Sylwestrowa noc, część 3, ostatnia
Nadeszła północ. Łukaszek i Gruby Maciek złożyli sobie życzenia. Nagle zza parkingowego śmietnika wyłonił się okularnik z trzeciej ławki dźwigający swój zestaw artylerii podwórkowej. Nastąpiło połączenie sił i rozpoczęła się kanonada.
Zdecydowanie najpiękniej prezentowały się race z zestawu "poparcie dla partii", które wzbijały się bardzo wysoko - na 60 albo i 70% wysokości maksymalnej. Z innych warto było wyróżnić "karierę premiera" - piękne efekty świetlne ale nic poza tym, "komercjalizację szpitali" - wybuch w kolorach zimnych jak lód po czym skrzące się ogniki opadały w dół niczym fontanna łez, no i oczywiście "reformę szkolnictwa" - jeden błysk, wielki huk i nic więcej. Łukaszek i spółka wpadli w sylwestrowy amok i walili w niebo jedną rakietę za drugą. Kiedy już się skończyły pożyczyli od pana Sitko zapałki i spalili opakowania w pięknym, noworocznym ognisku.
W domu u Hiobowskich uroczysta atmosfera potrwała do północy i skończyła się zaraz po. Rodzina z napięciem wpatrywała się w ekran i odliczała sekundy do północy. Właśnie składali sobie życzenia, gdy z telewizora rozległ się głos:
- A teraz nadamy orędzie prezydenta Polski.
Tata Łukaszka wykazał się szybkim refleksem i przełączył na inny kanał.
- A teraz nadamy orędzie premiera Polski.
Przełączył ponownie.
- A teraz nadamy orędzie ministra finansów.
KLIK.
- A teraz nadamy orędzie ministra edukacji. A teraz nadamy orędzie prezesa naszej telewizji. A teraz nadamy orędzie prezesa firmy "Mięso & podroby". A teraz nadamy orędzie...
Tata wyłączył telewizor i dokończyli życzenia w spokoju. Toast spełnili każdy swoim trunkiem. Niestety, coś ich podkusiło, żeby sprawdzić co jest w programie telewizyjnym.
- O! "Kevin sam w domu"! - krzyknęła radośnie mama.
- Która część? - spytał apatycznie tata.
- Chyba pierwsza, nie ma żadnej cyferki po tytule...
- Dajcie spokój, ten dzieciak jest koszmarny - zaprotestowała babcia. - Gdyby Łukasz...
- Jest napisane "komedia familijna", trzeba wierzyć w to co piszą w gazetach... Oczywiście, w odpowiednich gazetach - zastrzegła mama.
Włączyli telewizor. Na ekranie pojawił się młody, wysoki blondyn.
- Ten Kevin z pierwszej części był chyba mniejszy - zauważył zdziwiony tata.
Na ekranie akcja toczyła się dalej. Otworzyły się drzwi i wszedł jakiś zarośnięty facet w futrze.
- Włamywacz! - krzyknął blondyn.
- Kevin? - zapytał włamywacz.
- Sam? - zapytał Kevin. I obaj utonęli w namiętnym pocałunku.
- Co to jest? - zapytała babcia strasznym głosem. Tata drżącą ręką sięgnął po program telewizyjny i odkrył straszną pomyłkę:
- To nie jest "Kevin sam w dom" tylko "Kevin i Sam w domu"!
- Nadal uważacie, że jest to komedia familijna? - zapytał wstrząśnięty dziadek.
Hiobowscy poszli spać, jedynie mama Łukaszka siedziała nadal przed telewizorem.
- Muszę być tolerancyjna, muszę być... - szeptała tuląc do siebie egzemplarz "Wiodącego Tytułu Prasowego". Wytrzymała jednak tylko kwadrans, do momentu, kiedy Kevin i Sam odpakowali prezenty gwiazdkowe.
Wyłączyła telewizor, a po chwili zgrzytnęły drzwi i pojawił się Łukaszek. Pachnący spalenizną, zmarznięty, podniecony.
- Ale był czad! - krzyczał. Mama go zgromiła, że przecież wszyscy śpią, objerzała, czy jest w jednym, nietkniętym kawałku, umyła go i położyli się spać. Ich snu nie przerywały ani odgłosy pługów śnieżnych odgarniających milimetrowe warstwy śniegu ani sygnały karetek jadące do ludzi z pourywanymi palcami czy wozów bojowych straży pożatnej pędzących do pożarów. Obudził ich dopiero odgłos otwieranych drzwi. Do domu wróciła siostra Łukaszka. Woniejąca alokoholem, tracąca równowagę, z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Jak ty wyglądasz! - załamała ręce mama. Ale siostra uśmiechnęła się jeszcze szerzej i oświadczyła:
- Zakochałam się!
Zapadła cisza.
- Y... E... A jaki on jest? - zapytał kompletnie zaskoczony tata Łukaszka. - Dres? Gangster? Jakie narkotyki bierze?
- Nic takiego - machnęła ręką siostra Łukaszka. - On jest romantyczny!
- Skąd to wiesz?
- Byliśmy już na pierwszej randce i nie chciał seksu!
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 1253 odsłony