Stary kawał i.. Smoleńsk

Obrazek użytkownika Budyń78
Kraj
Mam w znajomych pewnego polityka PiS szczebla lokalnego. Wczoraj wrzucił on u siebie, udostępniony przez jeden z dostarczających użytkownikom treści humorystycznych profili dość stary kawał.
Kawał to znany, jednak fakt, że znalazł się przed moimi oczami za pośrednictwem polityka Prawa i Sprawiedliwości, pokierował moje myśli w dość zaskakujące rejony.

Wykoleił się pociąg wiozący polskich posłów. Na miejsce pędzą ekipy ratownicze, karetki i śmigłowce. Gdy przybyli okazało się, że nie ma żadnych ciał. Szef ratowników pyta okolicznych mieszkańców:
- Gdzie się podziali wszyscy z tego pociągu?
- Pochowalim.
- Wszyscy zginęli, co do jednego?
- No niektórzy mówili, że jeszcze żyją, ale kto by tam, panie, politykom wierzył...

Właśnie, kto by im wierzył. Głosują na nich, ale im nie wierzą. Więc potem też niczego nie wymagają i dalej głosują. Wbrew własnym interesom nawet, a ku zdziwieniu osób, liczących na instynkt samozachowawczy czy zdrowy rozsądek rodaków. Polityk-krętacz jest beneficjentem, nie ofiarą takiego podejścia przeciętnych ludzi do polityki. Jechał na tym Kwaśniewski, jedzie na tym Tusk. A gdy polityk chciałby działać inaczej, potraktować ludzi poważnie – wtedy tylko oberwie. Zbyt wielu ludziom zależy na utrzymaniu takiego stanu rzeczy, zbyt wiele osób wciąż nad tym pracuje. Ludzie nie wierzą politykom w swej masie, wybierają ich kierując się kryteriami pozamerytorycznymi. By kryteria te były jak najgłupsze, dbają media. Im mocniej opinia publiczna jest zmanipulowana, tym chętniej powołują się na nią media. Te same, które wcześniej wprowadziły ludzi w stan całkowitej dezorientacji.

A potem wyborca, a choćby i polityk szczebla lokalnego wrzuci na swoją facebookową tablicę stary kawał. I nawet nie przyjdzie mu do głowy, że to nie pociąg, a samolot, że nie tylko posłowie, a i ci okoliczni mieszkańcy jacyś podejrzani.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

No to dołożę inny stary dowcip -
Podczas podróży z Wa-wy do Trójmiasta, kierowca limuzyny Premiera w pewnej wsi przejechał świnię. Zatrzymali pojazd, a Tusk mówi -

- Idź do tej chałupy i przeproś, jeszcze będą mi wytykali, że nie szanuję praw zwierząt !

Kierowca poszedł, Premier czeka...godzina, dwie, trzy ..w końcu kierowca wraca. Ale idzie chwiejnie, z gęby śmierdzi bimbrem, a pod pachami taszczy dwie kury. Premier wkurzony dopytuje się co tak długo i co to w ogóle znaczy - pijany, spodnie spadają z tyłka i do tego te kury !

W odpowiedzi kierowca opowiada -

A bo normalnie ugościli jak swojego - dali zjeść, polewali na okrągło i jeszcze mi taka młoda laskę zrobiła...

Premier totalnie zadziwiony pyta -

- No ale dlaczego ?!

- W zasadzie to nie wiem, ale od razu było fajnie jak wszedłem i mówię im , że jestem kierowcą Premiera Tuska i właśnie świnię zabiłem...

pozdr.

Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach..

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach..

#339055

To jest cała perfidia systemu, ponieważ politycy są na swój sposób uczciwi. Zachowaniem i postępowaniem dochowują wierności wyobrażeniu o nich pośród elektoratu.

Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!

#339059

 wybierając kierują się kryteriami pozamerytorycznymi. 

Wydaje mi się, że już tak nie jest. W jakiejś części społeczeństwa Twoja diagnoza może być trafna. Większość jednak kieruje się już innym kryteriami. 

Chciałbym jednak napisać w komentarzu o czymś co ma wielki wpływ właśnie na zniwelowanie manipulacji mediów. Gadający Grzyb brał udział w konferencji we Wrocławiu poświęconej blogosferze. To nasza strona działalności - elektoratu określonego w swoich poglądach.

