Natchnienie twórcze i polscy artyści

Obrazek użytkownika krzysztofjaw
KawiarNIA

Bycie pisarzem, felietonistą, poetą, reżyserem... artystą wszelakim to... twórczość pod wpływem natchnienia twórczego a raczej nie ciężka i mozolna praca... Wtedy wiersze, książki, teksty, scenariusze, obrazy... powstają "niczym grom z jasnego nieba"... nawet nieraz nie wiadomo kiedy i w jaki sposób...

 

Pisząc np. powieść bywa tak, że się nie śpi tylko pisze nawet kilka dni. Wiersz czy określony tekst    powstaje jako "impuls" natchnienia w kilka, kilkanaście minut jakby poza twórcą... twórca wie, co ma napisać i jak, wie od czego zacząć i czym ma się wiersz czy tekst skończyć. W czasie jego pisania doznaje często kolejnych i kolejnych "natchnień szczegółowych" i pisze dalej... to, co chciał dzięki natchnieniu napisać... Podobnie powstają obrazy, rzeźby... w formie "wizji natchnienia" stworzenia czegoś, co później zostaje zmaterializowane...

 

Sztuka i wszelkie dzieła artystyczne są niczym fotografie twórczego natchnienia a rzemiosło jest o tyle potrzebne, aby można było właśnie zmaterializować (wywołać jak kiedyś zdjęcia) owe natchnienie... Oczywiście bywają też wspaniałe dzieła rzemiosła powstałe bez natchnienia, ale to już nie jest artyzm, choć w namiastkę tego artyzmu może się przemienić.

 

Taki stan weny twórczej może trwać okresami całe życie, może być jednorazowy i krótkotrwały...

 

Chwilami ciężko być piszącym choć trochę a'la twórcą a najgorsze są te dni, kiedy nie można dosłownie sklecić żadnego zdania...

 

Koszmarem jest tedy nie mieć weny twórczej. To tak jakby widzieć fatamorganę na pustyni. Niby jest zielono, niby widać źródło życiodajnej wody a przecież... tego nie ma, to złudzenie. Podobnie rzecz się ma przy braku weny twórczej... Wydaje nam się, że jesteśmy w stanie coś napisać a to tylko ułuda. Słowa nie przychodzą w ogóle i nie układają się w zdania. Nie ma ich i nikt nie jest w stanie ich wskrzesić... A jak się znajdują to... brakuje znaczenia tych słów, a one same wydają się bez znaczenia. Myśli są niepoukładane i nieuczesane. Głowa pusta i boli, i wyje do niebios o natchnienie i tak jest z przedstawicielami wszelkich innych artystów, nie tylko pisarzy.

 

Pragnie się wtedy myśleć tak szybko jak niegdyś... aby wiedzieć już na początku jakie będzie zakończenie tekstu a jego zakończenie aby wpływało tak jak kiedyś na jego treść i początek. Podobnie jest z powstawaniem dzieł malarskich, dzieł rzeźbiarskich i innych.

 

Jakże w takim stanie trudno jest znaleźć myśl, która ucieka niczym cień za którym gonimy a on zawsze jest przed nami lub to on nas goni... To tak jakby po burzy nie było słońca a kolejna burza i tak bez końca.

 

Jakby się wtedy chciało, aby znów tekst powstawał przez kilka chwil a głowa była pełna pomysłów i wena twórcza nadal była oraz trwała wiecznie... I wierzy się wtedy, że znów nadejdzie... Powstanie w końcu nowy obraz, zdjęcie, książka, wiersz, sztuka, rzeźba, scenariusz, itd...

 

Kiedyś napisałem tekst, który odnosił się do Kazimierza Kutza (Kuca), który stwierdzić raczył, że "Kto w życiu nie napisał choć jednego wiersza, nigdy nie dowie się jak ciężko go napisać". Odpowiedziałem mu, że się całkowicie myli, bo "Jeżeli ktoś się męczy - widocznie jak Pan, Panie KKK - tworząc dzieła artystyczne to nie jest artystą, pisarzem, poetą... jest  zwykłym  rzemieślnikiem udającym nieudolnie artystę... Jeżeli ktoś tworząc bez natchnienia i będąc rzemieślnikiem (nawet sprawnym), udaje artystę to jest po prostu... zwykłym hipokrytą Szanowny Panie KKK (...) Smutne... że Pan nie miał nigdy natchnienia twórczego... bo inaczej tego, co Pan wyżej stwierdził na temat mozolnej trudności w  napisaniu wiersza... Pan by po prostu nie napisał... Szanowny Panie Kazimierzu Kuc (vel. Kutz)..".

