Światowy komunizm już blisko?

Obrazek użytkownika Spitfire
Blog

Nie chciałbym aby przez to co zaraz zacytuję wzrosła liczba samobójstw na prawicy. Napiszę tylko, że prognoza, którą mam zamiar za chwilę zacytować została napisana 25 lat temu przez zbiegłego na Zachód agenta KGB Anatolija Golicyna. Pomimo tego, że powstała ćwierć wieku temu jest ona przerażająco trafna. Na końcu zamieszczę mój krótki komentarz do niej. Zapraszam do tej niezwykle pasjonującej lektury:

"Zagrożenia dla Zachodu ze strony polskiej „odnowy”

Rząd koalicyjny w Polsce w rzeczywistości okazałby się totalitarny,
pod nowym, podstępnym i bardziej niebezpiecznym przebraniem.
Przyjęty jako spontanicznie ukonstytuowany, o nowej
formie wielopartyjnego, półdemokratycznego reżimu, w istocie
służyłby podkopywaniu oporu przeciwko komunizmowi, wewnątrz
i na zewnątrz Bloku. Na Zachodzie byłaby coraz bardziej
kwestionowana potrzeba łożenia ogromnych wydatków na
obronę. Pojawiłyby się nowe możliwości do oddzielania Europy
od Stanów Zjednoczonych, następnie zneutralizowania Niemiec
i zniszczenia NATO. Przy również zagrożonych amerykańskich
wpływach w Ameryce Łacińskiej, ten etap posłużyłby Blokowi
Sowieckiemu do wprowadzenia rzeczywistych zmian rewolucyjnych
w świecie zachodnim, poprzez fałszywe zmiany w świecie
komunistycznym.
We właściwym czasie można doprowadzić do „liberalizacji”
w Polsce i wszędzie indziej, ale zawsze będzie to służyło odnowie
omawianych tu reżimów komunistycznych. Działalność fałszywej
opozycji będzie dalej wprowadzać w błąd opinię i niweczyć
wysiłki prawdziwej opozycji w komunistycznym świecie.
W zakresie międzynarodowym, rolą „dysydentów” będzie przekonanie
Zachodu, że „liberalizacja” jest spontaniczna oraz niekontrolowana. „Liberalizacja” stworzy sprzyjające warunki do
ustanowienia solidarności pomiędzy związkami zawodowymi i
intelektualistami w światach komunistycznym i niekomunistycznym.
Z czasem takie przymierza wygenerują nowe formy wywierania
nacisków na zachodni „militaryzm”, „rasizm”, oraz „kompleksy
wojskowo -przemysłowe” i będą orędować za rozbrojeniem
i zmianami strukturalnymi, jakie przewidział Sacharow w
swoich pracach.
Jeśli „liberalizacja” okaże się pomyślna i będzie przyjęta na
Zachodzie jako rzeczywista, może jej nawet towarzyszyć spektakularne
wycofanie się z Układu Warszawskiego jednego czy
dwóch krajów komunistycznych, by posłużyły jako model „neutralnego”
socjalistycznego państwa oraz przykład do naśladowania
przez całą Europę. Niektórzy „dysydenci” już o tym mówią.
Można oczekiwać, że Jugosławia będzie odgrywać dobrze
widoczną rolę w nowym scenariuszu. Manifestowanie się rywalizacji
chińsko-sowieckiej o wpływy w Europie może potoczyć
się według scenariusza „walki o hegemonię”, co już się dzieje w
Azji Południowo-Wschodniej. Celem tego byłyby próby tworzenia
nowych, fałszywych przymierzy pomiędzy potęgami komunistycznymi
a niekomunistycznymi oraz rozbicie istniejącej struktury
NATO i zastąpienie jej przez system zbiorowego bezpieczeństwa
europejskiego, co doprowadziłoby do ostatecznego wycofania
amerykańskiej obecności wojskowej z Europy Zachodniej
i do wzrostu wpływów komunistycznych w tym rejonie.

Jest to skutkiem zręcznych i elastycznych manewrów, takich
jak te, dzięki którym rządzące partie komunistyczne znajdują
sposoby, na dostarczanie międzynarodowemu ruchowi komunistycznemu
wsparcia strategicznego, tak, jak to miał na myśli Togliatti;
a które to działania różnią się kontrastowo od niszczącej
sztywności postępowania z okresu stalinowskiego.

Ostatnie podróże przewodniczącego Hua do Jugosławii i Rumunii,
a także coraz bliższe związki partii francuskiej i włoskiej z
Chińczykami, są zwiastunami mającego nadejść stanu rzeczy. W
rzeczywistości, stosując „nową metodologię”, można dostrzec
coraz więcej oznak, wskazujących na to, że początek finałowej
fazy komunistycznej dalekosiężnej polityki jest już bliski.
„Aresztowanie”
i „wygnanie” Sacharowa, okupacja Afganistanu, rozwój
wypadków w Polsce oraz iracka napaść na Iran jesienią 1980 r.,
są wśród tych wskaźników.
Dwa ostatnie mają szczególne znaczenie strategiczne. Rozwój
wypadków w Polsce przedstawia się jak wielki krok w kierunku
finałowej fazy strategii komunistycznej na Europę. Iracki atak na
Iran wygląda jak wspólny wysiłek radykalnych krajów arabskich,
z których każdy jest w układzie zjednoczonego frontu ze Związkiem
Sowieckim, przeciwko „imperializmowi”, więc wykorzystują
dualne taktyki (przejawy wrogości ze strony Iraku, a pomoc
od Syrii i Libii) z jednym nadrzędnym celem, doprowadzenia Iranu
do antyzachodniego przymierza z nimi. Celem takiego przymierza
byłoby przejęcie kontroli nad tym strategicznie żywotnym
terenem Bliskiego Wschodu. Pomimo czystek komunistów w
Iraku, dokonywanych rzekomo przez Saddama Husseina oraz jego
umiarkowania w postawie wobec Stanów Zjednoczonych, w
dalszym ciągu otrzymuje on dostawy broni od państw komunistycznych,
podobnie jak jego irańscy przeciwnicy.
Następne pięć lat będzie z pewnością okresem intensywnych
zmagań. Zaznaczy się to wielką, skoordynowaną ofensywą komunistyczną,
zamierzoną, by realnie wykorzystywać sukcesy programów
strategicznej dezinformacji ostatnich dwudziestu lat, a
nade wszystko wykorzystywać kryzysy i błędy, jakie w zachodniej
polityce popełniano wobec Bloku Komunistycznego. Bowiem
głównym celem komunistów będzie spowodowanie wielkiego
i nieodwracalnego przechylenia równowagi, istniejącej między światowymi potęgami, na korzyść Bloku Sowieckiego,
jako przygotowań wstępnych do ideologicznego finału: ustanowienia
światowej federacji państw komunistycznych.

