Echa postkomunistycznego myślenia

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz
Kraj

 

Jutro kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Ile to przez 70 lat napisano skundlonych książek, ile wylano pomyj, ile zawieszono na Powstaniu kłamstw, które miały zohydzić je w oczach społeczeństwa, a ile wydano pieniędzy na plakaty, filmy, szkolenia i propagandę. I nie mówimy o PRL–u, mówimy o III RP, tym tak niby wolnym kraju. Jeszcze do niedawna „szklany sufit” był silniejszy od rozumu, a zupełnie irracjonalny strach od potrzeby prawdy. Ów „wyjątkowy” sufit obowiązywał bardziej nasze pseudoelity, niż statystycznych ludzi. Wszyscy jednak mieli swoją pracę, swoje długi, swoją karierę, rodzinę, dom, swoje marzenia i tę maleńką perspektywę, która zamyka szersze horyzonty i chce zająć najlepsze miejsce w wyścigu szczurów. W tym procederze brali udział wszyscy, w równym stopniu murarze, jak i ministrowie. I tylko niewielu z nich miało świadomość, że własna d… nie może być większa i ważniejsza od państwa, które tę d… ma chronić. Tyle hałasu o Powstaniu Warszawskim, ale czy wypacykowany u fryzjera młody „mężczyzna”, owszem, zwiedzający Muzeum Powstania Warszawskiego, byłby gotowy wejść do kanału pełnego fekaliów, w obronie ojczyzny? Czy byłby w stanie zamienić fotel i komputer na prawdziwą akcję pod Arsenałem, czy wziąć udział w zamachu na Kutscherę? Statystyczny Polak posiada dość dużo powierzchownych wiadomości na temat Powstania Warszawskiego, ale jaka jest jego wiedza o świadomości Powstańców? Nie ma wiedzy dlaczego Powstańcy w obronie wolności i swojej ojczyzny, byli gotowi, bez wahania, poświęcić życie? Przekaz o Powstaniu dalej jest więc w środku pusty – nie przekazuje istoty, a więc odpowiedzi – dlaczego, lecz nadal zawiera podprogowy przekaz, że musimy walczyć i ginąć. To za mało!!!

W tym roku – 2022, zaczynają przebijać się głosy mentorów, autorytetów i tych małych co to poczuli nowy wiatr. Wszyscy podkreślają, że Powstania Narodowe były jednak ważne, ale trzeba je mądrze interpretować, że Powstanie Warszawskie było potrzebne bo zdemaskowało stalinowskie zamiary, wstrzymało rozbrojenie armii USA i prawdopodobnie uratowało Polskę przed wcieleniem jej do ZSRS. Czy to są argumenty nowe? Nie, to są argumenty, które jeszcze kilka miesięcy temu oficjalnie były pomijane lub wyśmiewane. A kto się z nich podśmiechiwał? No, wielu z tych, którzy dziś ogłosili je za odkrytą oczywistość. Co to jednak znaczy „mądrze interpretować”? W przełożeniu „na nasze” oznacza następujący przekaz: pamiętajcie kmiotki, ja jestem już po lepszej stronie, ale zawsze mogę zmienić zdanie.

Powstanie Warszawskie i Powstania Narodowe są tylko jednym z tysięcy przykładów na tym śmietniku świadomości narodowej, z którego od 80 lat nie możemy się wyparpać. Zaczadzeni kiszonką, spętani tysiącami komunistycznych i postkomunistycznych korzonków, podłączeni krwiobiegiem, nie potrafimy wyzwolić się od peerelowskiego strachu, który wcisnęli nam bolszewicy po 1945 r. i uwolnić się od niebiańskich obietnic Zachodu, które wpojono nam po 1989 r. W tym gnoju tkwimy, jak trolle zżerające własną kulturę. Tylko kasa, kasa, kasa i zupełnie nie zauważamy, że tak samo jak w PRL, staliśmy się budowniczymi nowej utopii i z takim samym stachanowskim zapałem realizujemy zachodni antykulturowy program.

Może zanim załopocą polskie sztandary, zabrzmi polski hymn narodowy i ujrzymy polskie mundury, warto uświadomić sobie, że świat w którym żyjemy niewiele ma wspólnego z tym realnym, w którym walczyli Powstańcy Warszawscy. I nic do rzeczy nie ma tu postęp techniczny, czy cywilizacyjny, dobre życie lub jakikolwiek awans; od pierwszego człowieka do ostatniego Adama lub ostatniej Ewę, wciąż z taką sama ważnością, liczy się ludzka świadomość. To ona decyduje o postępie i występkach. O Powstaniu Warszawski i Powstaniach Narodowych już słyszymy nieśmiałe przebąkiwania, ale o II RP, wciąż jeszcze nic. Musimy więc poczekać na kolejną rocznicę. Taka jest kondycja naszej humanistyki i naszych szkół.

I na koniec, w dobrym tonie jest napisać coś optymistycznego, a więc coś, co wprawi czytelnika lub słuchacza ponownie w dobry nastrój i całe gadanie pośle w niepamięć. W jednym ze swoich artykułów, współczesnego człowieka przedstawiłem jako zanurzonego w wirtualnej rzeczywistości, z wystającym zadkiem na zewnątrz; otóż, pomyślna wiadomość jest taka, że wojna na Ukrainie uruchomiła „kija samobija”, który tłukąc w wystającą część powoduje prostowanie  się sylwetki zadżumionego. I o dziwo odwrócenie biegu ścieżki informacyjnej przynosi zadziwiająco dobre rezultaty. Co to znaczy osłabienie Niemiec i Rosji. W kolejną rocznicę powinno być lepiej.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (10 głosów)

Komentarze

Oprócz wspomnianych oczywistych pozytywnych następstw Powstania oraz tych równie pozytywnych, które pozostają jednak w sferze historii alternatywnej ("co by było, gdyby") są jeszcze bardzo konkretne pozytywne następstwa. Przypomnę tylko jeszcze raz te tysięce żołnierzy AK, którzy poszli do niewoli niemieckiej i dzięki temu uratowali życie, przenieśli pamięć historyczną przez pokolenia, mieli duże osiągnięcia na emigracji itd. Gdyby nie Powstanie, czekała ich śmierć lub Sybir.

Jeszcze refleksja: my tu sobie powtarzamy wszystko, co i tak dobrze wiemy, ale ta druga część narodu, mocno upośledzona umysłowo, nigdy  tu nie zagląda. Patrzy na swój TVN, swoje targowickie filmiki na Youtube, na swoją Gazetę Wyborczą i słucha pajaca Hołowni...

Vote up!
7
Vote down!
0

ppłk

#1646094

@ ppłk

Tak jest, ma Pan całkowitą rację. Z tym, że mała uwaga: oblicza się, że w Powstaniu Warszawskim brało udział ok. 5.5 tys. żołnierzy. Jeżeli chcemy mówić o tysiącach, owszem, ale z cywilami.

Pozdrawiam

Vote up!
3
Vote down!
0

Ryszard Surmacz

#1646113