Czy Żydzi to ludzie?

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Ideologia rasizmu dotyczy traktowania jak zwierzęta wszelkich ludzi – i „podludzi”, i „gojow” też. Ale czy tylko? Czyż zwierzętami w tej ideologii nie jest i „rasa panów”?

Ponieważ to i nas też dotyczy, stawia przed nami wyzwania na które musimy odpowiedzieć.

 

Ludzie żyją w społecznościach – i to nie jak zwierzęta w zbiorowościach innych zwierząt podobnych sobie, ale w społecznościach zróżnicowanych, rozległych, skomplikowanych co do zależności, co do współpracy i specjalizacji. Im większa różnorodność – byleby w ramach człowieczeństwa i moralności, tym lepiej dla perspektyw życia ludzkiego.


Zwierzętom do życia potrzeba przede wszystkim siły – inne cechy mają podobne i podległe instynktom. Ludzie nie mają ani instynktów, ani nie są tak silni. Dysponują jednak silnymi własnymi władzami duchowymi i organizacją życia zbiorowego. Są w stanie wypracować sobie optymalne warunki do życia i rozwoju.


U ludzi ich społeczności muszą być zgodne wewnątrz, i jeszcze muszą dążyć do pokojowych relacji z innymi wspólnotami ludzkimi. Muszą się zwłaszcza wystrzegać sprzeczności wewnętrzych, bo to zawsze zadatek wewnętrznych konfliktów, wrogości i zdrad.


Jeśli nie następuje zgodne życie ludzkich społeczności, zawsze następuje ich rozpad na małe społeczności upodobnione do społeczności zwierzęcych skazanych na życie pasożytnicze, a nadto wciąż się nie jednoczące a przeciwnie – często walczące ze sobą o dobra limitowane, bo jednak różnią się między sobą i chcą w swoich odmiennościach trwać – choćby i konfliktogennych. Specjalizacje też są ale w pasożytowaniu, czy formach rozboju.


Różnią się między sobą i chcą się różnić, pozostając przy swoim sposobie życia. Dla natury to stan korzystny, bo nie ma intensywnej pretendencji do dóbr. – Gorzej jest kiedy tworzą się duże społeczności podobnych sobie, a więc i natury zwierzęcej, a nawet bardziej, bo szczególnie chciwie gromadzące nadmiary, szczególnie zachłanne, szczególnie krwiożercze.
(Zwłaszcza tu jest ten punkt, kiedy może być trudno odróżnić ludzi od zwierząt – nie z wyglądu, a z zachowań i duchowości, przy czym to ludzie wychodzą tu na najgorszych z najgorszych).


– Społeczności z dużym, nawet sztucznie budowanym z zapotrzebowaniem na ten sam rodzaj dóbr. – Wtedy zaczyna się ekspansja terytorialna i wojny, które kończą się śmiercią wielu ludzi, i na jakiś czas przywracają naturze równowagę, ale i tak wszystko zmierza ku wielkiej wojnie, po której ci co przeżyją postanawiają już żyć jak ludzie a nie jak zwierzęta.

 

Na tle tych ogólnych obserwacji pojawia się w różnych społecznościach przybysz – Żyd.

 

Zacznijmy od tego, że Żyd to dobry człowiek.


– Na codzień wystarczy więc pytać: Ile jest Żyda w Żydzie? - Choć w tym przypadku odpowiedź da nam tylko pierwsze przybliżenie. Pierwsze, ale ważne, bo dotyczące tego, czy danego Żyda można tolerować. Kto ma wobec nas złe intencje tolerowanym być nie może.

Okazuje się że nawet mając złe intencje można się maskować. W świecie zwierzęcym to umiejętność przydatna w polowaniach.


Tu więc trzeba uważać, bo tolerancja to łaska – ona nie należy się nikomu.


Trzeba uważać żeby zamiast tolerancji drobnych niezgodności „do dotarcia”, czy w nadziei na korzyść w sprawach ważniejszych nie „pobłażać złu”, bo z tego może być tylko gorsze zło.


Zaraz by trzeba robić drugie przybliżenie: Czy każdego Żyda można ze sobą równouprawniać – a więc na ile dany Żyd ma cele zgodne z naszymi celami, i na ile uczciwie chce je realizować?


Nadto i robić trzecie przybliżenie: Czy każdego Żyda można ze sobą równać, czyli czy z każdym można się bratać? Jest to więc pytanie o symetryczną, uczciwą wzajemność, o bycie godnym zaufania, o rozumienie tak samo jak i my miłości i innych ludzkich wartości.


Tego wymaga odpowiedzialne układanie sobie relacji w społeczeństwie wielonarodowym... w „dniach jak codzień”, dniach normalności, a więc i ogólnego panowania sprawiedliwości.

