Jedaizm, judaizm i faceci w czerni

Obrazek użytkownika coryllus
Kraj

Pod tekstem o Czechach i Polakach wspomniał ktoś, że w kraju po drugiej stronie Sudetów zarejestrowano związek wyznaniowy o nazwie jedaizm. Chodzi o kult jedi z „Gwiezdnych wojen” jak łatwo się domyślić. Dziwne tylko, że ludzie interpretują ten akt jako próbę wyszydzenia chrześcijaństwa, szczególnie zaś katolicyzmu, choć jedaizm kojarzy się z judaizmem, a nie z katolicyzmem, i łatwo pomylić obydwa wyznania, szczególnie w mediach, w programach publicystycznych, które prowadzi jakaś czeska Monika Olejnik lub ktoś równie rozgarnięty.
Wyznawcy judaizmu nie biorą jednak tych wrogich i szyderczych wobec ich religii aktów serio, być może dlatego, że są poważniejsi od chrześcijan i po prostu mocniej w swojej wierzy ugruntowani, a być może z jakichś innych powodów.
Większość związków wyznaniowych jakie utworzono w ostatnim tysiącleciu powstała z myślą o tym, by dotrzeć do prawdy prawdziwszej niż to co ma do zaoferowania Kościół. Efekt zawsze był odwrotny od zamierzonego, tyle że jakoś nikt z tego faktu nie wyciągał konsekwencji. Pomnożony przez 1000 protestantyzm, stał się tak bardzo protestancki, że w końcu zabrakło kwestii do oprotestowania, bo wszystko już zostało zakwestionowane wiele razy.
Kiedy tak patrzymy na to podważanie dogmatów przychodzi na na myśl, że nie chodzi bynajmniej o prawdę w obrębie chrześcijaństwa, ale o tego chrześcijaństwa całkowite zanegowanie. W czasie kiedy Europa była chrześcijańska i wszystko czym żył człowiek do Ewangelii się odnosiło, trudno było doprawdy zakładać związki wyznaniowe takie jak jedaizm. No, ale świat zmienił się w sposób znaczący i dziś właściwie można wszystko, można nie przejmować się właściwie niczym. W dawnych czasach najbliżej jedaizmu stali chyba arianie i anababtyści, o mały włos i wywrócili by całą chrześcijańską doktrynę na drugą stronę, ale jakoś się nie udało. Pora była nieodpowiednia, za wcześnie było na jednaizm po prostu. Dziś zaś czas dojrzał.
Nie znam szczegółów doktryny jedaistycznej, ale chyba powiela ona rytuały i dogmaty chrześcijańskie, a nie jakieś inne, na przykład judaistyczne. Po to rzecz jasna, by pokazać, jak niepoważne i komiczne jest to całe chrześcijaństwo i jak łatwo zakwestionować boskość Chrystusa. Szczególnie w Czechach, w kraju gdzie premier Vaclav Klaus porównał Kościół Katolicki do Stowarzyszenia Hodowców Kanarków. Było tak, było, w czasach kiedy Klaus był premierem. Podobne rzeczy dzieją się także w innych krajach, szczególnie zaś w kraju zwanym Hollywood, który leży hen, hen daleko za morzem i rządzą tam źli władcy z dynastii Producentów.
Oglądałem kiedyś taki film: „Faceci w czerni II”. Chodzi o to, że główni bohaterowie łapią kosmitów, których jest wokoło pełno. Przebranych, podmienionych, ukrytych, żyjących między nami i udających ludzi. Obcy są wszędzie. Dokładnie tak samo, jak dawniej mówiło się, że zło jest wszędzie i diabeł kusi ludzi. Obcy nie są tak straszni jak diabeł, nie kuszą ludzi, ale nie mogą żyć na naszej planecie bez różnych zezwoleń i kwitów, za które jak sądzę - musieliby zapłacić – choć w filmie o tym się nie mówi. Prócz kosmitów ewidentnie złych, bohaterowie znają też takich, którzy są właściwie w porządku. Niektórymi się