Mglisty szlak. Godzina 8:15 - Tupolew kontaktuje się z wieżą w Smoleńsku

Obrazek użytkownika Romek M
Historia

Kiedy generał Wiśniewski, wraz ze swym zastępcą opuszczają gościnny pokład "Wosztylowego" Jaka-40, jego nawigator - Remigiusz Muś, siada ponownie na miejscu pierwszego pilota. Już od dłuższej chwili niecierpliwie wypatrywał, kiedy goście wyjdą, aby móc spokojnie posłuchać radiostacji. Ciekawi go co też słychać w eterze od strony zachodniej.

Piętnaście minut po godzinie ósmej załoga Tupolewa kontaktuje się ze smoleńską wieżą.

Muś poprawia jakość dźwięku, aby można się było lepiej wsłuchać w korespondencję pomiędzy Tu -154M i kontrolą lotów, która naprowadza „Tutkę" na lotnisko w Smoleńsku(1). Cała ekipa małego samolotu siedzi ciasno skupiona w kokpicie. Każdy pragnie być jak najbliżej radiostacji. Nie chcą uronić ani jednego słowa. Już sama obecność Iła-76, który przelatywał nad nimi jeszcze dwadzieścia minut temu(2) pozwala przypuszczać, że Rosjanie gotowi są zrobić wszystko(3), aby uniemożliwić Delegacji lądowanie na XUBS. Jakby jednak nie było tego dość że nad lotniskiem krąży Ił-76, to jeszcze po ostatnim przelocie Frołowa, widoczność na „Siewiernym" wyraźnie się pogorszyła. I chociaż teraz znów zaczyna się przejaśniać, to niewykluczone, że za chwilę mgła pojawi się ponownie. Kolejną, gęstą jak dym z mokrego kartofliska, falą.

Chorąży Remigiusz Muś zezna za kilka dni, że słyszał wymianę komunikatów nadlatującego Tupolewa i kontroli lotów „na około dwanaście minut przed katastrofą"(4). Natomiast dowódcy Jaka-40, porucznikowi Arturowi Wosztylowi udało się z kolei zapamiętać, że Tutka kontaktowała się kolejno - z Mińskiem i Moskwą, a na końcu ze smoleńskim(5) „Korsażem"(6). Załoga Jaka-40 słyszy zatem Tupolewa już w momencie, gdy ten podchodzi do punktu ASKIL(7). To jest mniej więcej od chwili, kiedy przekracza on granicę Białorusi i Rosji. Płk Paweł Plusin, z kontroli lotów w Smoleńsku zezna potem, że kontakt samolot nawiązał z nim o godzinie 8:15(8). Godzinę tę potwierdził potem Minister Obrony Narodowej w rozmowie z przewodniczącym KBWLLP(9).

Jak wiemy ze sporządzonego w dniu 18.03.2010 roku calsignu(10) - Tupolew od punktu ASKIL, do momentu lądowania w Smoleńsku leci tylko 7 minut. Tyle tylko, że plan z 18 marca zakładał, iż będzie podchodzi on do lotniska od zachodu. Kursem 79 stopni. Tymczasem według zeznań załogi Jaka, ma w tym dniu nadlatywać tak samo jak i oni - od wschodu. Czyli kursem 259(11). W takim zaś przypadku, czas przelotu Tutki od punktu ASKIL do momentu lądowania powinien wynieść więcej niż siedem. Było by to jakichś dwanaście - trzynaście minut. Powiedzmy, że maksymalnie piętnaście. Powinien więc lądować na XUBS o godzinie 8:27; najpóźniej zaś o 8:30. Czyli zgodnie z harmonogramem uroczystości, zapisanym w planie wizyty.

Remigiusz Muś wytęża słuch. Od dłuższego czasu nie słyszy już żadnej komunikacji pomiędzy kontrolą lotów, a Iłem-76. Dochodzi więc do wniosku, że ten musiał odlecieć. Nawigator ledwo dostrzegalnym ruchem dostraja radio, aby móc jeszcze lepiej słyszeć nadlatujących. Jest świadkiem tego, jak rosyjski kontroler pyta załogi TU-154M o lotniska zapasowe. Któryś z chłopaków na pokładzie odpowiada mu, że są nimi Witebsk oraz Moskwa(12). Muś doskonale wie, co oznacza to pytanie. Rosjanie będą chcieli odesłać samolot gdzie indziej. Zrobić to, czego wojskowi planiści i Kancelaria Prezydenta obawiali się najbardziej(13). Z jego ust wyrywa się bezgłośne przekleństwo. Z lasu zdaje się nadciągać kolejna fala mgły.

