Efekt skali

Obrazek użytkownika Popruch
Idee

Dziś nie o Polsce, nie o Smoleńsku, ale o ... czymś innym.

Przez media co jakiś czas przetaczają się krótkie newsy o tym, jak to naukowcy stwierdzili, że fale elektromagnetyczne generowane przez telefony komórkowe raz wpływają negatywnie na pracę ludzkiego mózgu, innym razem, że nie wpływają. Taka sama zasada odnosi się do żywności, chemikaliów używanych przez nas na co dzień i innych tego typu spraw.

No to może odłóżmy na bok rozważania ekspertów i spróbujmy jak krowie na rowie wytłumaczyć sobie i zrozumieć, czy mamy się czego bać czy nie, i czy lepiej się nie przejmować, bo "na coś trzeba przecież umrzeć", czy raczej jednak być lekkim paranoikiem.

Nie przytoczę w tym wpisie żadnych liczb, nie będę epatował danymi. Bo to wszystko tak naprawdę nie jest ważne. Ważna jest logika.

Telefony komórkowe i nie tylko.
Troszkę starsi z nas pamiętają początki telefonii komórkowej (opisałem ją dokładnie w jednym ze swoich dawnych wpisów na niepoprawnych, linki poniżej).
http://niepoprawni.pl/blog/2112/podsluch-idealny
http://niepoprawni.pl/blog/2112/intermacki-monitoring-mediow-elektronicznych

Mnie zapadł w pamięć jeden fakt: jak długo rozmawiałem przez telefon, zaczynało mnie boleć ucho, robiło się czerwone, a kilka minut po zakończeniu rozmowy nie potrafiłem się skupić. I ten jeden fakt sprawdzony wielokrotnie organoleptycznie przekonał mnie, że wszelkie gadanie tzw. "ekspertów", jakoby promieniowanie telefonów komórkowych nie miało na nas wpływu należy spuścić w kiblu z najbliższą kupą. No, ale przecież to jest komórka przykładana do głowy, powiedzą jedni, podchwycą drudzy, a przybiją gwoździem do ściany trzeci. Teraz są nowsze aparaty, bardziej energooszczędne, bardziej czułe itp. Tak, tak. Problem w tym, że sieci komórkowe działają do dziś na zasadach, jakie były wprowadzone kiedy sieć ta była budowana. Maszty telefonii komórkowej w otwartym terenie rozmieszczone są z reguły co kilkanaście kilometrów. W terenie zurbanizowanym jest to kilka kilometrów. Każdy człowiek we współczesnym świecie znajduje się w zasięgu co najmniej trzech stacji bazowych BTS, które non stop, 24h, 7 dnie w tygodniu wymieniają dane, komunikując się obustronnie z kilkudziesięcioma tysiącami aparatów. No, nie koniecznie jednocześnie, choć i tu was nie pocieszę, bo statystycznie w bloku z płyty, jakich jest wiele w polskich miastach, ze 100 lokalami, jednocze rozmawia o każdej porze dnia i nocy cała masa ludzi. W każdej rodzinie są co najmniej 2 telefony komórkowe, bez których "jak bez ręki" czuje się coraz więcej ludzi, mają je starzy, dorośli i dzieci. Podobno w ma je 90% Polaków. Ale nie jeden, prywatny, służbowy i jakie tam jeszcze. Każdy telefon komunikuje się ze stacjami bazowymi co kilka minut niezależnie od tego, czy jest wyłączony (fakt jest taki, że bateria nadal jest w środku, aparat funkcjonuje, nie działa tylko ekran i guziczki), dzwonimy z niego czy nie, przekazując swoją pozycję.

Ok, do rzeczy. Może jeden telefon nie namiesza nam tak bardzo pod "pokrywką". Ale przyjrzyjmy się efektowi skali... I tu sprawa wygląda już duuuużo gorzej. Powiem więcej: włosy stają dęba.

Przyjrzyjmy się przeciętnemu blokowi w mieście, zamieszkującego około 50 rodzin, średnio po 3 osoby.

Po pierwsze: skoro w godzinach wieczornych z reguły wszyscy są w domach, można przyjąć, że w każdym z domów jest co najmniej 3 telefony (150 sztuk na blok), które non stop albo komunikują się z BTS bez naszej wiedzy, albo podczas rozmowy (jak się przyłoży do starszego radia słychać rezonans transmisji). To tylko telefony komórkowe, generujące fale o częstotliwości 900-1900Mhz. DDo tego należy doliczyć emisję elektromagnetyczną stacji BTS, które nadają 24h transmisję dookólnie (3 anteny po 120st). Wszystkie te transmisje przechodza przez nasze ciała, głowy. A ile osób jeszcze telefon przy łóżku kładzie ? A ile osób używa super zajebiście cool bajeranckich słuchaweczek bluetooth, instalując sobie tuż nad uchem, tam, gdzie kość pomiedzy światem zewnątrznym a mózgiem jest wyjątkowo cieniutka, transmiter radiowy ?

