Przepisem w durniów (czyli nas)

Obrazek użytkownika jazgdyni
Idee

Nędznie wychodzimy na Tej Unii Europejskiej. Co rusz nam czymś przywalają. Teraz czas na papierosy
 
 
 
 
Największe zgromadzenie durniów i idiotów (no, może poza oenzetem) czyli Bruksela, tym razem zaatakowało mnie osobiście.
Chodzi oczywiście o fajki. Jak, już o tym pisałem kiedyś, w tekście o elektronicznym papierosie, jestem palaczem – koneserem. Nie żadnym tam nałogowcem nikotynistą, który dziennie pochłania 3 paczki L-M-ów, albo będąc poza krajem, bez przerwy i nerwowo skręca w rozdygotanych paluszkach niekształtnego skręta. Nie, nie, nie. Jako Dyletant i to nie byle jaki, a na dodatek libertarian – anarchista, lubię mieć swoje codzienne przyjemności, właśnie te papierosy, w bogatym i różnorodnym asortymencie.
Brukselskie debile, w swojej paranoi i logice galopującego schizofrenika, uznali, że trzeba zakazać na terytorium EU papierosów typu slim, tych cieniutkich, zwanych często u nas pedalskimi (nie wiadomo dlaczego; oni chyba zawsze wolą grube) i papierosów smakowych, włączając w to oczywiście mentolowe.
To wszystko w ramach ochrony naszego zdrowia!!! Rozumiecie? Te wszystkie lighty, słomki i mentolowe są o niskiej zawartości nikotyny i smoły. I one mają zniknąć. Dla własnego zdrowia mamy palić najmocniejsze i najgrubsze sztrumle. Tak właśnie będziemy zdrowsi. Teraz widzicie na czym polega logika wariata.
Cygar na razie nie ruszyli i najprawdopodobniej nie ruszą. One potrzebne im są do wizerunku poważnego dyplomaty. Poza tym, jako dewianci różnego rodzaju używają ich do tak zwanych zastosowań clintonowskich.
 
Pozostał jeszcze ten papieros elektroniczny, oczywiście tylko pewna namiastka, jak stek z tofu. I tutaj – brawo, brawo! Nasi parlamentarzyści, bodajże z Solidarnej Polski (poseł Andrzej Romanek), już przygotowują ustawę, żeby zakazać używania tych, kompletnie nieszkodliwych dla otoczenia gadżetów w miejscach publicznych. Nasi idioci nie są gorsi od jakiś tam francuskich, czy belgijskich. Dobrze działacie chłopaki i czujni jesteście.
 
Co to znowu za głupota? Zapyta ktoś. I co to kogoś obchodzi?
Ano, obchodzi...
Są dwa aspekty. Jeden to, jak zwykle, gdy takie idiotyzmy się pojawiają, to wiadomo, że chodzi o forsę.
Wszyscy już chyba zdali sobie sprawę, że głównymi cichymi promotorami kampanii anty-papierosowej są potężne koncerny farmaceutyczne, które zarabiają krocie na środkach i farmaceutykach do "rzucania" palenia. Rozpętali nagonkę opartą na znacznym fałszu, podobną do tej z globalnym ociepleniem, gdzie tylko chodziło o opodatkowanie powietrza. Teraz, gdy ludzie rzeczywiście przerzucają się na papierosy lekkie, slim i smakowe, to czynią sobie znacznie mniej szkody. Żyją zdrowiej. Więc nie będą musieli kupować leków, które im te niby zdrowotne harpie szykują. Ludzie mają się truć, leczyć i zdychać. A nie mieć trochę przyjemności.
 
O sile i bezwzględności firm farmaceutycznych przekonujemy się od dawna w tzw. obowiązku szczepienia. Szczepienie jest obowiązkiem i to ustawowo, a rodzic, który dziecka nie zaszczepi, podlega karze ustawowej w wysokości do 1500 zł. To nie tylko Polska kochani, to pół świata jest takie. A logika jest taka, że jak ostatnio musiałem się zaszczepić na żółtą febrę, to najpierw musiałem podpisać oświadczenie, ze zdaję sobie sprawę, że to szczepienie grozi mi śmiercią i kalectwem. Czyli muszę się zaszczepić, a potem niech zdechnę.
Skorumpowani do granic durnie brukselskie, raz po raz wyciągają taki kompletnie wydumany element naszego codziennego życia i zaczynają przy nim manipulować tak, aby ktoś osiągnął z tego olbrzymie zyski.
Myślę, że pewnie już od dawna zezwoliliby na używanie marihuany, gdyby nie siedzieli w kieszeni mafijnych bossów, którzy właśnie zarabiają, gdy marycha jest nielegalna. Bruksela, to najbardziej skorumpowane miasto na świecie, a my wszyscy, od Rosji po Portugalię, płacimy za to, czy chcemy, czy nie chcemy.
 
