Głos w ciszy

Obrazek użytkownika Łażący_Łazarz
Kraj

Wygląda na to, że Platforma Obywatelska i jej kandydat tracą kolejny przyczółek swojego PRu. Partia, która cały swój sukces wyborczy ukuła na umiejętności brylowania w mediach, dbałości głownie o swój wizerunek i sięganiu po nowoczesne i coolowe środki oddziaływania na wyborców (pamiętna kampania SMSowa „schowaj babci dowód”) wypaliła się. Nie stało to się nagle, sama krok po kroku wywołała ten kataklizm. Najpierw nastąpiło pozbywanie się ludzi z charakterem, werwą, doskonale przygotowanych merytorycznie i kreatywnych, na rzecz pieniaczy, przekręciarzy, antypaństwowców i cyników. Była to naturalna konsekwencja przyjęcia strategii marketingu negatywnego, polegającego na zohydzaniu i flekowaniu głównego przeciwnika politycznego, jakim jest Prawo i Sprawiedliwość, by ustawiać się w pozycji „mniejszego zła” i jedynego leku na strachy, lęki oraz obciach, które miały być związane z domniemanym zamordyzmem, konserwą i nacjonalizmem Braci Kaczyńskich. Zły i brzydki Kaczyzm wyprzeć mogła tylko łagodna i elegancka Platforma.

Mainstream, jak sądzę głównie z powodów biznesowych i powiązań towarzyskich, kupił ten pomysł i przez kilka lat skutecznie realizował, koncentrując się głownie na przypinaniu łatek PiSowi, kreowaniu fałszywych zagrożeń, obśmiewaniu osoby i polityki Prezydenta Kaczyńskiego, realizując się poprzez ciągłe ataki na opozycję, a zaniedbując patrzenie na ręce władzy i dyskusję merytoryczną. Tym samym, przez 3 lata od wygranych wyborów parlamentarnych przez PO nastąpił rozjazd rzeczywistości z „rzeczywistością medialną” oraz faktycznych efektów zarządzania krajem przez Donalda Tuska z „faktami prasowymi”.

 

Media uwierzyły, że takie są oczekiwania odbiorców, a Platforma Obywatelska uwierzyła we własna legendę i propagandę. Ponadto partia ta czując, że jest poza kontrolą społeczną błyskawicznie się zaczęła degenerować. Palikot z penisem, świńskim ryjem i małpkami szybko awansował na jednego z liderów Platformy, program i bieżąca praca nad chociażby właściwym zarządem państwem wyleciała na najdalszy tor, gdzieś poza horyzont zdarzeń, politycy zaczęli się coraz swobodniej keszować biorąc udział w szeregu afer i przekrętów, a główna wartością w polityce międzynarodowej stała się śliskość, nijakość i uległość pozwalająca dygnitarzom z kręgu Donalda Tuska brylować na salonach biurokratycznej Europy (oczywiście w nimbie „postępowców”), wyjeżdżać do zamorskich krajów i tworzyć fajne wrażenie na swoich wyborcach. Ci „politycy”, z wymienionym Premierem, z Bronisławem Komorowskim i Radosławem Sikorskim na czele odwrócili proporcje z układu „nasza ciężka praca dla Polski musi być odpowiednio prezentowana narodowi” na „przede wszystkim ciężka praca nad prezencją przed narodem” niezauważając, a raczej zauważając, ale się nie przejmując, że ich działania przestają mieć cokolwiek wspólnego z Polskim Interesem Narodowym i coraz częściej ocierają się o jego zdradę. W tym momencie, nastąpiło zdarzenie z 10 kwietnia 2010 r., w którym ten SUPERBLEF został bezwzględnie obnażony, bo życie powiedziało „SPRAWDZAM”. Abstrahując, od uzasadnionych moim zdaniem spekulacji, że głowni politycy PO mieli w nim swój udział (umyślny bądź nieumyślny) trudno nie zauważyć, że skoncentrowani na sobie, rozleniwieni i rozpieszczani przez media ludzie władzy nagle wylądowali z ręką w nocniku. Sytuacja, gdy nagle trzeba wziąć się do ciężkiej roboty, wykazać stanowczość i odwagę w stosunkach międzynarodowych, wykazać się propaństwowym działaniem ponad podziałami zdecydowanie ich przerosła. Gadające głowy i słupki sondaży nagle straciły znaczenie, a zaczęły liczyć się czyny. Jeśli dodam, że na to nałożyło się ujawnienie kosmicznej dysproporcji w ocenie społecznej Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w stosunku do wmawianej, a media nagle musiały się przyznać do fałszowania wizerunku oponentów Donalda Tuska, sztab Bronisława Komorowskiego, świeżego kandydata partii rządzącej na Prezydenta RP stracił wszelkie atuty.

