Red. Lis, czyli czerwone złoto

Obrazek użytkownika Krispin
Kraj

 

 

Czy to możliwe, żeby lis zapał-łał? Au! Au! – jak rzekłby Raf-Au! Zwierzęta już tak mają, że pał-łają. Rządzą... o pardon, błąd ortograficzny... nie, wcale nie. Rządzą. Tak, rządzą nimi emocje, choć czasem też żądzą pał-łają. Szczególnie kiedy są głodne. Wtedy niektóre pał-łają żądzą mordu. Mordu spożywczego. U ludzi też tak bywa. Pał-łają. Żądni krwi.

 

Czasem jest to bardziej żądza władzy, a czasem tylko żądza pieniądza – śpiewała o tym jedna celebrytka, kiedy jeszcze była piosenkarką, a dziś na modnym Instagramie przyznaje się do tej żądzy jakaś Joanna Przetakiewicz (twierdzi, że pieniądze dają szczęście). Zatracają się w tej żądzy i spalają (też śpiewał o tym jeden piosenkarz, autor kultowej „Piosenki młodych wioślarzy”, ale dziś wiosłuje w inną stronę), bo tak by chcieli mieć rząd dusz. A tylko pał-łają. Takie życie. Takie wybrali.

 

Pał-łał, a właściwie Pow-wow, czyli Pauau - to takie święto czerwonoskórych. W tradycji północnoamerykańskich Indian to zjazd plemienny. Ale... alle... alee... wcale nie trzeba być Indianinem, żeby być czerwonoskórym. Można być czerwonoskórym nie na zewnątrz, ale wewnątrz – od podszewki. Na zewnątrz biały, a w środku czerwony. Coś jak arbuz, tyle że to znacznie bardziej groźny (nie trzeba wcale pytać lekarza lub farmaceuty), bo z zewnątrz ziolony (zresztą wewnątrz też po części zielony, bo niedouczony). Red. Lis to właśnie przykład doskonały. Kto pamięta wywiad sprzed lat z Jarosławem Kaczyńskim i wzrok red. Lisa, ten wie, o czym mowa. Pał-łał. Jak nic pał-łał. Nienawiścią. Czystą i gorącą nienawiścią. Ten typ już tak ma. Wątpię, czy tylko na widok Kaczora.

 

I oto nasz ukochany niezależny dziennikarz red. Lis znowu za-pał-łał. Tym razem gniewem. A gniew red. Lisa to nie przelewki. To coś niczym pióropusz ognia z paszczy bazyliszka (bo bazyliszek znany jest z zabijania oddechem... jeśli wzrokiem nie da rady). I ten pióropusz ognistego jadu odpalił w swoim NowymSiku... pardon, Newsweeku pisząc, że „Rafał Ziemkiewicz powinien się cieszyć, że jest Polakiem. Gdyby był obywatelem Wielkiej Brytanii, to za swoje wypowiedzi miałby pewnie problemy nie z przekroczeniem bramki kontroli granicznej na londyńskim Heathrow, ale za bramą więzienia odsiadywałby zasłużoną karę. Nie jest problemem, że Wielka Brytania zwalcza pewne słowa i wypowiedzi. Problemem jest to, że nie zwalcza ich Polska. Więcej, że takie słowa toleruje, a często pomaga propagować. (...) W Polsce faszyzm maszeruje ulicą Nowy Świat w rocznicę wybuchu powstania...”[1]. Red. Lis nazwał ten tekst “Hyde Park i hejt park”. Chyba dokładnie opisał tym zawartość.

 

Jest jakaś potrzeba działania stadnego w tym towarzystwie. Wcześniej bowiem Stanisław Skarżyński grzmiał w "Gazecie Wyborczej", że „tacy ludzie jak Rafał Ziemkiewicz nie powinni chodzić na wolności, ale powinno się ich wsadzać do więzienia”[2]. Paweł Lisicki napisał w swoim ostatnim wstępniaku w „Do Rzeczy” (co powtórzył w swoim programie "Polska Do Rzeczy"), że „ta sprawa pierwszy raz pokaże, że tak wielu ludzi uważających się za liberałów, przekroczyło granicę oddzielającą liberalizm od zamordyzmu. Czym innym jest wezwanie do wsadzania do więzienia za poglądy?”. To piękna droga - do liberała do żandarma. Wielu nią dziś podąża.

 

Na marginesie; była, a może wciąż obecna żona red. Lisa, Hanna Lis (dawniej Smoktunowicz, dawniej Kedaj), wciąż obecna w mediach (tylko społecznościowych), musiała ostatnio przeprosić za nazwanie Macieja Marosza (współautora, wraz z Dorotą Kanią i Jerzym Targalskim, książki „Resortowe dzieci”) "bandytą" i "specem od brudnej roboty". Sąd przyznał rację Maroszowi, który pozwał celebrytkę. „Pozwana nie wykazała w żaden sposób, że Marosz uchybił standardom dziennikarskim” pisząc o ojcu Hanny Lis, Waldemarze Kedaju. „Jak wynika z dokumentów zachowanych w IPN, był zarejestrowany jako współpracownik wywiadu w charakterze kontaktu operacyjnego ps. "Mento" od 1974 r. Wzmianka o jego przeszłości w roli korespondenta PAP w Rzymie została przytoczona w książce”[3]. Lisy to chytrusy, ale czasem dostają po nosie. Swoją drogą, niezła parka red. Lis i Hanna – pasowali do siebie, a poszli swoją drogą. Mogło być tak pięknie razem. Teraz na demonstracje KOD-u trzeba chodzić oddzielnie.