Oprócz tego jawnego finansowego przekrętu istnieje aspekt drugi, kto wie, czy nie ważniejszy. Jest to nieustanne i coraz bardziej dotkliwe zawężanie obszaru swobód obywatelskich. Kroczek po kroczku ku niewolnictwu.
Tutaj, co mi się nieczęsto zdarza, zgadzam się z JKM, że obowiązek zapinania pasów w samochodzie, jest ograniczaniem moich swobód.
Dobroduszne państwo i troskliwa Europa wie lepiej, co dla mnie dobre.
I w kasku tez trzeba na rowerze jeździć. I to i tamto. Człowiek już nie jest w stanie spamiętać tych dobrotliwych przepisów, które państwo nakazało mi robić, albo nie robić, dla mojego dobra.
Z nowinek, państwo ma baczne oko, jak my się opiekujemy swoimi milusińskimi. Pani z urzędu, z wielkimi kompleksami, bo brzydka, jak noc i pani sędzina, lesbijka zabiorą ci dzieciaka, bo w wieku 4 lat jeszcze woła: - mamo!!! Zrobiłem! A ty lecisz podetrzeć pupę. Oficjalna wykładnia już mówi, że nie jesteś ojcem, czy matką, tylko tymczasowym opiekunem dziecka.
Jak można było nauczyć sześcioletniego gówniarza, by za każdym razem, gdy mama się napiła i potem poszła spać, on łapie za telefon i dzwoni na policję. Przecież on sam sobie tego nie wymyślił. Ktoś go nauczył. I podkreśla, że nie chce do domu dziecka. Tak to się porobiło.
 
 
Ale gdzieś zgubiliśmy te nasze papierosy. Po 1989 wydawało się, że rynek staje otworem i będziemy mieli wszystkiego do wyboru, do koloru.
A tu po wejściu do Unii, po 2004 okazuje się, że takie gówno! Będziecie tylko mieli to, co wam zezwolimy, a nie to co lubicie.
Już teraz zazdroszczę kolegom Ukraińcom, bo mają wszystkiego w znacznie większym wyborze, a na dodatek kosztuje to połowę tego, co u nas. Nie muszą jeszcze żywić bandy idiotów – nierobów zwanych władzami Zjednoczonej Jewropy.
 
Ech...
 

___________________

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Mój eurosceptycyzm umacnia się z każdym kolejnym zakazem.
Papierosy to nie wszystko:
http://narodowcy.net/polska/8652-unijne-przepisy-zakaza-wedzenia-wedlin

Ciekawe, czy dla Ukraińców przewidziano specjalne wytyczne odnośnie słoniny?
Wszak nadmiar soli bardzo szkodzi:)
Może by tak podrzucić te wieści Majdanowi?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#398380

Ja byłem sceptyczny od początku, bo zapoznałem się z manifestem Róży Luksemburg, właśnie na temat takiej Europy, jaką aktualnie mamy.
To było marzenie i idea jednocząca komunizmu, którą zresztą też sprytnie pochwycił Hitler.
Dobrze jest nie mieć granic, dobrze jest mieć unię celną, ale już wspólna waluta to pomysł idioty.
A 40 tysięcy biurokratów (oni nie płacą podatków!!!) udowadniających, że są do czegoś potrzebni (prostowanie bananów) to już koszmar.