Od razu więc trzeba pytać: Kiedy? Kiedy tak było? Kiedy tak może być? Co zrobić żeby wróciły i już były te zwyczajne dni normalności, „dni jak codzień – spokojne i bezpieczne, z życiem w swojej tożsamości, z byciem sobą i u siebie, między swymi?

 

Podejście „jak na codzień” ma jednak swoją mądrość – bazę, stan naturalny, stan, kiedy nie trzeba robić nic szczególnego, żeby było bezpiecznie.

 

Sytuację mamy jednak niecodzienną „nie jak na codzień” i to od lat, bo w jakiś dziwny, zdradziecki sposób Żydzi zostali zapisami prawnymi zrównouprawnieni z nami. Początek zrobił Piłsudski, żydokomuna PRL doprawiła, żydokomuna III RP dobija.

Nastąpiło dopuszczenie ich na równych zasadach do udziału w życiu politycznym naszego państwa. – I to bez określenia środków kontroli ich lojalności, a z jednoczesnym tłumieniem aktywności organizacji i ruchów narodowych, a nawet z likwidacją Rad Narodowych.

Ich równouprawnienie nastąpiło na zasadzie obywatelstwa nie zaś narodowości, i to mimo przeogromnych, nieprzezwyciężalnych sprzeczności definicyjnych i prawnych – w tym zwłaszcza co do źródeł i celów praw, w pojmowaniu ludzkich wartości i celów, zwłaszcza miłości, sprwiedliwości i moralności oraz człowieczeństwa, a także wartości cywilizacyjnych.

Wyszła z tego gigantyczna bzdura – spróbowano przeskoczyć wieki, a nawet tysiąclecia potrzebne na układanie sobie zgodnych relacji.

Bzdura, bo z przybyszów, gości oni chca sie teraz instalować jako władze nad nami. Z życzliwie goszczonych ze wsparciem polskich władz i Kościoła przez może i kilka stuleci, teraz się demaskują jako V Kolumna najeźdźców.
 

Nie ma innego wyjścia jak unieważnić to zbiorowe równouprawnienie i powrócić do zasad równouprawniania indywidualnego.

 

Obywatelstwo nadają dziś władze polityczne – nawet wojewodowie, i to w praktyce według jakichś swoich dziwnych kryteriów, nawet bez znajomości polskiej kultury, polskiej historii, polskiego systemu wartości, polskiego języka. – Wiadomo że to nie tylko groźba zdrady, ale już zdrada i jakieś ukryte cele antypolityczne.
 

Wszystko to wbrew Konstytucji, która wyraźnie głosi, że władzą zwierzchnią nad władzami państwowymi jest Naród Polski.
 

– I to jest najzupełniej naturalne, bo to Naród Polski swoje Państwo powoływał, budował i bronił, od ust sobie odejmował, krew przelewał, podatki płacił żeby Polska jako jego niezbywalne dobro wspólne trwała i piękniała, by pozwalała na organizowanie się dla zaspokajania swoich potrzeb.

Idąc za tym punktem kosekwentnie, widać że to tylko Naród Polski może przyznawać obywatelstwo. – Na pewno nie władze państwowe wbrew Narodowi.
 

To pochopne czy zdradzieckie nadawanie polskich obywatelstw jest nielegalne od początku.
 

To wszystko trzeba unieważnić – władze państwowe tu przekroczyły swoje upoważnienie w sposób karygodny.

 

Nagle na przeszkodzie suwerennej władzy naszego Polskiego Narodu w naszym państwie stanął zrównouprawniony Żyd. Mało tego. – Sama narodowość zaczęła być utajniana – niewątpliwie celem utrudnienia naszej samoorganizacji ku samoobronie.
 

Jak Naród Polski może być Suwerenem w swoim Państwie jeśli miałby nie wiedzieć kto do niego należy?
 

Nadto ta „ochrona danych osobowych” służy tylko ukrywającym się przestępcom. Zwykłym ludziom tylko utrudnia kontakty.


To też trzeba unieważnić.

 

Nasze codzienne dylematy odnośnie Żydów jak istniały, tak dalej istnieją, bo żadne zapisy prawne nie mają wpływu na nasze życie społeczne i moralne, na nasze związki międzyludzkie, ale teraz mamy nowy problem: Czy Żydzi to ludzie? Nagle okazuje się bowiem, że oni nas jako ludzi nie traktują.

 

Każdy słyszał że Żydzi nazywaja nieżydów gojami, czyli zwierzętami. To by ich stawiało na pozycji nadludzi.

Pytać więc trzeba: Czy „nadczłowiek” jest człowiekiem? Czy nadczłowiek to bestia, nie człowiek?

Goj znaczy zwierzę - można nim władać, bo zwierzę to rzecz. Czy człowiek nazwany zwierzęciem staje się rzeczą?

Kto w tych relacjach jest człowiekiem?

