Urodziny S24

Obrazek użytkownika Anonymous
Blog

MIEJSCA

Golina – Miasto, w którym po godzinie szesnastej łatwiej coś kupić w sklepie niż w centrum Warszawy - a już na pewno papierosy. Pierwszy raz od dwudziestu lat byłem w sklepie spożywczym – takim gdzie sprzedaje się wódkę i w ogóle, a w który nie byłoby fajek. Nie, że nie było moich „Mocniaków” czy czerwonych Mallborasów – wszystkie fajki „wyszły”
Mało tego! Ekspedientki wywiesiły nawet taki nasmarowany pisakami na kartonie plakat z napisem: „Papierosów zabrakło!” W związku z tym, że sklep znajduje się w okolicy, gdzie co druga chałupa jest ambasadą jakiegoś państwa – mam wrażenie, że chodzi tu o jakiś grubszy spisek.

Warszawa – Miasto, w którym straszy Pałac Kultury. Warszawiacy może tego nie zauważają, ale Jarecki, który deptał wasze niezbyt równe chodniki po raz pierwszy od wielu lat, tym razem załamał się i zapłakał widząc coś tak ohydnego. I niech mi tu nikt nie smęci o klasycyzmie czy tradycji. Weźcie i pomalujcie to w paski i kolorowe kółka albo zburzcie tą budę w cholerę. Czegoś tak ohydnego nie ma nawet w Golinie! Koszmar pod każdym względem!

Trzej Panowie – Nie było nawet 15 gdy maszerując Jerozolimskimi i mijając jakieś zaklejone foliami oraz bynajmniej nie wartościowymi papierami siedziby oddziałów różnych słynnych banków minęliśmy trzech facetów. Jeden z nich żywo gestykulował i perorował donośnie, a dwaj jego towarzysze wpatrywali się w niego jak zahipnotyzowani. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyż nawet w naszej Golinie można spotkać na ulicy trzech facetów. Dziwne jest to, że spotkaliśmy ich ponownie przed 19 – gdy zmierzaliśmy już na Imprezę. Szli w identycznym układzie. Ten sam facet gadał a tamci szli i się wpatrywali. Wygląd facetów – referenci na delegacji. Przez chwilę, ze względu na zbieżność trasy myśleliśmy, że to blogerzy – ale niestety nie!

Bar kanapkowy – Miejsce gdzie jako znany prowincjusz objadłem się jak prosie nie zdając sobie do końca sprawy z jak ogromną kanapką będę miał do czynienia. Moje szczęście że nie zamówiłem dwóch, a Iwony, że zamówiłem jej mniejszą kanapkę.

Sowa – Tawerna koło Sejmu gdzie barszcz mają kiepski, ale za to można jarać szlugi - i tak sobie w cieple posiedzieć.

Staw przed pomnikiem Chopina – Dużo tam kaczek i jest ciemno ( po zapadnięciu zmroku – oczywiście ) Iwona pilnowała mnie żebym nie wpadł, ale nie było wielkiego ryzyka, ponieważ siedzieliśmy na ławce oddalonej od lustra wody o dobre 20 metrów.

Na Rozdrożu – Knajpa, w której zakazano palenia fajek. Odbywała się tam impreza, a ze względu na powyższy zakaz – także przed nią.

Muzyka – Trzeba było drzeć gębę podczas rozmowy. To nie jest fajne. Dzisiaj moja Iwonka marnie mówi na przykład – no, niby mnie nie łaja, ale też nie dźwięczy jak zwykle. Szanowny Igorze – my tam chcemy sobie pogadać, a tak naprawdę tylko palacze mogli sobie swobodnie podyskutować. Raz zastałem nawet grupę dyskutantów w toalecie. Chce Pan doprowadzić do tego, że na trzecie urodziny wiara przyjedzie z laptopami i będzie gadała na blogach? To mamy na co dzień!

POLITYCY

Ludwik Dorn – Ujdzie. Jara szlugi i Lach go przytulił, co mu się liczy na plus. Może jeszcze coś zmajstruje w polityce? O ile oczywiście Ufka da mu „zielone światło”

Paweł Kowal – Poznałem go dzięki Ufce, która robiła sobie zdjęcie z posłem PiS. Cóż mogę o nim powiedzieć? Miał szalik a mi było ciepło w samej koszulce. To alegoria jest.

Sławomir Sierakowski ze swoją drużyną – Miły chłopiec i jego drużyna

DZIENNIKARZE

Igor Janke – Akurat taki jak trzeba - taki jak w swoich tekstach. Nieśmiały i szalenie miły Pan na włościach – Tyle, że bardzo wysoki, a co mnie szczególnie gniewa – szczupły!

Łukasz Warzecha – Był? Albo ma znowu nieaktualne zdjęcie, albo nie jara fajek. W każdym razie nie stwierdziłem.

