Weganizm - nie tylko ludzie i zwierzęta żyją!

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
KawiarNIA

Czy można postawić pytanie na temat życia owoców, warzyw i roślin ogólnie? Oczywiście że tak.

 

Przecież najpierw bezduszny człowiek zakopuje ich nasiona w ziemi, co musi napawać obrzydzeniem, bo kojarzy się ze śmiercią i pochówkiem.

 

Później z tych nasion wykluwają się małe roślinki tak jak potomstwo zwierząt. I bezduszny człowiek je "wychowuje" dbając o nie, nawadniając ziemię, aby mogły się rozwijać, opryskuje nawozami, by nie zjadły ich robaki, co też jest obrzydliwością bowiem robaki też żyją i nie można ich zabijać. Aby więc roślinka przetrwała i urosła to człowiek ją pielęgnuje do pewnego momentu... aż obrodzi owoce, zboża, warzywa. Wtedy tenże człowiek po prostu je zabija. Zrywa i je ich plony nie zdając sobie sprawy, że w ten sposób staje się niemal kanibalem. Wycina lasy, które też żyją życiem drzew i wszystkiego co się tam znajduje a później powstaje z tych barbarzyńskich wycinek drzew papier, którego weganie też nie powinni używać, podobnie jak drewnianych mebli. Jak tak można?

 

A przecież to wszystko jest niedopuszczalne. Jak można jeść owoce i warzywa, już martwe, gdy je zbierzemy. To tak jak spożywanie już martwego mięsa zwierzęcego. I tu i tu bowiem wcześniej musimy zabić, by cokolwiek zjeść. Jak tak można codziennie być przeciw naturze, której człowiek winien nie ruszać a już hodowla roślin winna być zakazana, podobnie jak hodowla każdych zwierząt, bo przecież i one żyją i gdy już odpowiednio się unormują to zostają zabijane i jedzone przez człowieka.

 

Ten człowiek to naprawdę jest jakimś wynaturzeniem przyrody. Mimo, że potrafi myśleć i być empatycznym to jednak zabija, aby przetrwać. Ale nie martwmy się. Już niedługo nie będziemy nic jeść oprócz tabletek... tyle tylko, że do ich produkcji używane będą zarówno produkty odzwierzęce jak i odroślinne i - nie daj Boże - różnego rodzaju chemikalia zatruwające żyjącą przecież przyrodę. Z tym, że jeżeli ją zatruwają i niszczą to i większość odzieży pochodzenia tekstylnego też winna zniknąć, tym bardziej w przypadku odzieży naturalnej. I co wtedy?

 

Zostaje nam jedynie woda i nic więcej, choć i w wodzie są żyjątka, które ją pijąc zabijamy... a nie powinniśmy niczego zabijać: ani zwierząt hodowlanych czy każdych innych, ani roślin, ani drzew, ani zbóż, ani niczego, w tym żyjących bakterii i wirusów.

 

Odpada też z tychże powodów jakakolwiek wanna, prysznic czy pranie albo leczenie antybiotykami czy ziołami lub innymi lekami. Nie powinniśmy się też golić ani ścinać włosów, bo też żyją, skoro rosną, bo wszystko, co rośnie daje nam oznaki swojego życia.

 

Życzę więc fanatycznym weganom konsekwencji w swoim postępowaniu. Z pewnością biegając nago, bez jedzenia i bez picia ziszczą swoje ideały. Do tego dodałbym jeszcze zaniechanie oddychania, bo emitujemy jako oddychający ludzie dużo CO2, który źle działa na przyrodę i nasz klimat.

 

P.S.

Jak to jest z tymi kornikami: raz, że niszczą żywe drzewa a dwa, że trzeba ich przed tym zniszczeniem zabijać. Co mają wybrać weganie i ekolodzy? Drzewo czy kornika? A może winni chronić raczej nienarodzone dzieci przed aborcją niż rośliny i zwierzęta?

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

 

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:16)

Komentarze

 Rośliny i drzewa nie tylko żyją...one także czują! 