nawet opiekują. Mają na przykład taką szafkę gdzieś na dworcu czy na poczcie, gdzie mieszka cała zgraja małych włochatych ludków, którzy oddają bałwochwalczy kult karcie rabatowej z pizzerii. Faceci w czerni sami tę kartę tam włożyli, żeby mali kosmici mieli jakieś zajęcie i nie popadli w obłęd, żeby ich życie nabrało sensu po prostu. Scena kiedy bohaterowie w czarnych garniakach otwierają tę szafkę i patrzą jak ta banda małych głupków modli się do karty rabatowej jest naprawdę śmieszna. Producenci zaplanowali to w ten sposób, by ludzie tacy jak józef moneta albo patryjota czy sowiniec mogli przeżyć intelektualną przygodę i skojarzyć, że te ludki w szafce to całkiem przypominają mszę rezurekcyjną. I może to właśnie jest tak, że wszystko jest oszukane i cały nasz świat zaplanowali faceci w czerni i oni nim rządzą. Tak to wygląda na poziomie najbardziej płaskim i trywialnym.
Są jednak jeszcze inne poziomy w tym filmie, o wiele bardziej znaczące. Jak pamiętamy bowiem, cały istotny przekaz znajduje się w sferze pop. I on się znajduje właśnie w tym filmie również, w filmie „Faceci w czerni II”. Prócz kosmitów włochatych ludków, kosmitów świrów, kosmitów robaków, jest tam jeszcze zło prawdziwe. Zło, które zmienia postać i przekształca się w coraz to nowe potworności, choć dla zmyłki, na co dzień, udaje ładną kobietę. No i z tym złem prawdziwym muszą uporać się faceci w czerni. Tylko oni mogą sobie z nim poradzić i nikt więcej. Po prostu – musimy to sobie zakarbować i wryć w pamięć. Bez facetów w czerni ani rusz. Nie pomoże nam przebranie, karta rabatowa z pizzerii, czy coś tam innego. To bujdy. Garniak, okulary i karabin z dziwną lufą – jedynie posiadacz tych atrybutów ochroni nas przed złem. Najważniejszy zaś komunikat brzmi: my sami nie mamy co startować w tej konkurencji, bo od nas nic nie zależy.
Myślę, że podobnie sprawy pozycjonuje doktryna jedaistyczna. W końcu chodzi o to, by założyć jakiś tajny zakon, który z ukrycia będzie nas chronił przed złem, a kiedy zaczniemy zdradzać objawy obłędu da nam starą kartę rabatową z pizzeri, żebyśmy się do niej modlili. Uśmiechnie się przy tym lekceważąco, bo i o czym z nami gadać, kiedy nabieramy się jak dzieci na tę kartę?Karta ma jeszcze jedną właściwość, szalenie ważną – daje złudzenie prawdziwego wtajemniczenia. I nie ma takiej siły, by wytłumaczyć jej wyznawcy, że to nie ma sensu.
Przeczytałem wczoraj wieczorem komentarze pod tekstem dotyczącym nominacji Grodzkiej na marszałka Sejmu. To jest karta rabatowa z pizzerii wręczona przez facetów w czerni. To właśnie. Ten podziw dla starego durnia, który chodzi z kiecce, ten sposób rozumienia funkcji Sejmu i innych aspektów władzy państwowej. I nie ma siły, żeby tym ludziom wytłumaczyć, że to brednie. Oni siedzą w szafce, do której zagląda od czasu do czasu tamtych dwóch – Tommy Lee Jones i ten Murzyn w okularach. Siedzą i czekają na nową kartę rabatową.
Pytanie co może być dla nas groźniejsze – nasi rodzimi wyznawcy kart rabatowych czy czescy wyznawcy jedaizmu. Każda bowiem nowa religia produkuje fanatyków, pytanie którzy będą bardziej zdeterminowani i kogą będą naśladować, lub kogo każą im naśladować faceci w czerni, nieustraszeni łowcy kosmitów. Nie wiem. Trudno w tej chwili orzekać w tych sprawach.