Wszak człowiekiem nie starczy się począć, nie wystarczy się  urodzić, nie wystarczy osiągnąć wiek dorosły – trzeba jeszcze nim być, trzeba jeszcze chcieć żyć jak człowiek i robić to realnie – pełnić swoje ludzkie powołania zawsze i ze wszystkich swych sił.

I człowiekiem się jest dopóki aktem świadomej, wolnej i dobrej woli z tego stanu sie nie zrezygnuje.

Nie starczy że się zostanie spasożytownym. Ż pasożyt nazwie nas swoim bydlatkiem, czy jakoś tak. Dopóki z tym stanem sie nie pogodzimy, wciąż pozostajemy ludźmi.

Odpowiednio znane są przypadki, kiedy to wąż oplotł wymię krowy i powodował że ciekło z niego mleko które spijał.
 

Pasożyt to takie samo zwierzę jak i to na którym pasożytuje.

 

Dopiero stały postęp w dojrzałości naszego człowieczeństwa czyni nas ludźmi. A to już wymaga kierowania się moralnością „z najwyższej półki”.

 

Bo jeżeli nie jesteśmy pewni czy „nadczłowiek” jest człowiekiem, to pytać trzeba i dalej:
 

Czy uzurpator do bycia nadczłowiekiem jest jeszcze człowiekiem, czy to już w ogóle osobnik co faktycznie zrezygnował z myślenia i odczuwania w kategoriach człowieczeństwa?


Czy może jest to już faktyczne bydlę w ludzkiej skórze, samozwańczy zawłaszczyciel „prawa do bycia pasożytem na ludziach”?  


Czy pasożyt na drugim człowieku to robal, czy jeszcze człowiek? Zdegenerowany, niemoralny, podła świnia, ale człowiek?

 

Samozwańczy, bo czyż takie prawo i płynącą z niego władzę mógłby mu ktoś dać? Czyż jeżeli nawet nazwać to prawem, nie będzie to tylko zwierzęce „prawo dżungli”, „prawo silniejszego”, urągowisko, hucpa na tle słowa „prawo”, a w rzeczywistości antyprawo - bezprawie tylko dla oszukaństwa szukające pozorów legalności, oraz kpina z legalności?


Czyż nie byłoby to tylko tzw. prawo, bo faktycznie wyzbyte tytułu do niego, który bierze się z wypełnienia prawa wzajemnego jako obowiązku według obustronnych uczciwych, świadomych, w dobrej i wolnej woli zawieranych umów?


- Czyż to nie bezprawie bandyty-terrorysty, mocne tym, że za nim stoją środki skrzywdzenia tych, co by się chcieli bronić przed krzydzeniem ich, zniewalaniem ich, pasożytowaniem na nich?


Nagle na każdym kroku zaczyna się nam utrudniać obronę konieczną. Utrudniać na drodze nadużyć prawa i władzy.

Żydzi sami zakosztowali co to znaczy być we władzy „nadludzi” – uzurpatorów co do wszystkiego, szowinistów, w skrócie nazistów, czyli narodowych socjalistów niemieckich.
– I co? Zrewidowali swoje myślenie? U Niemców widzieli rasizm, i słusznie, ale u nich to go nie ma? A „goj” to skąd się wziął?

I nie chodzi tu o jakieś definicje rasizmu, tylko o rozróżnienie człowiek-zwierzę – a to jest tematem notki.

Rasy ludzi, to chyba zupełny wymysł ostatnich czasów, dowód zbydlęcenia sfery polityki – i nie tyle że czasów ostatnich, bo wyraźnie już ostatecznych. Natomiast rasy zwierząt mieliśmy zawsze.

Rasizm w jego podstawowym znaczeniu dotyczy traktowania ludzi jak zwierzęta z ich rasami.

Ideologia rasizmu dotyczy traktowania jak zwierzęta wszelkich ludzi – i „podludzi”, i „gojow” też. Ale czy tylko? Czyż zwierzętami w tej ideologii nie jest i „rasa panów”?

Wszak rasizm bierze się z uznawania wyższości jednej rasy nad drugą!

Ludzie to na pewno nie rasa zwierząt, i ci dołowani przez rasistów pamiętają o tym,ale czy pamiętają „panowie”, „własciciele”, czy „nadludzie”?

- Czy przeciwnie – w szale tego dołowania, a w intencji by dołując wywyższac siebie nie zauważają, że owszem, wywyższaja, ALE W KATEGORII RAS ZWIERZĘCYCH?

 

A kto to taki ten uzurpator? Czyż to aby nie ten, który nad wszelkie możliwe wynosi „swoją prawdę” i „swoje prawo”, swoje chcenie, po czym od razu zostaje „sędzią we własnej sprawie” i egzekutorem własnego wyroku? Jak nazwać taki sąd jak nie samosądem uzurpatora?