Jan Pospieszalski – Między innym śpiewał „Mury” Kaczmara. Bardziej na miejscu by było, gdyby zaśpiewał część drugą, która zaczyna się od słów: „ Jak tu wyrywać murom zęby krat…” Poczęstowałem łobuza fajką, bo najwyraźniej rzuca i z tego powodu trochę sępi.

Jan Osiecki – Siedziałem i maltretowałem browca, gdy ktoś mnie trącił i mówi : - Zobacz - Jasiu Osiecki! Odwróciłem się z niemałym trudem, i ze zdziwieniem ujrzałem jakąś fajną, śmiejącą się dziewczynę. ( Znak zapytania ) Ludzie mówili, że być może stał profilem i zniknął. Wiem, wiem – Sejm wysusza! Tyle, że nie parlamentarzystów – niestety!

Krzysztof Leski – Wiedziałem, że to kapitalny człowiek i „gościu” całą gębą – ale i tak mnie zaskoczył. Jest niesamowity! Powtórzę:

n i e s a m o w i t y! I tak jak w S24 - Nadbiega zewsząd! A jaki ma głos! Po prostu radiowy!

I jeszcze ma swoją cudną K.

INNI SŁYNNI LUDZIE

Azrael - Bez komentarza.

BLOGERZY

Azrael ( za wikipedią ) – Jednak bloger, czyli anioł polityki, który mieszka w najniższym niebie. Pisze tam swoje publicystyki, wyśmiewa innych pisarczyków - ale nie zna terminu swego przejścia do mainstreamu. Nieustannie patrzy na „Tablicę Przeznaczeń Agory” i oczekuje wyroku – a wyroku nie ma bo tamtejsi znowuż wpatrzeni w „Tablicę Przeznaczeń Giełdy”

k.s.i.a - Podejrzewany ze względu na Nicka, o to że jest kobietą. Okazał się wąsaczem i solennie zapewnił zgromadzonych, że kobietą nawet nie bywa. No nie wiem? Przyznał się przy okazji, że właśnie ściął włosy. Może w jednym miejscu ściął a w innym przykleił?

KaZet i jego R – Dobrzy ludzie. Dzięki nim miałem okazję złożyć swój pierwszy prawdziwy autograf. I nie tylko zresztą, ja! Mają pewien szlachetny plan. Daj im Boże zdrowie!

A KaZetowi lepszy akumulator – He… He…

Baby Kameralne – Same fajne dziewczyny, więc skąd ta fatalna nazwa? Nicpoń kiedyś pisał o kobietach: „babeczki” - ale Nicpoń – wiadomo, że z Mieszkiem Starym chodził do podstawówki. Przy okazji wyjaśnienie dla zainteresowanych historią – Mieszko pozostałby normalnym Mieszkiem, gdyby tyle razy nie „kiblował” Przecież na maturę przyszedł z mieczem, cały brodaty i jako średniowieczny VIP.

Zdał – a jakżeby inaczej?

Referentowa – Patrząc na nią zastanawiałem się – jak taka piękna dziewczyna może wytrzymać z Referentem i z jego kanapkami z wędliną albo jajeczkiem, z codzienną butelką herbaty, którą musi mu zawijać we wczorajszą gazetę, gdy ten raczy wychodzić do Referatu – Z jego czerwonymi bamboszami oraz pamiątkową piżamką w lewki – Z ekologicznymi żarówkami 40w i z tym jego okrzykiem, którym wita i żegna każdy dzień: „Jestem moralnym zwycięzcą!”

Maia14 – Maia jest pod każdym względem super. Nie będę się rozpisywał bo nie wiem czy mi wolno. W każdym razie zostałem Mai fanem, choć nie mam ośmiu koszmołapek – W ostateczności mogę przemalować się na zielono i włożyć kask - ale tylko w ostateczności!

Ufka – O Ufce tylko dobrze. Politycy obecni na imprezie zabiegali o pamiątkowe zdjęcie, czemu się nie dziwię. Mówi siedem razy więcej niż ja – co liczyłem. I te jej koty. Nic - jakby dla równowagi nie mówią – ale jak patrzą!

Lach – Planuje rozmnożenie rodu, czyli Sarmacja powstanie niezawodnie. Choć młokos, przecie krzepki nadzwyczajne. Kołpaki samochodowe w palcach łamie. W Gdańsku słynny z tego, że sześciu lekkozbrojnych samorządowców w jedną wiązkę ścisnął i tak ścienionych w górę podrzucił. Na dodatek uczynił to przed obiadem, na wieść o czym, ponoć sam Herkules w zaświatach zapłakał. Gdy Jarosław Kaczyński ujrzał zdjęcie Dorna z przytulonym Lachem – kulturowym rębajło – też zapłakał, bo poznał, że „nec Herkules…” A poseł Suski porwał batonik i schował się w przestrzeni publicznej. Taki jest właśnie nasz Lach!

