Czy naprawdę wiem co kupuję?

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
Kraj

 Witam serdecznie

 

Dziś troszeczkę mało poważnie, ale czy na pewno?

 

Jedną z form promocji określonych produktów jest oczywiście ich opakowanie i wszystko to, co się na nim znajduje lub to... czego na nim brakuje.

 

Rzesza marketingowców pracuje nieraz przez wiele miesięcy nad wyglądem opakowania danego produktu oraz nad treścią przekazu informacyjnego, które ma nieść to opakowania dla konsumenta. Często prowadzi się badania konsumenckie, szczególnie te jakościowe (focusowe) aby poznać opinie potencjalnych i rzeczywistych konsumentów o danym opakowaniu i jego przekazie. Wyniki tych badań stanowią często podstawę do korekty a nawet zmiany całego projektu graficznego tegoż opakowania i zmian treści na nim zapisanych...

 

Niestety często też sam projekt graficzny oraz treści zawarte na opakowaniu stanowią przekaz niekompletny, celowo niejednoznaczny lub też realnie fałszywy. Podobnie zresztą jest tak w innych np. umowach cywilno-prawnych, które  podpisujemy np. z instytucjami finansowymi a pamiętajmy, że zakup określonego produktu jest umową cywilno-prawną zawieraną przez producenta i pośrednika z konsumentem i wszystkie informacje zawarte na opakowaniu są niejako "warunkami i zapisami" tejże umowy.

 

Warto więc czytać na opakowaniu wszystko, co jest na nim zapisane (szczególnie to, co jest relatywnie zapisane nielogicznie "małymi literkami") a nie kierować się li tylko szatą graficzną i relatywnie dużym opisem słowno-graficznym.

 

Dziś - obrazując pewne niepokojące zjawisko - posłużę się przykładem soku pomidorowego firmy Tymbark, który zakupiłem sobie w szpitalnym sklepiku...

 

Jest to tylko przykład i dotyczy zapewne wielu firm... Ja akurat wczoraj nabyłem ten sok w kartoniku 1 litrowym a jako, że w szpitalu jest dużo czasu, więc przeczytałem wszystko i zanalizowałem wszystko, co znajduje się na jego opakowaniu...

 

Mój niepokój wzbudził brak w opisie podania procentowego składu tegoż soku wskazującego oddzielnie  zawartość świeżo przetartych zaraz po zbiorze pomidorów i soku pomidorowego powstałego z soku zagęszczonego. Widnieje natomiast taka oto informacja: "Sok pomidorowy 100% częściowo z zagęszczonego soku pomidorowego (...) Skład: przeciery i soki (100%): przecier ze świeżych pomidorów i sok pomidorowy z soku zagęszczonego, sol morska". Czy taki opis wskazuje nam ile jest  w soku przecieru ze świeżych pomidorów a ile soku z zagęszczonego soku pomidorowego?

 

Odpowiadając na postawione pytanie możemy stwierdzić, że na pewno nie wiemy jaka jest relacja pomiędzy tymi sokami w soku pomidorowym Tymbarku a moje wątpliwości, co do jednoznaczności treści zawartych na opakowaniu tegoż soku wynikają jeszcze z faktu, iż na jednej ścianie kartonu w sposób słowno -graficzny Tymbark informuję nas: "Wiem, co piję. Z 1,1 kg pomidorów odmian m.in. Batory i Etna... przetartych zaraz po zbiorze... powstaje najwyższej jakości sok Tymbark bez dodatku cukru. SOK 100%". Na tej ścianie nie ma informacji, że sok w kartonie jest częściowo wyprodukowany z zagęszczonego soku pomidorowego a nie tylko z przecieru 1,1 kg pomidorów dokonanego zaraz po zbiorze! Co prawda na innej ścianie kartonu takowa informacja jest napisana (podobnie jak w opisie składu), ale jest napisana relatywnie małym i nieczytelnym z daleka drukiem, natomist na pierwszym planie (widocznym z daleka) jest znów: "Wiem, co piję: BEZ dodatku cukru. 1,1 kg pomidorów przetartych zaraz po zbiorze. Ze szczyptą soli"... i małymi jasnozielonymi literkami, ledwie z daleka widocznymi: "sok częściowo z zagęszczonego soku".


