czy to już koniec ?

Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
Blog

W zasadzie tak.

Koniec lutego, koniec pontyfikatu Benedykta XVI, koniec zimy (choć zima tylko udaje, że odchodzi, i jeszcze nas zmrozi) a poza tym oczywiście koniec świata, koniec naszej cywilizacji i koniec Polski - trochę rozciągnięte w czasie, bo bardziej procesualne.

Koniec końcowi nierówny; są wszak końce długie i krótkie, są planowane i oczekiwane z nadzieją albo z przerażeniem ale bywają też zaskakujące; zdarzają się końce szczęśliwe i końce marne, naturalne i sztuczne, a bywa i tak, że w ogóle żadnego końca nie widać, choć w zasadzie powinny być co najmniej dwa - grubszy i cieńszy.

Miewam z tym problemy, np. gdy idzie o jajko na miękko.

Kto czytał Jonathana Swifta wie, że ów doskonały w formie symbol życia może stanowić "casus belli" jeżeli się nie uzgodni z której strony się doń zabierać - a kto czytuje co innego, wie, że zawartość skorupki radykalnie zmienia z czasem charakter, bezpowrotnie tracąc swą przydatność do konsumpcji a -w zamian- zyskując rosnącą przydatność do rozmaitych operacji bojowych.

W lutym kury niosą się obficiej więc taki jak ja pacyfista częściej zmuszony jest do podejmowania trudnych a czasem ryzykownych decyzji, co począć z jajami, których przybywa i w sferze konsumpcji i na różnych polach "dialogu i konfrontacji", ale niezależnie od trafności i celności owych wyborów odór sulfanu (H2S) tak wokół gęstnieje, że odbiera i apetyt, i wolę walki i siły potrzebne do miotania/miotania się.

Nie moje to jaja, ale smród - owszem, niestety zresztą.

Nie wiem, czy doczekam jego końca (obawiam się, że mnie prędzej zadusi, choć to bynajmniej nie poprawi atmosfery); nie mam wpływu na to, czym zionie i wonieje Duch Epoki, mogę jedynie zbijać i puszczać bąki dla upamiętnienia osiągnięć jego prezydencji, np. zupełnego wyeliminowania cywilizacyjnie przestarzałego modelu końca, tzw. "happy endu", dzięki czemu powszechnie wiadomo, że go nie będzie.

Jaki będzie ten, który nastąpi, nie wiadomo - ale sądząc "z zapachu, który mógł być skutkiem strachu" i odcienia zieleni, którą oglądamy na obliczu niejednego mieszkańca naszej wyspy, o pierwszej świeżości nie ma mowy.

***

Za tydzień w sejmie debata nad poselskim wnioskiem w sprawie konstruktywnego wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska; referentem ma być poseł Jarosław Kaczyński.

Wniosek poddany zostanie pod głosowanie w bloku głosowań;
po ogłoszeniu wyników śmiechom i żartom nie będzie końca.

Widać jeszcze nie czas.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

to ja sie boje, że "rząd techniczny" to jest taki wynalazek, który wyskubie jeszcze coś tam gdzie już nic nie ma.

Nie życzę konca, wręcz przeciwnie.

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#339081

DEDAL

czy to już koniec ?

Czy właściwie nie jest TO  początkiem KOŃCA????

 

http://www.youtube.com/watch?v=qnWePpETzWU

 

Kto gospodarzem a kto gościem ,

kto panem a kto kmiotem ?

I co  będzie  z nami .....POTEM ???

Pozdrawiam  :}

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

DEDAL

#339093

Abdykacja Papieża nie jednego z nas nastraja pesymistycznie i rzeczywiście może zwiastować koniec pewnej epoki w KRK.
Zgodzę się też z coraz bardziej widocznymi oznakami końca naszej cywilizacji (łacińskiej) o której Pan wspomina a nawet niestety końca Polski (tej starej).
Ale jakim sposobem wcisnął Pan w to wszystko koniec świata ?
Chyba, że chodzi o pojęcie : mój(osobisty) świat.

Koniec jest jak pożegnanie, początek jest jak przywitanie.
Ciekawe z kim/czym teraz będziemy się witać.

NIEPOPRAWNY INACZEJ

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#339095