Wszystko jest naczyniem połączonym

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz
Kultura

 

Polscy twórcy, którzy czują odpowiedzialność za państwo i naród (nazwijmy ich patriotami) narzekają, że nie są w stanie zdobyć dofinansowania do swoich książek, filmów, twórczości malarskiej, czy nawet naukowej. Nie są więc w stanie rozwinąć się, wypróbować swoich sił i talentów a także zareagować twórczo na ważne wydarzenia w kraju. Krótko mówiąc, to co przeżywamy nie ma opisu prawdziwego, lecz interpretację niemal wyłącznie lewicową lub wręcz lewacką. I to nie jest normalne. Tym bardziej, że na przestrzeni ostatnich 30 lat, podobno odzyskanej wolności, wiele fundacji, zwłaszcza niemieckich, penetrowało Polskę, a zwłaszcza ziemie odzyskane, w poszukiwaniu młodych zdolnych ludzi z cechami przywódczymi. Do tego trzeba dołożyć kilka katastrof lotniczych i kilkanaście samochodowych, w których zginęły osoby, które miały potencjał i mogły mieć wpływ na losy państwa, a może nawet i narodu, a także dwumilionową emigrację za Zachód, a więc najbardziej operatywnych młodych ludzi. To prawdziwy krajobraz po bitwie i potencjał naszych możliwości. Rzecz jednak w tym, że chyba niewielu tak to widzi.

Ale to jeszcze nie koniec wyliczanki. Twórcy lewicowi mają przetarte ścieżki i nie mają trudności z uzyskaniem dotacji, natomiast twórcy bezkompromisowi i rozumiejący swoją rolę w kulturze muszą toczyć batalie nie tylko z prawem, ale również wykańczające ich boje z urzędnikami. Nie chodzi tu o dyskryminację lewicowych twórców, lecz o właściwe proporcje.

Rasowi urzędnicy zwykle posiadają trzy charakterystyczne dla siebie niepisane prawa: 1. „uwalenie” sprawy chroni przed ryzykiem i redukuje pracę, 2. złe prawo jest sprzymierzeńcem bo nie pomaga, lecz szkodzi (resztę patrz j. w.), 3. obojętność jest jedynym sposobem na przetrwanie, bo potrafi zniweczyć nawet boską inicjatywę. Jeżeli przypadek pierwszy, w jakimś sensie może usprawiedliwiać młodego urzędnika, bo długo szukała pracy, nie ma praktyki i nie chce mieć kłopotów, to drugi, tryska krystalicznym, wręcz pomnikowym, brakiem poczucia odpowiedzialności za wszystko… Ale to dopiero wstęp. Schody namnażają się, gdy taki młody adept jakiejś sztuki trafi na celebrytę lub kogoś, kto w jakiś sposób poczuje się zagrożony. Koniec. Gdy będzie napierał, w odpowiedzi, powstaje przeciwko niemu spółdzielnia, która swoją siecią zablokuje mu rozwój. Znam przypadek autora sztuki teatralnej, który otrzymał taka oto prywatna radę: warsztatowo twoja sztuka jest poprawna, ale jeżeli nie będziesz pisał o dewiacjach, będziesz marginalizowany. I była to bardzo szczera rada.

Zarysowany wyżej szkic jest bardzo ramowy, ale już na jego przykładzie widać jaką kondycję ma polska kultura. Jej wektory i tendencje nie muszą mieć ani kierunku, ani korzeni politycznych. Część kieruje się ideologią, ale pozostali strachem lub najzwyklejszym tchórzostwem: „nie będę ryzykował bo mnie uwalą, a obecna pensja starcza mi na opłacenie długów”. Jeżeli taka diagnoza jest prawdziwa, to mamy sztukę z jednej strony opartą na dewiacjach, a z drugiej na strachu. Czyż nie jest to jej upadek?