Wszystkich zapraszam na stronę www.coryllus.pl Trochę nam się przesunęła wysyłka Jasnowidza, bo drukarnia przyśle nakład dopiero w poniedziałek. Tak więc do poniedziałku sprzedajemy go za 20 złotych plus koszta wysyłki. Myślę, że w lutym wznowimy „Dzieci peerelu”, bo hurtownie się dopominają o tę książkę. Tak jak myślałem na początku: Dzieci i Jasnowidz to książki na rynek, a nie do sieci. Sprzedają się jednak wolniej niż Baśń, bo nie mają promocji, ale powoli, powoli będziemy to zmieniać.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 

Ma żonę, a nawet syna. Ale Anna Grodzka (57 l.), świeżo upieczona posłanka Ruchu Palikota, mówi, że nigdy nie czuła się dobrze w męskiej skórze jako Ryszard Grodzki. Operację zmiany płci przeszła rok temu w Bangkoku. – To było jak poród – opowiada Faktowi posłanka.

No to jak w końcyten człowiek nazywał się przed zmianą płci????a może zmiany nie było??

Anna Grodzka jako Krzysztof Bęgowski przeszła długotrwałe przeszkolenie wojskowe w Szkole Podchorążych Rezerwy. Taką informację Bęgowski własnoręcznie napisał w kwestionariuszu paszportowym z 1986 r.

Tydzień temu opublikowaliśmy materiał dotyczący przeszłości Anny Grodzkiej, która do 2009 r. nazywała się Krzysztof Bęgowski. Po naszej publikacji Anna Grodzka, poseł Ruchu Palikota, zamieściła na swoim profilu na Facebooku oświadczenie.

„Jedyne »przeszkolenie wojskowe«, jakie przeszłam, to (sic!) Szkoła Podchorążych Rezerwy (SPR), czyli obowiązkowa służba wojskowa po studiach”.

Tymczasem w kwestionariuszu paszportowym z 1986 r. Krzysztof Bęgowski własnoręcznie napisał:

„Ukończyłem długotrwałe przeszkolenie wojskowe SPR [szkoła Podchorążych Rezerwy – przyp. red.] – przeniesiony do rezerwy”.

Szkolenie wojskowe Krzysztof Bęgowski przeszedł we wrześniu 1982 r., w trakcie stanu wojennego.

Z dokumentów służb specjalnych PRL dowiadujemy się, że Krzysztof Bęgowski otrzymał stopień sierżanta podchorążego, a szkolenie wojskowe odbył w Łodzi, gdzie prowadzono szkolenia polityczne żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego. Takie szkolenie w latach 80. ukończył m.in. gen. Krzysztof Parulski, były szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Portal Niezależna.pl zapytał Annę Grodzką, dlaczego w kwestionariuszu paszportowym Krzysztofa Bęgowskiego jest zapis „długotrwałe przeszkolenie”.

– Bo ono długo trwało i tak się chyba nawet nazywało. Takie szkolenie przeszłam. To była zwyczajna obowiązkowa służba wojskowa. Wszyscy w ówczesnych czasach byli jej poddawani – stwierdziła Anna Grodzka.

W rzeczywistości służba w SPR była zaliczana do zwykłego przeszkolenia wojskowego. Byli do niej powoływani absolwenci studiów wyższych – służba trwała od pół roku do roku. Absolwenci Szkoły Podchorążych Rezerwy uzyskiwali stopień kaprala i tytuł podchorążego, a w wyjątkowych przypadkach – stopień plutonowego.

Tymczasem stopień wojskowy uzyskany przez Krzysztofa Bęgowskiego (sierżant podchorąży) jest jednym z najwyższych stopni podoficerskich i dostawali go głównie ci, którzy przechodzili dodatkowe szkolenia (m.in. w Wojskowej Służbie Wewnętrznej, służbie specjalnej PRL). Osoby, które piastują funkcje publiczne i które po studiach przeszły przeszkolenie WSW, nie muszą tego wpisywać w oświadczeniu lustracyjnym. Tak stwierdził bowiem Trybunał Konstytucyjny, który na wniosek prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego badał zgodność ustawy lustracyjnej z Konstytucją RP.

Anna Grodzka zaprzecza, by miała związki z Wojskową Służbą Wewnętrzną.

