Kłamstwa pierwszych minut

Obrazek użytkownika kataryna
Kraj


Analizowanie katastrofy w Smoleńsku przestało mieć sens z chwilą gdy pełną kontrolę nad informacją o niej przejął Putin. Nie mamy i mieć nigdy nie będziemy pewności, że informacje do nas docierające są prawdziwe. O to zresztą mam największy żal do naszych władz, nie zrobiły nic, żeby dać nam komfort, że kiedyś dowiemy się prawdy. A przynajmniej ze stuprocentową pewnością będziemy w stanie wykluczyć niektóre scenariusze. Tymczasem przy tak prowadzonym śledztwie, żadne jego ustalenia nie będą wiarygodne, tak jak nie są w tej sprawie wiarygodni Rosjanie, a na ręce nikt im przecież nie patrzy.

Nie znaczy to jednak, że nie warto śledzić tego co się dzieje, a zwłaszcza jak rozpadają się kolejne oficjalnie podawane wersje, bo to daje obraz tego w jakim kierunku chciano pchać śledztwo, a to dobry punkt wyjścia, żeby się zastanawiać dlaczego. Mnie ta sprawa przerasta, nie mam żadnej własnej hipotezy, ale męczy mnie ta błędna godzina katastrofy. Jeszcze nie rozumiem czemu miało służyć kłamstwo w tej sprawie, ale niewątpliwie było to kłamstwo, do tego dobrze przygotowane i podane oficjalnie, na najwyższym szczeblu.

Dzisiaj już wiemy, że TU-154 rozbił się o 8.39 naszego czasu,  czyli o 10:39 czasu lokalnego, można to ustalić ponad wszelką wątpliwość, i można było to ustalić już pierwszego dnia, choćby po godzinie zerwania linii energetycznej. Tymczasem pierwszego dnia odegrany został spektakl, z podziałem na role, który miał nas przekonać do godziny o ponad 10 minut późniejszej. Widać to wyraźnie w stenogramie z narady Putina ze sztabem, transmitowanej pierwszego dnia (mam nadzieję, że sama relacja, którą znalazłam nie jest przekłamana).

Minister Sergei Shoigu: Panie Premierze, o 10:50 , samolot TU-154   lecący z Warszawy do Smoleńska zniknął z radarów w czasie podchodzenia do lądowania na Lotnisku Północnym w Smoleńsku. Samolot rozbił się w lesie 300 metrów od pasa startowego. (...) O 10:51 na miejsce katastrofy zostały wysłane 3 brygady straży pożarnej. (...)

Premier Władimir Putin: Dziękuję. Ministrze Lewitin, co w tej sprawie robi Ministerstwo Transportu?

Minister Transportu Igor Lewitin: (...) Warunki pogodowe były złe - mgła prawie całkowicie ograniczała widoczność, która wynosiła ok. 400 metrów, podczas gdy norma wynosi 1000 metrów.

Premier Władimir Putin: Norma wynosi 1000 metrów?

Minister Transportu Igor Lewitin: 1000 metrów.

Premier Władimir Putin: A widzialność wynosiła 400 metrów?

Minister Transportu Igor Lewitin: Tak, a pilot został uprzedzony o fatalnych warunkach pogodowych. (...)

Aleksander Bastrykin: Odnaleźliśmy dwie czarne skrzynki, które potwierdzają charakter rozmów między załogą a wieżą. Ustaliliśmy, że wieża nie rekomendowała próby lądowania. Sugerowała aby pilot zrobił drugie podejście, a potem rozważył lądowanie na innym lotnisku. Ale polski pilot nie posłuchał tych rekomendacji i kontynuował lądowanie .

Premier Władimir Putin: Chciałbym teraz spytać przedstawiciela prezydenta Miedwiediewa. Na polecenie prezydenta Miedwiediewa na lotnisku gości miała witać rosyjska delegacja na czele której stał przedstawiciel prezydenta, Georgy Plotawczenko. Panie Poltawczenko, to oznacza, że byliście świadkami tego wypadku. Co pana zdaniem tam się wydarzyło, co pan widział, także po przybyciu na miejsce katastrofy? Bo rozumiem, że byliście jednymi z pierwszych na miejscy zdarzenia.

