antysalon w Belfaście 15 lat temu w chwili śmierci Jana Pawła II

Obrazek użytkownika antysalon
Kraj

Piętnaście lat temu, gdy umierał Ojciec Święty Jan Paweł II pracowałem w Belfaście, stolicy Irlandii Północnej, półkolonii Wielkiej Brytanii.

Zanim przejdę do atmosfery jaka panowała w Belfaście; podobnież było w innych miastach Irlandii Północnej, o czym wiem od Polaków tam mieszkających jako emigrantów zarobkowych.
To specyficzne terytorium, podbijane brutalnie przez Anglików od Tudorów, przez Crommwela po lata 80 minionego wieku, czyli krwiożercze zachowania spadochroniarzy regimentów szkockich nie tylko w Derry ( ang. Londonderry), Belfaście!
Kto choć naskórkowo wie, co Anglicy wyczyniali przez wieki na wyspie Irlandia, jakich zbrodni się tam dopuścili powinien moim zdaniem bardziej ostrożnie oceniać to, co potem robiła w krwawych reakcjach na tę przemoc IRA!

I bardzo proszę, aby mi nie zarzucać tego, że toleruję, pochwalam akty terroru.

" ...Szacuje się, że w wyniku zarazy, deportacji, głodu i egzekucji mogło zginąć od 20 do 50 proc. populacji Irlandii nie tylko w XVI i XVII w. Nie tylko w niewolę sprzedawano podludzi Irlandczyków.. Katolikom zakazano osiedlania się w miastach. W 1640 r. w Irlandii 60 proc. ziemi należało do katolików. W 1657 r. liczba ta spadła do 8 proc."

To co się działa na wyspie od Tudorów poczynając, a kończąc na masakrach w Derry( Londonderry), "grach i zabawach" szkockich spadochroniarzy-snajperów w Belfaście, strzelających z dachów wieżowców do katolików, przechodzących, właściwie chyłkiem przekradających się do domów, do pracy, na zakupy, do szkoły.

Tyle skrótowo-zajawkowo!
Resztę można znależć w internecie, w książkach, artykułach prasowych.

Od pażdziernika 2004 r.z braku pracy w Polsce pracowałem przez niemal trzy lata w Belfaście.
Właściwie poza kilkudniowymi epizodami, przez dwa lata w największej na wyspie Irlandii przetwórni rybnej-katolickiej firmie zatrudniającej ok. 60 pracowników, z tego połowa, to byli Polacy.
Potem rok w niewielkiej, protestanckiej firmie do 10 pracowników.

W ostatnich dniach, potem godzinach życia Jana Pawła II zachowanie, atmosfera w Belfaście była bardzo zróżnicowana i napięta.

Wśród katolików, w zonach katolickich ( Belfast jest podzielony katolickie, protestanckie; ograniczone szlabanami, posterunkami policji. Były i są nadal, też tzw strefy niczyje; centrum miasta, dzielnice uniwersyteckie, ...) panowało poddenerwowanie, zaduma, nawet troska.

Odmiennie w dzielnicach protestanckich; tam panowała euforia, radość, tzw cieszynka!, tańce na ulicach, głośna muzyka, wyczekiwanie na śmierć.

Na murach antykatolickie, antypapieskie napisy, masowo budowano Bonfire, czekając na komunikat o śmierci Jana Pawła II.
Bonfire, wielkie ogniska ze starych mebli, palet, odpadów, opon, śmieci między domami, na placach, ozdabianych podobiznami papieża, miejscowych biskupów, księży oraz ....Artura Boruca( wtedy bramkarza Celtic Glasgow, bardzo znienawidzonego przez protestantów).
Mają one swoją historię od XVII i do dzisiaj te wielkie ogniska, są COROCZNIE budowane, tak tak, budowane; te potworne, wysokie na kilka, wznoszone nawet na kilkanaście metrów budowle już od początku kwietnia, aby zapłonąć w kulminacyjnych dniach 12-13 lipca w rocznicę zwycięstwa nad Boyne/ 11 lipca 1690)^
Są one corocznie od wieków budowane, aby świętować dziś przez irlandzkich radykalnych protestantów – oranżystów. Z okazji boyeńskiej wiktorii wyprawiane są liczne manifestacje oranżystów, odbierane przez katolików jako manifestacja siły.