– Przeszłam przeszkolenie jak każdy normalny mężczyzna i nie było to szkolenie Wojskowej Służby Wewnętrznej – odpowiada z irytacją.

Co ciekawe, tuż przed odbyciem służby w Szkole Podchorążych Rezerwy Krzysztof Bęgowski był służbowo z wizytą w ZSRS, m.in. w Moskwie i Rostowie w lipcu 1982 r. na seminarium szkoleniowym. Stroną zapraszającą był Komsomoł – komunistyczna organizacja młodzieżowa.

W momencie powołania do Szkoły Podchorążych Rezerwy Krzysztof Bęgowski był absolwentem Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego i pracował w Radzie Naczelnej Związku Studentów Polskich obok Aleksandra Kwaśniewskiego, Włodzimierza Czarzastego i Ryszarda Kalisza.

Po odbyciu przeszkolenia wojskowego jako dyrektor i redaktor naczelny studenckiej oficyny wydawniczej Alma Press pojechał też na Kubę w Brygadzie Młodzieżowej im. R. Miałowskiego, do Jugosławii oraz do Austrii do firmy Sony. Na dokumentach wyjazdowych Krzysztofa Bęgowskiego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odnotowało, że „wpis w książeczce wojskowej nie wymaga dalszych wyjaśnień”, co oznaczało, że za wyjeżdzającą osobę ręczyły wojskowe służby specjalne PRL.

http://miziaforum.wordpress.com/2012/12/10/anna-grodzka-vel-krzysztof-begowski-agent-w-s-i-z-namaszczeniem-k-g-b/
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329073

Czy Coryllus jest mężem Anny Grodzkiej i adoptował jej syna czy chodziło Ci o jakiś bardziej skomplikowany między nimi układ?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329094

 Anna Grodzka w mainstreamowych mediach jest przedstawiana jako niezwykle wrażliwa, delikatna osoba, która dzielnie pokonuje kolejne zakręty swojego życia. Tymczasem z dokumentów służb specjalnych PRL, do których dotarła "Gazeta Polska" wyłania się zupełnie inny obraz. Jest to wizerunek działacza studenckiego i partyjnego, który twardo stąpa po ziemi, przeszedł długotrwałe polityczne szkolenie wojskowe i szefował ważnym przedsięwzięciom gospodarczym w czasach Polski Ludowej.



Anna Grodzka, czyli Krzysztof Bęgowski, jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego parlamentu. Z racji zasiadania w Sejmie Anna Grodzka podobnie jak każdy parlamentarzysta podlega ustawie lustracyjnej. Gdy jednak wpisuje się jej nazwisko w wyszukiwarkę katalogów Biura Lustracyjnego znajdującą się na stronach Instytutu Pamięci Narodowej, pojawia się informacja: znana jako Krzysztof Bęgowski. Jaki jest wynik postepowania lustracyjnego? Na razie nie wiadomo – nie ma na ten temat żadnych danych na stronach internetowych IPN. Według naszych informacji cały czas trwa kwerenda dotycząca Krzysztofa Bęgowskiego. Niedawno odnalazła się jedna z teczek paszportowych Krzysztofa Bęgowskiego, która rzuca zupełnie nowe światło na przeszłość Anny Grodzkiej.



Błyskawiczna kariera



Krzysztof Bogdan Bęgowski urodził się 16 marca 1954 r. w podwarszawskim Otwocku jako jedyny syn Kazimiery i Józefa, żołnierza zawodowego Ludowego Wojska Polskiego w stopniu pułkownika. Krzysztof studiował na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie ukończył wydział psychologii (specjalizacja psychologia kliniczna). Dokumenty służb specjalnych PRL pokazują karierę partyjną, którą zaczął, będąc jeszcze studentem. Na V roku psychologii w 1982 r. (trwał wówczas stan wojenny) był już członkiem egzekutywy Podstawowej Organizacji Partyjnej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, pracownikiem Rady Okręgowej Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, gdzie był jednocześnie członkiem Komitetu Wykonawczego ds. Pracy Politycznej, a później ds. Szkoleń. We wrześniu 1982 r. Krzysztof Bęgowski został skierowany do Szkoły Podchorążych Rezerwy w Łodzi, gdzie odbywały się szkolenia polityczne. Po długotrwałym przeszkoleniu wojskowym (taka informacja znajduje się w kwestionariuszu paszportowym Bęgowskiego z 1986 r.) został dyrektorem Alma Pressu, wydawnictwa ZSP założonego w 1984 r. przez Jarosława Pachowskiego, członka PZPR, syna ambasadora PRL na placówkach w Brukseli, Paryżu, Sztokholmie i w Kambodży.