My tu ostatnio widzimy jedność żydokomuny ubecko-talmudycznej, przywiezionej „na ruskich tankach” i niewiele tylko zmodyfikowanej od tamtych czasów.

– Widzimy jedność organizacji całej zainstalowanej przez żydokomunę faktycznej przestępczości zorganizowanej nakierowanej antypolsko.

I to antypolsko z wielką perfidią, bo i z dyskryminacją na codzień przez faktycznie  antypolskie władze w Polsce, ale i z dyktatem praw talmudycznych chcących nie tylko prawo wynosić nad sprawiedliwość ale i nad moralność włącznie z próbami nakładania na moralność prawniczego kagańca – nawet na kwestie obrony życia i samoobronyprzed niemoralnością, w tym zdradą i wrogami wewnętrznymi.


Nagle ktoś nam chce nad nami decydować jakie mamy mieć prawa?

Czyż można godzić się na jakieś czyjekolwiek prawnicze uzurpacje do nadawania komukolwiek „prawa do życia”, „prawa do obrony koniecznej”, prawa do wolności”, czy „prawa do własności”? Czyż taki „prawodawca” z automatu nie stawiałby się na pozycji nadczłowieka, z możliwością zawłaszczania na swój użytek wszystkiego co ludziom niezbędne?

– To coś jak pszczelarz, który zabiera pszczołom miód, a daje im za to cukier żeby tylko przeżyły do wiosny, ale jak coś się pszczelarzowi stanie i nie dosypie, to i pszczoły pozbawia „prawa do życia”. Taki „pszczelarz” w analogii do ludzi to oszust – raz gra członka wspólnoty z „pszczołami”, a raz indywidualistę z dążeniem do korzyści egoistycznych.

Oczywiscie są i uczciwi pszczelarze, którzy pozostawiaja pszczołom na zimę ich naturalny miód z jednego ze zbiorów.

Niestety w Polsce władze sa nieuczciwe. Dobre produkty własnej roli zamiast w wystarczającej ilości pozostawić swoim obywatelom, którzy na te władze płacą swoje podatki, a nadmiar eksportować, wysyłaja to co normalne "gdzieś", a na rynek krajowy rzucaja najgorszy chłam z produkcji w innych krajach - przenawożonej, nasyconej antybiotykami w hodowli, a w przetwórstwie chemią a na to wszystko jeszcze z GMO.

 

Człowiek nad człowiekiem nigdy nie może być władzą odgórną. Nawet władza rodzicielska (na którą jeszcze lewactwo potrafi narzekać) jest władzą oddolną, władzą płynącą z miłości i uznawaną przez dzieci na drodze zaufania potwierdzanego miłością.

 

 

Tu, gdzie wkraczają "nadludzie" nie idzie o uzurpacje łamiące sprawiedliwość, a o uzurpacje łamiące moralność (i też nie tylko, bo i np. ludzką godność - tak osobistą, jak osobową).


System prawny, a nawet ustrój polityczny są w stanie chronić sprawiedliwość (i to jest jego główny sens), bo ją jesteśmy w stanie egzekwować przez wpływ na osoby, ale moralności już nie uchroni.


Moralność bowiem to już relacje wspólnotowe i społeczne. Tu decyduje służebność, a nie korzyść.


Tu system prawny już nie ma zasięgu (jego ofertą są tylko korzyści, ale jak najbardzie musi pzostawać slużebnym czlowiekowi i jego ludzkim wartosciom). 


- Jeśli korzystamy z systemu prawnego, zawsze musi on być nad władzą państwową, i nad każdą władzą w państwie: i gospodarczą i ekonomiczną, ale musi być służebnym temu co ludzkie na równych zasadach – a to oznacza jedno prawo dla wszystkich. - I bez żadnego rozdawnictwa przywilejów, nadań praw, wyjątków i wybrań.

Takie prawo może być tylko prawem sprawiedliwym i moralnym. – Musi służyć ideom, a nie ideologii, za którą idzie już patologia władzy, z „otrzymywaniem jej” od szatana, ideologia satanistyczna, ideologia z prawem sztucznie zrównywanym z ludzkimi wartościami, a nadto wyniesionym do rangi wartości najwyższej, wartości samej w sobie, ale sztuczkę oszukującą tylko na krótko – póki trwa niezdemaskowana obiecanka cacanka a głupiemu radość – dalej już tylko przemoc i terror, gwałt i wymuszenie...

Jak to się stało, że nagle te ze wszechmiar patologiczne uzurpacje są najbezczelniej w świecie realizowane? – Choć faktycznie trwa najgorsze bezprawie, w propagandzie wciąż słychać o prawie, prawnikach, państwie prawa?