Tego dnia, 2 kwietnia 2005r. moja koleżanka z pracy, Connie, pochodząca z Hongkongu, żegnała się, wyjeżdżała po rodziców, którzy planowali ucieczkę do UK przed chińskimi komunistami w związku z kończącą się 99 letnią dzierżawą przez Wlk. Brytanią tego zamorskiego terytorium.

Zaprosiła nas, ok. 40 pracowników firmy( pracowałp nas tam ok 60 katolików; połowa Polaków ) na kolację pożegnalną na godż. 20 ( pracowaliśmy codziennie od 5 rano nawet do 16, 17 po 12 h, max nawet po 16 h. w zależności od zamówień ) do klubu w wielkim centrum handlowo-sportowym.

Atmosfera była jak na takie miejsce typowa, rozrywkowa.
U kilku z nas Polaków było wyczuwane(?) jakby napięcie, ale reszta ( pół, na pół Polacy-Irlandczycy) dobrze się bawiła.
Przyznaję, że mnie to krępowało, co rusz zerkałem na wielki ekran widocznego telewizora w hallu, ukazywały m.in. komunikaty z Watykanu.

!!!!
Raptem zobaczyłem cierpiącą twarz naszego papieża w dużym powiększeniu i napis, o Jego śmierci!
Aczkolwiek wiedziałem z serwisów, tabloidów o ciężkim stanie Jana Pawła II, to mnie....zamurowało.

!!! 20.37 !!!

Podszedłem do Connie, powiedziałem, że już muszę iść, podziękowałem jej za zaproszenie, życzyłem dobrej podróży i sprowadzenia rodziców z Hongkongu.
Zapytała dlaczego.
Pokazałem jej ekran tv!
Zaniemówiła, twarz jej wyrażnie się zmieniła, zasmuciła ( ona też była katoliczką).
Pożegnaliśmy się serdecznie.

Wracałem do domu przez wesołe, gwarne centrum Belfastu.
Nad miastem krążyły już dwa specjalne helikoptery British Army i policji.
Na ulicach pojawiło się więcej samochodów-fortec Crime Stoppers-to specjalne, świetnie wyszkolone oddziały prewencyjne tamtejszej policji.

Helikoptery patrolujące Belfast z góry przez specjalny system kamer, oraz dużo małych fortece_Land Roverów, to widomy znak, że ogłoszono w mieście stan zagrożenia.

Mieszkałem wtedy w dzielnicy neutralnej, uniwersyteckiej, obok kompleksu Queen's University.
Tuż obok rzeka Lagan( staroirl. irl. An Lagáin), a za nią dzielnica protestancka.

Idąc wzdłuż niej do wynajmowanego domu widziałem już te zapalone wielkie ogniska-Bonfire, dolatywała głośna muzyka, krzyki, hałasy i nisko zawieszony helikopter.
Mijałem wolno przemieszczające pancerne Land Rovery; otwarte tylne drzwi, w środku crimes stoppersi z
gotową do strzału bronią gładkolufową.

Mijane domy, zamieszkałe głównie przez wynajmujących je studentów niczym szczególnym się nie wyróżniały, życie tam toczyło się normalnie, na ulicy przechodnie tak samo.

Moi współmieszkańcy też zachowywali się jak zawsze, nic szczególnego nie zauważyłem.
Chyba jakby mniej hałaśliwi?

Przez całą noc z dzielnicy protestanckiej dochodziły hałasy; petardy, race, wiwaty wystrzały z broni.
( Pomimo samorozbrojenia IRA, protestanci nadal zachowali broń, nawet maszynową AK, granatniki, bazooki).
Pisano w gazetach, że wiwatowano z ręcznej, małokalibrowej, myśliwskiej, etc.

Przez kilka dni płonęły te wielkie ogniska BonFire^^, asekurowane przez wozy straży pożarnej.