 

Wracając do red. Lisa. Swego czasu podpalił całego Twittera, jak cholera, pisząc:

„TVN  i TVN24 to sukcesy polskiej demokracji i wolnych mediów. Ich obrona, to obrona wolności słowa i demokracji. Dokładnie taka jest tu stawka”. (red. Lis, 9:29 AM. Jul 8 2021, ]]>na Ćwiąkalniku]]>*)

 

(*) Nie należy mylić Ćwiąkalnika z Ćwiąkalskim, choć w sumie tego, kto Ćwiąka na Ćwiąkalniku można nazwać Ćwiąkal... no dobra, mniejsza z tym. Aż 243 (dziś jużnawet 250!) osoby to prze-Ćwiąkały dalej, 22 osoby ten Ćwiąk zacytowały, a niebotyczna liczba 2 tysięcy i 654 osób to polubiła (dziś nawet o 122 osoby więcej). Jestem w szoku. A wy? A was? Was is das? Ależ red. Lisie, „taka jest tu stawka”! To dokładnie, ni mniej ni więcej, stawka większa niż życie. Dlatego zaraz odezwał się Węglarczyk (Bartosz, nie chłopak do noszenia węgla – to zabronione, nie wolno, be, wolno palić tylko ruskim gazem lub fosgenem), ostrzegając:

 

„Dziś idą po TVN. Jutro przyjdą po pozostałych” – wykrzyknął Wernitz... pardon Węglarczyk.

 

O rany! Jakbym słyszał Andrzeja Seweryna i jego dramatyczną interpretację wiersza, którego autorem jest pastor Martin Niemoeller, zamordowany przez niemieckich oprawców spod znaku SS. Ten sam Niemoeller, który wcześniej razem z innymi hodował żmiję na własnej piersi. Wcześniej pisał do kanclerza, na którego oddał głos w wyborach: ,,Pozdrawiamy naszego Führera, dziękując za męskie i jasne słowa, które wróciły Niemcom honor”. Potem pisał w nieco innym tonie: "Kiedy przyszli po Żydów - nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem”. Kim trzeba być, żeby zareagować na bezprawie? "Kiedy przyszli po komunistów - nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą”. Niemoeller nie był, ale recytujący te słowa Seweryn przeciwnie. Należał do walterowców, potocznie zwanych „czerwonym harcerstwem”, razem z Kuroniem, Michnikiem i Sewerynem... pardon, z Blumsztajnem. Może dlatego wciąż trzymają sztamę? Ponoć nadal kultywują „walterowskie cnoty” takie jak prawdomówność, uczciwość, odpowiedzialność i szacunek dla pracy (zwłaszcza fizycznej). Urabiają sobie ręce po łokcie, żeby nas wszystkich urobić, ubłocić i spodlić. Szkoda, że Hufiec Walterowski został rozwiązany, bo może Seweryn (Andrzej, nie Blumsztajn) z innej sceny by dziś do nas przemawiał. Kto wie.

 

"Bądźmy z tymi, których prześladują. Bądźmy solidarni” – mówił, a nawet wierszył... pardon, wieszczył Andrzej Seweryn. A do ober-esbeka Czesława Kiszczaka pisał swego czasu: "Wielce Szanowny Panie Premierze, Pragnę podziękować Panu z całego serca za Pana niezwykły list, który sprawił mi wiele radości. (...) Nie kryję również Szanowny Panie Premierze, że inny aspekt pana listu napełnił mnie radością i nadzieją”. Tak to sobie elyty pisały do siebie liściki. Miło było. Istny Wersal.

 

Skoro o „Stawce większej niż życie” wspomniałem, to w jednym z odcinków tego kultowego serialu niestrudzony Kloss demaskuje Gruppenführera Wolfa. WOLF okazuje się być... prawdziwym nadczłowiekiem, a dokładnie czterema ludźmi. Pierwsze litery ich nazwisk tworzyły nieistniejącego w rzeczywistości WOLFa. Od razu przypomniałem sobie, że kiedyś na Demotywatorach umieściłem na ten temat grafikę. Kiedyś chciałem ją przypomnieć, wchodzę... a tu niespodzianka: ban: „użytkownik otrzymał bana za spam, propagandowy troll”. Najlepsze jest jednak to: Ban wygasa 2995-03-13 o 15:49:57. Nie wiem, czy dożyję do 2995 roku, ale oni na pewno nie.