Istnieje wiele opcji strategicznych, którymi dysponują komunistyczni
stratedzy i które mogą być wykorzystywane w rożnych
kombinacjach, dla osiągnięcia zamierzonego celu. Niemożliwe
byłoby wyliczyć je wszystkie, ale jest pięć opcji do zastosowania
we wzajemnie połączonych wariantach, przedstawiają się one
w następujący sposób:
Σ Ściślejsze sprzymierzanie się niezależnej, socjalistycznej Europy
z Blokiem Sowieckim, przy równoległym zjednoczeniu
się Stanów Zjednoczonych i Chin z Japonią
w zależności od
tego czy pójdzie w kierunku socjalizmu, czy jednak pozostanie
konserwatywna; Japonia mogłaby przyłączyć się do którejkolwiek
z tych dwóch opcji;
Σ Wspólne dążenie Bloku Sowieckiego i socjalistycznej Europy
do znalezienia sprzymierzeńców w Trzecim Świecie przeciwko
Stanom Zjednoczonym i Chinom;
Σ Na polu militarnym, intensywne wysiłki w celu uzyskania
rozbrojenia jądrowego Amerykanów;

Σ W dziedzinie ideologicznej i politycznej, zrealizowanie teorii
zbieżności (konwergencji) Wschód-Zachód, na komunistycznych
warunkach;
Σ Ustanowienie światowej federacji państw komunistycznych.
W każdej z tych opcji „strategia nożyczek” odegra swoją rolę,
po czym, prawdopodobnie w końcowym momencie, ostrza nożyczek
złączą się razem. Zniknie wtedy element wyraźnej dualności
w polityce sowieckiej i chińskiej. Ukrywana dotąd, ścisła
koordynacja działań między nimi, stanie się widoczna i dominująca.
Sowieci i Chińczycy oficjalnie i jawnie się pogodzą. W ten sposób „strategia nożyczek” przekształci się logicznie w „strategię
jednej zaciśniętej pięści”, aby utrwalić fundamenty i dostarczyć
siły napędowej dla światowej federacji komunistycznej.

Pożądana opcja europejska mogłaby być rozwijana poprzez
nawrot do kontrolowanej „demokratyzacji” na wzór czechosłowacki,
prawdopodobnie włączając Czechosłowację i Związek
Sowiecki. Intensyfikacja „twardogłowej” polityki oraz represyjno-agresywnych metod w ZSRR, których przykład stanowią aresztowanie
Sacharowa i okupacja Afganistanu, zapowiada konieczność
przestawienia się na „demokratyzację”, która być może nastąpi
wraz z odejściem Breżniewa ze sceny politycznej. [Następne
spostrzeżenia zostały zapisane przez autora przed śmiercią
Breżniewa, po nich będą komentarze, odnośnie wydarzeń po jego
śmierci poczynając od podrozdziału: „Komentarze na temat mianowania
Andropowa i innych wydarzeń po śmierci Breżniewa”]
Następcą Breżniewa prawdopodobnie zostanie ktoś w rodzaju
sowieckiego Dubczeka. Ale ta sukcesja będzie ważna jedynie w
sensie reprezentacyjnym. Rzeczywistość wspólnego przywództwa
oraz wspólne zaangażowanie się przywódców w nową doktrynę
i dalekosiężną politykę, pozostaną nienaruszone. Niewykluczone,
że właśnie wtedy zostanie podane do publicznej wiadomości,
iż gospodarcze i polityczne podstawy komunizmu w
Związku Sowieckim zostały ugruntowane, wobec czego można
będzie przejść do demokratyzacji. Dostarczyłoby to argumentów
dla wprowadzenia nowego zestawu „reform”.
Reżim Breżniewa i jego neostalinowskie działania przeciwko
„dysydentom” oraz wojna w Afganistanie, zostaną potępione, tak
jak w roku 1968 został potępiony reżim Novotnego. W dziedzinie
ekonomicznej należy oczekiwać, że reformy gospodarcze
sprowadzą sowieckie praktyki do modelu jugosłowiańskiego, a
może nawet do zachodnich modeli państwa socjalistycznego.
Niektóre ministerstwa gospodarcze mogłyby zostać rozwiązane; kontrola byłaby bardziej zdecentralizowana; istniejące fabryki i
zakłady przemysłowe mogłyby zostać przekształcone w samorządzące
się indywidualne firmy; będą zdecydowanie powiększone
materialne zachęty; niezależna rola technokratów, rad robotniczych
i związków zawodowych zostałaby zwiększona; natomiast
wyraźnemu pomniejszeniu uległaby kontrola Partii nad całą ekonomią.
Takie reformy opierałyby się na sowieckich doświadczeniach
z lat dwudziestych i sześćdziesiątych, a także na doświadczeniach
jugosłowiańskich. Partia byłaby mniej widoczna, lecz
dalej kontrolowałaby gospodarkę spoza sceny, jak poprzednio.
Celowo obecnie podkreślany obrazek stagnacji i niedostatków
powinien być postrzegany jako przygotowania do mylących innowacji,
istnieją zamierzenia by nadać tym innowacjom większą
siłę oddziaływania na Zachodzie, kiedy zostaną wprowadzone.
Polityczna „liberalizacja” i „demokratyzacja” poszłyby w ślady
generalnych wytycznych z czechosłowackiej próby z roku 1968.
Wtedy, w 1968, mógł to być manewr z zakresu politycznego eksperymentu,
jaki Mironow miał na myśli już w roku 1960. „Liberalizacja”
z pewnością będzie widowiskowa i wywierająca wrażenia.
W oficjalnych wypowiedziach mogłyby znaleźć się komunikaty
o zmniejszeniu roli partii komunistycznej; jej monopol zostałby
umniejszony w sposób zauważalny. Mogłoby nastąpić również
ostentacyjne rozdzielenie władzy na ustawodawczą, wykonawczą
i sądowniczą. Rada Najwyższa mogła-by otrzymać więcej
reprezentacyjnej władzy, a jej przewodniczący i deputowani większą
pozorną niezależność. Mogłyby zostać rozdzielone stanowiska
prezydenta Związku Sowieckiego i Pierwszego Sekretarza
partii. KGB zostałaby „zreformowana”. Dysydenci w kraju uzyskaliby
amnestię, a ci za granicą, zezwolenie na powrót do kraju,
niektórzy z nich objęliby przywódcze stanowiska w rządzie. Sacharow
mógłby zostać włączony w jakiejś roli do rządu, albo uzyskać
pozwolenie na wykładanie na zagranicznych uczelniach.

