Troska o narodową godność, to nasz zbiorowy obowiązek

Obrazek użytkownika Janusz 40
Kraj

Wprawdzie nie wysłuchałem wywiadu premiera M. Morawieckiego, w którym zapowiedział  budowę łuku tryumfalnego upamiętniającego zwycięstwo Polski z bolszewią w 1920 r., ale po przeczytaniu o tej zapowiedzi dorzucę swoje trzy grosze.

          Wspaniale, nareszcie zrobimy coś, co udokumentuje naszą całkowitą suwerenność, naszą godność bez oglądania się na jakieś osądy, czy "ukazania" płynące z ościennych "przyjaznych" nam państw.

         O potrzebie stworzenia godnego miejsca w stolicy Polski, na którym odbywały by się najważniejsze państwowe uroczystości piszę (także na tym portalu) od co najmniej dziesięciu lat. Oczywiście, takie miejsce jest i tam te uroczystości są celebrowane; zresztą od czasów przedwojennych. To Plac Piłsudskiego w Warszawie. Rzecz w tym, że w obecnym anturażu stracił on swój szlachetny monumentalny kształt. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest zburzenie przez Niemców Pałacu Saskiego, ale nawet bez tego pałacu, którego odbudowa nie jest rzeczą pewną - można, a nawet jest najwyższy czas, coś robić w tej mierze.

         Szereg europejskich stolic posiada piękne honorowe, artystycznie zakomponowane place. Są to także miejsca, na których sytuuje się pomniki przypominające ważne wydarzenia w historii narodu, właśnie te napawające dumą - łuki tryumfalne, czy symboliczne bramy, także pomniki mówiące o klęskach i martyrologii. Taki honorowy plac winien być choćby symbolicznie  obramowany (może kolumnadą).

         Łuk tryumfalny upamiętniający Bitwę Warszawską byłby najwłaściwszym wstępem do realizacji takiego większego zamierzenia...

 

Pisałem:

 

3 listopada 2010, 20:45 

 

        Wklejam poniżej część mojego wpisu pt. "Twarz prezydenta Komorowskiego", gdyż sprawa właściwej aranżacji tego niepowtarzalnego placu w Warszawie pojawia się coraz częściej w mediach, zwłaszcza w kontekście wyboru prezydenta stolicy. Wygląd, a co za tym idzie klasa (znaczenie) stolicy, to nie tylko sprawa mieszkańców Warszawy - to sprawa narodowa.

          Dlaczego nie ma zgody ani inicjatywy budowy pomnika ze strony władz - wszyscy doskonale wiedzą, aczkolwiek pobudki takiego stanowiska są dość niskie. Składam propozycję dla społeczeństwa, dla narodu (przy uprzejmości i przychylności komentatorów i dziennikarzy), swoistej ucieczki do przodu; mianowicie BUDOWĘ OŁTARZA OJCZYZNY.

          Monumentalne, pięknie zakomponowane, poważne miejsce, gdzie odbywałyby się uroczystości i celebrowane narodowe święta. Takie wspaniałe, honorowe miejsca-place posiada szereg europejskich stolic. Naturalnym, spełniającym wszystkie oczekiwania miejscem na takie narodowe sanktuarium na otwartym powietrzu, wydaje się być Plac Józefa Piłsudskiego. Myślę, że dawna Oś Saska mogłaby być znakomitą osią symetrii całego założenia. W artystycznie zakomponowanym NARODOWYM OŁTARZU OJCZYZNY byłby oczywiście istniejący Pomnik Nieznanego Żołnierza, powinny się znaleźć pomniki chwały: Grunwald, Kłuszyn, Częstochowa, Wiedeń, Bitwa Warszawska, Monte Cassino, Falaise, także pomniki narodowych tragedii: Katyń, Oświęcim, Powstanie Warszawskie, Smoleńsk. Ostateczny kształt byłby określony w drodze konkursu (może międzynarodowego). 

          Najważniejsza rzecz w całym przedsięwzięciu: proponuję finansowanie budowy OŁTARZA OJCZYZNY - społeczne, z dobrowolnych składek Polaków. Wierzę głęboko w ofiarność POLSKIEGO NARODU. Jest oczywiste, że pojawią się głosy oponentów: są w Polsce ważne i pilne potrzeby, a nie kolejne sanktuarium. Po pierwsze, to nie byłoby kolejne sanktuarium, lecz miejsce jedyne i niepowtarzalne w historii Polski, po drugie - są potrzeby ducha - może ważniejsze i pilniejsze.

 

         14 listopada 2010, 21:07 

Co dalej z Placem Józefa Piłsudskiego ?

