JAKOŚ POLECI

Obrazek użytkownika rolex
Kraj

Historia zatacza koła – mówi przysłowie i jak każde przysłowie czasami się sprawdza, a czasami nie. Po przeczytaniu dzisiejszej prasówki nabrałem podejrzeń, że przysłowie jest trafne, a nawet więcej: udało mi się przesłanie przysłowia ubrać w paranaukową formułę. Brzmi ona tak: Każde zdarzenie wywołuje szereg kół rozbiegających się jak kręgi w sadzawce, w którą ktoś wrzucił jabłko. Prawda, że brzmi naukowo?

Zacznijmy od niezawodnego TVN-u, który niedawno doniósł, że w Opolu zawalił się droga na długości 100 metrów. W materiale filmowym pokazano dół, a na jego tle pan ze spokojem wyjaśniał, że w zasadzie wszystko jest OK, i że to było do przewidzenia. „Wiedzieliśmy, że pierdyknie, ale nie wiedzieliśmy gdzie i kiedy” – tłumaczył pan (cytuję niedokładnie, skrótowo i złośliwie, oddając jednak sens) dodając, że: „jak się wydobywa, to tworzą się górotwory”.

Jasne. Jak się głosuje na partię, której „WuC” pierwsze poważne pieniądze w życiu dostał od agenta komunistycznego wywiadu, to nie można się dziwić, że zamiast Irlandii 2 będzie Irlandia x 2, a zamiast „Teraz Polska” będzie ciemny PRL i znów wyłączą światło. Nie przesadzam. Jest „cała wstecz”.

Już dzisiaj znaleźliśmy się na powrót gdzieś w połowie lat 90-tych, kiedy to „młody a już pomarszczony z wielkiego miasta, do którego właśnie przyjechał PKS-em” paradował po wyższej uczelni koniecznie z Gazeta Wyborczą pod pachą. Z Gazety Wyborczej, o ile ją spod pachy wyjął, dowiadywał się, że w Polsce nie istnieje zjawisko zorganizowanej przestępczości, a cały postępowy świat łagodzi swoją politykę karną starając się temperować pokrzywione psychiki wielokrotnych morderców luksusami i łakociami.

Dzisiaj „młody a już pomarszczony z wielkiego miasta, w którym kupił mieszkanie korzystając z dobrodziejstw kredytu we Franku Szwajcarskim” nie ma na Gazetę, ale ciągle jeszcze ma telewizor. A w telewizorze „się buduje” i nie jest prawdą, że buduje się głębokie wyrwy w ziemi, które dla niepoznaki przykrywa się cienką warstwą asfaltu, żeby z samolotu ładnie wyglądały.

Do pierwszego deszczu, bo wtedy zmywa. Z telewizora, który jeszcze ma, młody a już pomarszczony nie dowiaduje się rzeczy najbardziej istotnej, to znaczy, że właśnie te wyrwy w ziemi będą jedynym trwałym pomnikiem po dzisiejszej ekipie. Ale wybitnym, bo „nikt nigdy nie wykopał większej ilości utrudnień komunikacyjnych za pieniądze równe kosztowi wybudowania wszystkich alpejskich tuneli łącznie”.

A przecież powinniśmy wiedzieć, że jeśli odda się rządzenie państwem ludziom o mentalności i horyzontach umysłowych ciecia (przepraszam wszystkich uczciwych dozorców i Gospodarzy Domów), to wyniknie to, co wynika. Cieć na stanowisku nie zbuduje drogi, bo on nie wie jak się buduje drogi.

Wie jak zaproponować koledze z firmy „Montaż anten satelitarnych” umowę budowy drogi, w której kary za odstąpienie od umowy są niższe niż pierwsza rata zapłaty za zerwanie ciągle funkcjonującej starej nawierzchni. Zerwać każdy potrafi, można wynająć Cześka z firmy „Koparka po godzinach za małą wziątkę” i jakoś poleci.

To jest tak jak z każdym z nas; w dziedzinach, o których nie mamy pojęcia nie potrafimy nic stworzyć, ale spieprzyć każdy potrafi. Znam się na samochodach? Nie. A zepsuć potrafię? No jasne, dajcie mi Porshe i wieczorem oddam kupę złomu. Niech nas więc nie dziwi księżycowo (w pełni) inteligentna mina ministra Jerzego Millera, który nie może się nadziwić, że:

a) Napisanego przez niego raportu nikt nie chce podpisać.
b) Tłumacz przysięgły nie zna się na terminach lotniczych.