Parakalein – Góral przechadzający się między ceprami. Poczęstował meni śliwowicą piknie pachnącom a gorejącom niby dyjobeł. Kolejny łysol zresztą – tyle że z brodą. Uciszał muzykę, zaglądał na zaplecze i groźnie wyglądał. Tylko wyglądał, bo to dusza człowiek - szczególnie gdy zapomni z domu ciupagi.

Zwolski – Dla mnie idealny kandydat na Premiera. Wystarczy na niego popatrzeć i chwile go posłuchać. Na jego miejscu obawiałbym się chodzić po Warszawie, bo wiadomo że straszna posucha w polityce na ludzi wybitnych i poważnych. Nawet jacyś skośnoocy się kręcili w pobliżu Rozdroża ale szczęśliwie ich pogoniłem. Nie oddamy jakimś żółtkom naszego Zwolskiego!

Niech sobie sami wyhodują!

Referent Bulzacki – Miał dotrzeć a nie dotarł, chociaż wypatrywałem za nim oczy i nadstawiałem ucha. Przysłał Referentową, a sam pognał łuskać orzechy włoskie z jakimś kuzynem, który obiecał mu, że jak dużo wyłuska – pozwoli mu też grabić liście. Czy jest na świecie jakaś przytomna na umyśle kobieta, która uwierzyłaby w taką wymówkę? Orzechy łuskał – dobre sobie!

Co też talent literacki może zrobić z człowieka!

Follow – Cudotwórca. Zrobił mi takie zdjęcie, że wedle zdania szanownego NEOspamina wyglądam zamiast na prowincjusza – na patrycjusza. Mógłby już innych moich fotek nie publikować, co?

Galopujący Major – Faktycznie galopujący. Myślałby kto, że wobec faceta wspartego na kulach to kpina. Guzik prawda! Przemieszcza się w zawrotnym tempie. Jeszcze po drodze kogo może to szturchnie, dziewczynom delikatnie zadziera spódnice, bo jest - jak sam twierdzi – koneserem damskich ud. Przed laty z tego powodu sympatyzował z nieboszczką UD i tak mu niestety zostało. Podejrzewany o lewicowość złości się i szybko trzeba się oddalić.

Quatryk & Hrabia – Śmiejący się prawicowcy. Współcześnie rządzące partie mogłyby ich wynajmować w ramach poprawiania wizerunku. Quatryka odpowiedź na prywatyzacje szpitali – Najpierw sprywatyzujmy chorych!

Freeman – Kozak szczery, choć z Pomorza. Przychodzi do mnie i mówi, że problem jest, bo przypadkiem – jak się wyraził „ścięło mu się Sławka Sierakowskiego” Gdy Freeman sięgał po piwo szablą jakoś zachaczył. Ile było szycia, klejenia i pompowania. W końcu ścięty - wigor odzyskał i siada. Patrzymy a to Lepper! Ki diabeł? I znowu trzeba było właściwej głowy szukać ( pokulała się pod stolik ) Skąd się na imprezie Salonu24 wzięła się głowa Leppera? – Pytam, gdy już całkiem ożywiony lider lewicy pląsał na parkiecie.

– A bo ja wiem, może ze stacji benzynowej? – odpowiada Freeman.

Krysia tylko się uśmiechała i Freemana ganiła, że niby kto to w towarzystwie szablą piwo sięga?

Marek D – O Marku D, na wszelki wypadek należałoby pisać większą czcionką. Bez dwóch zdań – groźny to jest człowiek. Taki – bez obrazy, panie Marku – Senator.

Ksiądz Robak – Jak jechaliśmy do Warszawy, zastanawiałem się, skąd się biorą tacy inteligentni, dobrze ułożeni młodzi ludzie? Znaczy się wiem, że z Mosiny, która – co przypomniał mi dzielny Robak, przez dwa dni była stolicą Polski. Nie wierzycie – to sprawdźcie. Gdyby tak zostało Jankes nie musiałby opuszczać Wielkopolski by wysiadywać jajek point w Rzepie.

Futrzak + - Sam się pięknie opisuje na blogu. Przemiły. Już ktoś to pisał, ale nic bardziej odkrywczego nie przychodzi mi do głowy. Futrzak powinien dodac sobie drugiego plusa – jak nic.

Odys i Penelopa – Co to za Odys, skoro zabiera ze sobą Penelopę, że o niemowlaku nie wspomnę? Prawdziwy Odys – wiadomo, skoczył do kiosku po fajki i wrócił po 20 latach, że niby – tego i owego – była kolejka. Ten jest inny – może dlatego, że nie pali? Z wyglądu – Bolesław Prus a Penelopa – śliczności, że o niemowlaku nie wspomnę!

0
Brak głosów

Komentarze

było fajnie. :)

Vote up!
0
Vote down!
0
#6697