 

Negatywna strategia PO nagle została rozmontowana na drobne, coraz mniej istotne kawałki. Zniknęło gdzieś wyczucie oczekiwań wyborczych, zaniknęła pomysłowość w stosowaniu niekonwencjonalnych i nowoczesnych metod, upadła wiara w sukces, czkawką zaczęło się odbijać „żyrandolowanie” funkcji Prezydenta, a na dodatek wyszły zaniedbania w merytorycznym i pozytywnym wizerunkowo przygotowaniu swego kandydata.

 

Gdy w szranki o urząd Prezydenta RP stanął sam Jarosław Kaczyński, Donald Tusk musiał się zorientować, że tym razem będzie ciężko jak inni. Jak bowiem kopać człowieka, który stracił w Katastrofie Smoleńskiej najbliższą rodzinę i przyjaciół. Jak flekować kogoś, kto (co jest do przewidzenia) teraz będzie ważył słowa i niezbyt udzielał się medialne? Jak straszyć człowiekiem, który jest bratem bliźniakiem tragicznie zmarłego Prezydenta, jak się okazało szanowanego i nazywanego coraz głośniej Mężem Stanu? Jak wreszcie zagłuszyć festiwal indolencji, tchórzostwa, megalomanii i nieudolności prezentowany przez własną ekipę oraz samego Komorowskiego przy okazji tzw. „śledztwa w sprawie katastrofy” i pełnienia obowiązków Prezydenta?

 

Reszta towarzyszy Bronisława, nie była także gotowa na sytuację, gdy trzeba będzie zamiast glanowania i kopania kontrkandydatów, pokazać atuty i zalety kandydata PO..

 

To, co, że media głównego nurtu znów zaczęły być gotowe do propagowania swojego pupila.

Przebudzenie się społeczeństwa stało się faktem. Do tego urósł wpływ Internetu i blogosfery politycznej, coraz bardziej krytycznej dla rządu i coraz mocniej nagłaśniającej sprawy, o media życzliwe dla Komorowskiego wolałyby milczeć i zapomnieć. Na dodatek z platformy bezgranicznego poparcia dla Platformy wyłamało się TVP. Wciąż najpotężniejsza Polska Telewizja.

W tej sytuacji wszelkie próby odczarowania „blokady na plucie” wykazały swą żałosność, a ubierania diabła w ornat (mówmy wszyscy wszędzie, że „Kaczyński wykorzystuje żałobę w kampanii”) było przekonywujące tylko dla już kupionego, żelaznego elektoratu. Dream Team PO usnął w betach.

 

Nastała dziwna cisza, bo Jarosław Kaczyński zaplanował cichą kampanię wyborczą, a Bronisław Komorowski po prostu nie ma nic do powiedzenia. I to nie jest tylko moja złośliwa ocena. Widać jest wyraźnie, że po wielu wpadkach i kompletnie nietrafionych bon motach spin doktorzy PO kazali mu zamilknąć: „A teraz stonuj chłopie póki nie doprowadzimy do debaty, a w debatach jesteśmy jak wiadomo mistrzami”.

I tu znowu wpadka platformersów. Ku ich zaskoczeniu, dziś ta „konserwa” i „zacofaniec” Kaczyński już po raz drugi sięga po zdobycze najnowszej technologii i narzędzia nowoczesnego przekazu informacyjnego. Po emisji w Internecie odezwy do Polaków i Rosjan, która powaliła przeciwników na kolana („łoj łoj to nie był prawdziwy Kaczyński”) kandydat PiS jako pierwszy godzi się udzielić obszernego wywiadu blogerom.

Mało tego, dzieje się to w okresie, gdy jest niesamowite zapotrzebowanie na głos Jarosława Kaczyńskiego, a znużenie miałkością i wszędobylstwem Bronisława Komorowskiego.