Przyjaciel socjalizmu



Przebieg kariery Krzysztofa Bęgowskiego, jaki wyłania się z dokumentów służb specjalnych PRL, pokazuje, że władze partyjne miały do niego najwyższe zaufanie. Świadczą o tym m.in. liczne wyjazdy za granicę – często podróżował do ZSRS. Był m.in. w Moskwie i Rostowie w lipcu 1982 r. na seminarium szkoleniowym – stroną zapraszającą był Komsomoł – komunistyczna organizacja młodzieżowa. Jako sekretarz Komisji Informacji Rady Naczelnej ZSP w 1984 r. był w NRD – Berlinie Wschodnim i Lipsku – na wizytacji firmy Reprotechnik. Jako dyrektor i redaktor naczelny studenckiej oficyny wydawniczej Alma Press pojechał też na Kubę w Brygadzie Młodzieżowej im. R. Miałowskiego, do Jugosławii oraz do Austrii do firmy Sony. Co ciekawe, na dokumentach wyjazdowych Krzysztofa Bęgowskiego Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odnotowało, że „wpis w książeczce wojskowej nie wymaga dalszych wyjaśnień”, co oznaczało, że za osobę wyjeżdzająca gwarancje brały wojskowe służby specjalne PRL.



Krzysztof Bęgowski posługiwał się paszportem uprawniającym do wielokrotnego przekraczania granicy, na który w czasach PRL mogli liczyć tylko ludzie władzy.



Wśród znajomych Krzysztofa Bęgowskiego z lat 80. można znaleźć nazwisko Aleksandra Kwaśniewskiego, Marka Siwca, Jarosława Pachowskiego, Stanisława Cioska, Włodzimierza Czarzastego, Sławomira Cytryckiego, Ryszarda Kalisza czy Wiesława Kaczmarka.



Koniec lat 80. był dla Krzysztofa Bęgowskiego czasem kariery biznesowej i partyjnej. Był członkiem PZPR, a po zmianach ustrojowych – SdRP i SLD. Jednocześnie prężnie działał w biznesie – w spółkach obok Krzysztofa Bęgowskiego można znaleźć ludzi powiązanych z wojskowymi i cywilnymi służbami specjalnymi PRL, głównie z Departamentem I MSW, czyli wywiadem.



Krzysztof zostaje Anną



Na tym samym wydziale psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, na którym szkolił się Krzysztof Bęgowski, w końcu lat 70. studiował także Piotr Pacewicz, uczestnik obrad okrągłego stołu, jeden z założycieli „Gazety Wyborczej”. To właśnie Pacewicz w swoim cyklu „Pociąg osobowy” w kwietniu 2010 r. zamieścił obszerny wywiad z Anną Grodzką, pt. „Skazana na płeć”: Anię Grodzką przedstawiła mi dziennikarka „Gazety”. Potem Ania opowiedziała mi swoją historię w programie „Pociąg osobowy” – zaczyna swój wywiad Pacewicz. A wcześniej, zapowiadając rozmowę, pisze: „Z Anną Grodzką, która właśnie zakończyła proces zmiany płci, prezeską fundacji Trans-Fuzja, rozmawia Piotr Pacewicz”. Tymczasem Anna Grodzka na łamach „Wyborczej” gościła już wcześniej, m.in. w 2009 r., gdy pisano na temat debaty zorganizowanej przez Krytykę Polityczną w kawiarni Nowy Wspaniały Świat, gdzie Anna Grodzka, jedna z głównych uczestniczek, była przedstawiana jako prezeska fundacji Trans-Fuzja. Jednocześnie w urzędowych dokumentach w 2009 r. prezesem Fundacji był Krzysztof Bęgowski. Według oficjalnych informacji Krzysztof Bęgowski operację zmiany płci przeszedł w Bangkoku – proces zmiany płci miał się zakończyć w 2010 r. Krzysztof Bęgowski podobnie jak wielu innych znanych byłych działaczy Związku Studentów Polskich należał do Stowarzyszenia Ordynacka. Teraz – już jako Anna Grodzka – nadal jest w Stowarzyszeniu, m.in. obok Włodzimierza Cimoszewicza, Marka Belki czy Andrzeja Rozenka.



