Śmigus dyngus z Zygmuntem Glogerem

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Najstarsi NP wiedzą, że wielokrotnie sięgałem po "Rok Polski w życiu, tradycyji i pieśni" Zygmunta Glogera.*

Dzisiaj wracając w delikatnym deszczyku z porannej mszy św od OO Jezuitów ( garstka nas, kilka osób) widziałem jak rozwija się dosłownie w oczach nowa świeża zieleń.

Wszytko wokół gwałtownie rozkściało.

I ten zapach coraz bardziej szalonej przyrody.
Na kasztanowcach prócz liści już choineczki, które niebawem gwałtownie zakwitną.

Śniadanie, dobra mocna kawa.

A ....?

Za oknem coraz weselsza i powszechniejsza zieleń przepięknego Bydgoskiego Przedmieścia.

I totalna pustka, ni żywej duszy.
Idąc do kościoła nikogo po drodze nie spotkałem, wracając tak samo.
Poza tym osobami na mszy świętej.

I pomyślałem o tych przebogatych opisach polskiej przyrody, których tak wiele na kartach wspomnianej wyżej ponad 100 letniej książki, którą mi przepięknie oprawił, uratował znajomy introligator.

Bardzo lubię do niej zaglądać; jakie tam skarby, bogactwo opisów naszej polskiej tradycji ludowych, zabiegów gospodarczych, okolicznościowych pieśni.

Perełka.

" Wielkanoc bywała zawsze domową uroczystością wielkiej doniosłości .Zgromadzał bowiem prawie każdą rozpierzchniętą po świecie rodzinę pod dach domowy, dla ogrzania przy domowym ognisku. Jak owe rozłożyste konary drzewa tylko przy pniu swoim stanowią krzepka spójnię, z której w dal odrosły, tak i krewni przy macierzystym ognisku łączą się się w bratni węzeł, powinowaci poznają się zbliżają wzajemnie, sieroty przybywają otrzeć swoje łzy i zapomnieć o niedoli pod strzechą swoich krewnych.
To też w pierwszym dniu święta każda rodzina pozostawał sama ze sobą, drugi zaś i trzeci przeznaczony był na wzajemne odwiedziny sąsiedzkie, a zabierano z sobą i dzieciarnię.
W dniu drugim śmigus czyli dyngus..."

Dzisiaj Polacy w wielkim izolatorium, w rozproszonych ogniskach domowych po Polsce, po świecie, po rodzinach.

Często zamiast przy wspólnym wielkim rodzinnym stole, ograniczeni do najbliższych lub wręcz w samotności.
Telefon, skype, whatssapp.

W tym roku ogólnoświatowa zaraza zredukowała nasze grona rodzinne w dni Święta Zmartwychwstania Pańskiego do minimum.

Wielkanocne stoły skromniejsze, a przy nich mniej radośnie.

Mimo to pozwalam sobie na kilka cytatów z tej przebogatej książki Z. Glogera.

Życzenia.

" Panowie! niech los w dani
Przynosi wam dużo zysku;
Bądżmy zdrowi i rumiani,
...
Człek na radość sieć zarzuca,
Ale smutki zwykle łowi,
Niech spokoju nic nie skłóca,
...,
Niech nie znęca się nad nami,
Los chorobą, ani zgonem.
...
Na ostatek wasz poeta
Śle życzenia tej godziny:
Niech obejdzie się ta feta
Bez dostojnej...medycyny."

Otóż to!
...Bez dostojnej medycyny!!!

Medycyna, medycy mają co robić i bez ofiar obfitego stołu.

" Hej, mazurek wielkanocny
Ma przeróżne zwrotki,
Lecz sens zawsze ich jednaki:
Słodki, słodki, słodki.

Z marcepanu, czekolady,
Masy lub szarlotki
Jest mazurek ten przedziwny
Słodki, słodki, słodki.

I na tę srożyznę, której onegdaj też nie brakło wokół, miał Imć Zyygmunt Gloger radę.

Rzadki dziś gość uśmiech w twarzy,
Same dąsy, same kwasy,
Kogo spotkasz już się skarży:
" Ciężkie czasy, ciężkie czasy,
Oj co żle, to żle mospanie"
A mnie porwała myśl prosta,
Choć raz w rok na Zmartwychwstanie,
Śmiech wywołać wam na usta"

Czyli?

" Oby nam łaskawe nieba,
Darów swoich nie szczędziły,
Oby nam nie brakło chleba,
Ani życia ani siły,-
Byśmy byli litośnymi,
W Bogu mogli się weselić,
I wszystkiem z nieszczęśliwymi,
Jak tem jajkiem się podzielić"

Alleluja i do przodu!

p.s.
Bywały i takie teksty;
"O!, o panny się nie pytam!, nie, ...panny zawsze zdrowe.
Pani!, nie życzę ci zdrowia, bo wyglądasz jak róża"

*zakupiona we Lwowie latem 1918 w oprawie twardej za 15 mk, pozbierana, poskładana, oprawiona
sto lat potem, 2018 r. w Toruniu przez pana introligatora na ulicy Szpitalnej ( vis a vis kościoła pw Św Jakuba).

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Zwyczaju Śmigusa dyngusa w Polsce nie odnotowały żadne źródła pozachrześcijańskie od czasu istnienia chrześcijaństwa.W żadnym przypadku to co tu napiszę, nie można traktować jako tezy udowodnionej, choć jest to teza broniona przez pewne grono kretynów o ilorazie IQ tym samym co ich własny rozmiar buta

Barbarzyńskie praktyki Polaków w świąteczny poniedziałek przyczyniają się do zanikania zasobów wody na Ziemi. Najwyższy czas zlikwidować pogański zwyczaj lania się wodą, którą tak bardzo potrzebują zarówno zwierzęta jak i rośliny.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1625777

z'tischnerowatej oraz innej wy'spurkowatej lewizny, które zauważyły, że w jednej ze studni w Czadzie obniżył się poziom wody.
pzdr

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#1625783

Bingo !!

8-))))))

pzdr.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1625785