Metoda szefa-czarodzieja

Obrazek użytkownika Piana
Kraj

Cisza i spokój. Kapitulacja bez jednego wystrzału, a rewolucyjna zmiana przyjęta milcząco przez ogłupiona tłuszczę. Przypominają się końcówki I Rzeczpospolitej.

Minister Beck kiedyś krzyczał z sejmowej mównicy, że nie oddamy nawet guzka. Guzika? Teraz oddajemy wszystko za frajer i jeszcze się cieszymy. Wśród wiadomości ważniejsze okazuje się, iż Liszowska i Włodarczyk są zagrożone w “Jak oni śpiewają”. Poza tym ani drgnięcia. Tak właśnie realizują mocarstwa. Traktat “lizboński” wbrew pozorom wprowadza olbrzymie zmiany. Warto przypomnieć, iż nasz cudowny płemieł Donek w przypływie szczerości wyznał, iż nawet “lizbony” nie przeczytał. Bo i po co? On już sam widzi siebie w roli namiestnika, a nie przywódcy niepodległego państwa.

Swego czasu krążył dowcip o różnego rodzaju szefach. Opcja szef-czarodziej brzmiała następująco “wypieprzę cię tak, że nawet nie będziesz wiedział kiedy”. I to właśnie się dzieje. Niemcy zagwarantowały sobie prawo Kargula, które w nieco zmodyfikowanej wersji brzmi “unia unią, ale racja musi być po naszej stronie”. I co? I nic! Są równi i równiejsi, a plankton ma okazję siedzieć cicho.

Co nas czeka? Nie wiadomo do końca. Bękarty rewolucji 68 postępują stopniowo i bez nagłych ruchów. Odchodzą ludzie pamiętający nieco normalniejsze czasy, reszcie mającej odmienne poglądy przypina się łatki niewiele różniące się od obelg stosowanych przez komunistów w początkach “Polski Ludowej”.

Nie chcę siać paniki, ale rządy niemieckie zawsze “dobrze” nam wychodziły. Teraz zapewne będzie podobnie, ale już pod znieczuleniem. Drobna różnica, ale dzięki temu nie będzie żadnej rewolucji. Marks i Gramsci triumfują.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

wolę z Niemcem w toalecie, niźli z trumną na lawecie.
Instynkt samozachowawczy to największa z sił politycznych.
Również w przypadku Namiestnika Donka :-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#33868