Agresywna propaganda oderwana od faktów

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Blog

Czytam sobie w wolnych chwilach książkę Jarosława Kaczyńskiego. Piękny jest ten tytuł "Polska naszych marzeń". Gdzie się ta "nasza Polska" zagubiła? Niedawno nawet sam Wałęsa przyznał, że nie o takom Polske walczyliśmy. Dzisiaj ludzie, którzy w "Solidarności" nadstawiali karków, żyją w biedzie i z wściekłością patrzą na fortuny starych komuchów czy kariery takich wydmuszek jak Tuski, Kowaliki, Palikoty... Ci, których znam, nie widzą dla siebie żadnej możliwości udziału w takiej polityce, są całkowicie poza, odrzuceni, całkowicie przeciwko. Rozumiem ich, ale ja nie mogę jeszcze odpuścić, może jestem jeszcze za młody?

Zastanawiam się nad tą książką, skąd taki szaleńczy atak, o co tyle hałasu? Kilka słów opinii o innym polityku, bo Merkel jest przecież politykiem, a raczej o polityce niemieckiej wobec Polski? Opinia ta nie nie jest obraźliwa, wiąże się raczej z konstatacją pewnych faktów, zresztą znanych faktów. Może wygodniej byłoby dla rządu, mainstreamu, gdyby ludzie nie uświadamiali sobie tak wyraźnie ich zaniechań, tego, że oni są bezwolni wobec niemieckiej polityki, zakładającej wykorzystywanie naszego kraju jako rynku zbytu dla ich produktów i jako zasobów taniej siły roboczej, by ekonomicznie skolonizowani Polacy pracowali w efekcie na bogactwo Niemców? Może właśnie ta wyrazista, prawdziwa diagnoza jest tym wrogiem, z którym walczą? Wrogiem jest błyskotliwa inteligencja Kaczyńskiego, jego jasność myślenia, dar analizy i formułowania trafnych ocen w ledwie kilku słowach! To wyraźne oddzielenie dobra od zła, przyzwoitości od łajdactwa, zamiast jakiegoś mieszania, relatywizmu, czy to tak wkurza?

A może ryzyko, że ktoś zechce sobie przypomnieć książkę Tuska "Duma i ... (zawsze mi się myli z "Duma i uprzedzenia", sorry) Solidarność", porównywać jej pustotę z imponującym przekazem doświadczenia i wiedzy, zawartym w książce Kaczyńskiego?

Myślę, że Bartoszewski nie powinien (i jego koledzy też) pisać tego oświadczenia o "solidaryzowaniu się" z Merkel. Oni w gruncie rzeczy piszą we własnej sprawie i we własnej obronie. Nie jest bowiem żadną obrazą dla Merkel opinia, że stawia ona na pierwszym miejscu obronę niemieckich interesów, ale jest poważnym zarzutem wobec Bartoszewskiego i środowiska jakie on reprezentuje to, że oni nie stawiają na pierwszym miejscu polskiego interesu, polskiej racji stanu.

Wczorajszy dzień w TVN24 i innych tego typu mediach to było maglowanie jednego tematu: nadinterpretowany cytat o Merkel. Praca wielu tzw. dziennikarzy została wykorzystana do obrzydliwej manipulacji. Do tego jeszcze doszły pomniejsze manipulacje, jak to po chamsku naciągane wrabianie Prawa i Sprawiedliwości, poprzez Fundację Republikańską, w akcję kibiców, przedstawianych jako kiboli i kryminalistów. Chodzi o to, by wdrukować w umysły takie równanie, że "PIS = kibole".

Inny przykład: relacje jak na spotkaniu z wyborcami w Gdańsku, na jakimś placu, pojawia się pięciu uczniaków i prowokuje. Potem pokazuje się jedną kobietę, trzymającą kawałek urwanej tektury z cytatem ze śp. Lecha Kaczyńskiego "Spieprzaj dziadu", pochodzącym z sytuacji, gdy ten musiał stawić czoło chamstwu praskiej żulerii. Obrzydliwym jest takie szarpanie nieżyjącego. To są hieny! Jednakże pokazuje się to i powtarza, by sprawić wrażenie, że całe tłumy przeciwników wychodzą, by protestować przeciwko Kaczyńskiemu. Tak więc na potrzeby tej grubej manipulacji tzw. dziennikarze wykorzystują pojedyncze przypadki prowokacji: żałosne!

A tymczasem prawda była odwrotna: widzieliśmy, że to na spotkanie Tuskowi w każdym odwiedzanym przez niego mieście wychodziły tłumy protestujących, niezadowolonych ludzi, przedstawicieli przedsiębiorców, nauczycieli, nie tylko kibiców... i nie kilkadziesiąt, ale kilkaset osób! To wreszcie w proteście przeciwko Tuskowi próbował dokonać samospalenia bezradny obywatel, gdy jego skargi na urzędników obróciły się przeciwko niemu samemu. Chciał, by usłyszano jego krzyk rozpaczy, ale mainstream wyciszył jego sprawę, Tusk nałożył na nią embargo.

Kaczyński w swojej książce otwiera nam oczy na te "socjotechniki ataku, dezawuowania, robienia agresywnej propagandy oderwanej od faktów". Oto na naszych oczach kreuje się nowych fałszywych bohaterów dla zdezorientowanych wyborców, dla ogłupionej młodzieży. Oto z Palikota czy Kluzik-Rostkowskiej czyni się rzekome polityczne autorytety, a z Kaczyńskiego robi się szkodnika państwa polskiego, zagrażającego ponoć katastrofą narodową, wojną, a może nawet końcem świata! Jakże trafne są więc te słowa: "Wedle tej techniki, z najuczciwszego człowieka można było zrobić łobuza i odwrotnie, tylko trzeba było stosować odpowiednią agitację." Jakże mądra jest ta książka, obliczona właśnie nie na niszczenie przeciwników, ale na budowanie na prawdzie. Zresztą sami oceńcie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

http://turboupload.com/ec46qlbpefhv

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#189592

mieszczuch7
Dziękuję za film, już wrzuciłem na mojego bloga na salonie24. Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mieszczuch7

#189601

Dziękuję Panu za bardzo spokojną i logiczną analizę książki Pana Premiera J.Kaczyńskiego.Dziwne ,że ci sami wielcy ministrowie w "bydłem "na ustach i jadem w oczach drwili z własnego Prezydenta Sp.L.Kaczyńskiego i jakoś nie czuli się z tym źle.Powinni się wstydzić i nawet gemby nie otwierać w obronie przywódcy obcego kraju,skoro niszczyli Prezydenta własnego kraju.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#189608

ciekawy teksta ale dla mnie jest tu
za mało konkretnych przykładów za mało fatków

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#189653

mieszczuch7

Więcej jest w książce, gorąco polecam!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mieszczuch7

#189671