjach religijnych, oświatowych, naukowych, artystycznych i w mediach.

 

Niewątpliwie dla dzisiejszych lewaków ideologicznym i filozoficznym idolem jest twórczo udoskonalony marksista-leninista i komunista A. Gramsci, którego można wskazać jako kreatora tzw. IV Rewolucji zdolnej kruszyć narzędziami subtelniejszymi niż czołgi Armii Czerwonej i metody śledcze oprawców ze służb bezpieczeństwa tkankę moralną i intelektualną społeczeństw, których dotąd nie udało się „wyzwolić i unowocześnić”. Dla Gramsciego pozostała ważna leninowska zasada "szturmu na centralne ośrodki władzy" kapitalistycznej jednak wskazał wyższość zdobycia wpierw władzy duchowej i intelektualnej poprzez opanowanie instytucji opiniotwórczych, konstytuujących, a nawet kreujących świadomość, jak ambony, szkoły, katedry uniwersyteckie, domy wydawnicze, redakcje czasopism i rozgłośni radiowych (a dla dzisiejszych jego wyznawców i kontynuatorów także oczywiście telewizji i mediów elektronicznych). Ta jego bierna rewolucja, prowadząca wojnę pozycyjną, była precyzyjnie opracowanym scenariuszem komunistycznego Kulturkampf, realizowanego jako marsz przez instytucje władzy nazywanej później metapolityczną, a zapewniającej zdobycie hegemonii najpierw kulturalnej, a wreszcie i politycznej.

 

Współcześni lewacy dziś dominują w UE, dominują w sferze politycznej i kulturalnej, w tym medialnej. Cała idea budowy Unii Europejskiej była dziełem spadkobierców i kontynuatorów myśli i wskazówek m.in. A. Gramsciego i innych filozofów totalitarnie wskazujących na konieczność narzucenia społeczeństwu - wedle nich - nowoczesnych idei "wolności, równości i braterstwa", ale w znaczeniu takim jaki oni uznają za słuszny i lewacko właściwy. W ich rozumieniu tylko oni mają rację a tych - nawet jeśliby stanowili większość danej społeczności - którzy myślą i działają inaczej należy "uśmiercić" intelektualnie i moralnie za wszelka cenę.

 

Ta lewacka, rewolucyjnie totalitarna "konieczność i nowoczesność dziejowa" to współczesna politpoprawność relatywizująca naturalne pojęcia dobra i zła, kłamstwa i prawdy.  Jedynym dobrem i prawdą dla wyznawców marksistowsko-leninowsko-demoliberalnej "mikstury" są tylko ich własne idee oparte ma fanatycznej tolerancji bez granic etyczno-moralnych, bez Dekalogu, chrześcijańskich wartości, naturalnych praw i norm.

 

Stąd dziś powszechnie obowiązujący w większości krajów europejskich (ale nie tylko) nakaz multikulturowości (multi-kulti), laicyzacji społeczeństwa i wypleniania wartości chrześcijańskich, gloryfikowania dewiacji i promowania mniejszości w stylu LGBT. Stąd cała gama ideologii i zachowań postmodernistycznych, ruch lub idea "gender" czy "new age" i inne tego typu. Stąd intelektualno-manipulacyjna próba stworzenia "nowego człowieka" - nihilisty, konsumpcjonisty i konformisty. Człowieka bez kośćca etyczno-moralnego i tolerującego śmierć dziecka w łonie matki  (aborcja) czy śmierć chorego i starego (eutanazja). Człowieka pozbawionego własnej ojczyzny, więzi rodzinnych, religii, tożsamości narodowej czy seksualnej, tradycji, historii, kultury i sztuki narodowej. Człowieka wyjałowionego duchowo, wyzwolonego ze wszystkich granic etyczno-moralnych i "żyjącego chwilą". Człowieka zdegradowanego, zatomizowanego i pozbawionego indywidualności oraz umiejętności własnego myślenia. Człowieka zniewolonego odgórnie narzuconą lewacką politpoprawnością.

