Systemowe abecadło dla lemingów

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Czemu pani Karolina tak się wyrywa przed szereg ze swoim czuciem ? Przecież nie jest jedyna. przecież jest jeszcze Zuza i ona też zasługuje na uwagę. A co powiecie o Kaśce, której też należałoby poświęcić nieco uwagi, bo też jest człowiekiem ? O innych, męskich członkach społeczności też by warto pomyśleć.

Problem jest w tym, że pani Karolina domaga się specjalnej atencji i zapomina, że nie jest jedyna. Jest jedną z milionów osób, których nie jesteśmy w stanie poznać, bo to po prostu technicznie niewykonalne. Poznać możemy góra 150 innych osób jak to przewidział słynny antropolog i psycholog ewolucjonistyczny, Robin Dunbar, od którego nazwiska ta liczba została określona liczbą Dunbara O milionach innych osób możemy wnioskować z danych statystycznych, które dostarczają nam wiedzy o systemie, w jakim te wszystkie jednostki żyją. Ale nawet te wszystkie dane nic nam nie powiedzą o czuciu tych milionów, tego możemy się co najwyżej domyślać, więc zajmijmy się kwestiami dostępnymi  i poznawalnymi.

Ludzie mają swoje cele, dość podobne, choć wydają się im odmienne, i usiłują je realizować. Gdy wieksza grupa ludzi ma na oku podobne cele, zaczyna się organizować żeby je móc łatwiej osiągać, starając się tworzyć coraz bardziej efektywne procedury pozwalające na szybkie, efektywne osiąganie celów i tworzy instytucje, które ten procedury utrwalają i rozwijają. 

W ten sposób tworzy się sieć proceduralno-instytucjonalna, która ogarnia coraz szerszą liczbę jednosek, bo pozwala na coraz bardziej efektywne realizowanie celów. Oczywiście mogą to być cele korzystne dla całej społeczności albo też tylko dla jej części mającej większą siłę przebicia, ale nie o ten aspekt przyczynowy rozwoju i upadku systemu mi tu chodzi. Chodzi mi głównie o to, że system działa, w oparciu o stworzone procedury i instytucje, prawie jak automat. Po to przecież jest, żeby ułatwiać osiąganie celów. Ale warto pamiętać, że działa automatycznie, a to oznacza, że przejmuje sterowanie jednostkami, które stają się, w konsekwencji systemowości, takimi mini-automatami, działającymi zupełnie bezrefleksyjnie. Oczywiście ludzie nie są bezmyślnymi automatami, mają swoje indywidualne upodobania i nawyki, ale dla systemu ważne są tylko pewne istotne ludzkie zachowania, a nie wszystkie one. 

Tak więc system okazuje się bardzo przydatną megainstytucją cywilizacyjną służącą efektywnemu działaniu ludzkich grup poprzez ujednolicenie sposób zachowań i działania. Jak każda jednak instytucja, ma też ograniczony czas użytkowania. Po tym czasie szkody przewyższają korzyści. 

Inną kwestią, też badzo interesującą, jest proces rozwoju i upadku systemu. System działa do pewnego momentu bardzo sprawnie i efektywnie i w tym właśnie tkwi pułapka, bo tworzy pewną kumulację zjawisk, produktów czy cech psychicznych, lub powoduje zwiększone zużycie pewnych trudno odnawialnych zasobów. w wyniku czego zostaje naruszona wewnętrzna równowaga czy harmonia przebiegu dotychczasowych procesów. System staje się więc ofiarą swojego sukcesu. W systemie, który składa się przecież z ludzi, pewne grupy zaczynają coraz więcejzyskiwać, a inne tracić, więc powstają napięcia i ogniska oporu, które zaczynają się jednoczyć i instytucjonalizować politycznie, co prowadzić może do zmiany systemu. 

A pani Karolina się wypina i dziwi się, że coś jej nie gra. Nie zdaje sobie sprawy z faktu, że stała się pionkiem; lub pacynką w grze, której nie rozumie. System myśli za panią Karolinę. Pół biedy jeśli to jest system wstępujący, przyszłościwy, ale marne są widoki pani Karoliny, gdy zawierzy systemowi zstępujacemu, odchodzącemu do historii z raci swojej nieefektywności.. 

Weźmy system cywilizacji Zachodu, która opiera się na rozwoju pewnej specyficznej mentalności, mentalności zindywidualizowanej. Normalny rozwój postępuje harmonijnie jeżeli system opiera się na spójnym korzystaniu z filarów, które stanowią jego podpory. Ten indywidualizm, wywodzący się z chrześcijaństwa, doprowadził cywilizację Zachodu do rozkwitu, ale w pewnym momencie radykalna eskalacja postulatu i relacji wolności doprowadziła do absolutyzacji tego czynnika i wyrwania go ze spójnego pakietu relacji społecznych. Widać to w przeroście myślenia ekonomicznego w życiu społeczno-politycznym czy w w ideologiach lewackich. Tego typu monomania związana z próbami utrzymania dominacji jednej relacji jako wiodącej prowadzi prostą drogą do monowładzy i totalitaryzmu, co możemy obserwować na własne oczy w obecnej fazie demoliberalizmu. Naruszenie struktury systemu ma bowiem swoje określone, nieubłagane konsekwencje. 

System społeczny opiera się, w mojej koncepcji, na pakiecie relacji społecznych takich jak prawda, miłość i wolność, które mogą mieć, w różnych systemach, różne natężenie, czasem bliskie zeru, a rozwój polega na ich coraz bardziej efektywnej intensyfikacji i integracji. Z kolei Jonathan Haidt, amerykański psycholog kultury posługuje się koncepcją 6 fundamentów moralnych, które są podstawą organizowania różnych formacji politycznych. Obie te koncpcje wskazują na potrzebę integracji relacji w celu zagwarantowania efektywności i trwałości systemu. 

Warto zwrócić uwagę na obecną ciszę panującą wokół użycia terminu "system", który był ulubionym motywem ataków lewicy na system społeczny oparty na kapitalizmie w drugiej połowie ubiegłego wieku. System i to pisany przez duże "S" był synonimem opresji, z którą walczyła lewica, gdy nie była u władzy. Z mojej perspektywy zawodowego, wieloletniego obserwatora sceny Zachodu widać doskonale pewien proces. Po dojściu lewicy do władzy termin :"system" zniknął, jako niewygodny, z politycznej dyskusji. Opanowawszy system lewica nie miała motywów by dalej ujawniać jego naturę, co doskonale widać w zachowaniach organizacji pseudoekologiczmnych, które, tak jak Greenpeace, wiele mówią o ochronie środowska, a nie ruszają tematu systemu konsumpcjonistycznego i będącej jego podporą technologiczną procedury celowego postarzania produktów. Zamiast zajmować się prawdziwym, systemowym źródłem problemów środowiskowych, pseudoekolodzy mówią o innym modelu tej samej konsumpcjonistycznej strategii związanej jedynie z wymianą jednej technologii na inną.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:7)

Komentarze

za pomocą słowa można zlikwidować bunty. Otóż po którejś tam rewolucji nagle okazało się, że już rządu nie ma. A skoro nie ma, to przeciwko komu się buntować? rząd przeszedł do konspiracji. ;)

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1605310

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1605399