Pracowałem wiele lat w dziale marketingu firmy międzynarodowej i wiem, że na pewno marketingowcy firmy Tymbark wiedzą ile procentowo jest w końcu  soku przecierowego ze świeżych pomidorów (gdzie przetarcie tych pomidorów nastąpiło zaraz po zbiorze) w tymże soku pomidorowym a ile soku z zagęszczonego soku pomidorowego... Jeżeli oni nie wiedzą to na pewno wiedzę tą posiadają szefowie i pracownicy działu  produkcji.

 

Nie wiem czy chciałbym wiedzieć, ile jest tego soku w soku a ile innego soku w tymże soku... Ważne jest, że nic nie wiem i nie wiem tak naprawdę co piję... choć może sok Tymbarku jest rzeczywiście bardzo dobrym sokiem a może i najlepszym na rynku, bowiem kupując go podświadomie wiem, że jest wyprodukowany z 1,1 kg świeżo przetartych pomidorów...

 

Chociaż raczej ... hm... wiem, że nic już nie wiem a takież stwierdzenie - dzięki soczkowi z Tymbarku - przybliża mnie do Sokratesa... hm... wypada mi za to podziękować producentowi, co niniejszym czynię...

 

Pozdrawiam, lekko humorystycznie, ale czy na pewno...?

 

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

Brak głosów

Komentarze

 Witam Pana.

Temat istotnie ... nietypowy.

Dostosowując się do autora i ja pozwolę sobie na nieco luźnych refleksji!

Ilość soku w soku czy cukru w cukrze stanowiły problem od momentu pierwszej wymiany handlowej!

Generalnie, wydawało by się, że jest to istota każdej z form obrotu dobrami. W tym też ideami! 

Nie dzieje się tak jednak właśnie z powodu opakowań. Łapiąc się na ładne opakowanie nieraz płacimy wyższą cenę za "mniej soku w soku". 

Na dobrą sprawę cała polityka, podobnie jak handel, opiera się o pewien miraż, fałsz, manipulację. 

Wszyscy kupujemy jakiś obraz rzeczy, często nie mając właściwie pojęcia co zawiera opakowanie.

 

 

Warto wszak pamiętać, że są rzeczy wymykające się kryteriom handlu i marketingu!

One, jak róże nie wymagają opakowań i dodatków. Same w sobie stanowią wartość i piękno. 

Pozdrawiam i powrotu do zdrowia życzę

Vote up!
0
Vote down!
0
#251587

Podpisuję się pod tym co napisał krzysztofjaw. Jakieś 3 dni temu miałem podobną sytuację. Kupiłem sobie sok pomarańczowy Tymbarka i przeczytałem skład, ponieważ od dłuższego czasu patrzę na to co zawierają produkty, które kupuję - jak coś ma jakieś "E" to od razu odkładam (przyznam, że coraz trudniej mi coś kupić w markecie). Nawiązując do tematu sok pomarańczowy Tymbarka, choć ma napisane, że jest 100% naturalny ma też notkę o tym, że zrobiony jest z zagęszczonego soku bez podania proporcji. Nie zgłębiałem się dalej w tym temacie bo nie było czasu, ale fajnie że ktoś o tym wspomniał. Jako przedłużenie tematu proponuję mój wpis: http://niepoprawni.pl/blog/6289/trucizna-nasza-powszednia

Nie wiem czy już wyszedłeś z tego szpitala, ale na wszelki wypadek życzę powrotu do zdrowia i żebyś nigdy nie musiał już wrócić do polskiego szpitala.

Vote up!
0
Vote down!
0

http://www.kontrowersyjnekontrowersje.pl - zacznijmy działać!

#251406

Kończy mi się czas pobytu w szpitalu i niestety na kilka dni również mozliwość dostepu do komputera. Przepraszam z góry za brak odzewu i odpisywania na komentarze...

Szpital... trafiłem akurat na oddział, który był niedawno remontowany a i personel dostosował się do odremontowanego wedle współczesnych wymogów sanitarnych oddziału... Mam to szczęście w nieszczęściu choroby...

Co do soków i innych produktów spozywczych... Coraz mniej niestety mamy tych zdrowych... Podobno niedługo nawet nie trzba będzie pisać, że słodzikiem jest aspartam... jedna z najgorszych dla zdrowia substancji słodzących... Nie mówię już o GMO czy też tych wszystlich konserwantach...

Polska do niedawana była naprawdę "zdrowa zywnościowo" i mogło to być dla nas idealnym zyskiem po wkroczeniu do tzw Unii Europekskiej. Niestety zaprzepaścilismy tą szansę a teraz lobby Monsanto chce na siłe u nas dopuscić GMO (w nasiennctwie, produkcji i przetwarzaniu)...