          Z wielu względów Warszawie przydał by się na stanowisku Prezydenta Miasta architekt, także architekt-urbanista. O ile dobrze pamiętam - Czesław Bielecki był autorem studium dotyczącym koncepcji urbanistycznej Krakowa; ma więc też takie doświadczenie.

          Warszawa jest miastem stołecznym, jego sylwetka, klasa jego architektury jest sprawą narodową. Dotychczasowe władze jakby nie dostrzegały tego faktu. Szczególnie nie widać dbałości o stworzenie reprezentacyjnego centrum, które mogłoby tworzyć urodę miasta. Abstrahuję od wszelkiego rodzaju potrzeb komunalnych, dróg, mostów, żłobków, przedszkoli, infrastruktury technicznej itp. - te wszystkie rzeczy są oczywiście potrzebne. Są jeszcze potrzeby ducha, nie myślę tutaj o budowie kościołów (o to zatroszczyli się już wierni i będą się troszczyć dalej). Prezydenci Francji za punkt honoru uważali pozostawić po sobie jakieś gmachy użyteczności publicznejr, (Centrum sztuki współczesnej, czy drugą operę). Jelcyn i Putin odbudowywali cerkwie zburzone przez Stalina. Wracając do Paryża - o wspaniałym wyglądzie miasta zadecydowały pewne monumentalne osie urbanistyczne, piękne budowle użyteczności publicznej, ale przede wszystkim zaangażowanie merów Paryża, królów i prezydentów państwa. 

We włoskich miastach, począwszy od czasów Odrodzenia, organizowane były konkursy na projekty kościołów, budynków publicznych, rzeźb i obrazów upamiętniających ważne wydarzenia, nawet dekoracji drzwi (myślę oczywiście o najsłynniejszych drzwiach świata - do baptysterium florenckiego). 

          To, co napisałem jest tylko wstępem do kolejnego już apelu do wszelkich władz państwowych i samorządowych o rozpoczęcie prac koncepcyjnych dotyczących zabudowy Placu Józefa Piłsudskiego, placu pomyślanego jako honorowe, dostojne miejsce celebrowania najważniejszych państwowych uroczystości. Myślę, że mogłoby to być symetryczne założenie w oparciu o istniejącą Oś Saską zawierające w sobie Pomnik Nieznanego Żołnierza, Pomnik Piłsudskiego, także monument upamiętniający ofiary tragedii smoleńskiej. Ale też elementy upamiętniające dni chwały oręża polskiego np Grunwald, Kłuszyn, Wiedeń, Somossierę, Bitwę Warszawską, Bitwę o Anglię, Monte Cassino, Falaise. Małe pytanie: ile mamy w Warszawie (w Polsce) łuków tryumfalnych, ile kolumn zwycięstwa? 

           Ostatnia sprawa; na budowę wspaniałego monumentalnego placu na miarę wielkości narodu polskiego, czegoś w rodzaju "Ołtarza Ojczyzny" (byle nie na rzymski wzór) - jestem przekonany - nie skąpił by swoich pieniędzy cały naród.

 

 

5 kwietnia 2011, 13:26 

Sprawa do załatwienia

                     Redaktor Łukasz Warzecha w swoim świetnym felietonie dotyczącym nazwy Stadionu Narodowego przypomniał o ważnej sprawie do załatwienia - o pomniku upamiętniającym wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej, o pomniku upamiętniającym tragicznie zmarłych Prezydentów Rzeczypospolitej Polski. Prezydent Komorowski uważa, że Prezydentowi Kaczyńskiemu pomnik jest niepotrzebny, bo przecież ma "królewski, na Wawelu". Jest jednak różnica między pomnikiem a nagrobkiem (grobowcem), ponadto to trochę przypomina kabaret z głębokiego PRL, kiedy na propozycję kupna sukni dla żony pod choinkę- ówczesny chłoporobotnik stwierdził, że przecież żona suknię ma. U nas w Polsce przywiązuje się duże znaczenie dla symboli, pamiątek i znaków narodowych, tak samo, jak u innych wielkich narodów. Różnych pomników upiększających miasto - Londyn, Paryż czy Rzym - posiadają przynajmniej po sto razy więcej.

                     Dlaczego nie ma zgody ani inicjatywy budowy pomnika ze strony władz - wszyscy doskonale wiedzą, aczkolwiek pobudki takiego stanowiska są dość niskie. Składam propozycję dla społeczeństwa, dla narodu (przy uprzejmości i przychylności komentatorów i dziennikarzy), swoistej ucieczki do przodu; mianowicie BUDOWĘ OŁTARZA OJCZYZNY. 