Ale przyczyna tego wszystkiego leży w zupełnie innym obszarze. Ten obszar można nazwać: brakiem wyrobienia politycznego, poczucia państwa, zabetonowaniem wolności i inicjatywy, brakiem wyobraźni obywatelskiej lub prymitywną pazernością. Gdy wejdziemy na poziom administracyjny, to zauważymy stemplowy mechanizm i kompletny brak misyjności. Dla uściślenia trzeba jednak podkreślić, że zdarzają się urzędnicy, którzy rozumieją swoją rolę ( a więc można!), ale jest ich zdecydowana mniejszość. Ogólnie obowiązuje zasada, że jak nie masz jakiegoś palca, który popchnie twoją inicjatywę/sprawę, ugrzęźnie ona w jakiejś szufladzie, w czyimś komputerze lub na jakiej półce. I amen. A czas dla wszystkich biegnie nieubłaganie. Żeby nie być gołosłownym, odwołam się do powojennej sytuacji na Śląsku. Spotykałem się tam z taką uwagą: spisujmy i opracowujmy wszystko, co się da, bo jak przyjdzie do rozliczenia z Niemcami, nie będziemy mieli żadnych argumentów.

Czy tak trudno zrozumieć, że jeżeli nie odwołamy się do prawdy, nie opiszemy swoich czasów i nie wyłożymy swoich prawdziwych argumentów, to inni nas wyśmieją i ponownie wygra lewacka, krzywdząca nas opinia, a nasze dzieci nie będą w stanie zrozumieć ani swoich rodziców, ani czasów w których żyli? Będą powtarzały kolejne fałszerstwa na swój własny temat i będą miały jeszcze mniejsze szanse na obronę swojego stanu posiadania i swojej prawdy. Przykładem już jest Polskie Państwo Podziemne, Ziemie Odzyskane – tu jest kompletna tabula rasa. Nie mamy też opisów tego, co działo się po 1989 r. na obszarach biedy, jaka nawiedziła polski obszar, i jak sobie z nią radzono. Nie mamy opisu przejmowania polskiej ziemi w III RP, nie znamy sposobów i ścieżek degradacji polskiej tradycyjnej inteligencji, coraz mniej rozumiemy swoją kulturę i sens walki naszych przodków, itd. Nasze społeczeństwo nie posiada odpowiedniej idei scalającej naród (po wojnie taką była idea ziem piastowskich), polityka blokuje myśl kulturową i racjonalny ogląd sytuacji, nie mamy jednego politycznego wektora – nie znając właściwego punktu odniesienia stoimy w miejscu obracamy się w kółko itd., itd. Opisy naukowe, w większości są fragmentaryczne, nie odpowiadają na pytanie co się stało po 1945 r., a co po 1989 r.? Ba, prócz urzędowych dokumentów nie ma materiałów na szerszy opis. Redakcje zubożały do tego stopnia, że nie stać je na reportaż, a dziennikarze poszli w kierunku łatwizny – albo na sensację, albo w tematy budzące emocje. Za to sa nagradzani. Nie ma reportaży społecznych, które łączą społeczeństwo z władzą i odwrotnie. Dość znany jest fakt młodego dziennikarza, który zamiast udać się na miejsce zdarzenia, odpowiedział kierownikowi redakcji, że jeszcze nic na ten temat nie ma w internecie. Coraz mniej ludzi potrafi właściwie ocenić wartości dzieła, ale najgorsze jest to, że nikomu nic już się nie chce!

Odbudowa państwa zawsze ma dwa filary: gospodarczy i kulturowy. Bez ich synchronizacji nie zbudujemy trwałych fundamentów, oddzielając je budujemy domki na piasku. Zależność jest jednak taka, że gospodarkę można rozłożyć lub zablokować w ciągu  kilku miesięcy, natomiast zbudowaną jedność kulturową, która trzyma gospodarkę, trzeba mozolnie rozwalać przez dwa pokolenia. Nie inwestujemy w nasza przyszłość.

***

Pytanie, jak z tego wyjść? A czy nie może powstać na początek np. jeden teatr, który zajmowałby się wystawianiem sztuk młodych autorów, nie tych lewackich, lecz uwrażliwionych na los ludzi, los państwa, kultury i narodu? Boiskami i stadionami z grubsza nasyciliśmy kraj, ale czy odpowiednio nie mogłyby powstać ukierunkowane galerie, domy kultury, kluby dyskusyjne, szkoły o profilu klasycznym itd.? To wszystko oczywiście połączone w jedną sieć wspólnej przyjaźni? Czy nie mogą powstawać odpowiednie konkursy, które racjonalnie finansowałyby wysiłki penetracyjne i zmuszały do szukania prawdy o naszych czasach? Złożenie sensownej pracy byłoby rozliczeniem końcowym. Wyróżnienie, dawałoby szansę na pracę i kierunkowy rozwój. Czy obok disco pola, nie może powstać okienko w radio i telewizji, które promowałoby tak skonstruowaną nową falę literacką? Czy nie mogą powstać miejskie strony internetowe informujące o planie przyszłych imprez kulturalnych lub spotkaniach w mieście? O taką w Lublinie prosiłem obydwie strony polityczne. Przedstawiciele obydwu partii bali się reklamy spotkań drugiej strony. Czy poważne miasto nie stać na finansowanie jednej reprezentacyjnej księgarni, księgarni muzycznej oraz antykwariatu? To nie są duże koszty. Czy naprawdę nie mamy ambicji kulturalnych; czy naprawdę już do takiego stopnia schamieliśmy?