No nikt nie chce podpisać, bo rozumie co minister Jerzy Miller napisał w odróżnieniu od samego ministra. A każdy, kto pracuje w jakimś fachu musi mieć na uwadze, że w przyszłości też musi pracować w tym właśnie fachu, więc nie może sobie pozwolić na kompromitację.

Minister Miller może być ministrem Millerem, albo nikim, jak go nie umontują na jakimś stołku, więc mu lotto. To znaczy lotto mu do momentu, w którym sam musiałby „beknąć”, bo od czasów lansowania tezy o temperowaniu zwyrodniałych charakterów luksusami wiele się zmieniło, a nadchodzące „finansowe tsunami” uderzy również sanatorio-więzienia. A „tłumacz przysięgły” się nie zna, bo ‘tłumacz przysięgły’ nie nadaje się do tłumaczenia raportu o katastrofach lotniczych, że już o zamachach terrorystycznych w ruchu lotniczym nie wspomnę.

Nieporozumienie bierze się z faktu, że cieciom o skłonnościach do szabrownictwa „tłumacz przysięgły” kojarzy się z „tłumaczem, który nie kłamie, bo przysięgał, więc jak skłamie to pójdzie do pudła”.
Ewidentny kryzys piarowy (bo ta ekipa rozpoznaje tylko takie kryzysy) usiłuje się jakoś rozbroić. Ciecie znają jednak tylko rozwiązania znane ich oficerom prowadzącym. Po pierwsze: utajnić, więc już się tworzy koło ratunkowe w postaci utajnienia informacji jawnych do czasu „ukończenia postępowań”, które można sobie ciągnąc stuleciami, bo co mi kto zrobi, jak piję i nie mogę? Z drugiej strony nadając policji uprawnienia łowieckie, jakby się bydłu nie spodobało.

I to jest powrót do głębokiego PRL-u.

W pełnej krasie, a być może i z pełną krasawicą, jeśli sie przyjrzeć tabunom delegacji moskiewskich przemierzających poorany wyrwami w ziemi kraj. Było spotkanie dziennikarzy, którzy uczyli się od rosyjskich kolegów niezależności od rządu, był festiwal piosenki rosyjskiej, na którym odświeżaliśmy pieśni, które się przydadzą, był panel dla korpusu dyplomatycznego i był minister Ławrow tłumaczący dlaczego polska dyplomacja ma realizować rosyjskie interesy w Europie, jako sam Bierutowski czyni. I byli rosyjscy samorządowcy, którzy tłumaczyli dlaczego nie należy produkować Alasek tylko Syberie, bo to ekologiczne i dlaczego gaz łupkowy szkodzi zdrowiu w odróżnieniu od gazu promowego, który leczy, ubiera i broni.

Są i tacy wyznawcy teorii spisku, którzy twierdzą, że to żadni tam trzeciorzędni samorządowcy ale zwiększenie kontyngentu korpusu ekspedycyjnego rosyjskiego wywiadu, który montuje (a miejscami odtwarza) siaty w przyszłości ewentualnie wspomagające działania policji o uprawnieniach łowieckich.

Wszystko zmierza do szczęśliwego zakończenia. Demontaż państwa i jego infrastruktury dokonywany pod przykrywką przygotowań do igrzysk idzie pełną parą i w zgodzie z planem. Przed upływem kadencji należy zresztą oczekiwać przyspieszeń, a więc podejrzewam, że kilka dużych polskich miast zostanie pozbawionych możliwości rozwoju na najbliższe dziesiątki lat, pułapka franka szwajcarskiego skutecznie zapobiegnie tworzeniu się klasy niższej (łączącej koniec z końcem), bo o klasie średniej to w ogóle nie mam mowy, zapłacimy w końcu te 65 heptylionów dolarów i przestaniemy dostawać na gwiazdkę historyjki o stodołach, a złupiony kraj w upadłości kupi... No właśnie, kto?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Do bólu , o przepraszam rezydenta komoRuskiego już POprawiam , do bulu wyłuszczyłeś tą smutną prawdę.Obecnie jestem przekonany,że jedyną naszą obroną przed tym całym złem jest Ogólnonarodowa Błagalna Krucjata Różańcowa.Ratunkiem może być Opaczność Boża. Tylko modlących potrzeba,a Bóg naprawi co złe. NARODZIE pamiętaj w modlitwie SIŁA, która wiele razy podnosiła Polskę z kolan !!!

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Sukces nigdy nie jest ostateczny,porażka nigdy nie jest totalna.Liczy się tylko odwaga.  /Churchil/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#171443