                     Monumentalne, pięknie zakomponowane, poważne miejsce, gdzie odbywałyby się uroczystości i celebrowane narodowe święta. Takie wspaniałe, honorowe miejsca-place posiada szereg europejskich stolic. Naturalnym, spełniającym wszystkie oczekiwania miejscem na takie narodowe sanktuarium na otwartym powietrzu, wydaje się być Plac Józefa Piłsudskiego. Myślę, że dawna Oś Saska mogłaby być znakomitą osią symetrii całego założenia. W artystycznie zakomponowanym NARODOWYM OŁTARZU OJCZYZNY byłby oczywiście istniejący Pomnik Nieznanego Żołnierza, powinny się znaleźć pomniki chwały, może w formie łuku tryumfalnego: Grunwald, Kłuszyn, Częstochowa, Wiedeń, Bitwa Warszawska, Monte Cassino, Falaise, także pomniki narodowych tragedii: Katyń, Oświęcim, Powstanie Warszawskie, Smoleńsk. Ostateczny kształt byłby określony w drodze konkursu (może międzynarodowego). W żadnej mierze nie mam na myśli pompatycznej "maszyny do pisania", która nosi tę szlachetną nazwę. 

                     Najważniejsza rzecz w całym przedsięwzięciu: proponuję finansowanie budowy OŁTARZA OJCZYZNY - społeczne, z dobrowolnych składek Polaków. Wierzę głęboko w ofiarność POLSKIEGO NARODU. Jest oczywiste, że pojawią się głosy oponentów: są w Polsce ważne i pilne potrzeby, a nie kolejne sanktuarium. Po pierwsze, to nie byłoby kolejne sanktuarium, lecz miejsce jedyne i niepowtarzalne w historii Polski, po drugie - są potrzeby ducha - może ważniejsze i pilniejsze.

                      W tym duchu pisałem w ubiegłym roku; odzew był niestety niewielki. Teraz pozbyłem sie jakichkolwiek złudzeń. Rządzącym politycznym ugrupowaniom obce jest jakiekolwiek sacrum, liczą sie wyłacznie działania mające utrwalić ich władze. Ta inicjatywa musi jeszcze czekać.

 

31 maja 2018, 15:35 

Polska, to dumny kraj

          Było dużo wspaniałych ocen wartości polskiego żołnierza i polskich osiągnięć na polu nauki i kultury europejskiej. Już w pierwszym obszernym opisie państwa Mieszka I dokonanym przez emisariusza (wywiadowcę - szpiega) kalifa Cordoby - Ibrahima ibn Jakuba z 965 r. jest podana liczba wojowników (zaciężnych) armii Mieszka I: Było ich trzy tysiące (Arabowie doskonale umieli liczyć), a każda setka ich warta była w boju tyle ile dziesięć secin innych. Kronikarz dokładnie opisuje jeszcze zaopatrzenie rodzin owych wojowników. To na owe czasy była prawdziwa armia potężnego państwa, a nie "drużyna" jak to określają niektórzy historycy (z Bożej łaski). „Drużyna” w dzisiejszej wojskowej organizacji, to 1/3 plutonu, to zazwyczaj 1/12 kompanii, to kilkunastu żołnierzy. Nazwanie potężnej armii Mieszka I „drużyną”, to celowy zabieg mający zdeprecjonować potęgę tego władcy. Wystarczy sobie uzmysłowić, że pięciuset rycerzy, których zebrał Kazimierz Odnowiciel wystarczyło mu do odzyskania władzy w Polsce. Co dopiero jest posiadanie trzytysięcznej zaciężnej armii (licząc wg ocen tego wyspecjalizowanego emisariusza kalifa Kordoby – trzydziestotysięcznej) – to wystarczyło do budowy na owe czasy regionalnego mocarstwa, a Bolesławowi Chrobremu do budowy imperium.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

  Witam! Chyba najwłaściwszym miejscem dla Łuku Triumfalnego zwycięstwa nad bolszewią, byłoby miejsce po wyburzeniu Pomnika daru Stalina. "Pałac Kultury" w centrum stolicy, to symbol narzucenia Polsce przez Sowietów komuny, to dla niektórych symbol zachowania ciągłości komuny. Jego usunięcie, przyspieszy wyczyszczenie Polski ze złogów pachołków Moskwy. Co do pomnika wdzięczności, to Polacy zatrzymali atak sowieckiej watachy na Europę, która paląc, mordując, gwałcąc, chciała ją zniewolić.To Europa powinna solidarnie wnioskować, o upamiętnienie ocalenia Europy, przed "sowiecką zarazą", ku przestrodze następnych pokoleń ludzkości. Pozdrawiam!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1610196