Kościół ustępujący

Obrazek użytkownika coryllus
Kraj

Ponieważ po ostatnim tekście na temat Ziemkiewicza i tygodnika „Uważam Rze” zarzucono mi, że miast czepiać się gazet rzeczywiście niebezpiecznych, przywalam tak zwanym naszym. Postanowiłem – miast krytyków posłuchać - temat kontynuować. Jestem bowiem istotą znaną z przekory i nieszczerości w relacjach z bliźnimi. Tak więc po serii obietnic, które poczyniłem z rana, że już będę ostrożny i uważny i nie kopnę w kostkę ani żadnej prawicowej gazety, ani nawet administracji salonu 24, postanowiłem – co nie jest dla ludzi inteligentnych wcale zaskakujące – napisać coś o Kościele Katolickim.

Na początku chciałem istotnie coś zmienić. Wejdę – myślałem – na stronę GW i zobaczę co oni tam piszą. Czynię to z częstotliwością raz na dwa lata, musiałem się więc mocno wadzić sam ze sobą nim się w końcu przełamałem. Wpisałem ten adres, kliknąłem i oczom moim ukazała się Henia Krzywonos (po angielsku Cameron ) w towarzystwie premiera Donalda Tuska (po kaszubsku: mały piesek nieodgadnionej rasy). Odwróciłem od tego zdjęcia wzrok z niechęcią i oczy moje skierowały się w stronę małego zdjęcia przedstawiającego grupkę ludzi, odzianych w jakieś bure stroje, zastygłych w dziwnych pozach w słabo oświetlonym pomieszczeniu. Nad zdjęciem widniał napis: tańczący księża. Pod spodem zaś wyjaśnienie: ksiądz Misiak organizuje w Łodzi Chrystotekę.

Niby nic. Czym tu się ekscytować. Ksiądz chce trafić do młodzieży i nęci ją zabawą połączoną ze spowiedzią. Wszystko w porządku. Młodzież przyjdzie i będzie się bawić, potem wyspowiada się ze zdrożnych myśli, które naszły ją w czasie zabawy. Bo oczywiste jest, że w czasie zabawy człowiekowi przychodzą do głowy myśli zdrożne. Po to w końcu jest zabawa. W warunkach normalnych, jeśli nie uda mu się ich zrealizować na jakiejś leżance, pod drzewem w parku lub na ławce, idzie się uchlać. U księdza Misiaka zaś nie, tam miast wódki jest spowiedź i oczyszczenie. Po czym młodzież wychodzi i idzie grzecznie do domu. Tyle mówi teoria, którą popiera GW.

Ja jednak jestem praktykiem i mam przekonanie graniczące z pewnością, że młodzież w wieku 20 lat i w obszarach pobocznych, ma poważny kłopot z utrzymaniem postanowień, które ksiądz Misiak w czasie spowiedzi kładzie im do głów. Myślę nawet, że oni tego wcale nie słuchają, a na dyskoteki księdza przychodzą z ciekawości i może też wiedzeni przeczuciem, że nie można tam dostać po gębie od jakiegoś niezrealizowanego emocjonalnie frustrata. Bawią się, ale w misyjną skuteczność tej zabawy szczerze wątpię. Tym głębiej w nią wątpię im więcej zachwyca się na tym epizodem portal GW.

Pamiętam dokładnie czasy kiedy wyszedłem z kościoła przy ul. Kościuszki w Biłgoraju i postanowiłem już nigdy do żadnego kościoła nie zaglądać. Nie udało mi się, bo wiadomo – śluby, pogrzeby, chodziłem do spowiedzi i uczestniczyłem w Eucharystii jeszcze wiele razy potem, ale jakoś ta armosferka sprzed dwudziestu lat ciągle gdzieś tam się unosiła nad moimi próbami zbratania się na powrót z KK. Wtedy, przed laty, nie odbywała się tam, w tym biłgorajskim kościele co prawda dyskoteka, ale bardzo fajny koncert. Grupa młodzieży licealnej śpiewała pieśni przy wtórze gitary. Była to młodzież wykształcona humanistycznie, a ja byłem wówczas człowiekiem kształconym technicznie i to było – być może – powodem mojej nieufności. Fakt pozostaje faktem. Pieśni przy wtórze gitary, choć piękne, rytmiczne i łatwo wpadające w ucho jakoś mnie nie przekonały do tego by w Kościele pozostać. Więcej, one nadały moim krokom kierunek wprost odwrotny i spowodowały przyspieszenie takie, jakiego człowiek zwykle nabiera widząc na ulicy biegnącego brytana z ciągnącym się za nim krowim łańcuchem. Nie zatrzymałem się, do dziś twierdzę, że słusznie. Tekst w GW o księdzu Misiaku i jego „Chrystotece” jeszcze mnie w tym przekonaniu umocnił.

I nie chodzi mi tu o fakt, że ksiądz jest po prostu śmieszny, z tą swoją kokieterią, z tym pląsaniem w sutannie w rytm techno. To byłoby jeszcze pół biedy. Problem w tym, że te działania mają chyba charakter programowy. To musi być w jakiś instrukcjach lub specjalnych listach, bo każdy przecież kto choć raz pracował z młodzieżą, albo po prostu pamięta jak to było kiedy był młody, dobrze wie, że młodzieży można jedynie imponować, kokietować zaś jej nie sposób, bo to się nigdy nie uda. Nie uda się tym bardziej, jeśli do wszystkiego mieszać będziemy Pana Boga w Trójcy Jedynego i Jego Świętych. No, ale próbować można, tylko czy Kościół ma na to czas?

Wszystkich oczywiście zachęcam do odwiedzenia strony www.coryllus.pl Nowa książka będzie w sprzedaży od poniedziałku, ale już teraz można oglądać okładkę. No i oczywiście kupić sobie inne książki. Zapraszam.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dzisiaj gdy hordy POlszewickie od dają urynę na św krzyż,a wyznawca szatana rozrywa Biblie,i mówi że kościół to przestępcza sekta,a purpuraci nie protestują i nie grzmią,a wręcz odwrotnie napiętnują obrońców św krzyża,jak pan Boniecki który udaje że jest księdzem,i staje w obronie Nergala,ja na to się nie godzę,to tak jak bym się wyparł Boga,moja maksyma to, zawsze z Bogiem,nigdy przeciw Bogu,i dla tego memu sercu i sumieniu,bliżej do wspaniałego pasterza,jakim jest ksiądz Natanek,który walczy ze złem,i mówi o tym w prost,niż do tych obłudników purpurowych ( nie wszystkich ) pracowałem na zachodzie i tam kościoły świecą pustkami,i boję się że ta zaraza może przywędrować do Polski,skoro głowy kościoła nie stają w obronie wiary,a przykład idzie z góry

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#185891