***

Każda kultura ma swój kod kulturowy, który nieustannie trzeba rozwijać i udrażniać. Odejdźmy od naśladownictwa, rozwijajmy to, co polskie i nie upatrujmy w tym jakiegoś nacjonalizmu, lecz odwrotnie, szansę na prezentacje siebie.

Siłą motoryczna romantyzmu był patriotyzm, ale zaowocował jeszcze w Oświeceniu. Potem wykuwał się w powstaniach narodowych, na Wielkiej Emigracji, w literaturze. Pozytywizm przyniósł załamanie wiary w sens walki. Ale patriotyzm wygrał w następnym okresie – w Młodej Polsce i okresie międzywojennym. Ba, musiał wygrać, ponieważ jest kręgosłupem polskich dziejów. I tak jest również dzisiaj, a więc racjonalny patriotyzm albo śmierć.

Wielka literatura i wielka nauka nie powstają na podłożu wirtualnej rzeczywistości, nie narodzą się z małości, kundlizmu, krótkiej perspektywy, czy bylejakości. Ona wymaga wysiłku, szczerości, oddania prawdzie i poczuciu odpowiedzialności.

Naród, który nie ma możliwości swobodnej kreacji poprzez własną i wolną twórczość – umiera! Jeżeli nie będzie wysokiej literatury, historycy nie napiszą dobrej historii, socjolodzy będą stawiać złe diagnozy, a politycy nie otrzymają stosownych analiz. I odwrotnie: jeżeli naukowcy nie wypracują właściwych interpretacji, nie powstanie na wysokim poziomie literatura. Wszystko jest bowiem naczyniem połączonym.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Mowi Pan: "Naród, który nie ma możliwości swobodnej kreacji poprzez własną i wolną twórczość – umiera!" Przeciez wlasnie o to chodzi! Zaraz na poczatku sowieckiej okupacji Polski, po zlikwidowaniu (w sensie doslownym) Polskiego Panstwa Podziemnego, od 1947 roku rozpoczeto likwiacje polskiej literatury w zasobach bibliotecznych, zastepujac ja "literatura" sowiecka. Dotyczy to nie tylko literatury, lecz calej polskiej kultury i sztuki w najszerszym tego slowa pojeciu. Najwieksze szkody ponieslismy w latach piecdziesiatych, lecz dewastacja nie ustala, az do tej pory. Ostatnio sie wzmogla. Powstaja antypolskie filmy, bluzniercze sztuki teatralne i wystawy, zboczency paraduja ulicami miast. Gross jest zapraszany przez Uniwersytet Jagiellonski, a  reakcja na antypolski paszkwil Tokarczuk, sa slowa Piotra Glinskiego: "Wydaliśmy 700 tys. zł na tłumaczenia jej książek".

Dlatego jak bumerang powraca zasadnicze pytanie Jana Olszewskiego: CZYJA JEST POLSKA?

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

To się zaczeło od likwidowania polskości, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości, naszych bohaterów i naszej wiary. To jest pierwszy krok, drugim będzie likwidacja Polski. J.M.Rymkiewicz

#1614857

Nie bardzo rozumiem Pańskiego komentarza... Ja o tym samym piszę. I nie piszę po to, aby sobie tak napisać, nie piszę, aby odnotować, tylko stawiam konkretne propozycje rozwiązań, a więc zmiany tego stanu rzeczy. Mogę dodać, że mam sygnały, że dobre książki znikają jeszcze dzisiaj z bibliotek. Nie wiem, czy są chowane (np. do prohibitów), czy neutralizowane w jakiś inny sposób. mm nadzieję, że nie są palone. Bo w dzisiejszych czasach już wszystko stało się możliwe. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Ryszard Surmacz

