„Alita: Battle Angel”. Czy na pewno banał?

Obrazek użytkownika norwid
Kultura

Pan Łukasz Adamski napisał recenzję pt: „Alita: Battle Angel”. Piękny wizualnie banał. Jako że jestem fanem SF od lat młodości, chowany na Lemie, Asimovie i P.K. Dicku czytając recenzję pana Łukasza poczułem się intelektualnie zgwałcony a sam temat autor potraktował nie tyle po macoszemu co z buta. Niniejszym prezentuję własny punkt widzenia diametralnie różny od wspomnianej recenzji.

 

Film opowiada o losach wojennego robota Alita znalezionego na śmietniku przez doktora Ido Dysona. 300 lat po wielkiej wojnie „The Fall” czyli w roku 2563 świat wygląda zupełnie inaczej aniżeli wszelkie prognozy futurologów ostatnich 50 lat. Dziś gdy powszechnie Polska dostosowuje się do wizji świata metropolitalnego, dużych miast-państw, taka wizja jest szczególnie ważna ponieważ za pośrednictwem kilku czynników uświadamia widza o konsekwencjach budowy państwa na wzorcu wyludniania wsi i miasteczek. „Alita: Battle Angel” film realizowany przez studio Jamesa Camerona bezsprzecznie jest majstersztykiem klasy japońskich Final Fanstasy. Świat jest dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Ludzie w nim stanowią jedynie dodatek do wszechobecnych cyborgów których prawa są co najmniej równe człowiekowi. Podyktowane to jest zapewne japońską wizją Mangi Yukito Kishirio który w przyszłości widzi zamfirowskie latające miasta, wzorem serii gier Heroes of Might and Magic. Zamfir rumuński wirtuoz fletni Pana pewnie nie wiedział że legendy trójkąta transylwańskiego będą miały tak przeogromny wpływ na współczesną kulturę.

 

Ekranizacja japońskiej mangi łączy coś jeszcze – niedoceniany przez kultystów oświecenia a obszernie omawiany przez św. pamięci prof. Wolniewicza biblijny aksjomat. Mianowicie – powszechnie kwestionowany fakt że ludzka natura jest zła i tylko Bóg jest dobry. Transformacja świadomości środowiska Hollywood na antyoświeceniową odbiła się mocno w serialu „The 100” gdzie czynnik ludzkiej złej woli jest kluczowy. Podobnie film „Alita: Battle Angel” widzi więcej człowieczeństwa w cyborgach niż w samych ludziach. Dawno zapomniane pojęcia jak honor, uczciwość, empatia możemy zobaczyć niemal wyłącznie wśród maszyn. Dehumanizacja ludzkiej duszy jaką powszechnie współcześnie możemy zobaczyć u lekarzy i prawników rodzi zasadne pytanie czy nie oddać wymiaru sprawiedliwości w ręce ślepej cybernetycznej temidy. To pytanie graniczące z pewnością szczególnie nachalnie wpycha się do mojej świadomości po obejrzeniu filmu „Elysium” i konfrontacji futurystycznej wizji z parlamentarnymi komisjami np. „Amber Gold”. Jestem przekonany że robot byłby 100x bardziej uczciwy w osądzaniu winy niż wszystkie nasze sądy powszechne.

 

Wracając do filmu, główny bohater, cybernetyczna wojowniczka Alita kieruje się szlachetnymi ludzkimi uczuciami. Lojalność wobec swojego „ojca” który odbudował jej cybernetyczne „ciało” jest niekwestionowana. Ale altruistycznej postawie rebuildera, ojcu Ality można postawić wielki znak zapytania. Pan doktor odbudował bowiem Alitę z pobudek czysto egoistycznych, po utracie własnego dziecka chciał mieć bowiem zastępczego „Pinokia”. To jednak nie przeszkadza naszej bohaterce w miłości wobec prawdziwego człowieka imieniem Hugo który wprowadza ją w mroczny świat. Znów powtarza się przypadłość złej ludzkiej natury. Obiekt miłości okazuje się istotą złą prowadzącą do krytycznych decyzji. Krok po kroku bitewny anioł - Alita z miłości decyduje się na poświecenie i staje do walki na arenie śmiertelnego wyścigu „Motorball”.

 

Na plakacie filmowym możemy zobaczyć główną bohaterkę z wymalowanymi barwami wojennymi. Użyta farba to krew małego pieska zabitego przez złego androida. Jak na poprawność polityczną przystało obrona zwierząt przynosi większe korzyści niż obrona ludzi. Niezdecydowane androidy po tak jednoznacznej prezentacji stają po stronie Ality a film staje się teatrem odwiecznej walki dobra ze złem.