W tej sytuacji załoga "Wosztylowego Jaka" dochodzi do wniosku, że nadlatującym trzeba jakoś pomóc. Przede wszystkim trzeba dokładniej zaznajomić ich z sytuacją na miejscu. Przechodzą więc na częstotliwość, na której według niepisanej umowy można nieoficjalnie porozmawiać. Dowódca Jaka informuje pilotów Tu-154M, że na XUBS co kilka minut pojawiają się gęste opary, które po chwili zanikają. Mówi im też, że jakieś piętnaście minut temu do lądowania, już po raz drugi zresztą, przymierzał się Ił-76. I, że prawdopodobnie odleciał. Sugeruje nawet, żeby i oni - podobnie jak rosyjski transportowiec - spróbowali dwukrotnie podejść. A jeśli za drugim razem nie uda się wylądować – mówi Artur Wosztyl - aby polecieli na zapasowe, do Moskwy. Czy mówi tak od siebie, czy podpowiedzieli mu to niedawni goście?

 

- 1-0-1, mówi "Korsaż", temperatura plus dwa, ciśnienie siedem - czterdzieści pięć. Warunków do lądowania nie ma.

- Dziękuję. Jeśli można spróbujemy jednak podejść. Jeśli nie trafimy na dobre warunki, to wówczas odejdziemy na drugi krąg.

- 1-0-1. A czy po kontrolnym podejściu wystarczy wam paliwa, aby dolecieć na lotnisko zapasowe?

- Wystarczy.

- Zrozumiałem.

 

W kokpicie Jaka jest ciasno i duszno od emocji. Rozgrzane powietrze wibruje od elektrycznych trzasków radiowej aparatury. Na szybę kabiny wypełzają maleńkie kropelki potu. Zacierają i tak mglący i coraz bardziej szroniący, jak obraz starego telewizora, krajobraz.

..............................................................................

Nieco poprawiony fragment pochodzi z książki "Zatarty ślad. O 10 kwietnia 2010 roku".

(1) Artur Wosztyl. Zeznanie z 10.04.2010 (http://www.npw.gov.pl/dokumenty/TU-154/protokoly-Wosztyl.pdf): "W trakcie oczekiwania na przylot TU-154M na dwóch swoich radiostacjach mieliśmy nastawione częstotliwości, które używaliśmy w trakcie przelotu i na których nasłuchiwaliśmy korespondencji kolegów. Około 20 do 30 minut przed katastrofą TU-154M usłyszeliśmy ich korespondencję radiową z kontrolą obszaru albo Mińsk lub Moskwy. Była to proceduralna korespondencja, która kierowała ich na lotnisko w Smoleńsku".

(2) Remigiusz Muś. Zeznanie z 10.04.2010 (http://www.npw.gov.pl/dokumenty/TU-154/protokoly-Mus.pdf): "Widziałem tego Iła, który po drugiej nieudanej próbie lądowania odleciał. Po kolejnych około 20 minutach z głośników naszej radiostacji usłyszeliśmy załogę naszego tupolewa zbliżającego się do rejonu lotniska. Pamiętam, że załoga prowadziła korespondencję z wieżą kontrolną, która kierowała ich aby znaleźli się na kursie odwrotnym do lądowania w celu wykonania zejścia do lądowania. (z zeznań Musia wynika zatem, że była to godzina 7:25+30+20 = 8:15, co potwierdza zeznanie Pliusnina o przejściu ASKIL około 8:10 - RM) "

(3) Jerzy Bahr (http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Jerzy-Bahr-o-katastrofie-w-Smolensku-nagle-zrobilo-sie-kompletnie-bialo,wid,16029603,wiadomosc.html): I to jednoznacznie było powiedziane: Rosjanie będą robić wszystko, żebyśmy tam "nie siedli".