Rankiem 3 maja idąc do pracy na g. 5.00, zza Laganu widziałem łuny i dym, oraz smród z tych ognisk-protestanckich cieszynek ze śmierci Jana Pawła II, mijały mnie co rusz te fortece pancerne Land Rovery.

W pracy atmosfera wyciszenia.
Nawet jeden z moich kolegów, czeski Cygan-Rom z Pilzna mniej bluzgał.
Trwało to przez kilka dni.
Potem, atmosfera już wróciła do stanu poprzedniego.

Zaś radość; atmosfera rozbawienia, wystrzały, głośna muzyka. płonące ogniska z co rusz podrzucanych do Bonfire palet, mebli, opon, etc. w dzielnicach protestanckich trwała jeszcze przez wiele dni.

Generalnie Belfast robiłem z buta; z domu do pracy miałem wtedy ok 10 minut drogi, do centrum ok 20 min., do często odwiedzanej jako visitor biblioteki Queens spacerkiem niecałe 5 min.

W mijających mnie piętrusach z tablicami informującymi, że jadą do dzielnic protestanckich jeszcze przez wiele dni widziałem rozbawione, wykrzywione twarze ludzi w różnym wieku.
Ich niebieskie t-shirty w barwach Rangers Glasgow, symbolami Ulsteru oraz kolorystyka Union Jacka mówiły nie tylko mnie skąd są i dlaczego się radują.

Potem jakby się to wyciszyło.
Zniknęły już helikoptery znad miasta, mniej fortecznych Land Roveróv, ciszej zza rzeki Lagan.

Tyle moich naocznych spostrzeżeń, obserwacji z podzielonego od wieków Ulsteru, a właściwie Belfastu z dni, gdy umierał nasz papież Ojciec Święty Jan Paweł II oraz zaraz po Jego śmierci z dala od domu, bliskich, od Polski.

pzdr

^ w zasadzie mało zdyscyplinowane i zdemoralizowane wojska ostatniego katolickiego króla Szkocji i Irlandii Jakuba II Stuarta dały nogę- dały tyły z pola bitwy pod Drogheda, ułatwiając sprawę bitnym zaciężnym regimentom Wilhelma III Orańskiego.

^^ dwa lipcowe dni 13-14 to protestancki obłęd. Większość firm nie tylko w Belfaście zamykano w tamtych latach. Oficjalnie to są państwowe płatne holidaye, w firmach katolickich też.
!3 lipca mało która pracuje, to dzień wielkich parad po głównych ulicach miast Irlandii PŁn.
W minionych wiekach i latach szły one także przez dzielnice katolickie.
Teraz jest to zakazane.
Trzy razy je widziałem z bliska, przechodząc obok nich, zawsze wtedy w te wolne była piękna pogoda, wręcz upał, szedłem na wypoczynek na cały dzień do Botanic Garden z kanapkami i dobrą książką.
Sama parada to coś koszmarnego; delegacje z całego UK; miejscowi, Szkocji, Anglii, Australii, Kanady.
W 2007 roku poszli też z nimi jacyś idioci z Polski, co wieczorem pokazała lokalna tv.
Szyk wojskowy; proporce, sztandary, kocia muzyka, bębny, piszczałki- przez rok mieszkałem w dzielnicy ultrasów oranżystów i już od lutego codziennie słyszałem tę muzyczną stronę ich przygotowań!
Sprośne, rechotliwe piosenki o mordowaniu katolików, gwałceniu ich kobiet, zabijaniu dzieci.
Od samego rana, od 8 otwarte Wine Mark'i z alkoholem.
Obłęd w oczach!, nachlane, czerwone gęby, na poboczach ulic na krzesełkach osoby starsze obojga płci, nawalone stare baby z piwem oraz napojami alkoholowymi w ręku. Co rusz jakiś maszerujący wypada na pobocze, podają mu pokal, puszkę, butelkę....orzeżwi się i dalej do szeregu. Od 8-9 rano do zachodu słońca. Niektórzy mdleją. Nachlani staruszkowie, także na wózkach inwalidzkich zasypiają. Obłęd, koszmarny widok.
Można sobie bez trudu wyobrazić, co ich przodkowie wyczyniali przez wieki z bezbronnymi katolikami.
Kto tego nie widział na własne oczy, ma prawo nie wierzyć w to, co piszę.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Świetny tekst, dla mnie b. przydatny, Coś sobie przypomniałem, coś przybliżyłem, coś poznałem. Od dawna uważam, że w internecie i na blogach trafiam na audycje polityczne i społeczne, teksty, tematy i naświetlenia,  których w "dużych" mediach nie ma.  Lubię i szanuję takie "faktograficzne" teksty, ukazujące realne życie od kulis. Okiem eksperta, kogoś kto był, przeżył,  nie tylko tydzień lub dwa  lub w odwiedzinach u znajomych. Ta praca, jej  godziny i profil, też mnie interesuje, trochę z  pewnych powodów zbieram materiały, ten kontrast, pozycja postkomunistyczno - liberalnych  i z nimi stowarzyszonych w Polsce, a  praca tych co musieli wyjechać. Kto tego nie poznał, nie zrozumie. A to niedobrze. Świadomość to ważna rzecz. Skopiuję sobie ten tekst do swojego, niestety dość chaotycznego archiwum, które mam nadzieję kiedyś uporządkować.