Przedstawiciel Miedwiediewa Georgy Poltawczenko: Zgadza się, panie premierze. Gubernator Sergei Antufyev, ja i członkowie delegacji czekaliśmy na ten samolot. Kontroler lotów podszedł do nas i powiedział, że warunki pogodowe są bardzo złe, i mogę potwierdzić, że tak było. Moim zdaniem widoczność była nawet mniejsza niż 400 metrów. Było to ok. 10:30. Widoczność wynosiła ok. 100-150 metrów, mgła była bardzo gęsta. Kontroler powiedział nam, że zasugerował polskiej załodze lot na inne lotnisko, były trzy opcje - Mińsk, Witebsk i Moskwa. Kontroler powiedział, że ponieważ mają wystarczająco paliwa, załoga zdecydowała się kontynuować lot do Smoleńska, przyjrzeć się warunkom a potem podjąć decyzję. Kontrolerzy informowali, że załoga była zdecydowana na lądowanie. Prawie nie słyszeliśmy zbliżającego się samolotu, nie słyszeliśmy silników. Potem usłyszeliśmy dziwny dźwięk, który nie brzmiał jak uderzenie . A potem powiedziano nam, że samolot się rozbił. Byliśmy na miejscu katastrofy dosłownie po trzech minutach .

Premier Władimir Putin: Byliście na miejscu katastrofy w ciągu trzech minut?

Przedstawiciel Miedwiediewa Georgy Poltawczenko: W ciągu trzech minut.

Jeśli prawdziwa jest ostatnio podawana godzina katastrofy, czyli 10:39, to ta transmitowana chyba także w Polsce narada Putina z najważniejszymi osobami w sztabie była zwykłą szopką mającą puścić w świat ewidentne kłamstwo (godzina katastrofy), i narrację jaka ma obowiązywać (mgła, wieża ostrzegająca pilotów, pilot lekceważący rekomendacje wieży i rozbijający się trochę na własne życzenie).

Poltawczenko twierdzi, że słyszał odgłos rozbijającego się samolotu i był przy wraku w ciągu 3 minut. Czyli ok. 10:43. Może nawet tak było. Tylko od tej godziny nic już się nie zgadza. Dlaczego alarm został włączony dopiero po kilkunastu minutach, a straż pożarna wysłana do gaszenia samolotu dopiero o 10:51, czyli 8 minut po tym jak do wraku zdążyła już dobiec cała rosyjska delegacja? No i najciekawsze.

Jakim cudem samolot znikł z radarów dopiero 10 minut po tym jak leżał rozbity, paląc się na ziemi, od kilku minut w towarzystwie oglądającej to z bliska delegacji rosyjskiej, która była przy wraku już wtedy, gdy kontroler miał jeszcze samolot na radarze?

Przesunięcie godziny katastrofy o 10 minut nie mogło być pomyłką, można ją było od razu precyzyjnie ustalić na podstawie wielu przesłanek: godzina zerwania linii energetycznej, czas w którym rosyjska delegacja usłyszała odgłos katastrofy, czas kiedy znalazła się przy wraku, i wreszcie stan wraku po przybyciu straży na miejsce straży pożarnej. Nie znam się, ale czy gdyby faktycznie przybyła na miejsce katastrofy wypełnionego paliwem i palącego się samolotu dopiero po 12 minutach od katastrofy, to z wraku by coś jeszcze zostało? Czy nie zdążyłby się spalić w dużo większym stopniu niż się spalił?

Jeśli więc to godzina 10:39 jest prawdziwą godziną katastrofy i na ustalenie tego nie potrzeba było 10 dni, to czemu miało służyć to błyskawicznie wyprodukowane kłamstwo, puszczone w świat live, tak zgrabnie rozpisane na role?