 

Jest nawet gorzej, bo kiedy sama sprawiedliwość zostanie zniszczona, kiedy zniszczona zostanie umowa społeczna gwarantująca trwałość ustroju politycznego, to tylko moralność narodu którego państwo jest dobrem wspólnym i własnością niezbywalną może ją przywrócić.


Moralność była i musi być ostoją całego ładu życia publicznego w państwie. - Bo tylko moralność jest niepodatna na naciski odnośnie handli i kompromisów. Tu można na niej polegać, tu można na niej budować. Tylko moralność może nas ustrzec przed zdradą, przed wrogiem wewnętrznym, agentem i sabotażystą.


Moralność dobrze wie, że nie można „trochę żyć”, czy „trochę zdradzić”, „trochę walczyć”, czy „trochę się bronić”, tolerować złe, równouprawniać sprzeczne cele, zachowywać bierność wobec wrogiego.

Moralności nie zastraszy, ani nie skorumpuje... niestety tylko odgórnie. – Bo jednak istnieją diabelskie sztuczki żeby człowieka zdemoralizować oddolnie.

Dlatego moralność nie jest sprawa prywatną, podobnie zresztą jak i religia.


Moralność dobrze wie, że nie ma żadnego dialogu, dyskursu czy dyskusji z osobami które trwają w złej woli i wrogim zamiarze, które nie kierują się ludzkim sumieniem i rozumem – zwłaszcza z tymi które są w stanie agresji wobec nas czy naszych bliskich, które nie nawiązuja z nami kontaktów na poziomie jak najdalej idącego człowieczeństwa.


To w sprawiedliwości może dochodzić do przebaczeń  wobec tych, którzy nas krzywdzą – w moralności dopóki niemoralny jest w działaniu lub zamiarze, przebaczenia nie ma. Najpierw musi być pokonany i rozbrojony, najpierw to czego bronimy i czemu służymy musi być bezpieczne.


W obronie koniecznej nie możemy patrzeć na jakiś „sprawiedliwy dobór broni względem tej której używa napastnik” – on na to nie patrzy, a my się mamy obronić skutecznie. Jak idzie z nożem, a ja mogę strzelić z armaty, strzelam z armaty.


Nie może być dialogu, bo nie ma równości stron – agresor czasami jest głupi, ale zawsze uważa się za silniejszego. - I nie ma woli uczciwego układania sobie z nami zgodnej i pokojowej przyszłości - grozi fałsz i nawet odwrócenie uzgodnień i eskalacja roszczeń.


Nie może... ale wciąż liczne osoby indywidualne dają się demoralizować, i w dialog wchodzić, dialog zawsze zdradziecki... Tu też widać, że moralność nigdy nie może być traktowana jako sprawa osobista.

 


Tymczasem tu mamy do czynienia z uzurpacjami co do ”praw” - nawet uzurpacjami co do przywilejów, czy co do „władzy”, ale wbrew moralności.  Tak się żyć nie da, bo moralność zawsze musi być ponad prawem, bo moralność to cała nasza zdolność przeżycia w ludzkich zbiorowościach, czyli i w ogóle jako ludzie.
 

W szczególności „nad prawem” nie może być żadnych osób, bo zaraz by były i władze nad prawem, czyli dyktat władzy i tyrania władzy poza wszelką kontrolą. Byłaby to jakaś „zalegalizowana patologia władzy” – sprzeczność sama w sobie, bo wszelkie ludzkie władze są ustanawiane po to, aby żadnych patologii nie było.
 

W szczególności nad prawem nie może być sędziów bo to też ludzie i też władza. Sędzia (czy inny stróż prawa), który nie jest wzorowo podległy prawu to już najgorszy bandyta.


Nad prawem nie może być żadnych wpływających na niego przywilejów, nadań praw, wyjątków i wybrań.


W polityce nie ma miejsca na sympatie osobiste, i nie może być, bo polityka musi służyć sprawiedliwości, a te „przywileje, nadania praw, wyjątków i wybrania” to nic innego jak gwałt na sprawiedliwości.


 – Zawsze skutkiem tego jest partyjniactwo i prywata, a więc i antypolityka, szukanie  własnych korzyści, a nie działanie dla dobra wspólnego i przyszłości, czyli dla celów polityki.