Ja nie chcę być w Unii. Norwegia, gdzie pracuję to mądry kraj i tam się nie pcha.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#398381

Od początku:

Eurosceptyczka to ja

elzbieta23, 26 Listopada 2009, 11:13

Okopałam się i tkwię w swoim bunkrze nieufności do tego co dzieje się wokół. Z niechętną rezerwą przyjmuję zapewnienia, że to dla mojego dobra powinnam wyzbyć się swoich zgrzybiałych i cuchnących stęchlizną obyczajów. Zapewniają mnie, że poddana indoktrynacji zostałam zawiedziona na manowce i ubezwłasnowolniona przez wrogów rozwoju. Przekonują, że nic co z tradycji moich przodków wyrosło, nie zasługuje na kultywowanie, bo oparte było o ciemnotę i złudzenia.
Strzelają do mnie swoimi argumentami głosiciele pluralizmu i krzewiciele kultury typu „Performance”. Moda na „wolność słowa” niesie pozwolenie na kpiny i szyderstwa z wartości i świętości mojej własnej kultury.
Niosąc wyzwoleńcze hasła dla odmienności ,równocześnie, ostrzem propagandowej szabli ścina się przy samym gruncie wyrosłe w patriotyzmie, uznane dogmaty. „Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…” – już nie wzbudzi poczucia więzi z narodem, bo któż z szacunkiem pochyli głowę nad twórczością jakiejś tam…lesbijki! O ironio! Jak łatwo ci szermierze popadają w hipokryzję!
W swoim okopie staram się przeczekać tę, przypominająca chińską, „rewolucję kulturalną”. Może nie zniszczy wszystkiego, może coś przeoczy…pozostawi następnym pokoleniom choćby namiastkę …
Bo to wszystko się załamie wcześniej, czy później. Nigdy sukces nie będzie owocem tego sztucznie szczepionego drzewa różnorodności każdego typu, jakim pragnie być w zamysłach twórców moloch, zwany Unią Europejską.
Wyludniające się regiony pozbawiane młodzieży, staną się łupem sprowadzanych w desperacji, obcych kulturowo najemników, im tańszych, tym bardziej odmiennych od nas, ale korzystających z pełni praw gwarantowanych przez Unię. Ujrzymy całą plejadę zwyczajów typowych dla przybyszów, ale czy akceptowanych przez nasz osobisty system pojmowania swobód?
Podczas kiedy nasi emigranci zarobkowi w pogoni za lepiej płatną pracą przeludniają zachodnie kraje Unii, w Polsce tworzy się jedno wielkie „gospodarstwo agroturystyczne”.
Pozbawiony przemysłu kraj, staje się zapleczem taniej siły roboczej, swoistym „supermarketem” z którego można wybierać do woli: a to, co ładniejszy towar do domów uciechy na Zachodzie, a to, co ciekawiej położoną działkę wraz z jeziorem, nad którym leży, a to jakiś dworek, czy pałacyk, bo to wszystko za niewielka cenę przystępną dla… projektodawców zamysłu zwanego Unią Europejską.
Nasz Rząd zdaje się skupiać wyłącznie na zachowaniu pozorów. Na utrzymaniu wizerunku uśmiechniętej szczęśliwie społeczności, korzystającej z dobrodziejstw niesionych wraz z dotacjami.
Sprawy nieefektowne, szare, złe, brudne, splamione kłamstwem, korupcją, biedą, nadmiernym zadłużeniem, głodowymi zarobkami, chorobami, są wykluczone z życia oficjalnego. Należy o nich mówić półgłosem, a najlepiej poza kamerą – to takie niemedialne przecież!
Zapewnia się, że wszystko jest na dobrej drodze. Musimy tylko wykrzesać w sobie jeszcze trochę cierpliwości i będzie świetnie, bo wspólnie z Europą zmieniamy życie na lepsze dla każdego jej obywatela.

Czy mamy szansę na to, by nasze relacje z zachodnimi obywatelami Unii stały się kiedyś w pełni przyjazne? Takie chociażby, leciutko nawet, przypominające stosunki łączące obywateli polskich wywodzących się z różnych regionów kraju?
Przypomina mi się pewien francuski film sprzed lat. Rzecz dotyczyła konfliktu na tle rasowym, którego ofiarą padł Algierczyk, notabene bardzo oddany i zasłużony w przeszłości państwu francuskiemu. W pomoc nieszczęśnikowi zaangażował się jeden z dziennikarzy i doprowadził do szczęśliwego finału, przekonując swoich rodaków o ich złym osądzie całej sprawy.
Film miał zakończenie, które wryło mi się bardzo głęboko w pamięć. Zapytany przez owego dziennikarza Algierczyk – bohater filmu, o to jakie jest jego największe marzenie, odparł: - „Chciałbym, abyś stał się moim przyjacielem” – zapadło głuche i wymowne milczenie…
Ktoś powie, to było dawno, teraz jest zupełnie inaczej. Europa się zmienia i tolerancja króluje w najlepsze.
Ale , czy ktoś jeszcze pamięta za co zginął Pim Fortuyn ? Albo, jak się ma takie myślenie do planowanego we Francji, Dnia bez Emigranta, czy „Białego Bożego Narodzenia” „ we Włoszech?
„Eurosceptycy”, to miano, którym zwą takich jak ja – nieufnych, podejrzliwych, wychwytujących każdą wątpliwość – istna zmora euroentuzjastów…I tylko konstytucyjne prawo do wolności przekonań, daje jako takie wzmocnienie naszego ostatniego szańca.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#398385

