Śmiertelny korkociąg i pełne pieluchy

Obrazek użytkownika Popruch
Blog

Na fali przemyśleń cybernetycznych naszła mnie taka akrobatyczna myśl lotnicza. Gdyby nasze społeczeństwo można porównać do układu sterownego, czyli takiego, który ma własny akumulator, ale całość sterowania jest podporządkowana organizatorowi (co de facto oznaczało by praktycznie całkowite ręczne sterowanie życiem społecznym i gospodarką, ale czy to takie dalekie od naszej codziennej rzeczywistości ostatnich miesięcy ?)... Gdyby tak było, można wysnuć pewną ciekawą analogię z pewną akrobacyjną figurą lotniczą: korkociągiem.

Jak wygląda korkociąg lotniczy ? Pilot lecąc z pewną prędkością, podnosi nos samolotu lekko do góry, nie zwiekszając ciągu silnika (jeśli go posiada). Po pewnej chwili prędkość spada do prędkości przeciągnięcia, czyli takiej poniżej której następuje oderwanie się strug powietrza od skrzydeł i utrata siły nośnej, a w konsekwencji przepadnięcie. Świadome wejście w korkociąg polega na zmianie pochyłu samolotu w osi podłużnej i "zwalenie" go na jedno ze skrzydeł.

To, co dzieje się z samolotem chwilę później jest dla pilota i samolotu nie lada przeżyciem. Myli się każdy, kto myśli, że samolot wiruje wykonując jedynie tzw beczki, czyli obroty wokół osi podłużnej. Maszyna zaczyna spadać, wirując jednocześnie praktycznie we wszystkich trzech osiach, nas jednak będa interesowały przede wszystkim dwie: pionowa (to tak, jakbyśmy cały czas chcieli skręcić samochodem w jedną stronę) i podłużna (w samolocie to przechył na skrzydło). Figura ta jest niezwykle wymagająca i obciążająca zarówno dla pilota jak i maszyny. Błędnik musi poradzić sobie z przeciążeniami, a wzrok kontrolować wirującą ziemię. Im korkociąg jest bardziej płaski (oś podłużna samolotu ustawiona bardziej na horyzont, a wirowanie wokół osi pionowej przeważa nad wirowaniem wokół osi podłużnej), tym bardziej niebezpieczny.

Dlaczego o tym mówię ? Ponieważ nas interesuje nie sama figura, a sposób wyjścia z jej smiertelnego uścisku. W korkociągu ujawnia się kunszt pilota. Początkujący adept pilotażu często panikuje i działa odruchowo, tak jak przyzwyczajony jest na ziemi. Ponieważ wydaje nam się, że samolot wykonuje niepełne beczki, początkujący pilot stara się powstrzymać ten ruch, kierując drążek sterowniczy w przeciwnym kierunku. Jakież jest jego zdziwienie, kiedy odruchowy manewr nie przynosi żadnych rezultatów... To jego pierwszy błąd, a czasu coraz mniej. Samolot spada, wobec tego następnym odruchowo wyuczonym na ziemi działaniem będzie podciągnięcie nosa samolotu. Drugi błąd. Samolot nadal wiruje, a pociągnięcie drążka do siebie spowoduje spłaszczenie korkociągu. Przeciążenia są już ogromne, samolot nie ma siły nośnej, spada brzuchem w kierunku ziemi. W tym momencie pozostało już tylko wyskoczyć i ratować skórę na spadochronie.

Co w takim razie zrobi doświadczony pilot ? Lekko nawet odepchnie drążek od siebie, by nie spłaszczyć korkociągu, następnie kopnie zdecydowanie pedał orczyka w stronę przeciwną do wirowania samolotu wokół osi pionowej, powstrzyma w ten sposób ten ruch, a dopiero później wyrówna lot drążkiem i podciągnie nos samolotu do horyzontu.

Wykonując niby te same czynności, ale w kolejności, która przeciętnemu człowiekowi nawet nie przejdzie przez głowę, uratuje maszynę, pilota i potencjalnie pasażerów.

