"Krwawa symfonia"

Obrazek użytkownika DoktorNo
Świat

Tytuł zapożyczyłem od tytułu artykułu Richarda Fernandeza, który wypunktował w nim (link poniżej), iż ataki terrorystyczne w Bombaju były przeprowadzone z użyciem, tak jak podczas koncertu orkiestry symfonicznej, różnych "instrumentów", tj. metod ataków. Użyto zarówno ładunków wybuchowych, podpaleń, brania zakładników, jak i uzbrojonych napastników strzelających do wszystkiego co się rusza, ze szczególnym uwzględnieniem Żydów, Amerykanów i Brytyjczyków. 

O to grupa fantyków wyposażonych w Kałasznikowy i telefony komórkowe, dokonała zniszczeń porównywalnych z małym nalotem lotniczym. Oprócz hotelu zaatakowano też szkołę żydowską, szpital i ośrodek szkoleniowy grupy antyterrorystycznej, gdzie zamordowano kilku oficerów. Zadaniem terrorystów było niszczyć i zabijać tak długo, jak się dało. Głęboko zaszyci w społeczeństwie, zdecentralizowani, wykorzystujący nowoczesne technologie informacyjne, atakujący tzw. miękkie cele, czyli nieuzbrojonych cywilów, szpitale hotele itp. są niezwykle trudni do powstrzymania. Atak na szpitał, bez wątpinia barbarzyński, był logicznym - i skutecznym -  krokiem mającym na celu sparaliżowanie scentralizowanej infrastruktury kryzysowej będącej do dyspozycji władz.

Komentarz ekspertów z  Counterterrorism Blog:

 

Według źródeł indyjskich, tego typu zamachy są czymś kompletnie nowym w tym kraju ."Emirowie" wysłali dwudziestolatków, po to, aby ugodzić w psyche Indii. Pierwszym celem jest storpedowanie Pakistańsko-Indyjskiego procesu pokojowego. W Islamabadzie nowy rząd jest zaangarzowany w operacje przeciwko dżihadżystowskim grubym rybom na północno-zachodnim krańcu kraju. Jest całkiem prawdopodobne, że ataki w Mumbaju miały na celu eskalacje napięcia pomiędzy dwoma starymi wrogami [Indie i Pakistan - DrNo], po to, aby wymusić zmniejszenie presji na radykałów w Pakistanie. W każdym przypadku ta operacja była skierowana przeciwko jednej z największych wschodzących gospodarek i demokracji w Azji. Celem było zaatakowanie Indii, jako mocarstwa zaangarzowanego w Wojne z Terroryzmem, jak dalsza destabilizacja całego regionu, w tym Pakistanu i Afganistanu.”

Jak się przed takimi atakami bronić? Owszem, można zamienić wraże cele w twierdze, chronione przez paramilitarne odziały policji i prywatnych agencji bezpieczeństwa, ale to ma taki sam sens, jak budowanie coraz wyższego muru; wcześniej czy później ktoś ten mur przeskoczy, a życie w świecie poodragdzanym murami będzie coraz mniej znośne dla tych, które mają ich chronić. Niektórzy teoretycy "wojny czwartej generacji", twierdzą, że skutecznym sposobem na zapobieganie tego typu atakom będzie decentralizacja infrastruktury miejskiej, w celu utrudnienia paraliżu życia codziennego i akcji ratowniczych.

Hindusi staną więc przed twardym dylematem, który już teraz ma miejsce w krajach Zachodu na temat pogodzenia bezpieczeństwa z demokracją.

Przyczyną ataków moim zdaniem nie jest tyle bierząca polityka Indii, ale ideologia islamskiego religijnego "nacjonalizmu", którego w maksimum celem jest dominacja islamu na całym świecie, w minimum konsolidacja i obrona wartości religijnych. W islamskiej myśli politycznej można znaleźć przykłady na odwoływanie się do jedności islamskiej na gruncie religijnym, połączonej z wizjami konkretnych projektów politycznych np. w myśli malezyjskiego premiera Mahathira Mohammeda.

Ta ideologia w sposób skrajnie niebezpieczny zaognia różne konflikty, czy to w Palestynie, czy na południu Tajlandii, Kaszmirze czy Indonezji i Nigerii. Konflikty stają się w ujęciu islamistycznym cząstkami globalnego Dżihadu, prowadzącego wojne o zmiane układu sił na świecie na korzyść Ummy, islamskiej wspólnoty. Puki co, głównymi aktorami na scenie międzynarodowej są wciąż państwa narodowe, które podlegają prawidłowościom równowagi sił, odstraszania itp. stąd największy radykalizm widać po strone zdecentralizowanych grup transnarodowych, niezwiązanych z terytorium i ludnością.

Ciekawy jest ślad brytyjski, co nie zaskakuje, gdyż problem ekstremistów islamskich został już parę miesięcy temu dostrzeżony przez Europol, który zaklasyfikował Londyn jako "centralę terroryzmu islamskiego". Najbardziej irytujące jest to, że jednym z odpowiedzialnych za tą skandaliczną sytuacje jest, już były, burmistrz Londynu Ken Livingstone, który w ramach multikulturalistycznej i lewackiej prywatnej polityki zagraniczej (sic!) przyjmował na salony islamistów, takich jak szejk Al-Quardawi, dodając im wiarygodności, jako niby to rzecznikom interesów społeczności islamskiej.

Na zakończenie, można wspomnieć, że jednym z możliwych motywów było pokazanie nowemu prezydentowi USA, że Dżihad ma się dobrze. Witamy w realnym świecie Mr. Obama...

Do poczytania:

A Symphony of Blood in Mumbai

JihadWatch.org: Indian government sources: Seven Mumbai jihadists from the U.K.

Counterterrorismblog.org: Mumbai Terror attacks: Urban Jihad comes to India

FoxNews: Scene of Unimaginable Carnage Inside Taj Majal Hotel

Time: The Mumbai Attacks: Terror's Tactical Shift

Threatswatch.org: Mumbai: Three Groups Targeted In Attacks 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

w każdym niemal kraju Europy Zach. tzw kulturalne centra, ośrodki muzułmańskie są świetną przykrywką dla tej terrorystycznej zarazy.
pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#8484