Klejnot Medyny...czyli życie kobiet w czasach Proroka

Obrazek użytkownika Akiko
Blog

"Gdy miałam czternaście lat...
(...) Tłum zamruczał. Przeszył mnie dreszcz. Z trudem uniosłam głowę, by spojrzeć na otaczających mnie ludzi.
Podszedł do nas Umar, nie skrywał wściekłości. Był doradcą i przyjacielem Muhammada, ale nikt nie nazwałby go przyjacielem kobiet.
- Gdzieś ty się podziewała, na Allaha? Dlaczego byłaś sama z mężczyzną, który nie jest twoim mężem?
Jego oskarżenie popędziło w tłum jak wicher, rozdmuchało iskry oburzenia w ogień gniewu.
- Az-zanija! - rozległo się znowu. Wzdrygnęłam się, jakby to słowo było rzuconym we mnie kamieniem.
- Nic dziwnego, że Aisza rymuje się z fahisza! Dziwka! - krzyknął ktoś, a ludzie to podchwycili: - Aisza, fahisza! Aisza,
fahisza!
Muhammad przeprowadził mnie jednak przez ten ścisk do bramy meczetu. Jak w jakiejś mozaice mignęły mi przed oczyma znajome oblicza: obwisła twarz Hamala, krzycząca i purpurowa z wściekłości, choć zazwyczaj tak blada; twarz jego żony Fazji, która stała się Dżamilą; twarz największej plotkary, Umm Ajman, jej zaciśnięte wargi; Abu Ramzi,
nasz jubiler, na jego zaciśniętych w pięści dłoniach błysnęły złote pierścienie. Spodziewałam się szeptów,
gdy powrócę, uniesionych brwi, potępiających spojrzeń, ale nie tego. Ludzie, którzy znali mnie całe życie,
teraz rozszarpaliby mnie na kawałki, gdyby tylko mogli. A Safuan? Odwróciłam się, by go odnaleźć w nieprzyjaznym
tłumie, ale już zniknął.
(...) Umm Salama nawet się nie uśmiechnęła, tylko lekko skinęła mi na powitanie, chyba bała się, że głowa może
stoczyć się z długiej, smukłej szyi. A Zajnab posłała Muhammadowi tak przeciągłe spojrzenie, jakby byli sami.
Ale mój mąż martwił się tylko o mnie. Gdy znów poczułam ból brzucha i zwinęłam się wpół, podniósł mnie, jakby wypełniało mnie tylko powietrze. I zdawało mi się, że niewiele jest we mnie czego innego. W jego ramionach
wpłynęłam do swojego pokoju. Muhammad kopnięciem otworzył drzwi, wniósł mnie do środka i postawił na podłodze,
potem sam pościelił mi łoże. Oparłam się o ścianę, znużona i wdzięczna za chwilę ciszy, lecz zaraz do pokoju
wdarł się okrzyk Umara, a za tym wrzaskiem on sam.
- Zobacz tylko, jaki ona przynosi wstyd świętemu prorokowi Allaha! - grzmiał. - Jak śmie galopować przez całe
miasto w ramionach innego mężczyzny, z włosem rozwianym jak ladacznica!"

Jest to fragment wspaniałej opowieści Sherry Jones, amerykańskiej dziennikarki - "Klejnot Medyny".
Głównie autorka skupiła się na ukazaniu życia najmłodszej żony Proroka i jego haremu. Haremu w którym walka o
pozycję pierwszej "Damy" trwała nieustannie. Intrygi, zazdrość o noce z ttm przywódcą duchowym trwała nieustannie.
Jednak w chwilach zagrożenia żony i nałożnice potrafiły się też wspomagać.
Najmłodsza żona Proroka zaręczyła się z postanowienia swego ojca, gdy miała sześć lat.
Kiedy Aisza miała dziewięć lat, wyszła za mąż.
Gdy skończyła dziewiętnaście, została wdową...
Aisza - ukochana żona Proroka Mahometa.
W świecie, w którym kobiety uważano za własność mężczyzn, Aisza stała się wpływowym doradcą politycznym, wojowniczką i autorytetem religijnym. Do historii przeszła jako Matka Wiernych.
"Klejnot Medyny" to wzruszająca opowieść o niezwykłej, jednej z wielu miłości Proroka i jego najmłodszej żony. Historia o kobiecie, która pokonała kulturowe przeszkody, stając się wielką postacią świata islamu.

"Muhammad zmarł, gdy miał sześćdziesiąt dwa lata. Według przekazów sunnickich – cytowanych przez zachodnich badaczy, których teksty czytałam – umierał w ramionach Aiszy. Szyici natomiast twierdzą, że prorok zmarł przy Alim.
Dziewiętnastoletnia wówczas Aisza dopiero zaczynała swoje życie i pracę. Jako orędowniczka interesów swego rodu
i spadkobierczyni Muhammada Aisza doradzała trzem kalifom, którzy nastali po śmierci proroka, a w końcu w trakcie pierwszej w historii islamu wojny domowej poprowadziła wojsko przeciw Alemu w Bitwie Wielbłąda. Ale to już zupełnie inna historia…Sherry Jones"

W Wielkiej Brytanii po ogłoszeniu decyzji o wydaniu tej powieści najpierw grożono, a potem zrealizowano groźby wobec oficyny Gibson Square. Biuro wydawnictwa zostało podpalone, a w Londynie postawiono zarzuty trzem mężczyznom oskarżonym o ten czyn.