Mamy więc w domu prawdziwe centrum transmisyjne prosto do naszych głów. Ale to nie wszystko. Do transmisji GSM dochodzi cała masa transmisji z lokalnych sieci WiFi o częstotliwości 2,4GHz (wystarczy poszukać laptopem, ile ich jest w okolicy). Do tego należy doliczyć promieniowane z wprowadzonych siłą świetlówek (każda ma układ wysokiej częstotliwości, który też generuje fale elektromagnetyczne). A, nie zapomnijmy jeszcze o sygnale TV ! Nad naszymi głowami krąży kilkaset satelitów transmisyjnych. Cywilnych i wojskowych. Każdy z nich przekazuje ogromne ilości informacji. Aby sobie to wyobrazić, muszę jednak podać kilka faktów. Typowy 1 godzinny obraz w technologii HD zajmuje na dysku komputera około 4,5GB. Przez nowoczesnego satelitę w każdym momencie nadawane jest około 1000 kanałów telewizyjnych, w tym coraz więcej w technologii HD. Przez nasze ciała i mózgi w każdej sekundzie, bez przekłamania można powiedzieć, że przebija się agresywnie petabajty (1024*1024*1024*1024*1024 bajtów) danych elektromagnetycznych w różnej formie. Ogromna to ilośc informacji, wiem, ale jeśli dodamy je wszystkie, to może i ta skala będzie zbyt mała. Mówiąc agresywnie mam na myśli to, że choć jedne źródła elektromagnetyczne z racji energetycznej zależności częstotliwości od przenikalności (im większa tym mniejszy zasięg i przenikalność) nie trafia do nas, to musimy pamiętać, że przez telefon rozmawiamy w pokoju w bloku nawet bez okien (np toaleta). Promieniowanie to więc przenika przez tak gruby ośrodek, jak materiały budowlane. To samo z sygnałem WiFi, komunikacją niższych częstotliwości (radiotelefony służb wszelakich, policji, straży pożarnej, pogotowia, CB, lotnicze).

Nasze mózgi działają na zasadzie przekazywania bodźców elektrycznych, choć są i podejrzenia, że również akustycznych. Każdą transmicję elektryczną można zakłócić, zwłaszcza, że mózgi nasze nie są ekranowane. Faraday wymyślił bardzo sprytną rzecz, jaką jest klatka Faradaya. Sam jej używam do odcięcie kart zbliżeniowych od transmisji z mojego portfela. Wystarczy włożyć je do woreczka po chipsach, który jest wewnątrz pokryty aluminiową folią, zamiast wydawać grube setki za portfel z wszytą siateczką.

Może i takie rozwiązanie należało by zafundować naszym mózgom ? Ilość informacji, jakie miszą przetworzyć każdego dnia, zwiazane z pracą zawodową, życiem prywatnym, podczas oglądania telewizji, czytania blogów :) czy mimowolnym wyłapywaniem haseł reklamowych z bilboardów zaśmiecających nasz kraj podczas spaceru czy jazdy samochodem. Nie wykluczone, że takie nagromadzenie "elektromagnetycznego smogu" jest jednocześnie bezpośrednią (wpływa) i pośrednią (bo jeszcze można ogłupić nas na milion sposobów, w szkole, propagandową papką w gazetach, TV i radio, podczas pogaduszek w sklepie itp) przyczyną coraz większego ogłupienia społeczeństw, zmniejszenia zdolności koncentracji, drastycznego spadku umiejętności analitycznych i pamięciowych (mnemotechnicznych). Nie wspominam już o wszelkich schorzeniach wynikających z faktu zaburzenia pracy mózgu i wszystkich narządów, które również są czułe na promieniowanie elektromagnetyczne.

Krótko odpowiem na pytanie postawione na początku tego tekstu. Według mnie nie tylko powinniśmy się poważnie zastanowić nad przytoczonymi powyżej faktami, ale też podjąć pewne środki. Kazdy we własnym zakresie. Nikomu podpowiadał nie będę. Ja odcinam transmisję kart kredytowych, kiedy się da nie używam telefonu (wyjmuję baterię), na noc wyłączam wszystkie urządzenia elektryczne, włącznie z wszystkimi urządzeniami WiFi. Wiem, że to nie wystarczy, bo wszyscy dokoła tego nie robią, co się mija z celem i może się okazać, że sąsiad ma komórkę zaraz za ścianą przy mojej głowie. Ale jedno wam muszę powiedzieć: warto o te rzeczy dbać. Uważam, że pomysł z siateczką wszystą w czapkę z daszkiem, choć trochę chroniącą nasz najcenniejszy komputer, wcale nie musi być już teraz wymysłem wariata, a może stać się koniecznością, jeśli nie będziemy chcieli paść ofiarą własnej ignorancji.

A łatkę oszołoma i tak mam od dawna, więc już od dawna mam w 4 literach, co o mnie mówią. Ciekawe tylko, że jakoś tak później nikt nie chce pamiętać, jak się wyśmiewał z tego, co mówiłem...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Pytalismy o to na wykladach bodaj z teorii pola. W odpowiedzi dostalismy wzor na glebokosc wnikania... coz, operujaca na 2GHz komorka to pikus przy morderczej lampce nocnej :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#304870