To już cztery lata od napisania tego, a stale jest aktualne.
A tak się cieszyliśmy jak się wyrwaliśmy spod sowieckiego buta...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#398388

Ciągle słychać, że ten, czy ów, kraj, pragnie pozbyć się "dobrodziejstwa", które Unia mu zaserwowała, czyli robotników zagranicznych.
Za każdym razem, kiedy dochodzą mnie wieści o niechęci do Polaków,dławi mnie bezsilna gorycz.
Tam bardzo bym chciała, żeby nasi politycy zaczęli współodczuwać te upokorzenia i chociaż spróbowali przeciwstawić się im.

Zamiast tego, czytam o otwierającym się wkrótce nowym "rynku zbytu", którym ma się stać Szwajcaria.
Można się spodziewać wypływu około miliona Polaków. To ile już będzie tych milionów na emigracji? Dwa, trzy, a może cztery?

A może wyszły jakieś tajne dyrektywy,by przygotować miejsca pracy dla Ukraińców? Żeby w Polsce, niczym w kwarantannie, przyuczali się do egzystencji w cywilizacji zachodniej?

Kto się sprzeciwi, skoro słabo płatna praca w Polsce i tak przyciągnie masy ze wschodu, bo okaże się być konkurencyjna dla ukraińskiej beznadziei?
Niejeden nasz przedsiębiorca zaciera ręce w nadziei na tanią siłę roboczą.
A los polskich emigrantów? Tam gdzie kasa, tam nie ma miejsca na sentymenty.

Mam nadzieję, że ten przeklęty, żółtogwiazdkowy moloch zbankrutuje i wszystko wróci do normalności. Niechby biednej, choćby szarej, ale normalności!

Pozdrawiam smutno

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#398389

byłem za , czyli chciałem do Uni. Myślałem ,że ukruci to samowolę rządzących i doprowadzi do zlkwidowania korupcji. Jak widać pomyliłem się gdyż rządzących tak złych jeszcze nie mieliśmy a korupcję nazwali kręcenie lodów. No i rządzą i kręcą a mnie wstyd.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

lupo

#398396

"Od września przyszłego roku w życie wejdą nowe przepisy unijne ograniczające zawartość substancji smolistych (a konkretnie benzo(a)pirenu – brzmi strasznie) w produktach mięsnych z 0,5 mikrograma na kilogram do 0,2 mikrograma – oznacza to, że wszystkie tradycyjnie wędzone w dymie wędliny staną się nielegalne. Ciekawie robi się jednak dopiero kiedy skonstatujemy, że rozporządzenie to zostało opublikowane już w roku 2011 a dowiadujemy się o nim dopiero dzisiaj – gdzie byli dziennikarze, gdzie byli nasi europosłowie i, a może przede wszystkim, gdzie był minister rolnictwa? Dlaczego nie zrobili oni wszyscy nic absolutnie by zablokować prawo, które spowoduje likwidację kilkuset zakładów produkujących wędliny tradycyjnymi metodami a co za tym idzie wywalenie na bruk kilku tysięcy zatrudnionych w tychże zakładach pracowników?"

http://alexd.salon24.pl/557892,wedliny-karpie-i-pendolino-czyli-dla-kogo-oni-pracuja

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#398416

Witaj

Za to rozkwitną zakłady chemiczne, które będą produkować aromat wędzonki bez benzopirenu. I powstaną wyroby kiełbasopodobne.

Kretynizm Unii nie ma granic (po to je zniesiono).

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#398483