Protestantyzm uważam za religię, która powstała ze sprośności i chciwości, czego nie są świadomi nawet jej wyznawcy. Nieuporządkowane libido w połączeniu z  pychą i chciwością zeszły się i trafiły na podatność natury ludzkiej . To nie przypadek, że Luter, "reformator  Kościoła" :) szybciutko związał się z byłą zakonnicą. A główne powody dla których Henryk VIII oderwał się od Rzymu, tworząc swój własny kościół , którego głową się ogłosił ?. / czyli do tego poczuł się równy papieżowi, papież tam, tu "ja" /. Terror. Ludzie nie są tego świadomi. No i pewien smutek, setki lat dzikiego terroru niszczyło ale nie złamało Irlandczyków,  a kilkadziesiąt lat działania z korzenia marksistowskich i podstępnych ruchów obyczajowo-liberalnych  "rozmontowało", "rozmagnesowało"  ten naród. Wielu  katolików w Polsce, nawet biskupów,  nie rozumie tematu.  Gdy wybory, w  największych miastach duża  część katolików idzie rano do kościoła a później do urny... głosować np. na PO. :) Nie rozumieją, że wbijają gwóźdź w dłonie ukrzyżowanego Jezusa, i nikt im tego nie tłumaczy. Więc niby skąd mają wiedzieć, w nawale antypolskiej i antykatolickiej propagandy z każdej strony?. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1624500

Przyczynek do historii. W piątek 03.04.  po 20.00, chyba  na TVP Sport, obejrzałem film dokumentalny dotyczący tematu. Rok 1994, reprezentacja Irlandii w piłce nożnej, pod ręką Jackiego Charltona jako trenera, weszła do finału mistrzostw świata w USA. Grał już Roy Keane. W pierwszym meczu pokonała sensacyjnie Włochy, / które później doszły do finału i przegrały po dogrywce z Brazylią, zostały wicemistrzem świata /, 1:0. W czasie meczu, po strzeleniu bramki przez Irlandczyków, do małego wiejskiego pubu irlandzkiego, w wiosce na pograniczu Irlandii, weszło dwóch zamaskowanych mężczyzn i otworzyło ogień z karabinów maszynowych. Po czym wyszli ze śmiechem. Zabili 6 osób, innych ranili. Śledztwo prowadziła policja angielska. Do zbrodni przyznała się protestancka bojówka unionistów. Choć odnaleziono porzucony samochód, rękawiczki, maski, ubrania i broń, nigdy od nikogo nie pobrano materiałów genetycznych a śledztwo toczyło się ślamazarnie. Sprawców "nigdy nie wykryto". Po latach dziennikarze doszli, ze broń dla unionistów dostarczały angielskie służby specjalne.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1624567