Orzeł może ale Wrona toże…

Obrazek użytkownika Kapitan Nemo
Blog

Wczorajszy dzień był benefisem redaktorów stanu wojennego z Markiem Niedźwieckim na czele, demonstrującym licznie zebranym lemingom nie tylko urzędowy optymizm, ale i swój dziób podniesiony do góry. Tak jak wówczas, gdy junta generała wywalała na twarz wszystkich niepokornych dziennikarzy i redaktorów z ówczesnej Trójki, Niedźwieckiego zaś przyjmowała na służbę Ojczyźnie. Dziś okazuje się, że czekoladowy Orzeł prezydenta Komorowskiego może dokładnie tyle samo, co mogła wtedy zrobić generalska Wrona: skupić wokół siebie „zdrowe” siły narodu na rzecz zorganizowanej przez partię i rząd kampanii, której celem jest „rozprawienie się ze stereotypem Polaka-ponuraka”.

Bo właśnie wtedy, gdy po 13 grudnia 1981 roku z pracy w redakcjach wywalano elementy anty-socjalistyczne – do odrodzonej Trujki wkroczyły siły zdrowe, dokładnie sprawdzone przez oficerów SB Olszowskiego i Kiszczaka. Ten zdrowy, optymistyczny desant – w sytuacji nędzy i bezprawia stanu wojennego – poprowadził właśnie Marek Niedźwiecki wraz z Moniką Olejnik. Już wtedy, w marcu 1982 roku Marek Niedźwiecki i MO przekonali się, że Wrona wszystko może. Dokładnie tak jak dzisiejszy czekoladowy Orzeł, którego wykonano z białej czekolady, aby się z Wroną za bardzo nie kojarzył. Ale już sama twarz Niedźwieckiego przy czekoladowym Orle, siłą rzeczy przypomina nam czasy, gdy znaleźli chętni do współpracy z juntą generalską w myśl, jakże aktualnego dzisiaj hasła: Polaku nie bądź ponury. Rozwiń skrzydła! Dziób do góry!

Dziś – po 30 latach od stanu wojennego - partia i rząd, a zwłaszcza sam prezydent, nagradzający orderami współpracowników generalskiej junty z wiecznie żywej Trujki - mają dokładnie ten sam problem, który towarzyszył generałom w okresie stanu wojennego. Wbrew oficjalnemu optymizmowi, kto żyw z tego kraju ucieka, aby rozwinąć skrzydła w Wielkiej Brytanii, w Norwegii, w Holandii czy w Niemczech. W tym kraju, zawłaszczanym przez juntę obywatelską – nawet dzieci się nie rodzą, a ludzie starsi żyją z nędznych emerytur, szczęśliwie zasilanych przez dzieci, które znalazły pracę zagranicą. Dlatego, korzystając z doświadczeń takich redaktorów, jak Niedźwiecki, Olejnik czy Miecugow – wspieranych przez zdrowe siły Gazety Wyborczej – pro-rządowa agitka kontynuowana będzie aż do dnia 4 czerwca - w celu ostatecznego „rozprawienia się ze stereotypem Polaka-ponuraka”. Bo ta kampania zakończy się toastem za wolność w dniu 4 czerwca, to jest w rocznicę pierwszych częściowo wolnych wyborów z 1989 roku…

Ale jak smakować będzie ten toast, jeśli nie będzie wśród licznie zebranej gawiedzi, redaktorów Trujki i prezydenta Komorowskiego - „ojców założycieli” naszej „wolności” ? Mam na myśli choćby pierwszego, niekomunistycznego prezydenta, gen. Jaruzelskiego, który desygnował na stanowisko pierwszego, niekomunistycznego premiera, pana Tadeusza. To generał został uznany przez współorganizatora kampanii „Orzeł może” za pierwszego w III RP człowieka honoru ! Toast za wolność w dniu 4 czerwca może być też gorzki, jeśli w gronie świętujących zabraknie pierwszego, niekomunistycznego wiceprezesa Rady Ministrów i zarazem ministra spraw wewnętrznych gen. Kiszczaka. Pamiętajmy, że to jego ludzie zatrudniali Marka Niedźwieckiego, Monikę Olejnik i Grzegorza Miecugowa do dzisiejszej Trujki . Bo jak wyglądałaby nasza, częściowa wolność bez Marka Niedźwieckiego, MO i Miecugowa – aż strach pomyśleć…

Ale jest jeszcze cały miesiąc do ustalenia obrzędów 4 czerwca, gdy toastem zakończą się święta Nowej- Świeckiej Tradycji. Miejmy nadzieję, że z tej okazji na całym Krakowskim Przedmieściu zabrzmi tradycyjne „100 lat”, radośnie wyśpiewane generałom Kiszczakowi i Jaruzelskiemu – oraz wiernemu kontynuatorowi ich dzieła, który obecnie okupuje pałac Namiestnika. Kolejna rocznica częściowo wolnych wyborów w 1989 roku, jest przecież okazją do wyrażenia naszej radości z częściowo wolnej Polski, częściowej wolności słowa i z ważącego w całości ponad 200 kg czekoladowego Orła. Orła, który częściowo przypomina Wronę. I to nie tylko za sprawą krzątających się wokół Orła wronich specjalistów od urzędowego optymizmu, ukrytych za różowymi okularami. Bo po częściowo wolnych wyborach w 1989 roku, powstała częściowo wolna Polska, w której Orzeł może ale Wrona toże. A może i więcej ?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Nie będą wrony pluć nam w twarz,
ni Polski bisurmanić,
orężny stanie hufiec nasz,
duch będzie nam hetmanić.
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg.
Tak nam dopomóż Bóg! Tak nam dopomóż Bóg!

Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#354560

Polszewicy jak bolszewicy niedługo będą nosić ich po kilka na ręce.

----

Ciężko wyznać: Na taką miłość nas skazali, taką przebodli nas Ojczyzną... Z. Herbert

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jesteś Polakiem? Zastrzeliłbym się, gdyby w moich żyłach płynęła inna krew. W. Łysiak

#354566