Jest i druga strona - politycy. 

29 lutego 2012 r odbyła się w Warszawie konferencja nt. "Politycy i wyborcy w sieci. Razem czy osobno?" Dotyczyła kampanii wyborczej 2011 r.

Wykorzystanie internetu przez polityków jest na poziomie 28%. Tylko taki procent polityków komunikuje się z wyborcami w kampanii wyborczej przez internet.Przoduje oczywiście PO, przodują kandydaci na senatorów. 

Spoty reklamowe na You Tubie PSL-u (220 tys. wyświetleń) czy RP (Ruch Palikota) ponad 100tys. wyświetleń. Najgorzej tutaj wypadło PO i PiS.

Analizując internetową kampanię wyborczą, nie sposób nie zwrócić uwagi na fenomen Ruchu Palikota oraz Nowej Prawicy. Ruch Palikota zyskał duży rozgłos w Internecie – komitet był bardzo często wyszukiwany w Google, miał jeden z najaktywniejszych profili na Facebooku (zgromadził ponad 

66 tys. aktywnych fanów) oraz częste aktualizacje na stronie głównej komitetu. Natomiast Nowa Prawica zajmowała znacznie ważniejszą pozycję wśród internautów niż wśród ogółu wyborców. Na Facebooku profil ugrupowania zgromadził prawie 20 tys. fanów (trzeci pod względem popularności, tuż po Ruchu Palikota i Platformie Obywatelskiej).  

 

We wrześniu 2011 roku, Instytut Spraw Publicznych oraz Centrum Badania Opinii Społecznej zapytał Polaków o źródła wiedzy na temat kandydatów i komitetów wyborczych.

Okazało się, że w największym stopniu wiedzę o kandydatach wyborcy czerpią z telewizji – za podstawowe źródło informacji wskazało ją 63% badanych. Następne w kolejności źródła informacji to prasa (38% wskazań) oraz radio i Internet (po 26% wskazań).

Wniosek z tego jest chyba jeden. Politycy muszą sami dążyć do kontaktu ze społeczeństwem, szukać elektoratu wśród internautów, przekonywać ich do swoich racji, rozmawiać. Internet ma siłę podobną do mediów, zasięg porównywalny.

Dla przykładu artykuły blogerów z NP znajduję bardzo często szukając w sieci informacji na jakiś nurtujący mnie temat, nie są to linki pozycjonowane, nikną po jakimś czasie na dalszych stronach, ale widnieją. 

Jeśli politycy zrozumieją siłę internetu społeczeństwo, przyszli wyborcy rozróżnią przywołany przez Ciebie przykład, że to "samolot a nie pociąg".

Zauważyłem także jedną prawidłowość, artykuły z karykaturą, zdjęciem mocniej przyciągają internautów, tak samo jak dobry dowcip. 

Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki.
Na to Tusk:
- Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem, typu „Kaczor Donald i świnie”, albo coś takiego!
- Ależ skąd panie premierze. Wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Tuska wśród świń i podpis „Premier Donald Tusk (trzeci od lewej)." style="font-family: Georgia; font-size: medium; color: rgb(0, 0, 0); line-height: normal; background-color: rgb(255, 255, 255);">Donald Tusk odwiedza gospodarstwo rolne. 
Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. 
Na to Tusk: 
- Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem, typu „Kaczor Donald i świnie”, albo coś takiego! 
- Ależ skąd panie premierze. Wszystko będzie cacy. 
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Tuska wśród świń i podpis „Premier Donald Tusk (trzeci od lewej)".

Pozdrawiam (10)

Polak2013

zródło: 

http://www.isp.org.pl/uploads/filemanager/Program%20Prawa%20i%20Instytucji%20Demokratycznych/sprawozdaniezkonferencji29.II2012.pdf

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Polak nie pyta ilu jest wrogów, tylko gdzie oni są!

#339077

Przed Sejmem ktoś wysikał na śniegu napis "Donalt Matouł".
ABW wdrożyło śledztwo, które wykazało, że skład moczu wskazuje na posła Biedronia. Za to charakter pisma - na posłankę Grodzką.

Co do ortografii doradca Nałęcz złożył stosowne dementi, o tym że Pałac nie ma z tym nic wspólnego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
 
 
Lance do boju, szable w dłoń
Bolszewika goń, goń, goń
#339132