 

Najważniejszą więc dla totalitarnych lewaków jest ich oraz ich idei dominacja w szeroko pojmowanych obszarach:  kultury, oświaty, sztuki, wartości, zwyczajów i obyczajów, norm etyczno-moralnych, mediów, itp. To w tej sferze, kształtującej świadomość i kreującej pożądane myślenie jednostek i społeczeństw, współczesne lewactwo dąży do władzy absolutnej, dzięki której może degradować człowieczeństwo i kształtować poszczególnych ludzi wedle własnych założeń i celów. To ten obszar, obszar ducha i umysłu jest od lat pod szczególnym nadzorem ludzi wprowadzających politpoprawny i totalitarny lewacko-liberalny komunizm kulturowy. Propagandowymi i manipulacyjnymi nośnikami tych ich idei są zaś nauka (szczególnie humanistyczna), media, literatura, spektakle teatralne, filmy, moda, obrazy, instalacje artystyczne i wszelkiego rodzaju nośniki audio-wizualne oraz słowotok wypowiadanych "prawd objawionych" przez wykreowane przez lewactwo autorytety.

 

Czyż możemy się tedy dziwić, że zapowiedź polskiego rządu o powrocie do normalności i tradycyjnych wartości ogólnoludzkich w tej - dotychczas zarezerwowanej dla szalonych lewaków - sferze ducha i umysłu a potwierdzone mianowaniem ministra kultury i dziedzictwa narodowego wiceministrem musiało wywołać ogromny strach i poruszenie wśród lewackich towarzyszy?  Czyż mogliśmy się spodziewać, że bez walki zaprzepaszczą lata prowadzonej lewackiej manipulacyjnej indoktrynacji intelektualno-duchowej Polaków? Chyba nie.

 

I chociaż nie udało im się pokonać i zlewicować naszego polskiego ducha ani naszych polskich umysłów, naszej wiary, wartości, historii, tradycji, dumy i tożsamości narodowej to będą robić wszystko aby dalej jednak mieć w tej materii władzę nad Polakami.

 

Teraz zaatakowano poprzez prowokację wicepremiera P. Glińskiego. Prowokacja ta miała na celu ośmieszenie i skompromitowanie go już na starcie oraz sprawienie, że zrezygnuje z części swoich zamierzeń albo przynajmniej będzie się bał być zbyt radykalny. Dodatkowo była to próba zbudowania pewnego społecznego fundamentu potencjalnej akceptacji do atakowania kolejnych - kreowanych przez lewaków jako "antywolnościowe" i "cenzorskie" - spodziewanych działań ministra. Jeszcze na pewno było to działanie pośrednio  i w sposób żenująco manipulacyjny kreujące Nowoczesną na prawdziwie "wolnościową" partię polityczną.

 

I niestety w dużej mierze ta prowokacja się udała. Teatr finansowany z publicznych pieniędzy i kierowany przez lewaka a jednocześnie posła Nowoczesnej przedstawił promocyjną informację o wystawianej sztuce ze szczegółowym opisem treści i obrazów pornograficznych, które jakoby byłyby również jej częścią a dodatkowo przekazał informację, że w owej sztuce będzie występowało też dziecko. Okazało się, że tak naprawdę przedstawiony opis był w dużej mierze nieprawdziwy a w sztuce pornografia ma znaczenie marginalne i śladowe. Ale poprzez ową zapowiedź skłoniła - co jest oczywiste - wicepremiera do odpowiedniej rekcji. I takowa nastąpiła, ale być może w takiej formie jakiej spodziewali się zapewne prowokatorzy. Było to oczywiście draństwo i manipulacja do jakiej są zdolni tylko przedstawiciele liber-lewackich, amoralnych i zdegradowanych osobowościowo elit. Tym bardziej wtedy gdy tracą władzę i wpływ na ludzkie dusze i umysły.

 

Ale ta prowokacja świadczy też o tym, że lewactwo poczuło, iż dla niego nadchodzą ciężkie chwile, które mogą spowodować klęskę ich wieloletnich działań propagandowych... Zrozumieli, że obecny rząd naprawdę chce realizować swoje obietnice i powrócić do normalnych, naturalnych podstaw oraz celów funkcjonowania kultury i sztuki opartych na wolności artystycznej i tolerancji, ale też szanujących ogólnoludzkie, podstawowe wartości etyczno-moralne i obowiązujące prawo.