I jak w tym wszystkim można wierzyć, że śledztwo, które tak się zaczęło, skończy się prawdziwymi ustaleniami? Nie wierzę, że nikt nie ma wątpliwości bo ich po prostu nie da się nie mieć. Przy tym wszystkim, forsowanie rosyjskiej narracji, i okraszanie jej własnymi insynuacjami pod adresem prezydenta, jest wpisywaniem się w kampanię dezinformacji, którą w tej sprawie strona rosyjska prowadzi od samego początku. A jeśli ktoś uważa, że jest inaczej, niech mi logicznie wytłumaczy, że można się było pomylić o 10 minut z godziną katastrofy, a to wszystko co tu zacytowałam trzyma się kupy.

Stenogram narady Putina ze sztabem

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Na s24 jest informacja że portal gazeta.pl zamieścił komunikat o katastrofie już o 8:38 i od razu podał, że wszyscy zginęli.

Czy ktoś wie coś więcej na ten temat, czy to prawda ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56949

to prawda. patrz komentarze:
http://kisiel.salon24.pl/174871,obejrzyjcie-uwaznie-do-konca

katastrofa wydarzyła się przed 08:38
08:36, 08:35, 08:34?

obecnie za oficjalny czas katastrofy Rosjanie przyjmują:
10:39:40 wg czasu moskiewskiego

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56964

Na rosyjskim forum pojawia się jeszcze wcześniejsza godzina.
http://www.smolensk-auto.ru/forum/index.php?showtopic=16192&st=0

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56962

Szok!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56968

co mi przychodzi, z ta roznica godzin, to wydaje mi sie ze w tym czasie, samolot mogl wylodowac na innym lotnisku i tam zostac "dorzniety" natomiast inny sie rozbil, co tlumaczy brak cial?

pozatym pierwsza rzecz co mnie zdziwila, to brak jakichkolwiek cial, chociaz jednego. nie wieze, ze mediale hienz nie chcialy by miec takiej "pamiatki"

nastepnie, skad wziela sie informacja o trzech ciezko rannych? skoro byli ranni i nie przezyli, to chyba powinno byc wiadomo, po katastrofie, badaniach kto to byl, aby moc np. ustalic gdzie byl najwiekszy impet uderzenia

dalej brak karetek, przeciez to standardowa procedura.

szukanie czarnych skrzynek, krore wszyscy widzieli. i oddanie skrzynek rosjanom na 15h. ile rzeczy mozna w 15h zrobic? tymbardziej, ze rosjanie swietnie znaja sie na tym modelu samolotu..

jest duzo pytan. niezaleznie czy byl to zamach czy tylko katastrofa, to musza byc one odpowiedziane. Takie jest nasze prawo i obowiazek poznac prawde.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56975

Gdzieś znalazłam teorię o bliźniaczym samolocie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56966

Cicho sza, bo takimi nieuprawnionymi podejrzeniami zaklocimy idelne stosunki polsko-radzieckie, pulkownik KGB oddelegowany na stanowisko premiera moze sie zdenerwowac i nie bedzie klepal Donalda po jego gietkim kregoslupie. Bedzie wtedy wstyd na cala postepowa Europe a moze i nawet swiat. Wiec cicho sza...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56988