 

Mądra kampania ciszy przynosi efekty. Głos w ciszy jest lepiej słyszalny i z pewnością spotka się z odzewem daleko wykraczającym poza Internet. Ponadto ten ukłon do społeczeństwa Internautów, lekceważonego przez „autorytety” oraz wypartego z mediów telewizyjnych i gazetowych, zostanie nagrodzony. Rozpocznie się dyskusja merytoryczna – której Sławomir Nowak, Stefan Niesiołowski i Lech Wałęsa woleliby uniknąć, a nawet młodzież zauważy, że nie taki obciach ten PiS jak go malują.

 

To tyle o kampanii głównych kandydatów.

Na koniec chciałbym jeszcze wrzucić dwa słowa do blogerskiego ogródka.

Zgoda Jarosława Kaczyńskiego, na rozmowę z Internautami z Salonu24 ważny to sygnał dla wszystkich blogerów: jesteśmy czytani nawet przez polityków, których wielu by o to nie podejrzewało, ergo mamy wpływ na kształt polityki w naszym kraju. Nie ukrywam, że od dawna miałem podejrzenia, że wskutek wycofania się mediów mainstreamowych z dialogu z odbiorcami i dbałości o właściwą reprezentację interesów społeczeństwa w kontaktach z politykami, interaktywna i mądra blogosfera przejmuje tę rolę.

Wykorzystajmy, zatem czas, gdy dziennikarze zapomnieli o swojej misji, zaczynając uprawiać manipulację i kreację rzeczywistości. Pamiętajmy, wobec potężnego medium, jakim jest blogosfera wpływ ich na "rząd dusz" ulega kolejnym ograniczeniom i stają się coraz mniej atrakcyjnym partnerem dla polityków, twórców czy naukowców. Dziś nastąpił dzień, gdy nawet TVN24 przysyła nam czytelników, którzy będą guglować i komentować wszędzie. Potraktujmy ich z szacunkiem, rozmawiajmy na temat przekazu Jarosława Kaczyńskiego rzeczowo i spierajmy się na argumenty. Nie trolujmy i nie karmmy troli. Pokażmy, na co nas stać, że potrafimy dokonywać analiz nie gorszych niż prezenterzy z POLSATU, a informacji, jakich można od nas uzyskać jest ogrom.

Ten głos w ciszy, pozwala i nas lepiej usłyszeć.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

I prób onetyzacji wszelkich dyskusji. 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#59098

 Pare dni temu byly usciski z Putinem.Moze i nie byloby w tym nic szczegolnego[procedury dyplomatyczne},gdyby nie sprawy z tym zwiazane jak Katyn.Za chwilke {przenosnia}doszedl jeszcze Smolensk.Dzisiaj Tusk oddaje "maly hold polski" Nawiazanie do "Holdu Pruskiego:}Pokazuje tym ze jest spolegliwy zarowno w stosunku do Moskwy jak i do UE.Nie widzialem ani nie slyszalem jeszcze zadnego komentarza na ten temat.POZDROWIENIA

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

staryk

#59107

Zrobiłem to na S24 w ten sposób:

Boski Donald dziś otrzymał w Akwizgranie od samej Kanclerz Angeli Krzyż Żelazny z Liśćmi Dębu im. Karola Wielkiego za osłabianie polskiej suwerenności i uznawanie interesów Niemiecko-Rosyjskich ponad Polską Rację Stanu. 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

 
Pozdrawiam
ŁŁ
Ps. Czujcie się zaproszeni do serwisu społecznościowego dla fachowców: hey-ho.pl

#59120

 Juz kilkakrotnie zauwazylem ze po zajeciu stanowiska w jakiejs sp[raie ktos ujol to lepiej i obszerniej ode mnie.Nie mam archiwow dat i w pewnych sprawach moge sie mylic..Mimo to mysle ze udalo mi sie wychwycic wiele absurdow w wielu najrozniejszych sprawach. A Twoje przemyslenia sa celne i dobitne, tak jak wielu innych wspanialych  Blogerow.Jestem  zielony{prawie }w sprawach komputerow,ale jak widze jakas szopke to mnie ponosi.Pozdrowienia

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

staryk

#59131

 i wyważony wpis.Masz stu procentową rację,głos w ciszy lepiej słychać nawet gdyby

był to tylko szept.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#59239