 Wykazał to eksperyment naukowy w którym celowo skaleczono na wysokości 2 metrów od ziemi dwie rosnące (w odległości ~ 1,5 metra) obok siebie brzozy - na ich wewnętrznej powierzchni (skaleczenia były naprzeciw siebie.)

Obydwa drzewa w dalszej fazie wzrostu pomimo "zagojenia" się tych skaleczeń skręciły swoje pnie w przeciwnych kierunkach o 180 stopni i to poniżej miejsca skaleczenia tak, że ich "zagojone rany" znalazły się na zewnętrznej części ich pnia! 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

niezależny Poznań

#1603974

Typowo polskie przeintelektualizowanie wszystkiego. Idąc dalej udowodnimy że zbrodnią jest sypanie piasku do ognia. Przecież piasek to kryształy... itd.

Człowiek jest stworzony jako zwierzę wszystkożerne. Nawet więcej - białko zwierzęce jest potrzebne do naszego prawidłowego rozwoju. Małpy też zabijają i zjadają mięso. Jest to ich najlepszy przysmak. I to powinno wystarczyć. Sam też bez mięsa nie potrafię żyć.

Nie zmienia to faktu że zwierzęta czują identycznie jak my, mają swoje pragnienia, myślą (inaczej niż my ale myślą) a nawet nami manipulują. Mam psa za którego moja żona sprzedała by mnie. Ja jestem po nim w chierarchi domowej.

Pies mojego brata właśnie umiera, zostało mu kilka dni, w domu rozpacz jak przy utracie dziecka. A kiedy byłem dzieckiem moje kuzynki płakały jak mopsy kiedy na rzeź zabierano Luśkę, ich ukochaną krowę z którą "bawiły" się od kiedy Luśka była cielakiem.

Dlatego dla mnie ten artukuł jest obrazą inteligencji... Sorry.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1604000

Nie wiem czy Pan zauważył a może ja to źle napisałem, ale tekst jest szyderczy i taki był cel jego napisania. Chodziło mi o wskazanie absurdu bycia weganem i ogólnie fanatycznym wegano-ekologiem. Także każdy akapit tekstu nie jest żadnym przeintelektualizowaniem, ale raczej odnosi się własnie do fanatyzmu niektórych idei, idei oderwanych od rzeczywistości. 

Nie oznacza to, że ze wszystkim w tekście się zgadzam, ale starałem sie prześmiewczo wskazać, gdzie prowadzą takie bzdurne idee. 

P.S.

Mam też psa, którego kocham

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-1

krzysztofjaw

#1604004

Jeśli jest tak jak Pan pisze to przepraszam. Przed wpisem nie doczytałem tekstu do końca bo nie byłem w stanie - wziąłem go na poważnie. Zbyt lekkie traktowanie cierpienia zwierząt po prostu działa na mnie strasznie mocno.

Wszystko zaczęło się kiedy żona kupiła szczeniaka - Polskiego Owczarka Nizinnego. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy jak nieprawdopodobnie inteligentne są zwierzęta i że one najzwyczjeniej w świecie rozmawiają/porozumiewają się między sobą i próbują mówić do nas również. Jedynie my w swojej arogancji nie próbujemy ich zrozumieć. Wymagamy by porozumiewały się z nami tak jak robimy to my. A wystarczy założyć że są to przybysze z innej planety nie znające naszego języka, systemu wartości i wszystko nagle zaczyna być proste i oczywiste.... Podstawą jest baczne ich obserwowanie, tak jak robią to one miedzy sobą. Skoro on zawsze cię obserwuje choćby kontem oka, to zakłada że i ty go zawsze widzisz. Dlatego nie szczeka a przekazuje ci wiadomość swoim ciałem. Szczeka jedynie gdy straci już do ciebie cierpliwość. A kiedy nie reagujesz na jego mowę ciała, szczekania, czy czegokolwiek, daje sobie po prostu spokój - jesteś zbyt tępy by go rozumieć. Zaprzestaje prób komunikacji z tobą. Dlatego ja zawsze mówię mu że zrozumiałem. "Tak , wiem, chcesz iść tam, ale teraz nie możemy, musimy wracać do samochodu. Naprawdę nie możemy - innym razem," Nie wiem czy rozumie "innym razem", ale rozumie że ja wiem co mi powiedział choć tego nie zrobimy. 