 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.5 (głosów:12)

Komentarze

Najpierw żachnęłam się zdrowo widząc długość tekstu...ale przeczytałam, nie było tak źle 
Zacznę od tego „ Na tle tych ogólnych obserwacji pojawia się w różnych społecznościach przybysz – Żyd.”
Ośmielę, się wyrazić pogląd, że Polska, Polacy, mamy wogóle problem z przybyszami innej kultury, innej cywilizacji. Do tej pory najbardziej nam doskwierał żyd, bo jego było najwiącej ale jak nam doślą muzułmanów...to problem żyda czy prusaka czy rusa czy banderowca - pozostanie, jaka różnica? Ich moralność jest inna ...i to jest powodem konfliktów.
Idzie o to, że nie możemy rządzić w swoim domu tak jak byśmy chcieli.
„Nie ma innego wyjścia jak unieważnić to zbiorowe równouprawnienie i powrócić do zasad równouprawniania indywidualnego.”
Powiedziałabym raczej równouprawnienia narodowego, polskiego.
I dalej „ Wszystko to wbrew Konstytucji, która wyraźnie głosi, że władzą zwierzchnią nad władzami państwowymi jest Naród Polski.”
Ale co zrobić...jak miłościwie nam panujący, widzą Polskę jako państwo dwóch narodów?
I dalej „Czyż można godzić się na jakieś czyjekolwiek prawnicze uzurpacje do nadawania komukolwiek „prawa do życia”, „prawa do obrony koniecznej”, prawa do wolności”, czy „prawa do własności”? Czyż taki „prawodawca” z automatu nie stawiałby się na pozycji nadczłowieka, z możliwością zawłaszczania na swój użytek wszystkiego co ludziom niezbędne?”
Rzec jasna – nie można, ale co nam pozostało?
Zdecydować się na moralność ! Tak - ale nie wspomniałeś skąd brać moralność.

Moralność dobrze wie, że nie ma żadnego dialogu, dyskursu czy dyskusji z osobami które trwają w złej woli i wrogim zamiarze, które nie kierują się ludzkim sumieniem i rozumem – zwłaszcza z tymi które są w stanie agresji wobec nas czy naszych bliskich, które nie nawiązuja z nami kontaktów na poziomie jak najdalej idącego człowieczeństwa.

Moralność musi pochodzić z kościoła katolickiego....nie mamy wyboru, na szczęście.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Verita

#1568161

Widzę, że usiłujesz streścić notkę i ... całkiem gubisz jej sens. Wychodzi z tego że Żydzi przyszli żeby wśród nas mieszkać, a że są inni to i mamy problem.

To nie ta notka.

Ja pochwalam różnorodność. Problem jest przede wszystkim na gruncie ideowo-ideologicznym odnośnie człowieczeństwa. Oni przyszli, ale kamuflowali się jak myśliwi żeby zaatakować nas kiedy się nie będziemy spodziewali, zaatakować od wewnątrz. Zaatakować nie uważając nas nawet za ludzi, zaatakować więc  robiąc "skok na wszystko", a o ile się by tylko dało to i na naszą tożsamość.

I zupełnie nie chodzi o to, że oni chcą rządzić nie tak jakbyśmy chcieli. Nas by miało nie być w ogóle - miałyby co najwyżej jakieś wyprane z człowieczeństwa udomowione zwierzątka dojne czy skubane albo strzyżone.

To nie jakiś "skok na władzę" - to od razu "skok na prawa", z unieważnieniem praw naszych - stabilnych i opartych o wartości, a z narzuconymi nam tzw. prawami bez trwałego oparcia i ludzkiej służebności, a z ich ciągłymi zmianami - nawet nie tyle przez literę prawa, a przez interpretacje i zmiany definicji.

 

Pytasz: "Ale co zrobić...jak miłościwie nam panujący, widzą Polskę jako państwo dwóch narodów?"

O czym ty mówisz? Miłościwie nam panującym w Polsce jest wyłącznie Naród Polski.

 

"I dalej „Czyż można godzić się na jakieś czyjekolwiek prawnicze uzurpacje do nadawania komukolwiek „prawa do życia”, „prawa do obrony koniecznej”, prawa do wolności”, czy „prawa do własności”? Czyż taki „prawodawca” z automatu nie stawiałby się na pozycji nadczłowieka, z możliwością zawłaszczania na swój użytek wszystkiego co ludziom niezbędne?”
Rzec jasna – nie można, ale co nam pozostało?".

Żołnierze Niezłomni prawie przez 20 lat po wojnie nie chcieli brać "praw", które im żydokomuna na siłę wciskała. Jedna sanitariuszka przechodziła najgorsze tortury, ale babci przekazała że "zachowała się jak należy".

Verito! To wciąż ten sam bój.

"Zdecydować się na moralność ! Tak - ale nie wspomniałeś skąd brać moralność".

Moralność to przede wszystkim to, co chroni życie zbiorowości, jej zdolność przetrwania i rozmnażania się.

Jak rodzina zawiedzie, Kościół zawiedzie, wspólnoty zawioda, pamięć historyczna i tradycja zawiedzie, kultura i cywilizacja zawiedzie, możesz sie uczyć moralności choćby od szczurów w naturze.

Polecam film:

https://youtu.be/IOcV-3tCm3U

Pozdrawiam. miarka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1568172

do tego...

 

do tego

to zmierzało

by nas

nie być miało

 

PS I te zamiary się nie skończyły!