Do czego zmierzam ? Jeżeli pilot to nasz rząd, a samolot to społeczeństwo, gospodarka, obronność i polityka zagraniczna, to właśnie ostro przeciągnęliśmy, zwaliliśmy się na skrzydło i zaczynamy wirować. Dobry rząd w takim momencie nie pomyśli jak uczniak, nie zacznie podnosić nosa (podnosić podatki, hamować gospodarkę), kręcić drążkiem (skłócać ludzi na tle wartości i ideologii,: Krzyż, pomnik czerwonoarmistów, zakłamywanie historii, niszczenie szkolnictwa itp), ale zrobi to, co powinien zrobić doświadczony pilot (rząd składający się z doświadczonych i odpowiedzialnych ludzi), a nie debil, który myśli, że jeśli znalazł się za sterami to odrazu będzie mistrzem świata w pilotażu. Powinien zrobić coś, co niedoświadczonemu wypierdkowi przez myśl nie przejdzie: nie ruszać drążka (nie podnosić podatków, nie wprowadzać nowych ograniczeń, głupiego i niezrozumiałego prawa, nie zwiększać zatrudnienia w aparacie biurokratycznym), kopnąć ostro orczyk (obniżyć podatki, zlikwidować ulgi dla mundurowych i socjalne, stopniowo zlikidować zasiłki, uprościć prawo, wywalić połowę nierobów urzędników na bruk, niech znajdą normalną pracę, rozruszać gospodarkę i zacisnąć pasa, ale nie tylko naszego), a jak już wszystko przestanie wirować, wyrównać, podciągnąć dziób do góry i bezpiecznie wylądować.

Ale czy nasz rząd to dobry pilot ? Czy potrafi nas wyprowadzić z korkociągu ? Osobiście mam o tym negatywne zdanie, chociażby z dwóch powodów. Po pierwsze, doprowadził do tak niebezpiecznej figury, która może spowodować katastrofę. Jeżeli nieświadomie, to znaczy, że pilot z niego żaden. Jeśli świadomie, to albo właśnie wykonuje ku własnej uciesze akrobacje, a nam chce się już tylko rzygać, albo chce się zabić razem z nami, albo chce upozorować własną śmierć, rozbić maszynę a sam uratować się na spadochronie. Osobiście uważam, że pilot z niego żaden, ponieważ w takim stanie, w jakim jest nasz samolot, żadne akrobacje nie wchodzą w rachubę. A skoro tak, to ani świadomości, ani wiedzy, ani doświadczenia nasz pilot nie ma. Logicznym wnioskiem wobec tego jest to, że do samej ziemi będzie bezsensownie kręcił drążkiem, podnosił dziób, darł się w niebogłosy, groził nam, byśmy sami się z korkociągu wyprowadzili i sto innych rzeczy. Po czym ze strachu "spoci" nam tapicerkę i będzie w ostatniej chwili próbował ratować własną skórę na spadochronie.

Problem w tym, że ten samolot jest już w tak złym stanie technicznym, że drzwi mogą nie dać się otworzyć. Co więcej, ten samolot w tak ekstremalnej akrobacji, jakiej jeszcze nie wykonywał i do której nie jest przygotowany też może się przestraszyć i ze strachu pozamykać wszystkie wyjścia, w tym awaryjne.

Co więcej, uważam, że powinien to zrobić i nie otwierać ich z żelazną konsekwencją pomimo próśb, gróźb i szantażu. My jako samolot nie możemy wyskoczyć, kiedy z winy głupiego pilota zmierzamy do katastrofy, więc czemu mamy go wypuścić ? Przecież może rozbić następną maszynę.

Ciekawe co wtedy zrobi nasz pilot ?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

obrazowo powiedziane.
Popzdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#81510

Nasz pilot przełączy się na automatyczny, a samolot nie wytrzyma takiego przeciążenia, chociaż sam wytrzymam 7-8G, ale wiem na pewno że są ludzie którzy mają cofkę nawet w samochodzie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#81549

Alexola
WSPANIAŁY JESTES!!!!POZDRAWIAM Z CHICAGO!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Alexola

#81642

kilku ludzi celowo wprowadziło samolot w korkociąg i doskonale wiedzą, że ta głupia ekipa nawet się nie połapie, że to rozbiór.
Kto na tym wszystkim wygra? NWO i Rosja.
Wszystkie państwa ledwo zipią. Te większe chcą upaść ostatnie, nami się żywiąc przed śmiercią.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

--------------------------------------
Polska krajem krzyży.

#81653