 


 

Jeśli dobrnąłeś do tego miejsca, to pewnie wiesz, że ten gniew red. Lisa i red. Węglarczyka dotyczył projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji autorstwa PiS. Gorący temat, nic więc dziwnego, że posypały się komentarze. Kamil Durczok... pardon... Kamil Dziubka, kumpel Węglarczyka z redakcji Onetu uważał, że „PiS chce zabić TVN”. Tak sobie czasem myślę, że niektórzy mają dziwną manię zdradzania swoich najskrytszych marzeń, projektując je na tych, których nie lubią. Jeśli Dziubka chciałby komuś dać w dziubka, to myśli, że każdy by tak chciał. Z kolei Wiesław Godzic, specjalista filmoznawstwa i medioznawstwa, biegły w teorii filmu, snuł wówczas wątki fabuły „takie prawo to byłaby ze strony rządzących skrajna głupota”. Dlaczego? Bo „strach pomyśleć, jak takie prawo zostałoby przyjęte w przestrzeni międzynarodowej”. Strach ma wielkie oczy? Oczy wiście.

 

W tym szacownym gronie oburzonych znalazło się też miejsce dla innego Tomasza – Terlikowskiego. Ten Tomasz – ponoć wierny, nie jak tamten – chciał, by w polskiej debacie było miejsce dla silnych, konserwatywnych mediów, jednak nie dlatego, że znikną z niej inne. To ciekawa koncepcja. Widać nie chodzi o to, żeby złapać kreta (czytaj: króliczka, jeśli wolisz) i się go pozbyć, ale o to, żeby go zwalczać. Wg Terlikowskiego nie lepiej jest odciąć jedną głowę hydrze, bo twierdzi, że... „to jest sprzeczne ze wszystkim, co przez lata robiłem”. Też mam wrażenie, że jest coraz więcej sytuacji, w których ten Tomasz robi rzeczy sprzeczne z tymi, które robił wcześniej (a do tych zaliczam jego stałe biadolenie w TVN-ie).

 

 

Jeden z komentatorów napisał: „Panie Terlikowski....? Pan dojrzewa! Jak tak dalej pójdzie, to ho, ho...!? Wyrośnie pan na prawdziwego mężczyznę!". I coś w tym jest. Tomek znalazł się w doborowym towarzystwie. Red. Lis również martwi się o przyszłość. W sumie słusznie. Na jego miejscu też byśmy się martwili. Tomek, drugi Tomek, Bartek, brakuje Gustlika i Janka... pardon, Janek jest. Jeśli zareaguje w tym samym stylu jak niedawno na ćwirk Beaty Szydło, kiedy napisał: „I fu**, Becia!” [autor: Jan Hartman], to będziemy wiedzieli, że załoga w komplecie. I Rudy ich pies.

 

Tymczasem przypomnę balladę, com ją red. Liskowi poświęcił.

 

 

BALLADA O CZERWONYM LISKU

 

Kiedyś red. Lisek siedział w piwnicy
W swojej szacownej redakcji, szacownej redakcji
Aż tu wpadają dwaj obłudnicy
Hej, redaktorzy od akcji, od ostrych akcji

Zbaraniał Lisek, brew swoją spuścił,
Odsłonił kły, gdy ich zapytał
- A was, pismaki, kto tutaj wpuścił?
Wstrząsał nim dreszcz, aż skowytał

Oni zaś cali oblani potem
Trzęsą się niczym osika, niczym osika
Jak ktoś, kto w głowę zaliczył młotem
Przez co po nocach wciąż sika, przez co wciąż sika

Tak się sprężamy, piszemy stale
By Jarusiowi dokopać
Móc go już wreszcie utopić w kale
A kaczy reżim podkopać

Lecz mimo hejtu zmasowanego
Ktoś nasz wysiłek niweczy, wysiłek niweczy
Wrzuca o PISie coś przychylnego
Docenia za dobre rzeczy, za dobre rzeczy

Tu Lisek pokazał jak jest władczy
- Nie martwcie się już, rodacy,
Szybko wcielimy mój plan zaradczy,
A teraz won! Jazda mi do pracy!

A gdy na kopach ich już wyrzucił
Raźno zeskoczył z fotela, zeskoczył z fotela
W kierunku żony Lisek się zwrócił
- Szlaban od dziś na Twittera!
Od dziś na Twittera,
Na Twittera masz szlaban... Ty!!

 

Andrzej Waligórski & Tadeusz Chyła in memoriam
Z cyklu: WierSzydła Z Worka Innego, WiWi sekcja 17

Inne WierSzydła >>>
więcej wyrobów rymarskich na: ]]>RymyNaTenCzas>>>]]>

 

*****

[1] Tomasz Lis: ]]>Hyde Park i hejt park]]> (widać tylko fragment tekstu, ale mnie to wystarczy – nie będę dopłacać do tego gejzeru hejtu 4,90zł)

[2] Lisicki: ]]>Lis z kolegami chcą Cię wsadzić do więzienia. Ziemkiewicz: Już nie udają liberałów]]>

[3] ]]>Hanna Lis przeprosiła autora "Resortowych dzieci". Natychmiast nazwała go "kreaturą"]]>

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.7 (9 głosów)

Komentarze

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika Tezeusz został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Tezeusz

#1633774