Więcej widocznych swobód uzyskaliby artyści i twórcy oraz organizacje
kulturalne i naukowe, takie jak związki pisarzy, Akademia
Nauk, a także związki zawodowe. Kluby polityczne zostałyby
otwarte także dla osób nie będących członkami partii komunistycznej.
Dysydenccy liderzy mogliby utworzyć jedną, lub więcej
alternatywnych partii politycznych. Cenzura zostałaby złagodzona,
kontrowersyjne książki, przedstawienia teatralne, filmy
oraz dzieła sztuk pięknych mogłyby być publikowane, grane i
wystawiane. Wielu wybitnych artystów, przebywających obecnie
i działających twórczo za granicą, wróciłoby do Związku Sowieckiego
i kontynuowałoby swoją karierę zawodową. Przyjętoby
konstytucyjne poprawki, aby zagwarantować wypełnianie
Postanowień Helsińskich i podtrzymywanoby wrażenia, że są one
realizowane. Sowieccy obywatele uzyskaliby większą swobodę
podróżowania. Obserwatorzy zachodni oraz z Organizacji Narodów
Zjednoczonych zostaliby zaproszeni do Związku Sowieckiego,
żeby mogli być świadkami reform, ich wprowadzania i działania.
Ale, podobnie jak było to w przypadku Czechosłowacji, ta „liberalizacja”
byłaby wykalkulowana i zwodnicza w tym znaczeniu,
że zostałaby wprowadzona od góry. Mianowicie zostałaby
przeprowadzona przez Partię, poprzez wszystkie komórki partyjne
i indywidualnych członków Partii w rządzie, w Radzie Najwyższej,
w sądach i machinie wyborczej; wprowadzałby ją KGB
poprzez swoich agentów wśród intelektualistów i naukowców.
Byłaby to kulminacja planów Szelepina. Tak przeprowadzona „liberalizacja”
przyczyniłaby się do stabilizacji reżimu w skali kraju,
oraz do osiągnięcia zaplanowanych celów za granicą.
Aresztowanie Sacharowa w styczniu 1980 r., wywołuje pytanie,
dlaczego KGB, który w przeszłości z sukcesami chronił tajemnice
państwowe i prześladował opozycję, utajniając jednocześnie
występki reżimu, stał się nagle tak nieskuteczny teraz? A szczególnie, dlaczego pozwolił Zachodowi na dostęp do Sacharowa
oraz dlaczego aresztowanie go i fakt wygnania wewnętrznego,
zostały tak bezinteresownie nagłośnione? Najbardziej prawdopodobną
odpowiedzią jest ta, że aresztowanie Sacharowa i
nękanie innych dysydentów ma na celu przygotowanie przyszłej
amnestii, jako bardzo wiarygodnej i przekonującej. W takim razie
ruch dysydencki jest obecnie przygotowywany na kulminacyjne
uwieńczenie swojej roli strategicznej, a tą będzie przekonanie
Zachodu o autentyczności sowieckiej „liberalizacji”, gdy
ona nastąpi. Kolejni uciekinierzy z kraju, wysokiego szczebla, albo
rożni „urzędowi emigranci” mogą pojawić się na Zachodzie, zanim
nastąpi zmiana w polityce.
Zapowiedź realizowania Postanowień Helsińskich przez Sowietów
przypomina, że Konferencję w Helsinkach zwołały kraje
Układu Warszawskiego, przy organizacyjnej pomocy sowieckiego
agenta „Timo” z Helsinek. To oni rozpoczęli rozmowy o bezpieczeństwie
europejskim i nalegali na kontynuowanie procesu
KBWE. Ponieważ Sowieci podpisali Porozumienia KBWE, można
było oczekiwać, że będą ich przestrzegać, a przynajmniej będą
udawać, że je realizują. Tymczasem w ZSRR ma miejsce ostentacyjne
nierealizowanie umów KBWE, zauważone na konferencjach
w Belgradzie i Madrycie, które były kontynuacją helsińskiego
spotkania; taka więc ostentacja, w połączeniu z zapowiedzią
przestrzegania porozumień z Helsinek, jest taktycznym wzmacnianiem
przyszłego efektu politycznego, gdy Sowieci i kraje Bloku
zastosują przestawienie się na pozorne realizowanie uchwał
KBWE, w finałowej fazie dalekosiężnej polityki.
“Liberalizacja” we Wschodniej Europie mogłaby, prawdopodobnie,
spowodować w Czechosłowacji powrót do władzy Dubczeka
i jego wspólników. Jeśli ten proces zostałby rozszerzony
na Niemcy Wschodnie, to możnaby się nawet spodziewać upadku
muru berlińskiego.

Przyjęcie przez Zachód nowej „liberalizacji” jako wydarzenia
autentycznego, stworzyłoby warunki do rozszerzenia zasięgu
strategii komunistycznej na Stany Zjednoczone, Europę
Zachodnią oraz, być może, Japonię. „Praska Wiosna” była przyjęta
na Zachodzie, i to nie tylko przez lewicę, jako spontaniczna
i prawdziwa ewolucja komunistycznego reżimu, w formie
demokratycznego i humanitarnego socjalizmu, pomimo faktu,
że ogólnie reżim, struktury Partii i jej cele, pozostawały
niezmienione. Ten mechanizm działania został już opisany.
Wprowadzona na szerszą skale, „liberalizacja” w Związku Sowieckim
i wszędzie indziej miałaby jeszcze silniejszy efekt.
Mógłby zostać reaktywowany eurokomunizm. Mogłaby być
zintensyfikowana presja na utworzenie zjednoczonych frontów
z udziałem partii komunistycznych i socjalistycznych oraz
związków zawodowych, w skali narodowej i międzynarodowej.
Tym razem socjaliści mogliby naprawdę wpaść w pułapkę.
Rządy zjednoczonych frontów, pod silnym wpływem
komunistycznym, mogłyby przejąć władzę we Francji, Włoszech
i najpewniej w innych jeszcze krajach. Wszędzie zostałyby
reaktywowane wpływy partii komunistycznych i uruchomiono
by ich potężną bazę majątkową. Znaczna część Europy
mogłaby się przekształcić w lewicowy obóz, zostawiając jedynie
parę punktów oporu konserwatywnego.

Wzrastałaby również presja na przyjęcie rozwiązania problemu
niemieckiego, w którym pewna forma konfederacji pomiędzy
Wschodnimi a Zachodnimi Niemcami byłaby połączona z
neutralnością całości państwa i zawarciem traktatu przyjaźni ze
Związkiem Sowieckim. Francja i Włochy pod nowymi rządami
„frontowymi”, zdecydowałyby się na podzielenie swojego losu z
Niemcami i Związkiem Sowieckim, Wielka Brytania stanęłaby
przed koniecznością wyboru między neutralną Europą, a Stanami
Zjednoczonymi.

Nie można jednak oczekiwać, że NATO przetrwałoby ten proces.
Czechosłowacy, w kontraście do ich zachowania z roku 1968,
tym razem mogliby podjąć inicjatywę wraz z Rumunami i Jugosłowianami,
i wysunąć propozycję (w kontekście KBWE) rozwiązania
Układu Warszawskiego w zamian za rozwiązanie NATO.
Zniknięcie Układu Warszawskiego miałoby maleńki skutek dla
sprawności koordynacji Bloku Komunistycznego, lecz rozwiązanie
NATO oznaczałoby z pewnością opuszczenie europejskiego
kontynentu przez oddziały amerykańskie i w konsekwencji bliższe
europejskie przymierze ze „zliberalizowanym” Blokiem Sowieckim.

Być może na dłuższą metę podobny proces mógłby
negatywnie wpłynąć na stosunki pomiędzy Stanami Zjednoczonymi
a Japonią, co mogłoby doprowadzić do zniesienia paktu
bezpieczeństwa między nimi.
EWG w obecnym kształcie nie stanowiłoby przeszkody w
zneutralizowaniu Europy i w wycofaniu wojsk amerykańskich,
nawet gdyby zostało powiększone. A nawet mogłoby te procesy
przyśpieszyć. Zaakceptowanie EWG przez partie eurokomunistyczne
w latach siedemdziesiątych, po okresie opozycji z lat
sześćdziesiątych, sugeruje, że taki pogląd jest podzielany przez
komunistycznych strategów. Wysiłki Jugosłowian i Rumunów,
mające na celu wypracowanie silniejszych więzi z EWG, powinny
być rozumiane nie jako działania szkodliwe dla sowieckich
interesów, lecz jako stawianie fundamentów pod połączenie się
EWG z RWPG. Parlament europejski mógłby stać się ogólnoeuropejskim
socjalistycznym parlamentem, z reprezentacją ze
Związku Sowieckiego. „Europa od Atlantyku po Ural” przekształciłaby
się w neutralną, socjalistyczną Europę.
Stany Zjednoczone, zdradzone przez swoich byłych europejskich
sojuszników, skłaniałyby się ku wycofaniu do swojej amerykańskiej
twierdzy, lub też z paroma pozostałymi konserwatywnymi
krajami, możliwe, że włącznie z Japonią, starałyby się nawiązać przymierze z Chinami, jako jedyną przeciwwagą do sowieckiej
potęgi. Im większa obawa przed sowiecko-socjalistycznoeuropejską
koalicją, tym silniejszy argument do „grania chińską
kartą” – postawiony na fałszywej przesłance, że Chiny są
prawdziwym nieprzyjacielem Związku Sowieckiego.