#1614886

Szkoda, ze Pan nie zrozumial, ze tylko rozszerzylem Panska mysl. Pozdrawiam. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

To się zaczeło od likwidowania polskości, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości, naszych bohaterów i naszej wiary. To jest pierwszy krok, drugim będzie likwidacja Polski. J.M.Rymkiewicz

#1614956

@ Leszek 1

Proszę się nie obrażać, może to jakieś moje skrzywienie zawodowe, ale trochę się źle czyta komentarz, który nie wychodzi poza obszar poruszanego tematu. Stąd taka moja reakcja. Pozdrawiam 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ryszard Surmacz

#1614975

Witaj

 

Jesteś dobrym obserwatorem. I opisujesz tak jak jest. I wyciągasz właściwe wnioski.

Myślę nieco inaczej. Bez urazy, bo długo byłem, że tak powiem, projektantem, staram się myśleć konstruktywnie, a przynajmniej przewidująco.

 

Nie tak dawno napisałem krótki artykuł pod tytułem cug. Na przykładzie zwykłego, lecz dobrego kominka wyjaśniałem, że nie rozpalisz go dobrze i będzie on funkcjonował prawidłowo, jeżeli nie uda Ci się wytworzyć niezbędnego ciągu, tego tytułowego cugu, by ogień buchnął pełną siłą i ogarnął całe paliwo.

I tu jest właśnie to, czym się martwisz. To my - Polacy potrzebujemy teraz takiego cugu, myślę kogoś bardzo charyzmatycznego z niekwestionowanym autorytetem i co bardzo ważne - z profesjonalną, mądrą komunikacją, który potrafi rozpalić prawdziwy ogień w Polakach.

Bo jak dotychczas takie 500+, czy 13 emerytura to podpałki, gdy dodane do paleniska (Polski) podtrzymują tylko tlący się płomień, lecz nie pozwalają wybuchnąć ogniowi pełną mocą.

 

Nasi wrogowie wydaje się znaleźli taki niezbędny element, by swój entuzjazm i nadzieję rozpalić. To diaboliczna postać - marszałek Grodzki. Też przed nim ostrzegałem na samym początku, lecz naszym prawiczkom politycznym nie udało się dotychczas jego zneutralizować. A on z każdą chwilą czyni wielkie szkody. Uczy lewacką gnuśną ciemnotę, jak prowadzić action directe.

Przykro, lecz nie dostrzegam na razie kogoś takiego, by wytworzył narodowy, patriotyczny cug. Przeciwnicy potrafią korzystać nawet z trupa, jak to jest w przypadku zamordowanego Adamowicza. Owsiak bez zmian 20 lat potrafi mamić i psuć dzieci. Pokazywanie faktycznego wysiłku Caritasu nic nam nie daje.

Słowo klucz - wizerunek. A kimś ważnym nie może być, choć to poczciwy człowiek, Zenek Martyniuk.

 

Serdeczności

Janusz

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Trolle, agenci i wredni nie mają co liczyć na moją uwagę. Próżne ich wysiłki.

 

 

 

 

#1614858

Witaj!

Pamiętam ten artykuł (Cug). Ale widzisz, zarówno tam, jak i tu nie dałeś odpowiedzi na podstawowe pytanie - jak to zrobić? Więcej, jest to nasz narodowy problem od wieków. Ale na to pytanie odpowiedzi udzieliła II RP (jak zwykle). W krótkim czasie - jednego pokolenia zorganizowała państwo i naród, który w najbardziej ekstremalnych warunkach zbudował Polskie Państwo Podziemne. Tego ewenementu na skale światową nie byłoby, gdyby nie praca właśnie państwa przez 20 zaledwie lat. 

A więc tu mamy odpowiedź. Nie naród, lecz państwo może w najkrótszym czasie zmienić usposobienia Polaków. I nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Ja może jestem obserwatorem, ale też ofiarą procederów wycinania "odrostów". Tak samo naród nie jest w stanie się oczyścić, jak nie była w stanie oczyścić się kasta sędziowska. Tym bardziej dzisiaj, gdy jest ogłupiony niemal do cna. Przed wojna byli przywódcy: Piłsudski, Dmowski, Witos, Korfanty. A więc cztery konie, które ciągnęły w różne strony, ale ciągnęły ten sam wóz. Dziś nie ma jeszcze warunków na wykształcenie się takich autorytetów. Ten obrazowy cug musimy wymusić mechanicznie. I tu pozostaje nam jedynie państwo i racjonalne finansowanie całej sztuki. Na przeszkodzie stoją: polska mentalność, budowana przez 70 lat na lewackim korzeniu, i UE. Gdy zlikwidujemy mecenat, uwolnimy lewaków od siebie i dopiero zaczną hulać - oni szmal sobie znajdą z łatwością.

