Tanie paliwa – przedwyborcza sztuczka Donalda?

Obrazek użytkownika 2-AM
Gospodarka

Jak pewno co niektórzy zmotoryzowani zauważyli pod koniec Sierpnia dziwnie i gwałtownie staniały paliwa na stacjach benzynowych należących do państwowych monopolistów.

Jeszcze w pierwszej połowie drugiego miesiąca letniej kanikuły można było trafić w dużych miastach na etylinę 95 octan w cenie 5,39 a E98 i po 5,70 za litr (o letnich, popularnych kurortach to nawet szkoda pisać). Jednak tajemniczo pod koniec miesiąca ceny zjechały i to dość gwałtownie. Obecnie nawet w największych miastach cena na dystrybutorze E95 stoi na magicznej wartości 4.99zł/L. Gdy przyjrzymy się jak zachowywał się w tym czasie rynek ropy naftowej na którym nie było spektakularnych obniżek cen surowca (te krótkotrwałe obniżki, które faktycznie były nie dawały podstaw do tak gwałtownej przeceny gotowych paliw) to można dojść do ciekawych i zastanawiających wniosków. 

Do tej pory końcówka wakacji to był czas gdy ceny paliw z reguły szły nieco do góry . W końcu każdy kto wyjechał autem musiał wrócić z wakacji do domu więc okazja by dodatkowo „przystrzyc” kierowców była jak znalazł. Jednak pod koniec miesiąca opozycja, która najpewniej od czasu do czasu naleje parę litrów do prywatnego baku auta (te sejmowe nie zawsze są dostępne) zaczęła głośno narzekać i zarzucać rządowi, że nic nie robi by powstrzymać drożyznę na rynku paliw. Proponowano nawet śmiałe rozwiązanie jak obniżkę astronomicznego podatku akcyzowego ukrytego w każdym litrze (osoby zainteresowane skalą opodatkowania paliw odsyłam do starszego opracowania p.t. Dlaczego benzyna jest po 5zł ? gdzie szczegółowo wyjaśniono jakie podatki i w jakiej wysokości znajdują się w każdym litrze paliwa co przekłada się na wiedzę w jaki sposób państwo „dyma” podatnika, któremu zachciewa się kupić paliwo do własnego auta – materiał przewidziany dla czytelników o mocnych nerwach ). Oczywiście zarówno „prawie najlepszy minister finansów w UE” tj. Jan (Jacek) Vincent no-pesel Rostowski jak i sam premier Tusk protestowali gorąco przeciwko podcinaniu gałęzi, na której wszyscy siedzimy czyli obniżeniu wpływów podatkowych z obniżki akcyzy na paliwa. Od razu podniosły się głosy rządowych „liberałów” (akurat partia Tuska z liberalizmem ma tyle wspólnego co krzesło z krzesłem elektrycznym), że taka obniżka spowodowała by tylko wzrost zysków „pompiarzy” a klient przy dystrybutorze nic by nie zyskał - typowe socjalistyczne gardłowanie. Jednak ledwo w kilka dni po owych wypowiedziach na temat wysokich cen paliw miał miejsce kolejny cud czyli nastąpiła szybka obniżka cen na stacjach. Jak już wspomniano ani nie obniżono podatków zawartych w paliwie ani nie pojawił się żaden istotny czynnik obniżający cenę surowca (wspomniane obniżki były symboliczne teraz zastąpione podwyżkami a złotówka się dodatkowo osłabiła w stos. do innych walut światowych w tym i USD w którym rozlicza się zakupy ropy). Jednak ceny spadły. Jak to jest możliwe ?