“Liberalizacja” we Wschodniej Europie, zakrojona i realizowana
na sugerowaną skalę, mogłaby wywrzeć socjalne i polityczne
skutki w samych Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza, gdyby temu
procesowi towarzyszył ostry kryzys gospodarczy. Stratedzy komunistyczni
wypatrują takiej okazji. Sowieccy i inni komunistyczni
ekonomiści uważnie obserwują amerykańską sytuację ekonomiczną.
Od czasu przyjęcia dalekosiężnej polityki, Instytut Ekonomii
Światowej i Stosunków Międzynarodowych, najpierw pod
przewodnictwem Arzumanjana, a obecnie kierowany przez Inoziemcewa,
analizuje i wykonuje dla Komitetu Centralnego prognozy
funkcjonowania niekomunistycznych systemów gospodarczych,
przede wszystkim amerykańskiego. Inoziemcew jest częstym
gościem w Stanach Zjednoczonych, był członkiem delegacji
sowieckiej przyjętej przez Kongres USA w styczniu 1978 roku.
Blok Komunistyczny nie powtórzy swojego błędu z lat 1929-1932,
gdy nie wykorzystał zachodniej recesji gospodarczej. W tamtym
czasie Związek Sowiecki był słaby politycznie i gospodarczo; następnym
razem sytuacja będzie odmienna. Cały Blok będzie politycznie
lepiej przygotowany, by wykorzystać depresję ekonomiczną
na Zachodzie, jako dowód na fiasko systemu kapitalistycznego.
Informacje ze źródeł komunistycznych o występujących w
krajach Bloku brakach zaopatrzeniowych, szczególnie dotyczących
olejów i zboża, powinny być traktowane ze szczególną rezerwą,
ponieważ tego rodzaju informacje mogłyby równie dobrze
służyć ukryciu przygotowań do finałowej fazy polityki, oraz
wywołaniu na Zachodzie lekceważenia i niedoceniania ekonomicznego potencjału Bloku. Z całą pewnością można stwierdzić,
że Blok Sowiecki jest bardzo zainteresowany pozyskiwaniem i
potajemnym gromadzeniem zapasów oleju i zboża, które potem
mogłyby zostać użyte w celach politycznych, w czasie kryzysu,
by wesprzeć nowo ustanowione prokomunistyczne rządy w Europie
czy gdziekolwiek indziej. Warto zauważyć, ze skala sowieckiego
eksportu oleju do Indii już przynosi polityczne korzyści
dla Związku Sowieckiego.

Stosunki chińsko-sowieckie

„Liberalizacji” w Związku Sowieckim mogłoby towarzyszyć
pogłębianie się rozłamu chińsko-sowieckiego. Konsekwencjami
tego mogłoby być zerwanie stosunków handlowych i dyplomatycznych
i wzrost widowiskowych incydentów granicznych a
może nawet głębszych wtargnięć na terytorium przeciwnika,
podobnych do chińskiej „inwazji” na Wietnam w roku 1979 –
inwazji, która równie dobrze mogła służyć za ćwiczenia do przyszłych
operacji chińsko-sowieckich.
Pogłębianie się rozłamu mogłoby zaostrzyć „strategię nożyczek”.
Mogłoby podziałać na Stany Zjednoczone i inne ocalałe
narody konserwatywne, jako bodziec do zawarcia ściślejszego
przymierza z Chinami, przeciwko sowiecko-socjalistycznoeuropejskiej
koalicji. Współpraca wojskowa byłaby częścią tego przymierza
i Chiny mogłyby posunąć się aż do zaoferowania baz, w
zamian za pomoc w rozbudowie ich potencjału wojskowego.
Zapowiedzią tego mogą być, i w takim kontekście powinny być
analizowane, umowy w sprawie baz wojskowych między Stanami
Zjednoczonymi a Somalią i Egiptem.
Zerwanie stosunków dyplomatycznych między Związkiem
Sowieckim a Chinami mogłoby skomplikować, lecz nie przerwać
procesu polityki koordynacji pomiędzy nimi. Te dwa państwa mają już za sobą dwadzieścia lat zdobywania doświadczenia i
wzajemnego zaufania w przeprowadzaniu fałszywego rozłamu.
Stabilnie funkcjonujące chińsko-sowieckie kontakty dwustronne
– polityczne, dyplomatyczne i ekonomiczne – mogłyby nadal
być wykorzystywane w celu koordynowania chińsko-sowieckich
działań dezinformacyjnych, związanych z rozłamem. Przerwanie
tych kanałów mogłoby stać się przeszkodą, lecz było wystarczająco
dużo czasu, na przygotowanie alternatywnych rozwiązań
problemu koordynacji. Po zerwaniu sowiecko-albańskich stosunków
dyplomatycznych w 1960 roku, nie nastąpiło zerwanie relacji
między Albanią a wszystkimi pozostałymi komunistycznymi
państwami Europy Wschodniej. Podążając więc za takim precedensem,
można by oczekiwać, że Rumunia i Jugosławia utrzymają
swoje przedstawicielstwa w Pekinie, nawet gdyby Sowieci stamtąd
mieli się wycofać, lub zostać „wyrzuceni”. Chińsko-sowiecka
koordynacja mogłaby być przeprowadzana, do pewnego stopnia,
przez rumuńskich i jugosłowiańskich pośredników. Zachodzi
także możliwość, iż przez cały czas istnieją kanały tajnej komunikacji
pomiędzy Związkiem Sowieckim a Chinami, które są niedostępne
dla Zachodu. Ponadto jest prawdopodobne, że istnieją
i funkcjonują tajne centrale Bloku, których personel składa się z
wysokich rangą przedstawicieli państw komunistycznych, i aluzje
na ten temat uczyniono już w powyższym tekście.

Trzeci Świat

Sprzymierzenie się Związku Sowieckiego i Europy Wschodniej
z socjalistyczną Europą Zachodnią mogłoby posłużyć do
wywierania potężnego wpływu na partie socjalistyczne i związki
zawodowe Trzeciego Świata. Niektóre z pozostałych konserwatywnych
krajów Trzeciego Świata zostałyby silnie przyciągnięte
w kierunku orientacji socjalistycznej. Opór przeciwko komunizmowi ze strony międzynarodówki socjalistycznej zostałby
zastąpiony połączonymi komunistyczno-socjalistycznymi dążeniami
do zdobycia wpływów w Trzecim Świecie, popartymi
świadczoną tam pomocą ekonomiczną. Miałoby to daleko idące
konsekwencje, zwłaszcza jeśliby pomoc amerykańska dla krajów
Trzeciego Świata została ograniczona wskutek głębokiej depresji
gospodarczej w USA. Sowiecka ropa i zboże mogłyby zostać
użyte z pomyślnym efektem.
Wybitny latynoamerykański strateg komunistyczny Arismendi,
przewidział w swoim artykule na temat Nikaragui, że dojdzie
do międzynarodowej solidarności między socjalistami i komunistami,
we wspieraniu „narodowo-wyzwoleńczej” walki w Ameryce
Łacińskiej.2 Kuba, która mogłaby pójść w ślady sowieckiej,
przykładowej „liberalizacji” (emigracja kubańska lat osiemdziesiątych
mogłaby być częścią przygotowań do takiego ruchu),
odgrywałaby aktywną rolę w tej walce wyzwoleńczej. Ci przywódcy
ruchu państw niezaangażowanych, którzy są ściśle powiązani
z krajami komunistycznymi, staraliby się wpłynąć na
resztę niezaangażowanych, propagując wspólne akcje z komunistami
i socjaldemokratami, w imię wspólnych interesów: doprowadzenia
do rozbrojenia Stanów Zjednoczonych i zredukowania
ich roli jako światowej potęgi; do izolowania Izraela, Afryki
Południowej i Chile, oraz do popierania ruchów wyzwoleńczych
w Ameryce Łacińskiej
, w południowej części kontynentu afrykańskiego
i na Bliskim Wschodzie, ze szczególnym uwzględnieniem
OWP.3 Różnorodne międzynarodowe platformy polityczne,
takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, Organizacja
Jedności Afrykańskiej oraz Komisja Brandta do spraw
Północ-Południe – byłyby wykorzystywane do wywierania nacisków
politycznych i ekonomicznych, włącznie z odmową
dostarczania ropy naftowej, o ile taki wariant dałoby się zastosować.