(4) Remigiusz Muś (http://www.npw.gov.pl/dokumenty/TU-154/protokoly-Mus.pdf): Na zadane pytanie zeznaję: słyszałem korespondencję prowadzoną pomiędzy TU-154M, a wieżą, ale było to na około 12 minut przed katastrofą.

(5) Artur Wosztyl, tamże: "Była to proceduralna korespondencja, która kierowała ich na lotnisko w Smoleńsku. Korespondencja była prowadzona w języku angielskim. Po jej zakończeniu swoją radiostacją wywołaliśmy kolegów z TU-154M, aby przeszli na częstotliwość od 1 do 5".

(6) Korsaż" czyli po rosyjsku „Gorset" - operacyjna nazwa kontroli lotów na lotnisku „Siewiernyj"

(7) Punkt w nawigacji lotniczej, znajdujący się na granicy rosyjsko-białoruskiej

(8) Paweł Pliusnin (Kontroler Lotów Smoleńsk): Około godziny 10:10 (8:10 – RM) dostałem informację od dyspozytora, iż polski samolot TU-154 „Polskij Falstrot” (jego sygnał wywoławczy) powinien przekraczać „ASKIL” jeden z punktów wyjścia z kierunku zachodniego. Około godziny 10:15 (8:15 - RM) samolot Tu-154 nawiązał kontakt ze mną.

(9) Bogdan Klich (do Eugeniusza Klicha 22 kwietnia 2010 r.): ja nie dysponuję w tej chwili żadną obszerniejszą wersją poza tą pańską, dotyczącą tak szczegółowych parametrów, jak na przykład kwestia, że o godz. 10:15 czy tamtego czasu o 8:15 był pierwszy kontakt (...)

(10) Calsign - plan lotu

(11) Artur Wosztyl, tamże: "Na zadane pytanie zeznaje; w dniu 10.04.2010 r. TU-154 podchodził do lądowania kursem 259".

(12) Remigiusz Muś. Zeznanie z 23.06.2010: "Kontroler pytał się TU-154M jakie są jego zapasowe lotniska. Ktoś z załogi odpowiedział, że Witebsk i Moskwa".

(13) Jerzy Bahr: Z polskiej strony była pod tym względem wielka nieufność, tzn. nie wierzono w dobrą wolę gospodarzy. Uważano, że Rosjanie chcą wymusić lądowanie gdzie indziej, (...) I to jednoznacznie było powiedziane: Rosjanie będą robić wszystko, żebyśmy tam "nie siedli".

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:12)

Komentarze

Brakuje mi w tym tekście jasnego stwierdzenia że jest to przedruk fragmentu jakieś książki fabularnej a nie osobiste zwierzenia, felieton, analiza bądź komentarz autora.

Kilka razy nabrałem się na to. Powiem więcej - nawet mnie to wkurzyło że potraktowałem te teksty poważnie.
Czy autor robi to specjalnie?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-7
#1621292

Staram się za każdym razem mocno akcentować, że jest to fragment, a dokładniej rozdział książki. Napis: Rozdział i jego numer są chyba widoczne od razu? Również pod tekstem piszę za każdym razem - "Nieco poprawiony fragment pochodzi z książki "Zatarty ślad. O 10 kwietnia 2010 roku". Nie wiem co jeszcze mógłbym zrobić więcej? 

 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1621299

1. Od kiedy to zaczynasz czytać jakiś artykuł od końca (na tym portalu są praktycznie same artykuły), czyli od przeczytania przypisów i materiałów źródłowych? Naprawdę tak czytasz?

2. Co do Rozdziału, to nic to nie mówi. Co drugi artykuł jest teraz tytułowany "Kolejny rodział historii smoleńskiej",albo "kolejna odsłona" czy coś w tym stylu. Zwykła przenośnia.

Innymi słowy jednak robisz maskirowkę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#1621465

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika prof Rycho nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

I PO CO POWTARZAC FABUŁE...?

