Och, ten nasz Donek i jego dylematy...

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Kraj

"Popełniłem" swego czasu post (niemal cztery lata temu!) opisujący pewne, makiaweliczne zachowania naszego Premierka. Ostatnie lata rządzenia przez D. Tuska potwierdzają tylko moje zawarte w nim spostrzeżenia. Postanowiłem więc lekko zmodyfikować tamten tekst oraz dostosować do dnia dzisiejszego... ku zastanowieniu...

Obserwując poczynania D. Tuska często zastanawiam się co sobie myśli nasz premier kładąc się do snu... kiedy poparcie społeczne jego rządu i jego samego jest coraz mniejsze a on sam powoli ma już dość premierowania, co widać aż nadto podczas jego publicznych wystąpień...

Pewnie do tej pory ma ogromny żal do rzeczywistych WSI-owych włodarzy Polski, że nie został prezydentem... Ale co jeszcze kołacze się w jego umyśle?

Może w zaciszu swoich przemyśleń rozważa... Co robić lub co najlepiej nie robić, aby przetrwać?

Oj tak, najlepiej nic nie robić... i czekać

Bo co zrobię (tak sobie być może myśli) to żałuję, że to zrobiłem i zamiast podziękowań tylko krytyka, a teraz to już krytykuje mnie nawet Andrzejek Olechowski, Grzesiu Schetyna i Jarek Gowin - oj perfidni się robią ci moi dawni i obecni przyjaciele...

Więc co mam robić? (zadaje sobie Donek pytanie). Najlepiej nic (sam sobie odpowiada).

Ale jak nic nie zrobię... (i olśnienie!) to jednak coś robię (czyli nic nie robię)

... a najważniejsze, że po prostu jestem (bo co miałem zrobić to już zrobiłem)

... a teraz czekam aż coś zrobię jako Komisarz w UE... więc (zaczyna w to wierzyć) coś jednak robię... czekam, aż będę Naczelnym Komisarzem UE... a wtedy udowodnię, że coś zrobię...

Oj tak, najlepiej czekać... Tylko czy doczekam? Czy moja krajanka, Angela mnie poprze? Czy obchodzenie u niej moich urodzin wystarczy? (tak może sobie dywagować nasz premierek)

Bo co mam tak naprawdę robić? (znów sobie może zadaje nieszczęśnik to pytanie). Przecież wszyscy przywódcy teraz nic nie robią, bo albo nie wiedzą co zrobić (vide. USA, Unia Europejska), albo udają, że coś robią, albo jak już coś zrobią to spada im poparcie lub przegrywają wybory...

I... (tutaj pojawia się strach i niepewność)... ale jak nie zostanę Komisarzem to czy czasem nie postawią mnie przed TS za Smoleńsk i inne przewinienia wobec Polski? Muszę pokonać ten strach, te obawy... (dochodzi - być może - do takich olśniewjących wniosków nasz Donek) 

Oj tak, najlepiej pokonać strach... ale jak?

Może najlepiej będzie jeszcze coś sprzedać i oddać za bezcen... To chyba najlepsze co mogę dla siebie zrobić... Wtedy na pewno Angela mnie doceni... (tak być może sobie myśli nasz Donek)

Oj tak, najlepiej wyprzedać Polskę już całkowicie...

No, ale jednak trzeba coś jeszcze zrobić, cokolwiek dla gawiedzi... ale co? Może lepiej milczeć i zdać się na magię PR-u?

Oj tak, najlepiej niech PR-owcy zajmą się wszystkim...  (tak od zawsze myśli sobie zapewne nasz Donek)

No, ale muszę jeszcze Polakom się przypomnieć. Jeszcze mam ich poparcie! Ale co tu znowu obiecać, skoro obiecałem, że już nie będę obiecywał... bo co obiecałem, to nie zrealizowałem.... hmmm... już nie mogę, chyba zwariowałem... trzeba chyba uciekać... uciekać od tej nienormalnej Polski*

Oj tak, najlepiej uciekać od tej Polski.. do Brukseli... (myśli może sobie nasz Donek)

Takie oto dylematy być może rozstrzyga w swym makiawelicznym umyśle nasz premierek**.

I na koniec: Przeczytajcie jednym tchem wytłuszczone powyżej wersy... Tak można scharakteryzować sposób i ostateczny cel rządzenia J.E. Donalda Tuska.

Dla ułatwienia:

Oj tak, najlepiej nic nie robić...

Oj tak, najlepiej czekać...

Oj tak, najlepiej pokonać strach... ale jak?

Oj tak, najlepiej wyprzedać Polskę już całkowicie...

Oj tak, najlepiej niech PR-owcy zajmą się wszystkim...

Oj tak, najlepiej uciekać od Polski... do Brukseli...

Wyłaniający się z powyższego zestawienia charakter i cel rządów D. Tuska wynika niestety - wedle mnie - przede wszystkim z traktowania przez niego Polski jako ŁUPU a nie OBOWIĄZKU!

Jak długo będziemy jeszcze tolerować jego rządy nad nami i naszą Polską?

Pozdrawiam

* Gwoli przypomnienia... W ankiecie na temat polskości opublikowanej w miesięczniku " ZNAK "/ nr 11-12 z 1987 roku - str. 190 / Donald Tusk tak mówi o sobie: " Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło - ponuro - śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać. Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem (...) Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem". 

Obserwując Donalda Tuska śmiem jednak wątpić, aby dla niego polskość była świadomym wyborem... Raczej chyba należy mu przypisać uciekanie od Polski... od polskości, która dla niego jest nienormalnością... Smutne

** Makiawelizm (od nazwiska włoskiego filozofa Machiavellego), wg. Wikipedii "w psychopatii cecha osobowości, polegająca m.in. na braku uczuć wyższych, instrumentalnym traktowaniu innych i chłodnych relacjach interpersonalnych. Osoby z tą cechą osobowości często manipulują innymi, chcąc osiągnąć zyski tylko dla siebie. Nie liczą się z potrzebami partnerów interakcji. Są nieufni i lekceważący".

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

Ocena wpisu: 
Brak głosów