W pozorowanym współzawodnictwie ze Związkiem Sowieckim,
również Chiny zwiększyłyby swoją aktywność w Trzecim
Świecie. Stany Zjednoczone byłyby inspirowane do powiększania
i umacniania wpływów Chin i ich wspólników takich jak
Egipt, Somalia i Sudan, jako zapory dla sowieckiej ekspansji. To
amerykańskie poparcie znacznie ułatwiłoby Chinom otwarcie się
na wszelkie manewry i nawiązywanie fałszywych przymierzy, z
Tajlandią, z krajami muzułmańskimi takimi jak Pakistan, Iran,
Egipt, Arabia Saudyjska czy inne konserwatywne kraje arabskie.
Otworzyłoby im także drzwi do penetracji Ameryki Łacińskiej.
Sowiecka okupacja Afganistanu została wykorzystana przez
Chińczyków do utrwalenia ich pozycji w Pakistanie. Analizując
taką ich taktykę, należy się spodziewać więcej przypadków wtrącania
się Sowietów i Chińczyków w sprawy sąsiednich krajów.
Chińsko-sowiecka „rywalizacja” nie przeszkodziła zwycięstwu
komunistów w Wietnamie. Nie przeszkodzi też w penetrowaniu
przez Chiny Trzeciego Świata. Rzecz oczywista, że jeśli Trzeci
Świat miałby zostać podzielony na obozy prosowiecki i prochiński,
to odbędzie się to kosztem interesów Stanów Zjednoczonych
oraz ocalałych zachodnich narodów konserwatywnych. Finałowym
rezultatem wspierania chińskich wpływów w Trzecim
Świecie byłoby ukształtowanie się tam dodatkowych, w stosunku
do obecnego stanu rzeczy – reżimów, wrogo nastawionych
wobec Zachodu.

Rozbrojenie

Koalicja sowiecko-socjalistycznoeuropejska działając wspólnie
z ruchem krajów niezaangażowanych w Organizacji Narodów
Zjednoczonych, stworzyłaby bardzo dogodne warunki dla
strategii komunistycznej w kwestii rozbrojenia. Amerykański
kompleks wojskowo-przemysłowy znalazłby się pod ciężkim ogniem.
„Liberalizacja” w Związku Sowieckim i Europie Wschodniej
dostarczyłaby dodatkowego bodźca do rozbrojenia. Utrzymywanie
potężnego budżetu obronnego Stanów Zjednoczonych
nie byłoby już usprawiedliwione. Argument za przystosowaniem
się, zostałby znacznie wzmocniony. Nawet Chiny mogłyby rzucić
na szalę swoje argumenty na rzecz sowiecko-socjalistycznej
taktyki kontrolowania zbrojeń i rozbrojenia.

Zbieżność

Po pomyślnym i skutecznym wykorzystaniu „strategii nożyczek”
w celu wspierania komunistycznej strategii w Europie i w Trzecim
Świecie, w okresie początkowym finałowej fazy dalekosiężnej polityki,
można oczekiwać pojednania chińsko-sowieckiego. Jest to
zaplanowane, oraz sygnalizowane ze strony dalekosiężnej polityki
i strategicznej dezinformacji związanej z rozłamem.
Blok Komunistyczny, ze swoimi świeżymi nabytkami w Afryce
i Azji Południowo-Wschodniej, już jest silny. Wsparte przez
Europę wpływy sowieckie, oraz popierane przez Amerykę wpływy
chińskie, mogłyby w przyśpieszonym tempie doprowadzić
do nowych zdobyczy w Trzecim Świecie. Niedługo komunistyczni
stratedzy będą mogli nabrać przekonania, że równowaga sił w
świecie przechyliła się nieodwracalnie na ich korzyść. W takim
przypadku mogliby równie dobrze postanowić o chińsko-sowieckim
„pojednaniu”. „Strategia nożyczek” ustąpiłaby przed strategią
„jednej zaciśniętej pięści”. W takim momencie jednostronny
przechył dawnej równowagi politycznej i wojskowej, byłby już
dla wszystkich w pełni widoczny. Zbieżność nastąpiłaby nie pomiędzy
dwiema równorzędnymi częściami, ale odbywałaby się
na warunkach dyktowanych przez Blok Komunistyczny. Argument
o potrzebie dostosowania się, wobec przytłaczającej siły
komunizmu, byłby dosłownie nie do odparcia. Za nim następowałyby rozbudowywane naciski na zmiany w amerykańskim systemie
politycznym i ekonomicznym, tak, jak zostało to przedstawione
w traktatach Sacharowa. Tradycyjni konserwatyści zostaliby
odizolowani i doprowadzeni do krytycznego położenia.
Staliby się oni ofiarami nowego jak gdyby McCarthyzmu, tym
razem ze strony lewicy.
Sowieccy dysydenci, którzy są obecnie
wychwalani jako bohaterzy oporu przeciwko sowieckiemu komunizmowi,
odegraliby rolę przy argumentowaniu na korzyść
zbieżności. Ich obecni zwolennicy stanęliby przed wyborem
porzucenia swoich idoli, albo uznania legitymizmu nowego reżimu
sowieckiego.

Światowa federacja komunistyczna

Integracja Bloku Komunistycznego nastąpiłaby w sposób przewidziany
przez Lenina, gdy została utworzona III Międzynarodówka
(komunistyczna). To oznacza, że Związek Sowiecki i Chiny nie
wchłonęłoby jedno drugiego, ani też innych krajów. Wszystkie kraje
europejskiej i azjatyckiej strefy komunistycznej, wraz z nowymi
państwami komunistycznymi w Europie i w Trzecim Świecie, połączyłyby
się w ponadnarodową, ekonomiczną i polityczną federację
komunistyczną.
Nieporozumienia i rozdźwięki sowiecko-albańskie,
sowiecko-jugosłowiańskie i sowiecko-rumuńskie zostałyby
rozwiązane w ślad, albo nawet jeszcze z wyprzedzeniem, co być
może, pojednania chińsko-sowieckiego. Współpraca polityczna,
ekonomiczna, wojskowa, dyplomatyczna i ideologiczna pomiędzy
wszystkimi państwami komunistycznymi, obecnie częściowo skrywana,
stałaby się jawnie widoczna. Mogłoby nawet dojść do publicznych
potwierdzeń, że wszystkie rozłamy i spory były wyłącznie
długoterminowymi operacjami dezinformacyjnymi, które
umożliwiły z powodzeniem wprowadzić w błąd siły „imperialistyczne”.
Można sobie wyobrazić skutki tego dla morale Zachodu.