 

Będąc na miejscu prof. Glińskiego pewnie postąpiłbym tak samo. Zareagował tak jak przyzwoity i prawy człowiek powinien zareagować, jak zareagować powinien polski minister kultury, sztuki i dziedzictwa narodowego.

 

Oceniając post factum może i należało być bardziej ostrożnym i powściągliwym, bowiem lewactwo jest zdolne do każdej podłości, tym większej im bardziej traci swoje wpływy w społeczeństwie. Pamiętajmy o jego intelektualnych i duchowych mentorach uznających swoją prawdę za jedyną i  gotowych ją wprowadzać totalitarnie, wbrew wszystkim i wszystkiemu.  Ale to przecież tylko epizod rozdmuchany do granic absurdu przez piewców "kultury śmierci". Nie ma co "rozdzierać szat" i dalej konsekwentnie działać mimo ich jazgotu i histerii. Działać dla dobra Polaków i szerzej dla dobra i odbudowy "kultury życia".

 

Politpoprawność i lewackie idee niemal zniszczyły już większość narodów europejskich, które teraz zaczynają to dostrzegać. Pozbawione zostały własnej cywilizacyjnej tożsamości a teraz są puste i bezbronne, np. wobec ataku cywilizacji islamskiej. Polacy w swojej większości nigdy oddolnie im nie uległy chociaż one dalej dominują w przestrzeni medialno-politycznej. Proces ich wypleniania został rozpoczęty i trzeba go bezwzględnie kontynuować dla dobra naszego narodu, naszych przyszłych pokoleń, dla naszej wolności, niepodległości i suwerenności, naszej tożsamości i godności narodowej.

 

Musimy jednakże spodziewać się dalszych perfidnych ataków ze strony lewactwa, ataków nie tylko dotyczących sfery kultury i sztuki, ale każdej innej, w tym też na pewno polityki historycznej lub też edukacji, oświaty. Już widzę ten lament i histerię, kiedy rząd zacznie reformować media publiczne czy np. zmieniać kanon lektur szkolnych...

 

Wierzę, że my Polacy, wspólnie z naszym rządem i prezydentem potrafimy jednak powrócić do normalności i odbudować naszą Polskę. Błędów i potknięć nie unikniemy, ale trzeba się na nich uczyć i w dalszych działaniach ich nie popełniać. Nie mogą jednak nas powstrzymać przed działaniem dla naszego, wspólnego dobra.

 

Pozdrawiam

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

Trzeba szanując wolność słowa, przekornie
nieco łże-elitą manipulować. Bezzwłocznie
odstawić ujadających kundli - od medialnej
tuby jak najdalej aby klimatu nie zatruwali.

Aby rodaków nie jątrzyli dłużej - kłamliwi
dziennikarze, beneficjenci byłego systemu.
Utuczone na ludzkiej biedzie partyjne tuzy.

Ale wrzask mediów - nie powód frasunku
jazgot nie musi być utrapieniem i zmorą.
Oznacza, że idziemy w dobrym kierunku.
Może być cenną wskazówką naszą busolą.
Im kundle głośniej ujadają tym lepszego
dokonano wyboru dla pomyślności kraju.

Sz. Panie Krzysztofie!

Dziękuję za mądry i wnikliwy tekst, który
opisuje mechanizmy funkcjonowania totalnej
lewackiej rewolucji we współczesnym wydaniu.

Szacunek.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1499773

A ja dziękuję za mądry wierszyk i za uznanie. 

Będzie ciężko rządowi i prezydentowi, oj będzie ciężko. Musimuy ich wspierać. Wierzę jednak, że nam się uda dzięki naszym rodakom. Ich większość przez te dziesiątki lat lewackiej propagandy jednak jej nie uległa. Jesteśmy siolnym narodem ceniącym wolność i niepodległość. Mam nadzieję, że nawet ci zmanipulowani już wkrótce przejrzą na oczy. Zostanie jakaś nisza lewaków, ale tylko nisza...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)

#1499781