Wyjaśnienie wydaje się proste. Ktoś z kancelarii miłościwie nam panującego Donalda Tuska (może on sam) musiał najpewniej zadzwonić zarówno do prezesa Orlenu jak i Lotosu z jasnym i zdecydowanym żądaniem obniżenia cen paliw. Jak ogólnie wiadomo to Skarb Państwa przez swoich urzędników kontroluje obie spółki i defakto decyduje kto ma być ich szefem (formalne konkursy są tylko dla picu bo wygrywa je ten co ma odpowiednie poparcie). Odmowa zastosowania się do takich sugestii jest równoważna z rozpoczęciem szukania sobie nowej posady a jak wiadomo czasy są trudne i te 300 tyś miesięcznie (kiedyś podobno tyle brał prezes Orlenu miesięcznie) na posadzie głównego „pompiarza” może być trudno zarobić gdzie indziej. Stało się zatem najpewniej tak jak sobie życzył nasz „telefonista” i ceny obniżono poniżej magicznych 5 zł/Litr najpopularniejszej etyliny E95. Widać komuś w kancelarii nie spodobała się konieczność dokonania korekty rządowego spotu wyborczego „Wszystko po 5 złotych” bo biorąc pod uwagę galopujące ceny paliw należało nakręcić nowy spot „Wszystko po 6 złotych”.

Efekt tych „zabaw telefonicznych” jest przezabawny i nieco kłopotliwy. Wygląda na to, że obaj monopoliści sprzedają teraz w detalu paliwo taniej niż w hurcie. To znaczy, że najpewniej dokładają do interesu znaczy działają na szkodę własnych spółek o konkurencji już nie wspominając.

Konkurencja obu państwowych monopolistów musiała pójść w ich ślady bo nikt nie chciał by u niej kupować paliwo droższe o 30-40 gr/Litr. Kłopot w tym, że wspomniana „konkurencja” musi kupić paliwo w hurcie u któregoś z 2 państwowych monopolistów (chyba tylko paliwo firmy Shell o liczbie oktanowej 99 sprzedawane swego czasu pod nazwą handlową „V-Power Racing” jest sprowadzane z zagranicy) a cena hurtowa jest wyższa niż oferowana przez nich detaliczna na stacji. Przyciśnięta do ściany konkurencja sprzedaje paliwo poniżej kosztów zakupu ale równocześnie zgłosiła wniosek do UOKiK by zajął się sprawą i ukarał obu monopolistów za wspomniane praktyki albo przestał „zgrywać” dobrych samarytanów sprzedających paliwo poniżej kosztów (słynny list do szefów „pompiarzy”) . Można sobie o tym poczytać w artykule na portalu ONET.PL .

Ciekawe czy w przypadku jeśli UOKiK uzna, że faktycznie doszło do „zmowy cenowej” i że obaj monopoliści robią „dumping” to karę zapłacą oba koncerny naftowe (wliczą ją w koszty paliwa sprzedawanego na stacjach) czy rachunek wyślą do kancelarii premiera, do faceta który „zachęcał” ich do tych „obniżek” poniżej kosztów funkcjonowania biznesu paliwowego?

Nam zwykłym, maluśkim obywatelom pozostaje w obecnej chwili korzystać z „dobrodziejstwa” kampanii wyborczej, dzięki której jednym telefonem udało się obniżyć ceny paliw o blisko 8% i napchać się taniego paliwa jak przysłowiowa małpa kitu (za to dzięki pani Hall znacząco zdrożały podręczniki szkolne więc bilans mniej więcej wyjdzie na zero) . Niestety stan ten nie będzie trwał wiecznie. Nie dłużej niż do październikowych wyborów. Potem „pompiarze” odbiją sobie na nas tą wyborczą „promocje” i będzie jak w programie rządowym ale w wersji „wszystko po 6 złotych”. Poniżej stara odsłona tego programu:

P.S.

Temat grożących kierowcom podwyżek cen auto gazu (LPG) poruszono we wpisie p.t. Podwyżki cen gazu LPG do aut – nawet i o 2 zł/L

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Skoro cena detaliczna jest niższa na niektórych stacjach od hurtowych, to taka konkurencja powinna podjechać cysterną na stację Orlenu i poprosić o zatankowanie 5 tys. litrów paliwa. I tak kupować paliwo "w detalicznym hurcie".
Chyba nie ma takiego prawa, które by tego zabraniało? :-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#180981

Prawa zabraniającego takiego zakupu to może i nie ma ale obawiam się że praktyka może być inna. Zawsze "przypadkiem" może wkroczyć do akcji Inspekcja Transportu Drogowego, pobliska Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, jakaś agencję od zagrożeń terrorystycznych albo jeszcze co gorszego...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#181019