To niewiele ma wspólnego z naleznymi przepisami, ich łamaniem i procedurami!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-7

prof Rycho

#1621360

Czy, kiedy i gdzie odbędzie się zapowiedziany strajk głodowy Solidarnych 2010?

https://www.zachod.pl/106684/solidarni-2010-zapowiadaja-glodowke/

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1621386

za informację. Pierwszy raz o tym słyszę.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1621440

 

"(z zeznań Musia wynika zatem, że była to godzina 7:25+30+20 = 8:15, co potwierdza zeznanie Pliusnina o przejściu ASKIL około 8:10 - RM) "

Proszę sprecyzować dane z zeznań kontrolera P.Plusnina w tej kwestii.

Z zeznania P.Plusnina:

(…)W tym momencie otrzymałem wiadomość, że polski samolot TU-154M wystartował. Było to około godziny 9:20 – 9:25.(…)

(…)Około godziny 10:10 dostałem informację od dyspozytora, iż polski samolot TU- 154M powinien przekroczyć „ASKIL” (jeden z punktów wyjścia z kierunku zachodniego). (…)

(…)Około godziny 10:15 samolot TU-154M nawiązał kontakt ze mną. Poinformowałem go, że w Smoleńsku nie ma pogody, to znacz, że nie ma warunków do przyjęcia samolotu, przekazując warunki pogodowe – mgła, widoczność 400 metrów.(…)

Oznacza to, że około 8:10 c.p. TU154M nr 101 "zbliżał się" do punktu ASKIL a nie przekraczał, gdyż z następnej informacji P.Plusnina wynika, że nawiązał z nim łączność około 8:15 c.p. czyli po czasie łączności samolotu z Moskwa Kontrola podczas przekraczania punktu ASKIL.

Z tego wynika, ze przekroczenie punktu ASKIL miało miejsce około 8:13:30 a nie około 8:10

To doprecyzowanie osi czasowej  lotu TU154M nr 101 po trajektorii poziomej po przekroczeniu punktu ASKIL, jest bardzo ważne dla dowodzenia tezy o odejściu TU154M nr 101 znad Siewiernego i ujawnianiu fałszywości trajektorii poziomej z Raportów MAK i KBWLLP.

W CVR 1 o godzinie 8:31:19 mamy informację podaną przez członka załogi TU154M nr 101 :

8:31:19    Szt.                I w tym momencie mamy 5 mil od centralnej.

5 mil = 9.26 km

O godz. z Raportu jako 8:31:19 samolot znajdował się w odległości około 10.5 km od centralnej.

Na mapie z Raportu MAK wyglądało by to tak:

 

Pytanie: 

- w którym punkcie trajektorii poziomej podczas lotu 10.04.2010 roku, TU154M nr 101 znalazł by się o godzinie 10:31:19 c.m.(" I w tym momencie mamy 5 mil od centralnej")?

albo inaczej:

- po jakiej trajektorii i z jaką osią czasu TU154M nr 101 znalazł by się w punkcie oddalonym 5 mil od centralnej? 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1621387

Ale widzę, że Pan sam rozwinął tę kwestię :) Moim zdaniem nie ma potrzeby aż takiego uściślenia przejścia przez ASKIL, bo nie wiemy dokładnie jakie były zamiary załogi. Może zależało im aby z Korsażem skontaktować się jak najpóźniej to możliwe? Choć zgadzam się z Panem, że zapewne miało to miejsce później niż o 8:10.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1621442

Przecież to jest powieść fabularna a nie reportaż dokumentalny. Autor sam tak twierdzi. W tej powieści TU154 może zbliżać się do ASKIL o której się to tylko autorowi nie zamarzy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1621466

"W tej powieści TU154 może zbliżać się do ASKIL o której się to tylko autorowi nie zamarzy."

Taką opinią na temat informacji zawartych  na łamach książki "Zatarty ślad" obnażasz swoją ignorancję i IQ na poziomie przedszkolaka.

Ta książka jest z gatunku literatury faktu a celem powstania i publikowania tego rodzaju utworów jest przedstawienie wiarygodnej relacji, opartej na wydarzeniach, faktach i zebranych materiałach, o czym świadczy bogaty zestaw przypisów powiązanych z tekstem głównym za pomocą odsyłaczy.

Nie jesteś sam ze swoim ignoranctwem, gdyż podobnych tobie ignorantów i wtórnych analfabetów jest "w ten kraju" całe pęczki.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1621501

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Babies Lives Matter
White Lives Matter

#1621458