Miałem to szczęście że nie wiedząc w co się pakuję mówiłem do mojego psa jak do dziecka i zawsze pokazywałem mu że go rozumię wtedu gdy go rozumiałem, nawet jeśli chciał robić to na co nie miałem ochoty. Przynajmniej pokazywałem mu że rozumię. Dzięki temu teraz miedzy nami jest prawie taka komunikacja jak między ludźmi. A jak się rozgadał... na wszystko szczeka w najróżniejszych tonacjach. Pysk mu się prawie nie zamyka co jest niestety wielkim utrapieniem. Cóż... teraz nie będę go już tego oduczał... A jak próbuje mną i żoną manipulować, chodzić na skargę, kombinować byśmy robili to co on chce... No i jaki z niego polityk...!

To wszystko wcześniej nawet mi się nie śniło. A wystarczyło jedynie pozwolić psu być sobą i nie przerabiać go "po naszemu". Konsekwencją tego jest to że słucha mnie tylko wtedy kiedy ON uzna że może wykonać komendę a przy tym że to dla wszystkich bezpieczne (w czym oczywiście nie zawsze ma rację, ale w 90% można na jego "rozsądku" i intuicji polegać). Czasami prowadzi to do niebezpiecznych sytuacji, bo przecież nie może rozumieć co to jest samochód a mimo to chce mnie przed nim obronić. Jednak gdybym miał zaczynać wszystko od nowa, niczego bym nie zmieniał... w życiu... Wogóle nie patrzę już na niego jak na "psa". Znajomi czasami wyłapują pewne historie i śmieją się że mówię do psa "przepraszam, nie chciałem", kiedy na na przykład nadepnę mu na łapę. Ale uwierzcie mi - on te przeprosiny rozumie i przyjmuje! On też mnie przeprasza kiedy przypadkiem za mocno złapie w zabawie zębami. Przeprasza jasno i wyraźnie a w przeciwieńtwie do wielu ludzi robi wszystko by się to nie powtórzyło. 

Tak, wiem, brzmię jak jakiś odleciany, ale sorry, nie cofnę tego co powiedziałem. Dla połechtania polskiego ego jedynie dodam że Polski Owczarek Nizinny jest najmądrzejszym psem ze wszystkich psów na świecie. Mówię to poważnie. Jedynie Border Collie ma przy nim jakąś szansę. 

Dodam że mieszkam w bezpośredniej styczności z dziką naturą i codziennie widzę jak nieprawdopodobnie inteligentne są zwierzęta.

No i tutaj właśnie wkrada sie paradoks. To wszystko powiedziawszy, muszę też powiedzieć że z jedzenia najbardziej uwielbiam... mięso. Nie potrafię bez mięsa żyć. I jak ten dylemat rozwiązać zachowując równocześnie czyste sumienie? Tego niestety już nie wiem...

Na marginesie dodam że na własne oczy widziałem skutki wegetarianizmu uprawianego od wielu pokoleń przez nawet majętne osoby, którym jedzenia nie brakowało. Osoby te są strasznie nieskiej postury. Na granicy skarłowacenia. Poznałem kilku Hindusów którzy z różnych powodów byli od wielu pokoleń wegetarianinami. Jeden z nich pochodził z rodziny kapłańkiej, gdzie religia nie pozwlała im na jedzenie mięsa. Jakaż różnica w porównaniu z większością Hindusów którzy jednak w swojej diecie jakieś mięso mają. Dla mnie jest to dowodem na to jak bardzo białko i tłuszcze zwierzęce są niezbędne do naszego prawidłowego rozwoju. No i bądź tu mądry...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1604153

Pan chyba nie zrozumiał przesłania tego tekstu.

Niech go Pan przeczyta jeszcze raz.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Piter1

#1604038