Teoria o bliźniaczym samolocie wiele tajemnic wyjaśnia i dla mnie jest najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń. Jednak nieznajomość kilku faktów może sprawić że przepadnie z kretesem. Po pierwsze były ciała - na kilku zdjęciach wykonanych w sobotę o godz 14 czasu lokalnego, przedstawiających miejsce położone na północ od ogona samolotu, można dostrzec zarysy około 10 ciał ludzkich. Po drugie polski samolot jak40, który wylądował na lotnisku w Smoleńsku 1,5 godziny przed katastrofą, miał łączność z samolotem prezydenckim i fakt lądowania na innym lotnisku byłby dla niego na pewno znany. Po trzecie, ta linia energetyczna którą przeciął samolot w czasie katastrofy była jakimś lokalnym łączem i nie sądzę aby elektrownia miała takie dokładne informacje o przecięciu tak małej linii. Tak więc jeżeli przyjmiemy tezę o bliźniaczym samolocie, musimy przyjąć że na jego pokładzie byli ludzie - Rosjanie? skazańcy? kamikadze? trudno dociec.
Jeżeli samolot prezydencki nie lądował na innym lotnisku, to w takim razie został zestrzelony. Tylko że trafienie samolotu rakietą na wysokości kilku tys. metrów nad ziemią, daje załodze wystarczająco dużo czasu aby nadać sos, poinformować kolegów z jak40 o tym co się stało. Chyba że do strącenia użyto impulsu elektromagnetycznego, który momentalnie wyłącza wszelkie systemy elektroniczne w samolocie - w tym również środki łączności. Nie wiem na jakiej zasadzie funkcjonuje taka broń, może do jej odpalenia wymagane jest zgromadzenie sporej energii i stąd wyłączenie prądu i zanik sieci komórkowej w okolicy. A może jej użycie może wpłynąć na czułe systemy naziemne i lepiej je wyłączyć w czasie strzału?
Podejrzewam, ze o godz 8:40 zestrzelono samolot prezydencki a o godzi 8:56 roztrzaskała się jego kopia niedaleko lotniska w Smoleńsku. Dlatego przez 10 dni ta druga godzina była oficjalnym czasem katastrofy i dopiero odczytywanie czarnych skrzynek wzbudziło wątpliwości co do faktycznej godziny katastrofy, które trzeba było zatuszować ogólnym zamieszaniem w tej materii.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56989

Wprawdzie ja też widzę że kgb-iści i ich priwislanskie pachołki prowadzą olbrzymią akcję dezinformacyjną, ale w tych podejrzeniach miejmy jakiś umiar.

Przecież to jest zupełnie nierealne, żeby ktoś "podrzucił" na miejsce fałszywy samolot a prawdziwy zniszczył gdzie indziej.

Takie teorie tylko ośmieszają tych którzy podnoszą jak najbardziej słuszne wątpliwości w tej sprawie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56990

Byłeś tam na miejscu podczas katastrofy?
Znasz realny scenariusz tego wydarzenia?
Dlaczego stanowczo zaprzeczasz?
Percepcja tego nie obejmuje?

Mnie tam nie było,
a znając tę ferajnę niczego nie wykluczam...,
bo niby z jakiego powodu?
Czy nasi eksperci z ochrony byli na miejscu przed wypadkiem?
Czy opczekiwali tam na ten samolot?
czy przybyli jako pierwsi?
Nie!
Opieramy się jedynie na rosyjskich doniesieniach,
na filmiku amatorskim, gdzie słychać strzały
i wołania w języku polskim.
Ponadto krótki filmik polskiego operatora filmowego,
który ździwiony jest brakiem ciał,
jak również brakiem drobiazgów,
które w takim przypadku powinny być porozrzucane dookoła.

Ja osobiście nie wierzę naszym "specjalistom" od mówienia prawdy, jak można więc uwierzyć Rosjanom?

Ile masz lat,
że piszesz tak stanowczo i w sposób tak oczywisty?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

chris

#56994

A dlaczego to jest nierealne? Czy podobna sytuacja nie miała już czasem miejsca? Daleko stąd, we wrześniu 2001r.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#56995

A niby jak mieli ten fałszywy samolot podrzucić. Wysłali pilota kamikadze.

I ciekawe gdzie i jak schowali ten prawdziwy - może do kieszeni ?

Przecież to lotnisko znajduje się tuż obok drogi.

W 5 minut znalazło się tam pełno gapiów. I jak niby mieliby to wszystko zrobić.

A przecież prezydencki samolot był monitorowany z Polski. I nikt by nie zauważył że nagle tuż przed lądowaniem gdzieś sobie poleciał i znikł. A wewnątrz nikt nawet telefonem satelitarnym nikogo nie chciał powiadomić ani ostrzec.

Bardzo to sensowna teoria. Nieprawdaż.

