Wróżenie z fusów, nędza i wagary

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Wróżenie z fusów, nędza i wagary

Co sprytniejsi ongisiejsi celebryci konserwują swą sławę, niezależnie od jej walorów, trzymając język za zębami. Nie słychać Palikota, Kijowskiego, Petru. I dobrze. Bo stałe wałkowanie ich sentencji na nic się nie zda. Jedynie Lech Wałęsa nie przestaje zadziwiać, choć chyba przestał fascynować swoją niezwykłością, skoro popadł w ubóstwo. Przecież ponoć płacono mu kiedyś za wykład 100 tys. dolarów. Wziął się więc za wróżenie. O epidemii COVID 19 mówił: "Następna choroba będzie tak wielka, jeśli nie posłuchacie starego Wałęsy, to poginiecie wszyscy". A w rozmowie z "Polsat News" zapytany został o przewidywania dotyczące drugiej fali epidemii koronawirusa, potwierdził: „To jest pogrożenie ludzkości palcem. Następna choroba będzie tak wielka, jeśli nie posłuchacie starego Wałęsy, to poginiecie wszyscy”.

I dalej ciągnął: „Musicie usiąść do stołu i zauważyć w tej epoce te tematy są większe niż państewka niż kontynent. Są globalne. Zróbcie listę tematów, które nie mieszczą się w naszych państewkach i strukturach. Jak zrobicie tę listę, to wtedy zastanowicie się, jak rozwiązać, jakie programy dopasować. I wtedy przeciwstawicie się następnemu uderzeniu. Teraz dostaliście tylko ostrzeżenie”.

Sprytne jest to wróżbiarstwo, gdyż każde z przewidywań może się ziścić. Może, ale nie musi. A więc, wiadomo, że pandemie się zdarzają i że może przyjść następna, wiadomo też, że należy szukać sposobów ich pokonania. Nie wiadomo tylko, jak je znaleźć i tego Wałęsa też nie wie, ale mówi: „wszyscy poginiecie, jeśli nie posłuchacie starego Wałęsy?” Mocne słowa, i gdyby owego „starego Wałęsę” brać poważnie, to mógłby mieć kłopoty. Ale ich mieć nie będzie, bo doń się przyzwyczajano, a ponadto jakże to atakować człowieka żyjącego w biedzie?

Oto, jak biadał on, wypłakując się w mankiet niemieckim mediom, mówiąc: „o swoich kłopotach finansowych (5-6 tysięcy złotych miesięcznie mu nie wystarcza), a dziś udzielił wywiadu Polsatowi, w którym wskazał, że za czasów aktywności politycznej... nie interesowały go pieniądze”.

Można zrozumieć, że prowadząc tak magnacki tryb życia nie wystarcza mu 5-6 tysięcy, choć przeciętny Polak chętnie by za to żył i to niemal w luksusie.

Ale były prezydent o pieniądzach wspomina tylko mimochodem, gdyż mówi o sobie: Ja jestem walczącym człowiekiem. Byłem w gronie idealistów. Pieniądze, to wszystko, w ogóle nas nie interesowało. Oczywiście żony bardzo prawdopodobne bo były bardziej praktyczne i myślały praktycznie. Tamta grupa cała, ze mną na czele byliśmy idealistami. Pieniądze nas nie obchodziły, nas obchodziło zwycięstwo i rozwiązania dobre dla Polski. Natomiast teraz doszli materialiści. Oni materializują nasze zwycięstwo i urządzają się materialne”.

Wałęsa miał zawsze dar mówienia takim sposobem, żeby nikt nie był w stanie zrozumieć o czym, a nawet o kim on mówi. Mówiąc o swoim braku zainteresowania pieniędzmi używa liczby mnogie: „my”? Kogo ma na myśli? Może był idealistą, ale widziałem pokwitowania przezeń podpisane a wystawione dla SB za otrzymane wynagrodzenia. A warto też zapytać tych, o których on teraz pisze „my”. Kto z nich się do niego przyznaje? Trudne to wszystko i zawiłe, jak każda „prawda” ugnieciona na własny benefis.