 

Oczywiście domyślam się, że cały ten jego tekst odnosił się wówczas do krytyki W. Szymborskiej, która otrzymała Literacką Nagrodę Nobla napisawszy może ze 160 wierszy przez całe swoje życie i to męcząc się nad każdym z nich niemiłosiernie. Jej konkurentem do nominacji w Polsce był wtedy Zbigniew Herbert, który był artystą z prawdziwego zdarzenia i to pod względem artystycznym, jak i ilości swojej twórczości. Została jednak wybrana - z niezrozumiałych lub zrozumiałych dla niektórych względów - jednak W. Szymborska, czego ja do dzisiaj nie potrafię zrozumieć, choć krążyły wtedy pogłoski o słusznym etnicznym pochodzeniu W. Szymborskiej a Z. Herbert był z krwi i kości Polakiem.

 

Kiedyś sam pisałem wiersze a nawet sztuki teatralne i wiem, że się w ogóle nie męczyłem, ale to było dawno temu, ale nieraz i tak wena twórcza sporadycznie wraca :), ale teraz w formie raczej sentencji.

 

Warto jednak zauważyć, że dziennikarstwo ogółem jest tak naprawdę rzemiosłem i teksty powstają na bazie posiadanej wiedzy, doświadczenia i bieżących wydarzeń oraz... oczekiwań właściciela danego medium. Owszem wśród tej grupy zdarzają się wirtuozi i artyści dziennikarstwa, ale są oni nieliczni i są to najczęściej felietoniści. Nawet my blogerzy też z reguły jesteśmy rzemieślnikami opisującymi wydarzenia już byłe, powstałe. Naprawdę tylko nielicznych stać na wyciąganie błyskotliwych wniosków z otaczającej nas rzeczywistości i napisanie czegoś innowacyjnego. Mamy jednak przewagę nad większością oficjalnych dziennikarzy, bo możemy pisać co i jak chcemy, bowiem nad nami nie ma cenzora, czyli właściciela, nie podlegamy też autocenzurze.

 

Nie oznacza, że to jest złe, ale aby być dobrym rzemieślnikiem to też wymaga niejako namiastki artyzmu, bo wiele tekstów też powstaje po doznaniu natchnienia twórczego i łatwo nam wtedy pisać... z tym, że musimy się znać na tym o czym piszemy. O takich dziennikarzach mówi się często, że "mają lekką rękę, ale wielu (w tym i mnie) zdarzają się teksty całkiem powierzchowne i puste, które dla nas samych są uważane za wybitne a tak nie jest.

 

Ale wracając do artystów, twórców różnej maści. Jak wielu z nich nie ma żadnego natchnienia, nie potrafi tworzyć a stają się megalomanami wynikłymi z "ważności" własnych dzieł i przemyśleń. Tworzą wokół siebie nimb ich artyzmu i chcą nas przekonać, że dwie skrzyżowane kreski są malarstwem artystycznym, albo jakieś metalowe instalacje coś tam mają przekazywać, ale co to już tylko sam "artysta" jest w stanie zrozumieć, tylko on... Tacy nawet nie są rzemieślnikami a ich beztalencie świadczy tylko o nich samych jako ludziach. Iluż mamy takich "artystów przekonanych, że nimi są"? Mnóstwo...

 

Tacy "artyści" duszą się we własnym "sosie" wzajemnego uwielbienia i wyższości nad innymi, nad plebsem, bo oni są wyznacznikiem mądrości i sztuki pisanej przez wielkie S. Gdy jednak poznajemy ich bliżej to okazuje się, że ten plebs jest bardziej artystyczny niż oni, rozumie świat i innych a oni są prymitywni jak w ostatnim spocie "Nie świruj, idź na wybory". Szkoda, że przez ten jeden raz było nam dane poznać ich prawdziwą twarz, chociaż wcześniej dla wielu już byli normalnymi świrującymi kretynami. I ta ich pogarda wobec zwykłych ludzi... "Pogarda wobec innych cechuje ludzi małych, zrozumienie ich i szacunek do nich cechuje ludzi wielkich". A część naszych artystów i celebrytów wszelkiej maści nami po prostu gardzi, co już kiedyś powiedziała Pani A. Młynarska o ludziach przebywających nad morzem. Ile w tym megalomanii i mitomanii oraz własnego uwielbienia ocierającego się o narcyzm... Aż strach. Przez takie wygłupy pokazują kim są i szkoda, że marnują w ten sposób swój dorobek, bo nieraz faktycznie ocierali się o ten artyzm...

