Afera, której nie było - dokończenie

Obrazek użytkownika kataryna
Kraj

Tusk jako "szef szefów" miał kilkanaście miesięcy na wpływanie na
kształt ustawy, począwszy od opracowania założeń, na konkretnych
zapisach skończywszy, ta ustawa była tak wykonsultowana, że gdyby się
Tuskowi nie podobała, utrąciłby ją na którymś z posiedzeń Rady
Ministrów, przez które przeszła. Tymczasem w całym procesie
legislacyjnym, dopóki się toczył, nie ma żadnego śladu jakiejkolwiek
interwencji Tuska, nigdy się nią nie interesował i nie miał pojęcia co
się wokół niej dzieje, został uruchomiony dopiero jako ostatnia
instancja, kiedy było jasne, że w dotychczasowym składzie i w miarę
zgodnie z prawem już się nic nie wywalczy, nie ma ratunku i pozostało
tylko weto premiera.

Ktoś kto Tuska do tego weta namówił musi mieć  na niego bardzo duży
wpływ. I raczej nie użył go wyłącznie z sympatii do kumpla Ryśka.

Co za ulga, że się udało wreszcie Kamińskiego pogonić! Od jutra będzie
można zacząć nową narrację, o licznych nieprawidłowościach w CBA. Bo
przecież żadnej afery hazardowej nie ma i nie było...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Mnie to nie dziwi, premier jest skupiony nie na dobrym wypełnianiu funkcji premiera, lecz na walce politycznej,
a ma za słaby "kiepełes", żeby pogodzić jedno z drugim.
W polityce jest klasycznym drapieżnikiem, uznającym tylko
atak we wszelkiej postaci tj. podstęp, kłamstwo itd.
Funkcja premiera wymagająca cech "dobrego gospodarza"
została zdegradowana do funkcji pomocniczej drapieżnika
politycznego. I jest spełniana fatalnie.
Większość funkcji premiera spełnia za plecami M. Boni.

pzdr
Milton

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#34180