Korzystajmy z tego, co mamy.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Ryszard Surmacz

#1614889

Może nieprecyzyjnie się wyraziłem.

Oczywiście masz rację - to państwo musi dmuchnąć do pieca. My jesteśmy tylko paliwo - węgiel, albo drewno.

I rozwiązanie też podałem. Koniec z Zenkiem Martyniukiem - nie wierzę, że nie można u nas wydobyć charyzmatycznej postaci medialnej, która pociągnie naród, da nadzieję i zbuduje entuzjazm. Naturalny przywódca, ale nie uliczny trybun ludowy. te czasy już minęły. To musi być postać telewizyjna, a w drugim punkcie - wiecowa. Najważniejsze - ktoś wzbudzający szacunek i z naturalnym autorytetem. Także istotne - asertywny i zdolny do ciętej riposty.

Ja już sobie kandydata do tej roli upatrzyłem. To wg. Wikipedii":

Przemysław Czarnek (ur. 11 czerwca 1977 w Kole) – polski prawnik, doktor habilitowany nauk prawnych, adiunkt Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2015 do 2019 wojewoda lubelski, poseł na Sejm IX kadencji.

Mnie bardzo się podoba i wydaje mi się, że już go publicznie testują. Gości coraz częściej w TV. Tylko jak to u nas - czy starzy zawistnicy z Zakonu go nie utrącą. Zaufanie Morawieckiego ma. Nie wiem czy też Prezesa. Jeżeli go "namaści" to jedziemy. Mam nadzieję, że służby szczegółowo prześwietlą. Choć raczej się nie obawiam, jak 4 lata był wojewodą.

Niestety... polska mentalność. W tym wypadku "bezinteresowna zawiść". Tyle złości i żółci w ludziach. Nawet tutaj - kiedyś głosowali na PiS; potem przestał się podobać - bo Szydło, bo Macierewicz i veto w sprawie IPN - nie pojmują zawiłości polityki i rządzenia w ciągłym zwarciu z wrogami. Lecz, zamiast skromnie milczeć i czekać, natychmiast ruszyli do wrednego ataku, jeszcze gorzej niż KOD i totalna opozycja. Takie - "Boże strzeż mnie od przyjaciół, bo z wrogami sam dam radę".

 

Serdeczności

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Trolle, agenci i wredni nie mają co liczyć na moją uwagę. Próżne ich wysiłki.

 

 

 

 

#1614893

@ jazgdyni

No tak, to mamy wspólnego kandydata. W Lublinie zrobił wiele dobrego, choć większość jego doradców raczej mizerna. Ale myślę, że on sam siebie musi najpierw przetestować. Na jego miejscu oglądałbym się za własną partią. Ona daje wiele możliwości.

Co do cugu - każdy z nas ma w sobie taki wewnętrzny komin i albo w niego z góry kawki s..., albo on sam pilnuje bhp swojego komina i temperaturą wypala wszelkie robactwo. Rodzaj paliwa jest ważny, bo złe albo komin zamuli, albo nie da ognia. Ale tak czy siak, kominiarz musi być. Jak dotychczas go nie widać. Kandydata mamy wspólnego. Pozdro 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Ryszard Surmacz