 

Kiedyś Kazik zaśpiewał nad wyraz celną piosenkę o tych tzw. "artystach" z "Bożej łaski" a tekst ten pozostaje dalej aktualny:

 

Wszyscy artyści to prostytutki

W oparach lepszych fajek, w oparach wódki

Trzecia Rzeczpospolita, Polska Ludowa

To samo od nowa, to samo od nowa

Przepraszam, czy mogę sobie zrobić zdjęcie z Panem

Ja i koleżanka, niedźwiedź, Zakopane

Swoją pracą na scenie chcę osiągnąć swój cel

Order Orła Białego, budowniczy PRL

(...)

Wszyscy artyści to prostytutki

W oparach lepszych fajek, w oparach wódki

A jedne są lepsze, a drugie są gorsze

A gorsze są tańsze, a lepsze są droższe

Wszyscy artyści to prostytutki

W oparach lepszych fajek, w oparach wódki

A jedni są lepsi, a drudzy są gorsi

A gorsi są tańsi, a lepsi są drożsi

 

I niestety takich to artystów mamy w Polsce większość, choć zdarzają się na szczęście wyjątki chlubne, ale tylko potwierdzające regułę.

 

Mimo wszystko chciałbym, abym się mylił, tylko, że są to marzenia płonne...

 

 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

http://krzysztofjaw.blogspot.com/

kjahog@gmail.com

 

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:2)

Komentarze

Proszę nie brać tego osobiście, ale nie zgodzę się z przedstawionym przez Pana kategorycznym stwierdzeniem, jakoby praca artysty to przede wszystkim natchnienie, z którego bierze się twórcza wena, wena (jak można się domyślić) spływająca na artystów z Niebios czy skądinąd indziej.

Płodność artystyczna, ani proces związany z szybkością i łatwością przełożenia myśli natchnionego artysty w postaci zmaterializowania dzieła na papierze, czy kliszy, nie jest dowodem określającym, ani przesądzającym, czy ktoś stworzył coś, co można potem nazwać szumnie i odpowiedzialnie dziełem literackim lub filmowym.

Z reguły jest wręcz przeciwnie.

Takim przykładem jest choćby Patryk Vega, który jest w stanie wyprodukować film od zera , w trzy miesiące, podczas gdy wielu naprawdę wybitnych twórców kręciło jeden film przez kilka lat!.I było to ich opus magnum.

Wielu najwybitniejszych artystów tworzyło także nieraz swoje książki przez latami, mozolnie nad nimi pracując, wprowadzając duże zmieniany; i często niezadowoleni z rezultatu końcowego zaczynali tworzyć swoje dzieło raz jeszcze, pisząc je od początku..

Książka powstała w ten sposób okazywała się wielkim dziełem.

Osobiście przyznam Panu, że nie czytałem ani nie słyszałem, by choćby dwustustronicowe arcydzieło literackie powstało w kilka dni. Chyba, że arcydziełem nazwiemy kryminały Bondy lub Mroza.

W temacie polskich twórców filmowych, (w 90% literackich) mogę podpisać się pod Pana słowami.

To są celebryci a nie artyści. Uprawnionym jest porównanie dzisiejszych artystów do najwyższej kasty, która oznajmia maluczkim, co sztuką jest a co nie jest. Wszystko odbywa się podług znajomości i prezentowanej ideologii.

Po prawej stronie  też nie wygląda to dobrze, choć nadal nie ma porównania ze zgnilizną lewej.

 

A jeśli chodzi o przyznawanie wszelkich nagród dla artystów jest to cyrk, który nie ma nic wspólnego z pojęciem piękna sztuki i zasad uczciwości. 

Pozdrawiam szczerze serdecznie.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Hoyt

#1603743