Musimy walczyć jednak i nie poddawać się... walczyć oczywiście prawnie i pokojowo, ale mocno, silnie i bezkompromisowo...

Pozdrawiam serdecznie

krzysztofjaw

Vote up!
0
Vote down!
0

krzysztofjaw

#251415

gość z drogi

i proszę zbierać siły na Jesienny Czas,bo po 'igrzyskach" nic tylko pustynia

serd pozdr

Vote up!
0
Vote down!
0

gość z drogi

#251427

Od wiernego czytelnika Pańskiego bloga.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#251577

Takie wpisy też sa potrzebne, w końcu nie wszyscy zwracają na etykietki uwagę, a powinni.

Mnie od jakiegoś czasu nurtuje inne pytanie: czego nie zawiera etykieta? Zdaje się, że producenci są zobligowani do uwzględniania szkodliwych substancji na etykiecie tylko wtedy, gdy ich poziom jest wyższy od określonego przepisami. Załóżmy, że w przypadku jednego produktu taka mała ilość rzeczywiscie nie szkodzi. Ale jeśli skonsumujemy takich produktów kilka?

No i czy "sok świeżo wyciskany z pomarańczy 100%" jest naprawdę świeżo wyciskany z pomarańczy... w 100%?

Pozdrawiam i zyczę szybkiego powrotu do zdrowia. :)

Vote up!
0
Vote down!
0
#251469

Pod koniec komuny kupowało się malutkim dzieciom za bony w peweksie albo od kogoś, kto dostawał z Niemiec paczki, kaszki mleczno-owocowe albo orzechowe. Już nie pamiętam marki. Były naprawdę znakomite, sądząc po składzie.

Peweksy zniknęły, znajomi paczek nie dostają, za to w sklepie zobaczyłam niedawno kaszkę mleczno-ryżową wiśniową czy malinową. Pomyslałam sobie, ze kupię na szybki lekki podwieczorek czy deser. Oczywiście obejrzałam skład. Owoców jest tam 0,5 %. Naprawdę. Do tego "aromat zbliżony do naturalnego" czy jakoś tak.

Takich kaszek, jak kiedys te niemieckie - nie ma. A po co one nam, mieszkańcom jakiejś postkolonii?

Nie ma też tkanin z prawdziwego lnu, z prawdziwej bawełny. Te, co są, to nędzne podróbki. Posciel ma napis 100% bawełny, ale na metce jest, że prać do 60 st., a prasować - tylko dwie kropki na ikonce zelazka, zamiast trzech. No to jakie to jest 100% bawełny?

Vote up!
0
Vote down!
0
#251522

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!

Vote up!
0
Vote down!
0
#251524

ale w konwencji;).

Tzw. chemia gospodarcza. Mieszkając w Niemczech zauważyłem, że tamtejsze środki chemiczne są zupełnie inne, pomimo tego, że firma ta sama. Mało tego, skład chemiczny identyczny. A "polski" Lenor ni jak ma się do Lenora "niemieckiego".

Nie wiem jak w innych miastach ale w Poznaniu, jak grzyby po deszczu, powstają sklepiki z szyldem CHEMIA GOSPODARCZA Z NIEMIEC. Człowiek wchodzi a tam te same Lenory, Persile czy inne Palmolivy co w sklepie obok. Znaczy, prawie te same. A prawie... Wiadomo.

Pozdrawiam, życząc szybkiego powrotu do zdrowia

Vote up!
0
Vote down!
0
#251531

[quote=jacool78]Mało tego, skład chemiczny identyczny.[/quote]

To ja od razu poproszę o profesjonalne wyjaśnienie tego zjawiska. ;-)

Ech, w tym Poznaniu... ciągle coś nowego, głównie z zakresu robót drogowych... tak słyszałam. ;p

Vote up!
0
Vote down!
0
#251579

Bywam dość często w Berlinie i tam zaopatruję sie w tzw .chemię domową.Ten sam produkt kupiony w Rossmanmnie tam jest zupełnie innej jakości,niż ten kupiony też w Rossmannie w Polsce.

Po prostu ich fabryki  dają inną recepturę na takie same produkty,ale robione dla polskich Irokezów,jak mówi Michalkiewicz.To samo dotyczy produktów spożywczych-nie wiem czy wszystkich, ale niektórych recepturę sprawdzałem tam i w Polsce.Tubylcy -Polacy traktowani są jak Indianie w rezerwacie,ot co.