#1614906

  Zło się wzięło m.in z tego, że ponieważ państwo kiedyś przejęło rolę mecenasa, to całe zastępy lewackich pasożytów wykoncypowały sobie, że bycie lewackim artystą to niezły sposób na , praktycznie, nic nie robienie i dojenie kasy podatnika. Piszę lewackich bo to postmodernistyczne, lewackie  koncepcje przepchnęły doktrynę, że "wszystko jest sztuką". A jak wszystko może być sztuką, to każdy może być "artystą" i wieść "artystyczne", czyli w tym wypadku najczęściej próżniacze życie na koszt podatnika. I okazało się, że chętnych i "utalentowanych" /sami sobie nawzajem przyznają "certyfikaty" twórców/ jest multum. A utrzymuje to bractwo  rzesza tych którzy wstają o świcie do pracy, realnej, związanej z PKB, przymuszani przez państwo. I nawet dzisiejszy rząd, tak się boi wrzasku "narkomanów" uzależnionych od państwowej kasy, / mecenat państwa to mecenat  podatnika/ iż boi się to przerwać. Więc ludzie ciężko pracujący są zmuszeni utrzymywać zgraje i całe tabuny lewaków szerzących antykulturę i plujących na ich  normalny sposób życia i na wszystko co im drogie, tradycję, religię, rodzinę itp.. To jest normalne.? Jest to rodzaj państwowego terroru, bo gdyby ci ciężko pracujący podatnicy się zmówili i poszli gromadą by zrobić porządek z tym dzisiejszym teatralnym i artystycznym bajzlem, to pójdą siedzieć. Mają płacić i morda w kubeł, tak uważa i nasz rząd, bo "bo są ważniejsze problemy", daje do zrozumienia  facet w krawaciku za biurkiem, popijający kawę, też na utrzymaniu podatnika.Pozdrawiam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1614876

@ maks jamnicki
Diagnoza jest dobra, tylko nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Tę sama ścieżkę logiczną można odwrócić i ostateczny wynik nie wyjdzie na zero. Naród nie jest w stanie niczego zmienić, tak, jak niczego nie zmieniła kasta prawnicza. Państwo ma środki i narzędzia - może jeszcze brakuje mu ludzi, ale kierunek nie może być inny. W historii państwo robiła porządki na różnych poziomach (kasaty, weryfikacje) i zawsze była to najkrótsza droga. Trzeba z niej skorzystać i dziś. Najlepszym przykładem jest tu II RP, która w przeciągu jednego pokolenia potrafiła stworzyć prawdziwe państwo i właściwie uformować naród, który w czasie II wojny powołał do życia Polskie Państwo Podziemne. Tak więc wydatki podatników na kulturę trzeba zreorganizować i zracjonalizować. Chwilowo przeszkadza nam w tym trochę własna mentalność pokomunistyczna i lewacka, a po trosze UE. Najważniejsze jest więc skierowanie źródła pieniędzy na właściwe tory. Dzięki i pozdrawiam.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Ryszard Surmacz

#1614890

@ maks jamnicki
Diagnoza jest dobra, tylko nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Tę sama ścieżkę logiczną można odwrócić i ostateczny wynik nie wyjdzie na zero. Naród nie jest w stanie niczego zmienić, tak, jak niczego nie zmieniła kasta prawnicza. Państwo ma środki i narzędzia - może jeszcze brakuje mu ludzi, ale kierunek nie może być inny. W historii państwo robiła porządki na różnych poziomach (kasaty, weryfikacje) i zawsze była to najkrótsza droga. Trzeba z niej skorzystać i dziś. Najlepszym przykładem jest tu II RP, która w przeciągu jednego pokolenia potrafiła stworzyć prawdziwe państwo i właściwie uformować naród, który w czasie II wojny powołał do życia Polskie Państwo Podziemne. Tak więc wydatki podatników na kulturę trzeba zreorganizować i zracjonalizować. Chwilowo przeszkadza nam w tym trochę własna mentalność pokomunistyczna i lewacka, a po trosze UE. Najważniejsze jest więc skierowanie źródła pieniędzy na właściwe tory. Dzięki i pozdrawiam.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Ryszard Surmacz

#1614891

Uzupełnię. Państwo powinno finansować tylko to co bezsprzecznie jest kulturo i państwowotwórcze. Co wspólnotę narodową podnosi na wyższy poziom lub  utrwala cywilizacyjne zdobycze. Reszta niech szuka prywatnego mecenasa. Demokracja nie polega na tym, że państwo jest w obowiązku finansować wszelkie badziewie, lecz na tym, że nawet jak ktoś chce na scenę się wydalać, w "nowoczesnej sztuce" były i takie przypadki,  może, ale na swój koszt. Przy ministrze kultury powinna istnieć taka "rada podatników" /czyli faktycznego mecenasa /. Przekrój społeczny, nie "eksperci", bo lewacy zaraz wysuną swoich, "kompetentnych" i  pilnować sprawy. Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

janksero

#1614901

Tak jest.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Ryszard Surmacz

#1614908