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#57004

Pilot nie musial wiedziec, ze leci w misje, ktora skonczy sie jego smiercia, to raz.
Prawdziwy samolot mogl wyladowac... gdzies obok (nawet w warunkach polowych lub polpolowych; to nie musialo byc lotnisko w smolensku), i schowac sie w jakims (a la) hangarze, to po drugie.
Gapie nie widzieli cial, to po trzecie... wszystkich to dziwilo.

Nasi mogli do ostaniej chwili myslec, ze leca we wlasciwe miejsce, to i dlaczego mieli gdzies wydzwaniac...

Byc moze nie ma to zadnego sensu, nie znam odpowiedzi, ale dopuszczam rozne opcje. Ty tez mozesz, bo tak naprawde ne wiemy nic i moglo sie wydarzyc wszystko. 09.11. tez ponoc wygladalo zupelnie inaczej, niz sie ludziom wydawalo, a i blizniaczy samolot gdzies tam sie pojawil. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#57006

Dlatego zadaje się najbardziej nieprawdopodobne pytania, aby wyeliminować najbardziej nieprawdopodobne możliwości.

Najbardziej denerwuje mnie to, że coponiektórzy z nas próbują odpowiedzieć, nie zadawszy nawet pytania. Taaak. To pytanie jest baaaaaardzo głupie, a ja przecież jestem baaaardzo mądry, a więc oczywiście nie zadam tego baaaardzo głupiego pytania. I w ten to sposób ludzie samocenzurują się, bo ktoś im wytłumaczył, że nie zadaje się baaaardzo głupich pytań. A skąd wiadomo, że akurat to właśnie pytanie nie rozwiązałoby tej zagadki? Przecież nikt go nawet nie zadał!

A przecież prezydencki samolot był monitorowany z Polski. I nikt by nie zauważył że nagle tuż przed lądowaniem gdzieś sobie poleciał i znikł.

Kontrrewolucjonista, bierzesz za pewnik wyżej cytowane stwierdzenie. A więc pozwól, że zadam Ci pytanie lub dwa.

  • Ilu ludzi potwierdziło to, że samolot był monitorowany
  • Czy były jakiekolwiek zakłucenia, choćby parosekundowe
  • Czy ludzie moniturujący lot cały czas gapili się w monitor
  • Czy jedt możliwość, aby wymienić samoloty, a monitorujący nie będą o tym wiedzieli

To tylko takie pierwsze z brzegu pytania, które się narzucają. Fachowcy będą mieli ich prawdopodobnie więcej. A prowadzący śledztwo, jeszcze więcej. Przynajmniej powinni. Chyba, że dojdą do wniosku, że są to baaaardzo głupie pytania i należy sie nimi wogóle zajmować. Ale gdyby coś takiego zdarzyło się w jakiekkolwiek profesjonalnej policji, a jak wiesz nie wszystkie policje są profesjonalne, wiele jest baaaardzo upolitycznionych, prowadzący śledztwo na drugi dzień już nie pracowałby tam. Ot i wszystko.

PS. Nie we wszystkich krajach świata nie wykonujący rozkazów swoich przełożonych w warunkach wojennych dostają ordery.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#57014

można równie dobrze wytłumaczyć w inny sposób - po prostu czas dla kremlowskich decydentów na okreslenie sposobu dalszego postepowania. Co ukrywamy co ujawniamy co podkreslamy. To by nieco przeczyło tezie o planowanym rosyjskim zamachu. Czyli świadczyło o pewnym zaskoczeniu.
Podobnego zaskoczenia nie widac po polskiej stronie. Od początku wszystko przebiega sprawnie i gladko. Przejac pełnię władzy , pogrzebać , nic nie dociekać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#57005

wg mnie nie dziesięć a siedemnaście minut różnicy.
08:56 - włączenie syreny na lotnisku
wg datowania informacji o katastrofie w serwisach katastrofa wydarzyła się między 08:36 a 08:41 (czas na publikację)
zatrzymanie urządzeń samolotu - podobno? - 08:41
uszkodzenie linii energetycznej 08:39
wg mnie katastrofa nastąpiła o 08:39:40
czyli prawie 20 minut wcześniej
http://kisiel.salon24.pl/174871,obejrzyjcie-uwaznie-do-konca

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#57153