"Nie lękajcie się!" J.P.II

Vote up!
0
Vote down!
0

"Nie lękajcie się!" J.P.II

#251603

Oczywiście-jak najszybszego powrotu do pełnego zdrowia !

"Nie lękajcie się!" J.P.II

Vote up!
0
Vote down!
0

"Nie lękajcie się!" J.P.II

#251620

;)

Na moje oko jest to kwestia rozcieńczenia. I nie myślę tutaj o homeopatii. :) No, na tyle profesjonalnie mogę zabrać głos dziś. Albo dać... :)))

Grunwaldzka już przejezdna, choć do Bułgarskiej w korku:) Nic to Baśka...

PS. Kochana :)))

Vote up!
0
Vote down!
0
#251665

Panie Krzysztofie,to co najwazniejsze - zycze szybkiego powrotu do domu,do zdrowia,pelni sil.
Serdecznie pozdrawiam.

Vote up!
0
Vote down!
0

someone

#251533

... wtrącenie politycznych złośliwości a propos. Na przykład zadaję sobie pytanie ile w produkcie SP Zbigniewa Ziobro jest solidarności, ile Polski, a ile Ziobry. No i ile dodatków (Kurski, Migalski...)? Wreszcie - gdzie informacja: "Może zawierać śladowe ilości omułków"???:):):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Vote up!
0
Vote down!
0

------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"

#251543

chyba tylko Jarosław Kaczyński jest stuprocentowy, nie mówiąc o bankowo "stuprocentowo ujemnie" zdrajcach, których nawet nie trzeba wymieniać, bo znamy ich wszyscy.

Reszta to zbieranina, gdzie nigdy nie ma pewności, ile jest czego i w jakiej proporcji.

Pozdrawiam Niepoprawnie

krisp

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart

Vote up!
0
Vote down!
0
#251571

i codziennie wyciskany, a na dodatek dokładnie badany:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Vote up!
0
Vote down!
0

------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"

#251578

;-P

Vote up!
0
Vote down!
0
#251582

życzę zdrowia! Czasem wbrew NFZ-owi i systemowi szpitalnictwa, a dzięki zaangażowaniu przyzwoitych jeszcze pracowników lecznictwa, wspartych przez Bożą Opatrzność, wracamy do zdrowia, co daj Tobie Panie Boże. Amen.

Pozdrawiam Niepoprawnie

krisp

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a Magyart.

Vote up!
0
Vote down!
0
#251575

Moja żona leciała kiedyś przez Atlantyk. Na pokładzie samolotu sprzedawano min. kosmetyki. Kupiła sobie coś firmy Lancom. Była niezwykle zadowolona więc po jakimś czasie postanowiła że kupi sobie to samo z tym że była za oceanem. Pomyślała że skoro firma o niekwestionowanej renomie, to co za różnica gdzie kupi? Zaskoczenie było bardzo niemiłe bo produkt spowodował silne uczulenie. Zadzwoniła do siedziby Lancom do Paryża ze skargą na produkt. Okazało się że w identycznych opakowaniach pod identycznymi nazwami/przeznaczeniem kryją się produkty o odmiennym składzie chemicznym. Zatem kosmetyk kupiony w Polsce czy w samolocie różni się składem, zapachem i użytymi surowcami od tego kupionego za Atlantykiem.
Nazwa zobowiązuje? Kogo? I do czego?

Vote up!
0
Vote down!
0
#251597

Przede wszystkim dużo zdrowia.

A problem cukru w cukrze jest naprawdę poważny.

Soki, soki !!!, a mięso i jego przetwory ?
To dopiero masakra.
U mnie w domu pijamy teraz soki w 3-5 l kartonach z kranikiem, prawdopodobnie 100%, mętne. Można je tu i ówdzie kupić.

Tzw. zdrowa żywność też często nie jest taka, jak by się wydawało.

To obszerny temat i zapewne, jak to DIXI pisze, dotyczy jakości i naturalności nie tylko żywności.

Że nie wspomnę o różnicy między T-shirtem lub jeansami z U.S.A. lub Meksyku, a u nas. Tam 100% bawełna jest jak setka prawdziwej wódki, a nasze cieniuśkie.

Serdecznie Pozdrawiam

jwp

Vote up!
0
Vote down!
0

jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.

#251619