W nowej, światowej federacji komunistycznej zniknęłyby rożne
rodzaje komunizmu, występujące obecnie; zostałyby zastąpione
przez jednolity, rygorystyczny i karny gatunek leninizmu. Ten
proces byłby bolesny. Koncesje udzielone w imię reform gospodarczych
i politycznych, zostałyby wycofane. Sprzeciwy religijne
czy intelektualne byłyby stłumione. Nacjonalizm i wszystkie inne
formy prawdziwej opozycji zostałyby zmiażdżone. Ci, którzy korzystając
z odprężenia, ustanowili przyjazne kontakty z Zachodem,
zostaliby skarceni lub nawet pociągnięci do odpowiedzialności
karnej, jak ci oficerowie sowieccy którzy podczas II wojny światowej
współpracowali z aliantami. W nowych państwach komunistycznych,
na przykład we Francji, Włoszech i w Trzecim Świecie
„wyalienowane klasy” zostałyby poddane reedukacji. Zostałyby zainscenizowane
pokazowe procesy „imperialistycznych agentów”.

Zostałyby podjęte działania przeciwko przywódcom narodowym i
socjaldemokratycznym, partyjnym aktywistom, byłym urzędnikom
cywilnym, oficerom i duchowieństwu. Ostatnie pozostałości prywatnej
przedsiębiorczości i własności zostałyby zniszczone. Nacjonalizacja
przemysłu, finansów i rolnictwa zostałaby ukończona. W
rzeczywistości tej można byłoby spodziewać się ponownego uzewnętrznienia
wszystkich totalitarnych cech, znanych z wczesnych
etapów sowieckiej rewolucji i powojennych lat stalinowskich w
Europie Wschodniej, przede wszystkim w krajach nowo zdobytych
po wojnie dla komunizmu. Niekwestionowany i niekwestionowalny,
prawdziwy monolit komunistyczny zdominowałby cały świat".

ANATOLIJ GOLICYN - "NOWE KŁAMSTWA W MIEJSCE STARYCH"
Tłumaczenia dokonano według pierwszego wydania:
Anatoliy Golitsyn, New Lies for Old, New York 1984, Dodd, Mead & Company
za zezwoleniem na publikację w języku polskim dla celów edukacyjnych otrzymaną
od:
GSG & Associates, Publishers, USA
Jakakolwiek część tej pracy lub jej całość może być publikowana w j. polskim z
podaniem źródła amerykańskiego (jak wyżej) oraz polskiego: Służby Kontrwywiadu
Wojskowego RP, Warszawa
Egzemplarz bezpłatny
ISBN 0-396-08194-0

(wytłuszczenia moje)

Nie potrafię określić do jakiego stopnia wiarygodne są powyższe informacje, jednakże ich zadziwiająca trafność każe się nad nimi poważnie zastanowić. Dla przykładu - z mojego punktu widzenia nie potrafię powiedzieć czy informacja o sowiecko(rosyjsko)-chińskiej ukrywanej współpracy jest informacją prawdziwą. Równie dobrze może to być dezinformacja. Nie wiem do jakiego stopnia można ufać Golicynowi albo nie wiem na ile trafne miał informacje gdy pisał ta prognozę abym mógł z całą pewnością powiedzieć, że jest tak a nie tak (nie mam gdzie weryfikować informacje). Analiza Golicyna w znacznej części jest wyjątkowo trafna. Dostrzegam jednak w niej pewne braki. Mianowicie nie widzę w niej pewnego założenia. Otóż sowieccy analitycy teoretycznie musieli założyć, że radziecki establishment przystąpi do przejmowania majątku państwowego i w dalszej kolejności zachłyśnie się zachodnim życiem, co może sprawić, że stanie się on całkowicie pozbawiony chęci powrotu do systemu komunistycznego. Póki co nie widzę w dość wyraźny sposób żadnego mechanizmu, który miałby ich pozbawiać owego braku chęci do powrotu w komunizm, pojawiającego się wraz z pozyskaniem właściwych kapitalizmowi dóbr. Golicyn na to pytanie nie odpowiada. Niemniej jednak to, że czegoś nie widzę nie oznacza, że tego czegoś nie ma. Przy okazji warto zwrócić uwagę na działania Stanów Zjednoczonych. Chodzi mi o chęć wprowadzenia mikrochipów, których zadaniem byłoby sprawowanie kontroli nad społeczeństwem amerykańskim. Takie działania przypominają krok w kierunku totalitaryzmu. Rodzi się tutaj cały szereg pytań, na które nie mogę odpowiedzieć, ponieważ brakuje mi rzetelnej informacji ("wiem, że nic nie wiem"). Czy są to działania wymierzone w obywateli? Czy może są to działania wymierzone bardziej w obcoplemieńców i mające zapewnić USA większe bezpieczeństwo? Wiadomo, że pewne ograniczenia wolności, w zależności od tego kto je wprowadza i w jakim celu, wcale nie muszą być szkodliwe dla społeczeństwa, a w obliczu zagrożenia są nawet wskazane. Nie mogę jednak na podstawie takich ogólników niczego konkretnego wywnioskować. Lewicowość USA mnie niepokoi. To też ciekawa sprawa. Wracając jednak do Golicyna - jako uzupełnienie fragmentów dotyczących NATO polecam ten tekst (który mnie sprowokował do zacytowania A.G.,chociaż najlepiej przeczytać go na koniec):

http://piotr.wolejko.salon24.pl/126653,bezpieczenstwo-europy

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

taka diagnoze to kazdy moglby napisac - to troche jak z przepowiedniami - jak sie odpowiednio zinterpretuje fakty to wyjdzie na to ze autor wszystko przewidzial.

pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#31942

a może nie. ((:

Z naszej perspektywy nie możemy wiele zobaczyć, bo brakuje nam wiarygodnych źródeł informacji.

Niemniej jednak nawiązując do prognozy Golicyna o zbliżeniu Europy z Rosją to dzisiejsze uśmiechy połowy europejskich polityków w chwili ogłoszenia przez USA decyzji o wycofaniu się z tarczą są zastanawiające.

Nie branie pod uwagę takiej możliwości o jakiej napisał A.G. byłoby głupie. (;

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#31944

Zamieścił je na moim blogu w salonie Grzegorz Rossa:
http://www.eioba.pl/files/user453/czy_dlugosc_trwania_zlozonej_formacji_geopolitycznej.pdf

http://tiny.pl/hqgvv

Wprawdzie mówią one o upadku UE, ale to na jedno wychodzi.;)

A już zupełnie inaczej brzmi diagnoza Samuela Huntingtona w "Zderzeniu cywilizacji".
Futurologia widać wciąż modna.;)
Ossip K. Flechtheim, który to wymyślił chyba był Niemcem, ale imię, co ciekawe, rosyjskie jak Twego futurologa.;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#31961

Zapoznałem się z tą "optymistyczną diagnozą" i stwierdzam, że jest ona błędna. Uważam, że twierdzi się tam, iż samochód jest tym samym co dorożka, bo ma koła. Niby poprawne, bo to środki lokomocji, ale jednak błędne. (; Inaczej mówiąc uważam, że ta analiza oparta jest na błędnej analogii.