Posłanka Grodzka



W 2010 r. przy ogromnym wsparciu prorządowych mediów Anna Grodzka została posłem Sejmu VII kadencji – wystartowała z listy partii Janusza Palikota z okręgu krakowskiego. A ponieważ wcześniej była członkiem SLD, została karnie usunięta z Sojuszu. W partii Janusza Palikota zajmuje wysoką pozycję – jest wiceprezesem klubu parlamentarnego Ruchu Palikota, wiceprzewodniczącą komisji kultury i środków masowego przekazu, członkiem komisji sprawiedliwości i praw człowieka oraz wiceprzewodniczącą parlamentarnej grupy kobiet. Należy także do ” Parlamentarnego Zespołu na rzecz Tybetu oraz Polsko-Izraelskiej Grupy Parlamentarnej.



W kampanii wyborczej Anna Grodzka przedstawiała się jako osoba działająca w biznesie. W oświadczeniu majątkowym złożonym na początku kadencji napisała, że zasiada m.in. w Multicolor Film Agency – w oświadczeniu majątkowym z tego roku nie ma już takiego wpisu.



– Prezes Grodzkiej nie ma w tej chwili w firmie – powiedział nam Paweł Sołodki z Multicolor Film Agency. Po chwili dodał, że agencja zawiesiła swoje funkcjonowanie na czas działalności politycznej Grodzkiej. Dodał, że o planach firmy na przyszłość może poinformować nas Lalka Podobińska z działu organizacyjnego firmy. Wspomniana Lalka Podobińska to Stanisława Fedorowicz-Podobińska, pełniąca funkcję dyrektora biura poselskiego Anny Grodzkiej. Podobnie jak jej pracodawczyni jest związana z Krytyką Polityczną. Warto podkreślić, że środowisko Krytyki Politycznej miało bardzo duży wpływ na publiczną promocję Grodzkiej, która faktycznie zaczęła się w 2009 r. Z kolei wśród asystentów społecznych Anny Grodzkiej jest m.in. Mariusz Wojciechowski, pracownik agencji ochrony Ekotrade, we władzach której zasiadali m.in. były minister spraw wewnętrznych w rządzie SLD Zbigniew Sobotka oraz Andrzej Piłat, były minister infrastruktury, także w rządzie Leszka Millera.



Wśród interpelacji poselskich Anny Grodzkiej duża część dotyczy leków i preparatów farmaceutycznych – nie ma w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, że Stanisława Fedorowicz-Podobińska, dyrektor biura poselskiego z wykształcenia jest farmaceutką, a przed objęciem obecnej funkcji pracowała w Bristol Myers Squibb, firmie biofarmaceutycznej.



Anna Grodzka niedawno wniosła projekt ustawy o uzgodnieniu płci, według którego do urzędowej zmiany płci wystarczy oświadczenie danej osoby.


http://niezalezna.pl/30616-wielka-mistyfikacja
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329078

Grodzka w Sejmie i w "polityce"...
Coryllus w blogosferze.

Obaj/oboje żałośni i ze wskazaniami na zaawansowaną psychozę.

Ciekawe,kto ich wymyślił i kto ich UPORCZYWIE LANSUJE!?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329084

Bo ciekawie się zaczęło.
Bągowski zamienił się w Grodzką.
To rozumiem.
Ale o co chodzi w tym zestawieniu z Maciejewskim-Coryllusem nie rozumiem.
Dlatego pytam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329092

Coryllus to Gabriel Maciejewski.