W obronie powieści i autorki wypowiadał się Salman Rushdie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

muzułmanie nie są dewiantami seksulanymi, no mają kuku na muniu na tym punkcie. A cała reszta to tylko skutki...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#72650

Żony i nałożnice Proroka:

Chadidża, Sauda, Aisza, Hafsa, Zajnab bint Chuzajna, Umm Salama, Zajnab bint Dżahsz,
Dżuajrija, Raihana, Saffija, Ramla, ariam, Majmuna....

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#72653

"Belizariusz

Czy ktos z Was próbował czytac Koran?.....sory tłumaczenie Koranu, gdyz muzułmanie twierdza, ze prawdziwy Koran jest napisany w j. arabskim. Tak jakby to był urzedowy jezyk Allacha
Juz samo takie stwierdzenie jest nieco dziwaczne i tchnie zwykłym nacjonalizmem jezykowym.
Z tego co kiedys wyczytałem Mahomet na samym poczatku miał dosyc dobre relacje z Zydami. Pierwszym miejscem w strone którego muzulmanie zanosili modły była Jerozolima. No niestety pózniej zamiast braterskiej współpracy zaczęli sie wzajemnie mordowac i nienawidziec. Mahomet automatycznie wiele pozmieniał w swoich domniemanych widzeniach i pozostało jak jest.

Szczerze mówiac to nie Biblia jest sfałszowana, ale Koran jest nieudolnym fałszerstwem Biblii....co do tego nie ma zadnej wątpliwości. Gdyz Mahomet "pisząc" swoja ksiege czerpał całymi garsciami z PS.....przeinaczajac wiele faktów, tak by wszystko wskazywało na "wybranstwo" muzułmanów.

Specjalnie napisałem wyraz "pisząc" w cudzysłiowiu.......gdyz sam Koran jaki znamy obecnie powstał dopiero po smierci Mahometa i zebraniu wielu jego zapisków robionych na róznych dziwacznych przedmiotach. Z których cześć została swiadomie zniszczona, a reszta utworzyła obecna wersję Koranu.
Tak więc przy tworzeniu tejze ksiegi wielki udział mieli wlasnie sami muzułmanie. Dlatego słowa o tym, ze kanon biblijny ustalili ludzie....można porównac do przygadywania kotła garnkowi.

Co do przekazu Koranu przez samego Boga......no cóz nawet sam Mahomet przeczy sobie parokrotnie jak to z tym było.
Widocznie prawda sa domysły, ze Mahomet cierpiał po prostu na epilepsje w trakcie ataków której doznawał rzekomych wizji boskich.

Co do moralnego prowadzenia sie samego Mahometa........takl rozpasanego "proroka" to chyba historia świata nie zna ....ale to juz inny temat.

pozdrówka "

http://forum.wiara.pl/viewtopic.php?p=6 ... d56b25137c

To tak troszke obok tematu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#72656

Niektórzy na tym forum przeczytawszy. Wnioski?
1. Islam NIE jest li-tylko religią;
2. Islam NIE jest "religią pokoju";
3. Osobisty: nie wiem co palił Machomet, ale neizłe jazdy to dawało. Psychodelia w druku.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#72662

giczy_kop

 

Sami teoretycy islamu mówią o nim ,że to "system" , nie religia , w najlepszym przypadku "system religijny" . Islam jest systemem totalitarnym - ma wszystkie jego cechy  . Nawet Hitler docenił ten fakt tworząc muzułmańskie dodziały wermachtu , stworzone z muzułmanów bałkańskich ...

Temat długi i szeroki ale w skrócie : Ponieważ dosyć miałam róznych przekonanych o swoim "intelektualiźmie" studencin i ich opluwania kościoła katolickiego , zwłaszcza "niegodziwego" sposobu w jaki do homosexualizmu podchodzą katolicy i chrześcijanie w ogóle ,postanowiłam odrobić pracę domową . Sprawdziłam jak trzy największe religie świata (i hinduizm) podchodzą do sprawy homosexualizmu , To zaowocowało poszerzeniem wiedzy o religiach generalnie . Siłą rozpędu , min przeczytałam polskie tłumaczenie koranu (dla zasady , żeby bezlitośnie móc punktować zwyczajną niewiedzę i ignorancję pseudointelektualistów) . I od tego czasu , mówiąc wprost , jestem cięta . Samo tylko - błąd : właśnie spodejśćie islamistów do "niewiernych" nie pozostawia złudzeń . Islam nie jest , nie był i nigdy nie będzie "religią pokoju" . Koran jest przez muzułamanów traktowany jako słowo Allacha . Dosłownie . A słowo allacha jest doskonałe , jako doskonałość nie może ulegać zmianie , nie można go "interpretować" ponieważ już zostało zinterpretowane . Każdy , kto próbuje interpretować je na nowo , zmieniać (łagodzić) popełnia grzech . . Wypadałoby by każdy , kto ma zamiar wypowiadać się na temat islamu , przeczytał choć te fragmnenty , które jego (jako "niewiernego") najbardziej dotyczą , czyli te o "niewiernych" właśnie . Oszczędziłoby to niektórym wstydu (choć Bronek wygrał wybory , więc może bycie ignorantem jest "cool"...) .

Nonie Darwish , Waris Dirie , Ayaan Hirsi - historie tych kobiet przybliżą każdemu nawet najbardziej opornemu , prawdę na temat "religii pokoju" . Szkoda ,że tylko niektórzy zadają sobie tród "poszerzania horyzontów"...

 

Pozdr

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

giczy_kop

#72680