Noworoczne knucie siostry w trzech - nomen omen - aktach

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Panował świeży, noworoczny mrok. Cały blok spał. Najpierw skrzypnęły drzwi wejściowe, a potem zaszumiała winda. Zatrzymała się na piętrze, na którym mieszkali Hiobowscy. Z kabiny wysiadły dwie postacie. Szły niepewne, przekrzywione, jedna wsparta na drugiej.
- Dużo wypiłeś? - spytał postać wspierająca głosem siostry Łukaszka.
Postać wspierana pokazała rozcapierzoną, drżącą dłoń.
- Sześć kieliszków - stwierdziła w zadumie siostra Łukaszka. - No nic, już jesteśmy. Ostrożnie...
Zgrzytnął klucz w zamku.

Chłopak siostry Łukaszka otworzył z trudem oczy, Na dworze było już jasno, przez niedokładnie zasłonięte okno świeciło słabo zimowe słońce. Bardzo bolało go głowa, czuł się źle i chciało mu się pić. Rozejrzał się z trudem po otoczeniu. Leżał na łóżku, pod kołdrą, w jakimś pokoju. Po chwili dotarło do niego, że to pomieszczenie już zna. To pokój siostry Łukaszka! Zalała go fala gorąca i głowa zaczęła go boleć jeszcze bardziej. Rozejrzał się jeszcze raz. Siostry nie było w pokoju. Jedynie zza ściany niósł się typowy, domowy gwar. Hiobowscy oglądali telewizję. Chłopak siostry przypomniał sobie przypomnieć jak się tu znalazł, ale bezskutecznie. Pamiętał jedynie, że podczas zabawy sylwestrowej nadużył alkoholu.
"Trzeba by wstać" pomyślał. Zaswędziała go ręka. Podrapał się, ale - rzecz szczególna - niczego nie poczuł. Podrapał się jeszcze raz. I nic.
"Straciłem czucie w ręce!" wystraszył się, ale zaraz przyszła refleksja, że przecież jak swędzi, to czuje. Poprawił się pod kołdrą, wyciągnął ręce na wierzch. Obie były, obie sprawne.
"To w co ja się drapałem?" pomyślał chłopak siostry i zobaczył, że przed nim, na kołdrze, leży trzecia ręka. Delikatna, z dłonią i o smukłych palcach i wymyślnie pomalowanych paznokciach. I ręka prowadziła gdzieś pod kołdrę.
"O nie!" jęknął w myślach chłopak siostry. Pociągnął kawałek kołdry do siebie i zza jej zwałów ukazała się najpierw ubrokacona fryzura, a potem zaróżowiona buzia siostry Łukaszka. Siostra spała z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Och, misiu - mruknęła przez sen siostra Łukaszka. - Byłeś fantastyczny...
Chłopak zajrzał pod kołdrę i gwałtownie ją opuścił z powrotem.
- Czy... - wychrypiał. - Czy my...
- Ty zwierzaku - siostra Łukaszka uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
Chłopak siostry Łukaszka jeszcze raz zajrzał pod kołdrę. Oboje byi kompletnie nadzy. Opuścił kołdrę. Po dłuższej chwili powolutku podniósł ją jeszcze raz.
"Wreszcie!" pomyślała triumfalnie siostra Łukaszka.
Chłopak siostry pierwszy raz widział ją bez ubrania. I musiał przyznać, że...
Nic przyznać nie zdążył, bo otworzyły się drzwi i weszła mama Łukaszka.

Hiobowscy wraz z chłopakiem siostry siedzieli w pokoju i w niezręcznej, milczącej atmosferze jedli sernik.
- No mówcie coś - poprosiła zrozpaczona siostra Łukaszka.
- E... Hm... Jak było? - spytał dziadek Łukaszka.
- No wiesz?!! - eksplodowała babcia Łukaszka. - O takie rzeczy pytać!!!
- Chodziło mi o sylwestra... - sumitował się dziadek.
- Cukru nie ma - zauważyła siostra i wymknęła się do kuchni. Zaraz za nią ruszyły mama i babcia.
- Bądźmy tolerancyjne - łagodziła mama.
- Gadaj mi tu zaraz! - naparła babcia agresywnym, świszczącym szeptem. - Co wy wyrabiacie?! Co?!
- Nic - wzruszyła siostra ramionami. - No właśnie chodzi o to, że nic. Chodzimy już ze sobą tyle czasu i nic się nie dzieje. Więc liczyłam, że jak zrobię taki fejk, to on się przełamie. Że jak już raz niby to zrobiliśmy, to nie będzie się już wzbraniał i zaczniemy już na serio ze sobą...
- Moment, co to jest fejk? - przerwała jej mama Łukaszka.
- Oszukaństwo.
- Zaraz, to wszystko było udawane? - babcia złapała się za głowę. - Czy wyście poszaleli?
- Ja chciałam...
- Ćśśś... - uciszyła je mama. - Bo się zorientują. Wracamy.
Wróciły. W pokoju grał już telewizor. Powtarzano noworoczną galę. Na ekranie widniała olbrzymia scena pełna bizantyjskich dekoracji. Grała ogromna orkiestra. Na deski wybiegły liczne grupy tancerzy w fantastycznych kostiumach. Zapaliły się reflektory, wjechała wielka maszyna, a na niej, w eleganckiej, drogiej kreacji tańczyła gwiazda. Muzyka zabrzmiała jeszcze głośniej, wystrzeliło mnóstwo rac, publiczność zawyła z zachwytu, a gwiazda podeszła do mikrofonu i zaczęła śpiewać:
- Sialala! Tralala! Sialala! Tralala!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

i znowu mogę się głośno śmiać. Prawie erotyk - dobre na początek roku i nowej dekady. I tylko szkoda, że mama Łukaszka weszła za wcześnie... ;)))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kasianna

#120764