Pozdrawiam

______________________________________________

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
______________________________________________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#329099

 Anna Grodzka to Krzysztof Bęgowski a nie Bągowski.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329100

Nazwisko zacytowałem z komentarza zezowatego. Tam też powinieneś skierować swoje sprostowanie.

Jeśli się już zabrałeś za wyjaśnianie, to odpowiedz na moje pytanie odnośnie związku Coryllusa z Anną Grodzką i ich syna, o czym z kolei Ty piszesz w tytule komentarza.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329106

Ja wiem, że Coryllus to Gabriel Maciejewski.

Nie rozumiem logiki tego zestawu w tytule komentarza zezowatego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329104

 Czy kiedykolwiek ktokolwiek widział logikę w komentarzach Van'a i Zezowatego?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329107

 in spe i powinna nam zastąpić wszelką inną logikę. Jej związek z logiką jest taki jak logiki właściwej z logistyką lub logopedią. I ty to uznałeś i to ci wystarcza co potwierdza powyższe stwierdzenia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329147

 Wpisało sie jakoś inaczej, ano zgodnie z logope...ką

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329149

Nie wiem, jak jest z logiką Coryllusa, ale wolałbym, żeby polemiki z jego tekstami były na nieco wyższym poziomie.

Jeśli Van i zezowaty chcą atakować każdy pojawiający się tutaj wpis Coryllusa, to niech to robią.

Takie ich blogerskie prawo.

Ale niech to ma jakiś sens!
Co to za brednie jakieś :

"Coryllus i Grodzka mają żonę i syna..."

"Coryllus---Grodzka----Maciejewski----Bągowski"

To jużby lepiej napisali "Coryllus - srolyllus" albo po prostu "Coryllus ty ch...", bo przecież do tego, w istocie, się np. dzisiejsze "polemki" sprowadzają.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329185

Już się nie martw Traube. To był mój ostatni tekst wrzucony tutaj, Van i Zezowaty wygrali. Ja nie będę pisał skarg do administracji, już raz napisałem. Bez odzewu. Bardzo wszystkich przepraszam, ale wobec takiego natężenia kurestwa, nie pozostaje mi nic innego jak dać sobie spokój z tym portalem. Kurestwa napisałem specjalnie, żeby Van i zezowaty mieli powód napisania skargi do administracji. To jest ich poziom. Pozdrawiam wszystkich.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#329258

Szkoda,że poddajesz się chamstwu.Nie lubisz Łysiaka,ale to on napisał coś w tym stylu:"Jeśli na ulicy na której mieszkają same kurwy mieszka jeden biskupjego zdanie w wyborach nic nie zmieni".

Pozdrawiam Cię.

"Nie lękajcie się!" J.P.II

WebRep
 
currentVote
 
 
noRating
noWeight
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nie lękajcie się!" J.P.II

#329268

Uważam, że robisz błąd kanaliom nie można się poddawać.
Na 10 ostatnich notek masz średnio 541.3 odsłon, 5.0 komentarzy, 14.6 komentujących i średnią ocenę 6.7.
I to, że dla więcej niż połowy oceniających jesteś wart czytania.
Nie możesz poddawać się trolom, którzy nie znoszą Cię tylko dlatego, ze próbujesz odnieść sukces przy pomocy własnego talentu i własnej pracy.
Oni jedyne co potrafią to pierdzieć w stołek i "copy-paste".
To potrafią najlepiej.
Proszę Cię nie rezygnuj - masz tu swoich czytelników, może nie zawsze zabierają głos ale Cię czytają...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo

#329312

No dobra, chamstwo przegrało. Zostaję.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#329327

Szkoda,że to Pana ostatni wpis.
Zazdrość i chamstwo wygrało.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

markiza

#329271

w literaturze i filmach sf, mimo akcji dziejącej się w kosmosie bądź w przyszłości, pokazane są obecne lub nadchodzące problemy współczesnych ludzi;
z tym kultem karty rabatowej mogło chodzić o pokazanie w krzywym zwierciadle kultu pieniądza u ludzi, zwłaszcza w Ameryce, gdzie niektórzy mają pełne portfele różnych kart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#329293

Nie sądzę, by o to chodziło.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

coryllus

#329326