 

Warto poruszyć przy okazji jeszcze jeden aspekt tego dzieła. Otóż konsekwentnie realizowany przez światową kinematografię program uczłowieczania maszyn wprowadza nas w nową epokę. Czas w którym przyjdzie żyć młodemu pokoleniu nie napawa optymizmem. Do tego zrobotyzowanego świata prą na wyścigi z pełną stanowczością supermocarstwa USA i Chiny. Kto bowiem pierwszy wprowadzi normy i standardy sztucznej inteligencji oraz robotyzacji produkcji – ten zawładnie światem przemysłu. Światowe elity pełne obaw o źródła siły roboczej, pełne obaw o kurczące się społeczeństwa zindustrializowanych państw pragną tylko jednego – robola-robota. Takiego robotnika potrzebuje każdy pracodawca. Nie trzeba za niego płacić ZUSu, nie buntuje się, pracuje na 3 zmiany aż do przeglądu technicznego, produkuje z perfekcyjną dokładnością. Problem pojawi się wtedy gdy okaże się że nie ma kto kupować tych produktów. W ten oto sposób wizja świata postindustrialnego przedstawionego w filmie „Alita – Battle Angel” stanie się jak najbardziej możliwa.

 

Film warty uwagi i to podwójnej. Piątka Kaczyńskiego zawiera bowiem jeden punkt ściśle związany z wizją prezentowanego świata – PKSy. Doinwestowanie szczególnie tych żydowskich na Mazowszu i w Krakowie ma bowiem zapobiec wyludnianiu wsi i miasteczek. Przypuszczam że pan Naczelnik też jest fanem SF i wizja świata Ality nie przypadła mu do gustu. Tu mogę jednak się mylić i bardziej prawdopodobne jest to że Jarosław Kaczyński preferuje grecką tragedię czy rzymskie rozprawy lub też żydowskie PKSy z Mobilis Group.

 

 

przydatne linki:

„Alita: Battle Angel”. Piękny wizualnie banał. RECENZJA

https://wpolityce.pl/kultura/434173-alita-battle-angel-piekny-wizualnie-banal-recenzja

Co jest izraelskie w Polsce?

https://wspieramrozwoj.pl/artykul/118/firmy-izraelskie-w-Polsce

Bosak celnie punktuje „piątkę Kaczyńskiego”

https://nczas.com/2019/02/24/bosak-celnie-punktuje-piatke-kaczynskiego-mocny-komentarz-lidera-koalicji-propolskiej/

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.8 (głosów:6)

Komentarze

Mr Levak

Tekst na Wpolityce jest bardzo krótki, taki dłuższy komentarz, więc wiele od niego wymagać nie można. Czego mi w nim najbardziej zabrakło (i tu też brakuje) to kontekstu historycznego. "Alita" w szczególności gdy wydano ją w USA trafiła w swój czas, a w zasadzie końcówkę swojego czasu, tj. mody na cyberpunk i opowieści postapokaliptyczne. Stąd też sukces, powiedziałbym że raczej nieproporcjonalny do jakości komiksu. Bo niestety, "Alita" brzydko się zestarzała, co zresztą jest przypadłością wielu utworów SF. Mniej nawet jeżeli chodzi o wizję świata, choć i tu Kishiro Yukito specjalnie się nie popisał, a bardziej w zakresie postaci - nieciekawych świata (nie wiem jak w filmie, ale przez większą część komiksu Ality nie interesuje ani jej przeszłość, ani otaczający ją świat), zamkniętych w sobie, bezrefleksyjnie podchodzących do życia. Doceniam "Alitę", ale dla mnie to już taki "szlachetny staroć", do podziwiania jak eksponat w muzeum, nie narzędzie rozrywki.

Połączenie polityki Kaczyńskiego z "Alitą" bardzo mi się spodobało. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz spotkałem non sequitur takiego kalibru. No, ale pomijając humor całej sytuacji, to powiem tak - pomysł (z tym dofinansowaniem komunikacji) dobry, tylko spóźniony o jakieś dwadzieścia lat. Procesy, które doprowadziły do wyludnienia wsi i miasteczek, szczególnie na tzw. Ścianie Wschodniej, zaczęły się w latach 70. XX wieku, a czas by je zatrzymać minął najpóźniej pod koniec lat 90. Pewnie, że tych często samotnych i starych ludzi, nadal mieszkających w wyludnionych wioskach, nie można zostawić bez kontaktu ze światem. W tym sensie program Kaczyńskiego to odpowiedź na ważną społeczną potrzebę. Ale teraz to w zasadzie powinniśmy zacząć się zastanawiać nad sposobem zagospodarowania tych wielkich, a opuszczonych terenów.

https://www.salon24.pl/u/norwid/938918,alita-battle-angel-czy-na-pewno-banal#comment-15979779

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

norwid

#1582281