Na wszystko dobra cytryna ;-)

Obrazek użytkownika Anonymous
Kraj

Przeciw fałszerzom wyborów: cytryna, zdolny politechnik i linie papilarne. Pomysł na powieść political-fiction :-)))

Wiadomo, że przed wyborami internet staje się giełdą rozmaitych, często desperackich pomysłów. Ostatnio bloger canaris (http://kalejdoskop.salon24.pl/) zgłosił pomysł, aby na karcie do głosowania dopisywać własnoręcznie imię i nazwisko kandydata i zaopatrzyć to własnoręcznym podpisem. Kartę tą sfotografować i w ten sposób zabezpieczyć się przed sfałszowaniem jednego, własnego głosu.

Z tego co wiem, wszelkie dopiski na karcie wyborczej są podstawą do unieważnienia głosu. Raz w życiu liczyłem głosy (podczas wyborów samorządowych w Warszawie w latach 90-tych, katorga!) i wiem, że karty z wyzwiskami pod adresem polityków i inne przypadki "niejasne" lądowały na kupce "nieważne". Nawet wtedy, gdy przy jakimś okienku pojawiła się tylko mała, ledwo widoczna kropeczka, komisja uznawała głos za nieważny. Gdyby zrobiła inaczej, mąż zaufania (był nim jegomość z SLD) mógłby podważyć wynik wyborczy, zresztą nie znaliśmy się nawzajem w komisji, co z pewnością dodatkowo zabezpieczało przed jakimiś machlojkami.

A więc powiedzmy to głośno i zdecydowanie: GLOSA NA KARCIE WYBORCZEJ UNIEWAŻNIAJĄ GŁOS!

Jest jednak także inna metoda, która w szczególnych okolicznościach mogłaby ratować przed fałszerstwem. Pamiętają Państwo zapewne dziecinne zabawy w atrament sympatyczny? Wyciskało się cytrynę, pobierało sok do stalówki i pisało. Potem nad świecą kilkakrotnie przesuwało się kartkę i pojawiały się litery (dość kulfonowate, wprawdzie, bo przecież nie widziało się tego co się pisze). Otóż teoretycznie rzecz biorąc można by kartę do głosowania oznaczyć w jakiś niewidoczny sposób. Politechnicy z pewnością znają na to tysiące sposobów. Mógłby to być choćby jakiś odczynnik chemiczny. Nakładając go na palec moglibyśmy niewidocznie dla oka odcisnąć linie papilarne na kratce przy nazwisku naszego pupila, a następnie na tym napisać zwykłym długopisem krzyżyk.

Ktoś mógłby zapytać co właściwie chcielibyśmy przez to osiągnąć? A więc:

1. w razie wysokiej liczby głosów nieważnych, moglibyśmy zgłosić na policję fakt, że głosowaliśmy na jednego, wybranego kandydata. Gdyby przypadkiem akurat nasza karta została sfałszowana, sprawa zaczęłaby automatycznie śmierdzieć.

2. w razie gdyby ktoś uparcie twierdził, że nas w ogóle nie było na głosowaniu, moglibyśmy to udowodnić pokazując na karcie swoje linie papilarne.

Pomysł ten mógłby zrealizować zdolny politechnik, ale wyłącznie na własną rękę i na własną odpowiedzialność. Nie jest możliwe, aby go zastosować w skali masowej, zresztą wszelkie manipulacje przy wyborach są zawsze podejrzane. W gruncie rzeczy jest to pomysł na prowokację policyjną rodem z powieści political-fiction.

Szczerze mówiąc myślę, że ujawnianie takich pomysłów powinno być dobrą przestrogą dla cwaniaków w komisjach wyborczych. Ważąc rzecz na szali: nie zależy mi na wielkiej rozróbie i zadymie kryminalnej. Zależy mi na tym, aby wybory przebiegły uczciwie. To jest Racja Stanu.

A więc apeluję do cwaniaków: strzeżcie się! Nie znacie dnia, ani godziny.

Jakub Brodacki

Ocena wpisu: 
0
Brak głosów

Komentarze

Otrzymałem od kolegi z komisji wyborczej następującą wiadomość:

Z aktualnych przepisów, kodeks wyborczy, rozdział 6 "Przepisy wspólne dla głosowania", art. 41: "Dopisanie na karcie do głosowania dodatkowych numerów list i nazw lub nazwisk albo poczynienie innych dopisków poza kratką nie wpływa na ważność oddanego na niej głosu". Liczy się TYLKO to co w kratce.

Sprawdziłem i zgadza się:

http://pkw.gov.pl/ustawy-wyborcze/ustawa-z-dnia-5-stycznia-2011-r-kodeks-wyborczy-wraz-z-przepisami-wprowadzajacymi-te-ustawe.html

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#189221