Brześć 2016

Obrazek użytkownika Mieszczuch7
Kraj

Znajdujemy się w trudnej sytuacji. Z jednej strony politycy PO i ich tuby medialne prowokują pytaniami o ocenę działań Lecha Wałęsy, prowokują wypowiedziami sprzecznymi z rozumem i faktami, a z drugiej zarzucają rządzącemu PIS ferowanie ocen, nawet "wyroków". W szczególności zarzucają, np. ustami red. Żakowskiego, że nie da się zastąpić legendy Wałęsy legendą śp. Kaczyńskiego, a czy śp. Lech Kaczyński chciał kiedykolwiek zastąpić jakkolwiek Wałęsę, wchodzić w buty Wałęsy? Nigdy nie słyszałem podobnej bzdury. Zresztą teraz broni się Wałęsy tymi samymi banałami, jak onegdaj Jaruzelskiego, że to on uchronił nas przed rozlewem krwi. Powracając do sedna: od początku przejęcia władzy przez PIS to Wałęsa ostro atakuje Kaczyńskiego, w niewybrednych nieraz słowach i to on wyraża gotowość do liderowania walce przeciw PIS, przeprowadzenia jakiejś formy zamachu na legalny polski rząd, cytuję: "będę musiał jeszcze raz stanąć na czele i poprowadzić ten bój". W tym czasie Kaczyński nie wypowiadał się, o ile mi wiadomo, krytycznie o Wałęsie. Pytany przez red. Piaseckiego wicepremier Gliński wypowiedział się o Wałęsie oględnie, z dużym zrozumieniem,  podkreślając okoliczności historyczne. Trudno jest nam dzisiaj traktować Wałęsę inaczej niż zabawnego, groteskowego, starszego pana. Zgadzam się ze zdaniem Brudzińskiego, że dzisiaj Wałęsa sam najbardziej sobie szkodzi. Nie dostrzegam żadnych słów czy czynów ze strony prawicy, które miałyby zmierzać do "wyrzucania Wałęsy na śmietnik" czy, gorzej, "wyrzucania części Polski na śmietnik". Nie ma żadnego ataku politycznego na Wałęsę, jest tylko i wyłącznie wymuszone przez zawiadomienie Marii Kiszczakowej działanie IPN, w ramach prawa. Gdyby IPN nie podjął takich działań, jego prezes naraziłby się na zarzut zaniechania, naruszenia ustawy. Nie ma żadnego prześladowania zwolenników Wałęsy, szykan czy aresztowań, żadnego zamordyzmu... Natomiast boli mnie agresja ze strony "Gazety Wyborczej", która krzyczy tytułami "a gdzie ty wtedy byłeś"? Kiedy właściwie?  Wtedy gdy Wałęsa "walczył" gębą w gabinetach partyjnych bonzów, ja byłem na strajku! Ja strajkowałem niemal do samego 13-tego grudnia i byłem wkurzony zerwaniem strajków. Nie mam się czego wstydzić, Panie "kiepski bracie Kurskiego"! To Wałęsa miał nas, robotników, strajkujących studentów, "Solidarność rolników", miał nas wszystkich w dupie i po wielokroć dał nam to odczuć. To on obalił komunizm, sam! 

Wałęsa bazował na autokreacji, nie tylko sam próbował jakoś naśladować Piłsudskiego, ale dziś jego syn, Jarosław (powtarzając za PZPR-owcem i rzecznikiem Komorowskiego Nałęczem), do Piłsudskiego go porównuje. Wałęsa jest niczym Piłsudski! Mam zatem pytanie, jeśli udałoby się Wałęsie swój zamach na PIS-owski rząd faktycznie przeprowadzić, to kto nie zostałby na jego polecenie zamknięty w jakimiś dzisiejszym Brześciu?  To jaki los wtedy czekałby Kaczyńskiego, po tych wszystkich wylanych nań kubłach nienawiści? 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:5)

Komentarze

Wśród czytelników gazwyb. rozpowszechniony jest relatywizm moralny; w takim duchu zostali urobieni. Kto wie, co tam jeszcze znajduje sie w pakietach Kiszczaka, oroćz strumieni wódki lejących się w Mgdalence i czołowych "opozycjonistów" włażacych Kiszczakowi w 4 litery.

Nie jestem Bolkiem, nie donosiłam na kolegów, nie dostawałam za to pieniędzy i niepotrzebna mi fałszywa legenda.

Boli mnie, gdy widzę, jak znajomi opublikowali u siebie hasło jestem BOLKIEM. Znajoma polonistka orzekła, że wolałaby nie wiedzieć, że profesor, którego poważała współpracował z SB.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1507646