Tacy ludzie jak Wałęsa rosną i dziś i kiedyś z pewnością podobnie, jak on, będą podsumowani przez historię. Nie trzeba szukać daleko. Oto wypowiedź jednego z radnych warszawskich:

„Warszawski radny Prawa i Sprawiedliwości Piotr Mazurek w rozmowie z portalem Niezalezna.pl ocenił, że tłumaczenia dotyczące absencji Rafała Trzaskowskiego w obchodach 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej to szukanie wymówek. Według niego prezydent Warszawy po prostu nie chciał brać w nich udziału. - Wydaje mi się, że Bitwa Warszawska to po prostu nie jest temat bliski panu prezydentowi”.

Podziwiać należy delikatność i takt pana Mazurka, bo takie wagary, jakich dopuścił się pan Trzaskowski nie byłyby w stylu wagarowiczów, nawet tych nienawidzących szkoły. A tu nie chodzi o szkołę, ale o Ojczyznę. Co by było, gdyby w 1920 roku w sierpniu nasi rodacy rzucili karabiny i poszli na wagary? Niech sobie na to pytanie odpowie „warszawka”, która na swoim łonie wyhuśtała swego prezydenta

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

Ale też czują się bezkarni... Stąd ich tupet, narzucanie się ogółowi i bezczelność! Słusznie, że ich, tak jak Pan potępiamy, ale zdaje się są to głosy wołających na puszczy... Pozdrawiam Sz. Autora.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Zygmunt Korus

#1642321

Przepraszam, ale nie ma jak skasować powtórek...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Zygmunt Korus

#1642322

J.w.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Zygmunt Korus

#1642323

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Verita nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

...i mnożą się nadal, podobnie jak celebryto -agenci, którymi nie warto sobie zawracać głowy.

Może Ksiądz potrafi nam powiedzieć skąd to się wzięło? Dlaczego tak się dzieje?

Polska inteligencja śpi snem wygodnego konformisty i nie podejmuje tego tematu, który na Zachodzie jest obecny od dawna. Już od lat 1960-tych intelektualiści katoliccy na Zachodzie dyskutują o przejęciu Kościoła przez modernistów.

W Polsce pani Ewa Polak-Pałkiewicz jest jedną z nielicznych (jedyną?) osób, które publicznie, otwarcie pokazują źródło problemów, czyli II Sobór Watykański i jego następstwa. Dlaczego w Polsce nikt nie podejmuje tematu zniszczenia Liturgii za czasów Pawła VI?

Dlaczego nikt nie podejmuje krytycznego spojrzenia na pontyfikat Pawła VI i .... tak, tak ... Jana Pawła II?

Brakuje odwagi w myśleniu po katolicku?

Automatycznym wręcz kanonizacjom posoborowych papieży nie towarzyszy asystencja Ducha Świętego, która ma zabezpieczać i legitymizować zdradę w Kościele. Ta kryje się za fasadą błogosławieństwa dla konklawe.
Takie „posłuszeństwo” służy rozprzestrzenianiu się choroby w Mistycznym Ciele.

Politycy partii rządzącej wpisują się w kremówkowo-wadowicki katolicyzm z pląsaniem i klaskaniem.
W co zaś wierzy Jarosław Kaczyński, sam Bóg raczy wiedzieć.

https://www.bibula.com/?p=116471

http://ewapolak-palkiewicz.pl/nieposluszny-abp-lefebvre/

https://www.youtube.com/watch?v=pz2TrKg_FS8

http://ltura.blogspot.com/2020/04/ewa-polak-pakiewicz-cafe-katedra-w.html

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-2

Verita

#1642859

odżegnują się od asystencji Ducha Świętego w życiu Kościoła, jeśli tylko ktokolwiek wspomni o Odnowie w Duchu Świętym.

To oficjalne "odcięcie się" Kościoła Luterańskiego w Niemczech od Odnowy Charyzmatycznej w latach 30-tych XX wieku poprzedziło "ustanowienie" faszyzmu (narodowego socjalizmu) jako nowej "religii państwowej" niemieckiej.

Rozeznawanie duchów to jeden z Darów Ducha Świętego. Można, nawet należy o ten dar prosić podczas bierzmowania! Tylko gdzie byli i gdzie są ci, którzy o ten dar proszą? A kto prosi o Dar Mądrości i Dar Rady?

Ja nie pytam "dla kolegi"! To pytanie jest bardzo poważe!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1642862