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

jan patmo

#1568181

 Prawo o ustroju sądów powszechnych z 1928 r.* 

 "Podległość sędziego ustawie powoduje, iż od treści ustaw i sposobu ukształtowania przepisów w praktyce w znacznym stopniu zależy zakres i znaczenie zasady niezawisłości. Niezawisłość realizuje się w szczególności przez zasady powoływania sędziego oraz jego nieodwoływalność, nieprzenoszalność sędziego bez jego zgody, zakaz łączenia stanowiska sędziego z wykonywaniem innego zawodu, zakaz przynależności do partii politycznych."

* Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 6 lutego 1928 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. 1928, nr 12, poz. 93)

Czasy Bolesława Bieruta:

Sądy w Polsce Ludowej są  jednym z narzędzi dyktatury proletariatu.

~ prof. Henryk Świątkowski, minister sprawiedliwości

Przykłady działań represyjnych:

- jako „udział w nielegalnym związku” zakwalifikowano słuchanie zagranicznego radia i dyskutowanie na ten temat, za co w 1952 r. Sąd Marynarki Wojennej w Gdyni wymierzył karę śmierci (!) i 6 kar po 15 lat więzienia; z art. 86 § 2 kkWP (próba obalenia przemocą ustroju)

- działacze Sodalicji Mariańskiej w 1951 r. skazani zostali: 2 osoby po 12 lat, 1 osoba 8 lat, 2 po 7 lat;

- członkowie Organizacji Broniącej Wolności Wiary w 1950 r.: 10 lat, 9 lat, 6 lat, 3 osoby po 7 lat;

- młodzież z Kółka Zwolenników Idei Mickiewiczowskiej w 1950 r.: 3 lata, 2 lata, 2 osoby po 1 roku;

- dziewczęta, studentki KUL-u oraz uczennice szkół średnich prowadzące w kółku samokształceniowym prace nad sobą – za próbę obalenia ustroju w 1952 r. skazano na: 5 lat, 2 osoby po 4 lata, 3 lata, 2 i pół roku, 2 lata;

- za opowiadanie o Katyniu – 7 lat;

- za opowiadanie, że w ZSRR są głód i kolejki – 8 lat.

Warunki odbywania długoletnich kar pozbawienia wolności przez więźniów politycznych były eksterminacyjne.

PS

- Dziś wrogowie Polski, można powiedzieć, że dzisiaj diabeł podpowiada nam pewną bardzo niedobrą receptę, pewną ciężką chorobę duszy, chorobę umysłu - tą chorobą jest antysemityzm. Musimy go odrzucać, zdecydowanie odrzucać. Ale to nie oznacza, że mamy przyznać rację tym - wszystko jedno, czy to Żydzi, czy Polacy, bo Polacy niestety też często dzisiaj obrażają swój własny kraj - powiedział Jarosław Kaczyński w sobotę podczas obchodów 94. miesięcznicy smoleńskiej. 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

casium

#1568170

Tak walka trwa.

A za ten cytat wielkie dzięki:

"Dziś wrogowie Polski, można powiedzieć, że dzisiaj diabeł podpowiada nam pewną bardzo niedobrą receptę, pewną ciężką chorobę duszy, chorobę umysłu - tą chorobą jest antysemityzm. Musimy go odrzucać, zdecydowanie odrzucać. Ale to nie oznacza, że mamy przyznać rację tym - wszystko jedno, czy to Żydzi, czy Polacy, bo Polacy niestety też często dzisiaj obrażają swój własny kraj - powiedział Jarosław Kaczyński w sobotę podczas obchodów 94. miesięcznicy smoleńskiej". 

Najwazniejsze iz Kaczyński powiedział, że to diabeł nam wmawia chorobe antysemityzmu. antysemityzm musi być odrzucony bo to ideologia destrukcyjna, bijąca i w tych których atakuje i w tych, których broni.

 

Kaczyński trzeżwieje, Kaczyński zdaje sobie sprawę, że nie ma nic takiego jak antysemityzm, bo nie ma i nigdy nie było nic takiego jak semityzm.

Czasy Sema, czyli potopu, to mogły być równie dobrze 30 000 lat temu, jak 300 000 lat temu - jeszcze nikt tego nie udowodnił. 

Ponadto nawet przy tej dolnej liczbie dokładnie wszyscy ludzie musza być wielokrotnymi potomkami Sema, czyli wielokrotnymi Semitami. Semita, mógłby wręcz znaczyć tyle co człowiek, choć człowiek to zawsze wiecej jak jakakolwiek ludzka definicja.

I semityzm i antysemityzm to tylko ideologie nie mające nic wspólnego z ideami ludzkimi które trzeba bronić, utrwalać, kultywować i promować, którym służyć aktem świadomej, wolnej i dobrej woli.