Ideologia marksistowsko-leninowska jest zupełnie czymś innym od tego co scalało dawne imperia. Ona jest niczym wirus, który stale ewoluuje. Komuniści są internacjonalistyczni i nie ma dla nich znaczenia to z kim gadają, bo ważne jest to jaki światopogląd ten ktoś wyznaje. Oni mogą się spierać o pierdoły, ale zawsze będą zgodni co do głównych kwestii. Również potrafią się dostosowywać do zmieniających się warunków. Oznacza to, że dzisiejszy piewca praw człowieka może bardzo szybko przeistoczyć się w kogoś kto będzie te prawa łamał (delikatnie mówiąc).

Myślę więc, że taka analiza powinna co najmniej wziąć na to poprawkę. Też zobrazowany "rozpad" Bloku Komunistycznego wcale nie musi być tym czym się wydaje być. Może z nim być bowiem tak jak napisał Golicyn, czyli że jest to celowa strategia, która ma określony cel. Poza tym w czasach współczesnych jeśli zostanie ustanowione globalne państwo totalitarne to będzie ono trwało wieczność. Zostanie zbudowane tak, że każdy będzie kontrolował każdego i w tym nadzorze pomoże technologia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#31973

lewica ma dużą zdolność do mutacji. Polecam w tej sprawie tekst:

http://kirker-zoologicznieprawicowy.blogspot.com/2009/06/cos-i-lewicowosc.html

Mao zwykł mawiać, że lubi prawicowców, ponieważ mówią, to co myślą. Z lewicowcami natomiast nigdy nic nie wiadomo.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#31975

gdyby nie silna przeciwwaga dla ZSRR w postaci Zachodu to najprawdopodobniej ZSRR trwałby do dziś.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#31979

Golicyn (niestety) nie mylił się co do kwestii ogólnych, mylił się w szczegółach; przykład - po prostu nie mógł uwierzyć, że w "S" pojawią się tendencje faktycznie antykomunistyczne. Poza tym konflikt sowiecko-chiński faktycznie istniał, jednak tam, gdzie obie kompartie mają wspólny interes, tam działały w porozumieniu. To samo jest teraz, także żadnej "wojny chińsko-ruskiej" nie będzie. W obecnym układzie Rosja Sowiecka - ChRL ta pierwsza będzie musiała, dla interesu wspólnego, pogodzić się z rolą mistrza przerośniętego przez ucznia.

Marksizm-leninizm czy ogółem - komunizm, jest nie tyle ideologią zakładającą jakiś raj na ziemi (w to wierzą jedynie doły partyjne i idioci z Zachodu, natomiast inteligentne komuchy i czekiści już nie), co strategią zdobycia i sprawowania władzy i racjonalizacją (na użytek zewnętrzny głównie) istnienia różnorakich struktur komunistycznych. Odsyłam do wpisów Michaela (na S 24) i Ściosa (Antykomunizm - Broń utracona)

http://www.abcnet.com.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------
http://jaszczur09.blogspot.com/

#32035

Pewnie masz rację, że "konflikt sowiecko-chiński faktycznie istniał". (:

Odnośnie zaś tego, że komunizm jest dla komuchów "strategią zdobycia i sprawowania władzy" to wiem, że oni wiedzą. (:

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#32039

Piszę tylko, że Golicyn w niektórych szczegółowych kwestiach się mylił, uważając że gepiści są "wszechmocni". Polecam też opracowanie książki Golicyna "O dezinformacji komunistycznej", mogę wysłać na maila, jeśli chcesz. 

Pzdr., świetny wpis !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------
http://jaszczur09.blogspot.com/

#32046

Zapominasz, że nie jesteśmy jedyną cywilizacją. Wciąż powraca pytanie o cywilizacje Azji, no i granice muzułmanizmu.
Nasza cywilizacja europejska czy jak kto woli, Zachodnia umiera.Po niej komuna? Przecież komunizm jest wytworem właśnie naszej cywilizacji. Naprawdę warto futuryzm Golicyna porównać ze "Zderzeniem cywilizacji" Huntingtona. Zupełnie odwrotna tendencja; zmierzch Zachodu toruje drogę cywilizacjom wartości rodzinnych i odradzaniu się kultur niezachodnich.

Co do jednego na pewno powinniśmy się zgodzić; to globalizacja i odwrót naszej cywilizacji od wartości jest przyczyną jej umierania. Właśnie globalizacja rodzi konflikty między nami a pozostałymi cywilizacjami.Marksizm i nazizm; obydwa totalitaryzmy, a teraz globalizacja to źródło "cywilizacji śmierci", samozagłady.

Co do technologii. Powiem żartem, ale nie całkiem na wesoło.
Dziś rano byłam z psem w lesie. Mąż pilnie dzwonił. Brak zasięgu.
Wystarczy burza i wyłączenie prądu, by diabli wzięli naszą technologię.;) Oczywiście, za ileś tam lat zasięg komórki będzie lepszy, ale naszej cywilizacji już nie będzie.;)

A poważnie; Jak dalece jesteśmy skuteczni, to widać po Afganistanie i zmianach narodowościowych, religijnych, np. we Francji czy Niemczech, Anglii.
Zamiast globalnych central, kto wie, może za kilkadziesiąt lat będziemy mieli prawo szariatu w Europie,a zamiast wież kościelnych kopuły meczetów?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#32036

Lepsi już muzułmanie aniżeli komuchy! Muzułmanie są bardziej tolerancyjni! ((;

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#32045

tj. tak, że Europa II poł. XXI wieku będzie islamska, a nie postchrześcijańska. Należy zwrócić uwagę na to, że fanatyzm islamski to w dużej mierze dzieło... sowieciarzy; już od lat '20 GPU wspierało Nusrat al Haqq i Bractwo Muzułmańskie w Egipcie. Poprzez OWP Arafata, LFWP, a i teraz Osama, Hamas i Hesbollah nie są samodzielnymi graczami, tylko idą na pasku gepistów od Putina.

Sytuacja może rozwinąć się na przykład następująco: walcząca z islamem Europa może wezwać Rosję albo Chiny jako wyzwolicieli.

http://www.abcnet.com.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------
http://jaszczur09.blogspot.com/

#32047

islamizm przecież ma dużo wspólnego z komunizmem. Sukarno czy Nasser przecież na przykład nacjonalizowali przemysł i kolektywizowali rolnictwo. Jak radykałowie islamscy dochodzą do władzy, to pierwsze, co robią, to tworzą socjal, który porównywalny jest tylko z komunizmem.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#32050

http://www.abcnet.com.pl/raport-specjalny-korzenie-ideologii-islamistycznej

http://www.abcnet.com.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------
http://jaszczur09.blogspot.com/

#32052

http://www.abcnet.com.pl/raport-specjalny-korzenie-ideologii-islamistycznej

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------
http://jaszczur09.blogspot.com/

#32053

Grunt to znaleźć winnego.;))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#32056

Beide Eltern waren jüdisch. Urodził się w Nikołajewie na Ukrainie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

oszołom z Ciemnogrodu

#31985

Dzięki. Nigdzie nie umiałam znaleźć informacji o jego narodowości. A przyznają się do niego Niemcy, dlatego napisałam - "chyba".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Katarzyna

#32038

Ciężko dyskutować z tak złożonymi i wielopłaszczyznowymi projekcjami co być może się zdarzy w przyszłości. W zasadzie w ogóle nie uznałbym tej projekcji za wartościową, z tej prostej przyczyny, że to najzwyklejsze gdybanie podlane sosem sensacji. (sorry)

Samobójstw prawicowcy i tak nie popełnią, domeną prawdziwych prawicowców jest wiara w życie pozagrobowe po prawicy Boga Trójjedynego, czemu ewentualne samobójstwo zamyka drogę. "Nieprawdziwi" prawicowcy też nie mają w zwyczaju popełniać samobójstw, z cynizmu wolą aby to "ci drudzy" umierali. Romantyzm a'la literacki Wołodyjowski jest raczej domeną piłsudczyków.