Jeszcze nie było odważnego, kto by sie poważył na przedstawienie definicji semityzmu i antysemityzmu. To wszystko propaganda ideologiczna, bo w zyciu realnym nic takiego nie ma.

... sztuczka manipulatorska obliczona na to, że "sąd będzie po naszej stronie".

 

Pozdrawiam. miarka

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1568176

Witaj Miarka;

Gratuluję Ci dobrego wpisu i jeszcze lepszych komentarzy.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jerzy

#1568177

równouprawnienie nie pojawia się od Piłsudskiego (odrodzonej RP nakazano spełniać takie wymogi zaś alternatywą był zamordyzm z dyskryminacją mniejszości), lecz występuje już w średniowieczu. Znamy też z czasów Napoleona. przed 1918. już istniało na ziemiach zaborców, więc nie wzięło się znikąd. nie jest to zła rzecz. ludzie powinni mieć równe prawa z innymi zaś obywatelstwo oznacza nie tylko wymogi. wcześniej zaś nie to, że nie dopuszczano i nie zrównano w prawach lecz niemal dowolnie dyskryminowano różne grupy, często zostawiając bez ochrony. takie wprowadzanie zamordyzmu dekrecikami nie jest niczym dobrym. chcemy integracji i polskiego myślenia, ochotniczego patriotyzmu? no to jaką inną drogą? z jednej strony pochopnie oskarża się Ż. za to, że się nie integrowali, nie interesowali i zwracali ku różnym innym a z drugiej wpędzono ich w taką sytuację, co wielu chciałoby i dziś. gospodarka, kultura, wkład w cokolwiek, emigracja, zawody- ma to znaczenie w masie rzeczy. a do czego z czasem doprowadzały bardziej opresyjne reżimy? żyło się lepiej wszystkim, czy wybrańcom na takich hasełkach?

nie jest to sprzeczne z Konstytucją, sa w niej zagwarantowane prawa i wolności. jeśli ich nie szanujesz, sam łamiesz Konstytucję. Naród jest tam wszystkimi obywatelami RP.

może zamiast myśleć, jak tu odebrac coś innym, lepiej byłoby- jak nagrodzić zaslużonych?

wtedy i honor, i dobra rodzina, nawet pochodzenie by coś znaczyło. poświęcenie mogłoby być nagradzane przywilejami, nawet miano obywatela mogłoby być przywilejem. szybko skończyłyby się jęki i wrzaski typów, którzy sami zamianowują sie patriotami albo roszczeniowców, którzy nie dają nic od siebie. służba cywilna itp. stałaby sie paladynami, bez odsłużenia nie byłoby opcji na karierę urzędniczo-polityczną a dla chętnych na polskość byłby skromny 15-letni kontrakcik w armii, gdzie już by zweryfikowano człeka w znoju na codzień. w naturalny sposób to zasłużeni byliby liderami, z zasluzonym, weryfikowalnym mirem, z zasłuzoną dumą i wzorcem dla innych. w jeszcze bardziej ekremalnym wariancie to ci ludzie jako szlachta z ducha mieliby prawa wyborcze. być może zniknęłoby wiele problemów a każdy zarazem znałby swe miejsce jak i mógł być kowalem swego losu, oto promowanie patriotyzmu z przedsiebiorczością jednostek a nie dyktatura miernot. jesliby tylko nie przekształcilo się w krzywdzącą segregację i arystokrację. ciekawe, kto i na ile chciałby się tak dziś poświęcać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1568190

Widzę że nie czujesz tematu. Piszesz:

"ludzie powinni mieć równe prawa z innymi zaś obywatelstwo oznacza nie tylko wymogi".

... czyli mieszasz ludzi z obywatelami.

Równe prawa to możesz sobie nadawać zwierzętom według rasy - np. świniom w zagrodzie, ale nie ludziom.

Każdy człowiek jest inny, ma inne powołania, inne odpowiedzialności i inną godność.

 

Równe prawa to mogą być tylko tam gdzie jest jeden cel polityczny, gdzie można równoprawną, w sensie równoważną - drogą do tego celu dochodzić.

Żyd może mieć z Polakiem i katolikiem jeden cel, ale Żydzi to już nie. Ich zbiorowe cele są inne jak nasze. Żydzi to już nawet nie traktują nas jak ludzi. Piłsudski popełnił zbrodnię, że ich hurtem równouprawnił, zbrodnię wciąż nie ukaraną, nie potępioną, nie naprawioną.

Społeczność międzynarodowa nie mogła niczego takiego mu nakazać, bo i sama by musiała wobec swoich społeczeństw podjąć taki samobójczy krok.

 

To nie koniec, bo i dalej brniesz w bałagan pojęciowy.

Spróbuję to poukładać i rozwinąć w notkę, bo wokół widzę że i wielu innych podobnie błądzi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1568199