A co do faktycznie przygnębiających dokumentów to polecam uważną analizę Soboru Watykańskiego 2 w świetle XIX i XVIII encyklik papieskich. Nic nie wyprowadziło mnie z równowagi skuteczniej niż studia nad tym tematem. Cynika z nóg ścina. Niemniej, jest tam ukryte wiele informacji odnośnie kształtu obecnego i przyszłego świata w postaci tzw big picture.

 

pzdr

hak

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

hak

#31963

[quote=hak]Ciężko dyskutować z tak złożonymi i wielopłaszczyznowymi projekcjami co być może się zdarzy w przyszłości. W zasadzie w ogóle nie uznałbym tej projekcji za wartościową, z tej prostej przyczyny, że to najzwyklejsze gdybanie podlane sosem sensacji. [/quote]

Nie wiemy tego czy jest to "zwykłe gdybanie podlane sosem sensacji", bowiem nie dysponujemy odpowiednią informacją aby móc takie coś stwierdzić. Nie ma skąd jej brać. Radzę więc w taki sposób nie podchodzić do tych informacji.

Oczywiście, że "ciężko dyskutować z tak złożonymi i wielopłaszczyznowymi projekcjami co być może się zdarzy w przyszłości", bo w grę wchodzi cała masa różnorodnych czynników. Nie wiadomo też czy nie mamy styczności z dezinformacjami, które można rozumieć także jako błędne (niecelowo błędne) analizy. Sprawa nie jest taka prosta.

Czuć jednak, że coś w powietrzu wisi. Nawet amerykańscy politycy mówią otwarcie o NWO. Na ulicach pojawiają się kamery. Europa staje się lewicowa na potęgę. Próbuje się jednoczyć. Ze wschodu grozi jej islamizacja. Traktat jest wprowadzany przy pogwałceniu demokracji. Dzieje się wiele różnych rzeczy i można odczuwać w związku z nimi duży niepokój. Zagrożenia są poważne. ((;

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#31964

innymi słowy coś śmierdzi, ale trupa nie można znaleźć :) może zatem przemyślimy metodologię poszukiwań?

żeby stwierdzić dokąd zmierzamy, należy dobrze zbadać skąd przychodzimy. Dlatego uważam (subiektywne moje zdanie), że analizowanie takich scenariuszy to zwykła strata czasu - to się niefalsyfikuje. Ja tez umiem puścić wodze fantazji i co z tego?

inna sprawa, że też uważam, że przyszłość rysuje się w ciemnych brawach - tyle że dla mnie to co tu jest naszkicowane jest tylko hipotetyznym ELEMENTEM tej przyszłości, powiedziałbym nawet drugorzędnym.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

hak

#31970

[quote=hak]

innymi słowy coś śmierdzi, ale trupa nie można znaleźć :) może zatem przemyślimy metodologię poszukiwań?

żeby stwierdzić dokąd zmierzamy, należy dobrze zbadać skąd przychodzimy. [/quote]

Innymi słowy coś śmierdzi i brakuje nam środków na znalezienie tego czegoś.

[quote=hak]Dlatego uważam (subiektywne moje zdanie), że analizowanie takich scenariuszy to zwykła strata czasu[/quote]

Nie jest to strata czasu. Rozsądny człowiek wysłuchuje każdego głosu i pyta sam siebie o to czy jest on słuszny. Ktoś powiedział kiedyś (pewnie Sun Tzu), że podstęp szybko rozpoznany potrafi się obrócić przeciwko temu kto się nim posłużył. Służby spec. zdolne są do takich wielkich teatrzyków, aby osiągnąć w przyszłości konkretne cele. Komunistyczna strategia powolnych kroków pokazuje, że lewactwo potrafi być bardzo cierpliwe. Nie śpieszy się im, bo liczy się dla nich osiągnięcie ostatecznego celu.

Ideologia czerwonych jest dla nich niczym religia. Ona zastępuje im Boga. Warto o tym pamiętać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#31977

nie kryję, że moim zdaniem wiele partii lewicowych - czy to socjaldemokratycznych, komunistycznych czy też liberalnych może być zarządzanych przez rosyjski wywiad. Moim zdaniem UE to powrót do idei fołksfrontów: tam w jednej drużynie grali liberałowie, socjaliści, anarchiści i komuniści. Nie ma wroga na lewicy - takie było naczelne hasło. Zauważ jeszcze, jak to lewactwo jest obecnie zjednoczone.

Nikt nie bierze jeszcze pod uwagę jednego? Czy obyczajowy rozkład Europy Zachodniej nie został wyindukowany z zewnątrz. Tak samo jak rozwój socjalizmu po drugiej wojnie światowej. Zmierzać to może w jednym kierunku, który został swojego czasu określony jako eurokomunizm.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#31965

Krikerze,

 

Czy partie lewicowe chodzą na pasku Ruskich? A na czyim chodzą partie "prawicowe"? To są szczegóły techniczne, że tak powiem.

Trzeba patrzyć ponad, wyżej - tam gdzie koncentruje się architektura władzy współczesnego świata. Na tamtym poziomie nie jest już istotne czy ktoś jest Ruski, Pruski czy Amerykański, bo tam narodowość traci znaczenie. Znaczenie traci też "prawicowość", lewicowość, komunizm itp. Do pewnego stopnia wydaje się, że w służbie ICH jest również libertarianizm (wydaje się, że to sprzeczność, niestety może być tylko pozorna)!.

Natomiast odgrywa znaczenie pewien charakterystyczny zespół wartości, który jest kręgosłupem tej struktury. Dopiero idąc w kierunku rozpoznania tych wartości rzeczywiście zbliżamy się w kierunku właściwej diagnozy tego co się dzieje. Idąc po kręgosłupie docieramy do "głowy".

Jeżeli natomiast tego azymutu nie obieramy, to najzwyklej kręcimy się w kółko.

hak

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

hak

#31974

Napiszę w maksymalnym skrócie o co mi chodzi, ponieważ niektórzy mogą sądzić, że uprawiam jakąś grę.

 

Jest taki zespół wartości, który jest pra-przyczyną kształtu obecnego świata. Ów zespół wartości wywodzi się z jednej zasady podstawowej.

Zespół wartości, o którym mówię, ma zdolność dobierania się w różnych konfiguracjach i układach, jednakże nigdy ani wprost ani pośrednio nie zaprzecza swej zasadzie podstawowej. Więcej, zespół owych wartości zawsze zmierza do zasady podstawowej.

Przeróżne układy tego zespołu wartości mienią się nam przed oczami, rysując różne kształty.Te kształty to idee i podporządkowane im programy polityczne. Większość ludzi dopiero na poziomie owych programów politycznych zaczyna cokolwiek w ogóle dostrzegać.

Struktura ta ma charakter piramidy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

hak

#31978

Pane Pospisil, za dwa roki bude w Cechach komunismus! -To je dobre pane Havranek, avsak ja se ne boim, ja mam rakovinu.

 i jeszcze jeden z tej serii

Pan havranek uległ wypadkowi, ma uszkodzone dolne częsci ciała. Po operacji buddzi się i pyta: Pane doktore a budu mog milovat? - Sovetsky Svaz ano.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

oszołom z Ciemnogrodu

#31983

... jeszcze przykitrani po osiedlach komuniści.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#32042